To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II

Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 21:52

Gunia napisał/a:
Z Darcy'ego rzeczywiście alkoholik. ;) .


Gumiśku, czasem taka gorliwa abstynencja może być chorobą...
alkohol też jest dla ludzi i jak wszystkie tego typu rzeczy - spożywany w rozsądnych ilościach łechta kubeczki smakowe, poprawia sampoczucie...
Z tego co mi wychodzi, pije rzadziej niż ja. Czyli jednym słowem Giumisiek mnie podsumował... :D

asiek - Śro 21 Lut, 2007 21:59

Maryann napisał/a:
Wstydzi się za Georgianę ? Boi się o nią - tak. Ale wstyd za to, co zrobiła ? Chyba jednak nie.
Cytat:
Ja bym to nazwała raczej zauroczeniem niż zakochaniem - zwłaszcza bez pamięci.
Lizzy na pewno go nie kochała - nie przeszłaby tak łatwo do porządku dziennego nad jego zalotami do panny King. Sama się później przed sobą przyznała, że ujęły ją jego słodkie słówka, a że podobnie jak ona nie lubił Darcy'ego - to wspólnota poglądów zbliżyła ich jeszcze bardziej.
A co do Georgiany - gdyby naprawdę go kochała, to nie zrezygnowałaby z ucieczki.

Myślę jednak, że odczuwał wstyd. Nie chciał demaskować Wickhama,bo bał się, że będzie musiał ujawnić poczynania swej siostry. Tak ja wspomniałaś damie nie wolno było przystać na taką niegodną propozycję, a skoro tak się stało, to stawiało Georgianę w nie najlepszym świetle.
Co do stanu uczuć naszych dam, to nie twierdziłam, że Lizzy kochała Wickhama, tylko że była pod jego urokiem, a to dwie różne sprawy. Zdobycie zaś uznania w oczach Lizzy nie było przecież proste.
A jeśli chodzi o Georgianę, to tak sobie myślę, że wieku 15 lat nie odróżnia się chwilowego zauroczenia od zakochania, a o prawdziwie mocnym, dojrzałym uczuciu chyba niewiele się wie :wink:
Oczywiście to stwierdzenie absolutnie nie dotyczy Guni, a odnosi się do młodej damy żyjącej kilka stuleci wstecz :cool:

Maryann - Śro 21 Lut, 2007 22:18

asiek napisał/a:
Myślę jednak, że odczuwał wstyd. Nie chciał demaskować Wickhama,bo bał się, że będzie musiał ujawnić poczynania swej siostry. Tak ja wspomniałaś damie nie wolno było przystać na taką niegodną propozycję, a skoro tak się stało, to stawiało Georgianę w nie najlepszym świetle.

A mi się wydaje, że ta jego obawa, czy wstyd (czy jakkolwiek to nazwiemy) nie było zwrócone w stronę Georgiany. To znaczy - Darcy nie miał do nie żalu ani pretensji o to, co chciała zrobić. Już raczej winił siebie, że nie stanął na wysokości zadania, które powierzył mu ojciec.
Ale bardzo obawiał się o to, co powie tzw. "wielki świat", jeśli dowie się o tej aferze. Georgiana była panną na wydaniu i taka historia mogła nieodwracalnie zrujnować jej szanse.

QaHa - Śro 21 Lut, 2007 22:22

Maryann napisał/a:
Ale bardzo obawiał się o to, co powie tzw. "wielki świat", jeśli dowie się o tej aferze. Georgiana była panną na wydaniu i taka historia mogła nieodwracalnie zrujnować jej szanse.

a reputacja świeta rzecz!!!

Maryann - Śro 21 Lut, 2007 22:25

W rzeczy samej ! :wink:
Kaziuta - Śro 21 Lut, 2007 22:33

Nie od dzisiaj wiadomo, że mężczyźni zakochują się oczami, a kobiety uszami. Piekne słówka, komplemenciki, odrobina elokwencji może zauroczyś najbardziej rozsądną kobitkę. Nie jest to obce nawet naszym czasom (panienki uwiedzione przez poetę chorego na AIDS) więc cóz dziwić się młodej Georgianie. Troche to jednak dziwne, że panienki w jej wieku były wydawane za mąż, a tak niewiele wiedziały o niebezpieczeństwach czychających ze strony mężczyzn. Widać starszy brat i jego opiekuńczośc to nie wszystko. Matka to zawsze matka.
asiek - Śro 21 Lut, 2007 22:43

QaHa napisał/a:
Maryann napisał/a:
Ale bardzo obawiał się o to, co powie tzw. "wielki świat", jeśli dowie się o tej aferze. Georgiana była panną na wydaniu i taka historia mogła nieodwracalnie zrujnować jej szanse.

a reputacja świeta rzecz!!!


Święte słowa Siostry ! :mrgreen:

Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 22:46

ale przeciez nie w czasach Jane. Nawet przecież cała sprawa z Georgiana czy Lydia była potepiona przez Darcyego i Lizzy również ze względu na wiek panienek.
Z tego co kojarze, to wówczas jednak okres zamazpojscia znacznie sie opoznil w stosunku do sredniowiecza ...

