Filmy - Filmy i seriale kostiumowe
milenaj - Śro 08 Lut, 2012 18:21
To znaczy?
Anonymous - Śro 08 Lut, 2012 18:36
Byl taki czas, ze chodzila fatalnie ubrana - rozumialabym prostote, ale ona jakies dziwne ozdobki stosowala, wszystko na niej wisialo i kolory sa ni przypial ni wypial. Wszystko okraszone fatalnym makijazem. Ogolnie - wygladala fatalnie (miala zreszta tytul najgorzej ubranej i wygladajacej aktorki GB).
Ale przegladnelam wlasnie zdjecia - chyba wziela to sobie do serca W gruncie rzeczy ma szalenie intrygujaca urode.
milenaj - Śro 08 Lut, 2012 18:40
W sumie, to nigdy jej nie kojarzyłam z jakichś imprez. A na Złotych Globach widziałam ją tylko w momencie przedstawiania nominacji. Nawet za bardzo nie pamiętam w co była ubrana.
A urodę ma faktycznie intrygującą.
BeeMeR - Śro 08 Lut, 2012 18:54
W The Hour ma piękną figurę i pięknie podkreśloną strojami i starannymi fryzurą urodę - nie wierzę by się sama ubierała
Dominic West też dostał nominację ale szczerze mówiąc znacznie bardziej podobał mi się Ben Whishaw, który z kolei w ogóle do mnie nie trafiał jako Keats w Bright Star
primavera - Śro 08 Lut, 2012 19:31
zapowiada się ciekawie no i milo będzie popatrzeć znowu na rudzielca
Anonymous - Śro 08 Lut, 2012 22:59
| BeeMeR napisał/a: | W The Hour ma piękną figurę i pięknie podkreśloną strojami i starannymi fryzurą urodę - nie wierzę by się sama ubierała |
Bo ona ma ladna figure - wyciecie w biodrach, zarysowany biust. Urode intrygujaca - kazdy element z osobna jest taki sobie: albo nieciekawy, albo jakis taki za duzy, zbyt krzykliwy. Ale jako calosc tworzy niezwykle intrygujaca calosc. Glownie ze wzgledu na szalenie oryginalne brwi i lekko kocie oczy. W zasadzie jej twarz krzyczy na tyle, ze powinna unikac mocniejszego makijazu, a jesli juz to wlasnie oczy powinna podkreslac, a nie nieciekawe usta. A byl czas, ze oczy byly nietkniete, ew. pociagniete tuszem, a usta czerwone uwydatnione. No i te wiecznie niedopasowane stroje...
Caitriona - Czw 09 Lut, 2012 21:18
| primavera napisał/a: | | apowiada się ciekawie no i milo będzie popatrzeć znowu na rudzielca |
Polecam, mnie się szalenie spodobało. Ten mini-serial jest przepiękny wizualnie, kostiumy, scenografie, główna para bohaterów ma ciekawą urodę i całkiem nieźle grają. Nie znałam historii, dałam się więc wciągnąć i byłam zadowolona z seansu.
BeeMeR - Pią 10 Lut, 2012 13:25
Brides in Bath (2003)
Mężczyzna spotyka kobietę, rozkochuje w sobie, dość szybko poślubia. Nic niezwykłego, jeśli nie liczyć faktu, że nie jest to jego pierwsza ani ostatnia żona, ani też nie jedyna, która podejrzanie szybko ginie w kąpieli. A potem kolejna. Tragiczny zbieg okoliczności czy przemyślnie zainscenizowane morderstwo?
Ten film jest próbą rekonstrukcji prawdziwych zdarzeń z początku XXw. i to bardzo udaną - a do filmów oglądanych o 5 rano mam zwiększone wymagania
Polecam! Mnie się bardzo dobrze: jest i romans, i kryminał, i sala sądowa pełna smutnych panów w perukach oraz niebezpieczne wanny.
BeeMeR - Pią 10 Lut, 2012 16:20
A Ghost In Monte Carlo 1990
Potrzebowałam lekkiego romansu - a cóż może być lżejszego od ekranizacji jednej z rozlicznych miłosnych powiastek Barbary Cartland? A że film ten wprost idealnie oddaje głębię i charakter romansów mojej imienniczki, byłam absolutnie zachwycona
Młodziutka sierotka zostaje zabrana przez skrywającą mroczną tajemnicę ciotkę (w tej roli ekscentryczna Lady Ashley z Haremu ) prosto z klasztoru do Monte Carlo, gdzie właśnie zebrała się śmietanka towarzyska i gdzie panna natychmiast staje się obiektem zainteresowania wszystkich mężczyzn i zazdrości kobiet. Do tego obowiązkowo podstarzały lubieżnik, który chce brać pannę gwałtem w swojej jaskini rozpusty ( ), orientalni słudzy, lochy, naprędce spreparowana podręczna bomba, zazdrosna kochanka, szantażysta, liczne ratowanie panny z opresji i mroczna zemsta. Wszystko w konwencji dość teatralnej, jestem wielce zachwycona
milenaj - Pią 10 Lut, 2012 16:25
Wygląda wielce zachęcająco.
Sofijufka - Pią 10 Lut, 2012 17:19
zazdraszczam....
Ania Aga - Pią 10 Lut, 2012 17:35
| BeeMeR napisał/a: | | A że film ten wprost idealnie oddaje głębię i charakter romansów mojej imienniczki, byłam absolutnie zachwycona |
Film na tyle wiernie oddaje głębię utworów Autorki, że mój umysł nie był w stanie zarejestrować skomplikowanej fabuły. Na pewno oglądałam, ale nawet po przeczytaniu twojego opisu nie jestem w stanie przypomnieć sobie treści tego filmu. Może czas na powtórkę, bo swego czasu nabyłam po okazyjnej cenie pakiet z ekranizacjami BC.
BeeMeR - Pią 10 Lut, 2012 18:24
Ależ ja tylko zarysowałam atrakcje w trakcie filmu i to nie wszystkie bo np. niewinna panna umawia się na spotkanie z kawalerem gdzie? w kościele ale bałam się tak spoilerować kto co jak i dlaczego oraz co z tego wynikło - doceniam zaś, że na tak wiele zwrotów akcji film jest wielce spójny i zwarty - tak w sam raz
achata - Pią 10 Lut, 2012 18:37
Pamiętam ten film z czasów zamierzchłych. Miałam może z 14-15 lat gdy to leciało w tv. Przypominam sobie ponoszący powozik, przystojnego młodziana spieszącego z ratunkiem i że cioteczka okazała się koniec końców mieć ukryte intencje a jeden z konkurentów okazał się być kimś więcej niż tylko konkurentem.
Sporo tego typu cudeniek kiedyś leciało. I "Meandry miłości" i jeszcze coś o babce która zakochała się w gościu z rodziny, w której rzekomo panom odbijała szajba. Lubiłam tego typu filmidła.
Czy "Kobieta w bieli" to tej samej autorki?
Ania Aga - Pią 10 Lut, 2012 18:44
| achata napisał/a: | | Czy "Kobieta w bieli" to tej samej autorki? |
A nie, Willkie Collins jest autorem "Kobiety w bieli". Dawno, dawno temu w tv był nadawany serial niemiecki na podstawie jego powieści "Czerwony szal"
Admete - Pią 10 Lut, 2012 18:46
W latach 90 sporo tego w naszej tv puszczana. Filmy na podstawie książek Cookson też były. Teraz w publicznej tv takich rzeczy nie uświadczy.
Sofijufka - Pią 10 Lut, 2012 18:46
niee... to William Wilkie Collins spłodził owo dzieło. "Księżycowy kamień" onego polecam
nicol81 - Sob 11 Lut, 2012 21:47
Sofi, a którą poecasz na pierwszy raz? "Księżycowy kamień" czy "Kobietę w bieli"?
Sofijufka - Sob 11 Lut, 2012 22:46
jedno i drugie fajne...
A właśnie skończyłam oglądać na Kulturze Carlosa Saury "Ja, don Giovanni" - osnute to jest koło autora libretta, Lorenza da Ponte. Przepięknie fotografowane, cudowne arie....
Sama anegdota taka sobie, ale operę te kocham, więc...
http://www.mmpoznan.pl/31...ategory=kultura
milenaj - Nie 12 Lut, 2012 15:12
Oprócz "Ducha z Monte Carlo" obejrzałam również "Damę i rozbójnika".
Zadziwiająca jest powtarzalność aktorów w tych produkcjach.