QaHa - Śro 21 Lut, 2007 22:48

to tez i prawda Aine z tym wiekiem ale pomysl jakim obciachem dla panienki byłoby stracic reputacje w tak wczesnym wieku!!
asiek - Śro 21 Lut, 2007 22:50

Kaziuta napisał/a:
Piekne słówka, komplemenciki, odrobina elokwencji może zauroczyś najbardziej rozsądną kobitkę.

....i już po nas :serduszkate:

QaHa - Śro 21 Lut, 2007 22:57

asiek napisał/a:
Kaziuta napisał/a:
Piekne słówka, komplemenciki, odrobina elokwencji może zauroczyś najbardziej rozsądną kobitkę.

....i już po nas :serduszkate:

a ja wiem ja to zawsze uwazam za maks podejrzane jak mi ktos zaczyna słodzic . prrzeważnie delikwenta wysyłam na grzyby bo to tam wiecej pozytku z niego bedzie

Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 23:04

QaHa napisał/a:
to tez i prawda Aine z tym wiekiem ale pomysl jakim obciachem dla panienki byłoby stracic reputacje w tak wczesnym wieku!!


oczywiscie, ale czy ja temu zprzeczam? :D

asiek - Śro 21 Lut, 2007 23:14

QaHa napisał/a:
asiek napisał/a:
Kaziuta napisał/a:
Piekne słówka, komplemenciki, odrobina elokwencji może zauroczyś najbardziej rozsądną kobitkę.

....i już po nas :serduszkate:

a ja wiem ja to zawsze uwazam za maks podejrzane jak mi ktos zaczyna słodzic . prrzeważnie delikwenta wysyłam na grzyby bo to tam wiecej pozytku z niego bedzie

Ostrożności nigdy dosyć, ale....jakby delikwentem był Darcy /w osobie Collina/
bądź Atylla /w osobie Gerarda "upiora"/, to bym z nim poszła na te grzyby :mrgreen:

QaHa - Śro 21 Lut, 2007 23:16

ha takie grzyby z colinem moga byc niebezpieczne czlowiek z tej afektacji samych muchomorów nazbiera
Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 23:16

jakby to był Attylla to ja bym na kolanach błagała żeby ze mną na te grzyby poszedł :D
Marija - Czw 22 Lut, 2007 07:45

Dość, dość....Już mi się namieszało i wyobrażam sobie Colina w tunice na grzybach, po kieliszeczku porto....A jeszcze Attyla :thud: . Moje słabe serce może tego nie wytrzymać na przednówku :? ??: .
QaHa - Czw 22 Lut, 2007 08:07

AineNiRigani napisał/a:
jakby to był Attylla to ja bym na kolanach błagała żeby ze mną na te grzyby poszedł
Marija napisał/a:
Dość, dość....Już mi się namieszało i wyobrażam sobie Colina w tunice na grzybach, po kieliszeczku porto....A jeszcze Attyla . Moje słabe serce może tego nie wytrzymać na przednówku .

hahahaha a moze by tak go jeszcze wywlec na poziomki, borówk/jagody, albo wysłac po maliny :mrgreen:

Maryann - Czw 22 Lut, 2007 09:04

Rozdział IV część 5

Zanim Darcy zdążył odpowiedzieć przerwało mu pukanie do drzwi biblioteki. Na jego rozkaz wszedł Witcher niosąc srebrną tacę, na której leżał zapieczętowany list.
- Sir, właśnie przyszedł. Chłopiec ma czekać na odpowiedź.
- Dziękuję, Witcher – odparł Darcy sięgając po list – Jeśli poczekasz chwilę, to zaraz napiszę odpowiedź.
Złamał pieczęć, rozłożył kartkę i natychmiast rozpoznał bazgroły Bingleya.

Darcy,
Stało się coś bardzo dziwnego. Caroline wróciła do miasta i zamknęła Netherfield mówiąc, że nie może być szczęśliwa w Hertfordshire ! Ma zamiar zostać w Londynie na Boże Narodzenie, podobnie jak Luisa i Hurst. Rzecz jasna, wyprowadziłem się z hotelu i jestem wygodnie w domu (tak wygodnie, jak to możliwe, biorąc wszystko pod uwagę). Dlatego proszę, przyjdź na obiad w poniedziałek wieczór na Aldford Street, bo w hotelu mnie nie będzie. Chyba, że wolisz jeść obiad w hotelu. Proszę, doradź mi !
Do usług,
Bingley.