RaczejRozwazna - Nie 12 Lut, 2012 15:14
| BeeMeR napisał/a: | A Ghost In Monte Carlo 1990
Potrzebowałam lekkiego romansu - a cóż może być lżejszego od ekranizacji jednej z rozlicznych miłosnych powiastek Barbary Cartland? A że film ten wprost idealnie oddaje głębię i charakter romansów mojej imienniczki, byłam absolutnie zachwycona
Młodziutka sierotka zostaje zabrana przez skrywającą mroczną tajemnicę ciotkę (w tej roli ekscentryczna Lady Ashley z Haremu ) prosto z klasztoru do Monte Carlo, gdzie właśnie zebrała się śmietanka towarzyska i gdzie panna natychmiast staje się obiektem zainteresowania wszystkich mężczyzn i zazdrości kobiet. Do tego obowiązkowo podstarzały lubieżnik, który chce brać pannę gwałtem w swojej jaskini rozpusty ( ), orientalni słudzy, lochy, naprędce spreparowana podręczna bomba, zazdrosna kochanka, szantażysta, liczne ratowanie panny z opresji i mroczna zemsta. Wszystko w konwencji dość teatralnej, jestem wielce zachwycona [/URL] |
oglądałam namietnie ten film jako nastolatka z przyjaciółą. Zrobił wtedy na mnie OGROMNE wrażenie Tak wielkie, że zapamiętalam go do dzisiaj. Szarża księcia wybawiającego główną bohaterkę... I późniejszy pojedynek
BeeMeR - Wto 14 Lut, 2012 16:16
The Princess And The Pirate (1944)
Zakochałam się w tym filmie od pierwszej sceny, w której źli piraci zakopują skarb pod Bogu ducha winną sztuczną palmą A może już po samym przeczytaniu tytułu
Mamy zatem księżniczkę i komedianta (acz pirat w tytule niewątpliwie jest bardziej atrakcyjny ), który plecie co mu ślina na język przyniesie, ma znacznie większe aspiracje niż umiejętności aktorskie, a w dodatku jest nieziemskim tchórzem, za to przebierać się lubi: a to za cygankę, a to za pirata, a to za cusik jeszcze. Arcydzieło to to nie jest, ale oglądałam z ogromnym bananem - mocno odprężający seans.
przebieranki, cudawianki...
Tu na pewno jest lustro...
czytanie z dłoni - tj. haka
Oj, ogarnęła mnie nostalgia za bohaterami-aktorami, który nie mieli cztero-sześcio-ośmiopaka na klacie - co najwyżej mapę do zakopanego pirackiego skarbu
Anaru - Wto 14 Lut, 2012 18:17
Cudo
Anonymous - Śro 15 Lut, 2012 03:19
A mnie sie przycmilo, ze to Orson Welles i az musialam sprawdzic
BeeMeR - Pią 17 Lut, 2012 09:17
Byron 2003
zacznijmy od tego, że już sam plakat jest brzydki, ciemny i ponury (pewnie miało być mrocznie i tajemniczo ), a bohater tytułowy skwaszony (i trupio zielonkawy), co w gruncie rzeczy współgra z charakterem postaci ale jednakowoż skutecznie zniechęcało mnie do zapoznania się z filmem prze czas jakiś.
Oczywiście pozory mylą, film wizualnie jest piękny, każdy kadr dopracowany, każda sukienka, karfka, inna duperelka wyprasowana czy wypucowana. Zagrane jest nieźle, głównie przez bohaterów drugoplanowych, najsłabiej w sumie oceniam aktora odtwarzającego rolę tytułową (Johny Lee Miller), który może nie jest zły, ale super dobry też nie. Jest tak przeciętny, że aż szkoda, a przecież Byron przeciętny nie był - jeśli wierzyć filmowi wszystko czego tknął, kończyło się skandalem - a to romans (żeby życie miało smaczek raz dziewczynka raz chłopaczek ), a to nadmierna zażyłość z przyrodnią siostrą, a nawet małżeństwo z niewinną panną i rozgłaszanie niecnych praktyk wobec niej stosowanych. Przez Millera z odętą miną i fochami nawet Philip Glenister jako zaufany lokaj wydaje się wyblakły. Trochę dłużyzn tu jest, ale obejrzeć można jak najbardziej.
|
|
|