Darcy spojrzał na Fitzwilliama.
- To od Bingleya. Potrzebuje mojej rady, czy ma jeść obiad w domu, czy gdzie indziej – wstał z fotela i podszedł do biurka.
- Piekło i szatani ! Czy ten smarkacz bez twojej pomocy nie może nawet zdecydować, gdzie będzie jadł ?
- Na to wygląda, że nie – Darcy’emu wyrwał się niewesoły chichot – Ale nie mogę go teraz zawieść, bo to za moją sprawą ma wątpliwości.
Sięgnął po pióro, sprawdził czubek i zanurzył je w kałamarzu.
- Za bardzo zachęcałeś go do tego, żeby polegał na tobie, Fitz – ostrzegł go Fitzwilliam.
- To ironia losu.
Darcy napisał odpowiedź, że Aldford Street jest do przyjęcia. Wiedział, że panna Bingley byłaby bardzo zła, gdyby teraz jej unikał.
- Kilka tygodni temu chciałem wypuścić go spod swoich skrzydeł. Ale w Hertfordshire zdarzyło się coś, co przekraczało jego zdolności i zostałem zmuszony jeszcze raz odegrać rolę kwoki. Proszę, Witcher – Darcy osuszył i złożył liścik, po czym położył go na tacy – A teraz zostawmy tę sprawę !
- Jestem do twoich usług, kuzynie ! – Fitzwilliam rzucił mu ukłon – Co byś powiedział na kilka partii bilardu zanim będę musiał wrócić do koszar ? A może – dodał przebiegle – założymy się o wynik ?
- Wszystko już wydałeś w tym miesiącu, kuzynie ?
- Złóż to na karb dam, Fitz. Cóż ma zrobić biedny człowiek ? Skłonność upadłej natury, wiesz !

Marija - Czw 22 Lut, 2007 09:12

Maryann napisał/a:
Na jego rozkaz wszedł Wicher niosąc srebrną tacę, na której leżał zapieczętowany list.
Przewidziałam to: Darcy w delirium :rotfl: , wichrom i huraganom zaczyna rozkazywać. :grin:
Ania1956 - Czw 22 Lut, 2007 09:58

Maryann napisał/a:

- Kilka tygodni temu chciałem wypuścić go spod swoich skrzydeł. Ale w Hertfordshire zdarzyło się coś, co przekraczało jego zdolności i zostałem zmuszony jeszcze raz odegrać rolę kwoki.


Nie ma to jak rady dobrego przyjaciela!! :lol: A pod opieką kwoki wylęgną się 2 łabądki?? :lol:

QaHa - Czw 22 Lut, 2007 09:59

Maryann napisał/a:
- Kilka tygodni temu chciałem wypuścić go spod swoich skrzydeł. Ale w Hertfordshire zdarzyło się coś, co przekraczało jego zdolności i zostałem zmuszony jeszcze raz odegrać rolę kwoki.

"Wypuścic spod skrzydeł"?! przednie! co za protekcjonalizm i to ma być przyjaciel!! :wsciekla:
"odegrac role kwoki" a zeby go tak później kurczaki zadziobały a co!!

Anonymous - Czw 22 Lut, 2007 13:12

Maryann napisał/a:
- Piekło i szatani ! Czy ten smarkacz bez twojej pomocy nie może nawet zdecydować, gdzie będzie jadł ?
- Na to wygląda, że nie – Darcy’emu wyrwał się niewesoły chichot – Ale nie mogę go teraz zawieść, bo to za moją sprawą ma wątpliwości.
Sięgnął po pióro, sprawdził czubek i zanurzył je w kałamarzu.
- Za bardzo zachęcałeś go do tego, żeby polegał na tobie, Fitz – ostrzegł go Fitzwilliam.
- To ironia losu.
Darcy napisał odpowiedź, że Aldford Street jest do przyjęcia. Wiedział, że panna Bingley byłaby bardzo zła, gdyby teraz jej unikał.
- Kilka tygodni temu chciałem wypuścić go spod swoich skrzydeł. Ale w Hertfordshire zdarzyło się coś, co przekraczało jego zdolności i zostałem zmuszony jeszcze raz odegrać rolę kwoki.


Nie wiem, moe mam inne pojęcie o przyjaźni, ale ja nie pozwoliłabym tak komentować charakteru i postepowania mojego przyjaciela (szczególnie tego, który mnie wcale o pomoc nie prosił...)
Wszystkie wcześniejsze wypowiedzi dotyczace Lizzy irp. mnie nie oburzały, z lekka śmieszyły. Ale za tą pan Darcy dosteje u mnie pierwsza czerwoną kartkę !!! :wsciekla: :wsciekla:

Alison - Czw 22 Lut, 2007 14:40

Gnojkowaty bywa okrutnie, ale świat się na nim trochę za to wszystko zemści :wink:
Anonymous - Czw 22 Lut, 2007 14:45

Ha !!!! Wcale mi go nie zal !!!!! :twisted: :twisted: :twisted:
Marija - Czw 22 Lut, 2007 14:53

QaHa napisał/a:
"Wypuścic spod skrzydeł"?! przednie! co za protekcjonalizm i to ma być przyjaciel!! :wsciekla:
Chciałam tylko przypomnieć, że to Pamela wymyśla :evil: , nie pozwolę sobie popsować wizji pana Darcy w tunice na grzybach :razz: . Ale swoją drogą to z Bingleya jemioła :shock: :? ??: .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group