To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze

1agawa - Śro 14 Mar, 2007 20:44

Gosia napisał/a:
Ale wlasnie ze wzgledu na ten smutek scena Look back i ta kwestia nie jest moja ulubiona scena w N&S.

A ja ją uwielbiam.
Ja na początku słyszałam "go back". Niestety oglądałam N&S na youtube a tam nie było napisów. Więc niektóre fragmenty oglądałam po kilka razy, żeby zrozumieć.
Jak tafiłam na to forum i każda z Was zachwycała się LOOK BACK, to ja :rumieniec: "a o co chodzi?"
W końcu mam dvd i już WIEM i wszysko rozumiem (napisy to wspaniała rzecz).
Ostatnia część filmu w całości mi się podoba. Tyle emocji w jednym odcinku. Dlatego trudno mi jest wybrać tę jedną jedyną.

izek - Czw 15 Mar, 2007 09:05

Nabieram apetytu, żeby znowu obejrzeć LOOK BACK i wszystko inne...
Ale przed tym jak on ją odprowadza to jest scena w salonie, gdzie zachowują się jak starzy znajomi. Zwróciłyście uwagę? Margarett przychodzi się pożegnać, rozmawiają o meblach w domu Fanny i wchodzi JT. I co? Ani dzień dobry, ani <hmmm, hmmm, jako dama na salonach nie mogę powiedzieć :oops: > tylko od razu o jej wyjeździe. I ten swój nos tak wysoko trzymał...
Ja wiem, że to z uczucia wszystko :mrgreen: bo przecież dlaczegóżby jego mama tak skwapliwie przytaknęła ciotuni, że mają wyjechać jak najszybciej. Ale mi się jego zachowanie i tak wydało niegrzeczne.
No więc jak on taki niegrzeczny to niby czemu ona się miała oglądać?

QaHa - Czw 15 Mar, 2007 09:09

izek napisał/a:
Ja wiem, że to z uczucia wszystko bo przecież dlaczegóżby jego mama tak skwapliwie przytaknęła ciotuni, że mają wyjechać jak najszybciej. Ale mi się jego zachowanie i tak wydało niegrzeczne.
No więc jak on taki niegrzeczny to niby czemu ona się miała oglądać?

Izek przecież go w środku skręcało jak diabli i jeszcze pamiętał o tym gościu na peronie, a po takim stanowczym odrzuceniu to coś mi się wydaje, że nie chciał aby mu znowu przyłożyła emocjonalnie - w pełni go rozumiem (co innego jakby nasza Margarett wykonała jakiś dający nadzieje gest, ale jej właśnie ojciec zmarł to niby co miała robić - przybita była)

Harry_the_Cat - Czw 15 Mar, 2007 09:09

(odpowiadałam na post izka, jak jeszcze posta QaHy nie było ;) )

No wiesz, w sumie przecież nawet jej wcześniej powiedział, że cała ta jego "foolish passion" do niej jest "entirely over"...

Ale czy jako kobieta, czyli nieco próżna na pewno, a przy czym już coś do niego czująca, nie powinna sie obejrzeć? Przecież w tamtym momencie myślała, że widzi go ostatni raz w życiu!

QaHa - Czw 15 Mar, 2007 09:11

Harry_the_Cat napisał/a:
Przecież w tamtym momencie myślała, że widzi go ostatni raz w życiu!


biorąc pod uwagę utratę rodzica to coś mi sie wydaje, że na takie niuanse nie było ją jeszcze stać, zbyt wielki szok

Harry_the_Cat - Czw 15 Mar, 2007 09:14

QaHa napisał/a:
Harry_the_Cat napisał/a:
Przecież w tamtym momencie myślała, że widzi go ostatni raz w życiu!


biorąc pod uwagę utratę rodzica to coś mi sie wydaje, że na takie niuanse nie było ją jeszcze stać, zbyt wielki szok


Mimo wszystko. Ech, aż sobie zajrze zaraz do książki i skonfrontuję.

izek - Czw 15 Mar, 2007 09:31

Też mi się wydaje, że była w szoku, bo inaczej na pewno by się obejrzała (mimo że był niegrzeczny :wink: ) tak po kobiecemu po prostu.
Ale Harry, mi się wydaje, że jej spojrzenie było jakieś takie ciepłe i słodkie, zachęcające w każdym razie.
Pewnie macie rację, że on jak na nią patrzył to widział scenę peronową, tylko nie tą przyszłą. Czyli piękny przykład przeniesienia. Nie był tu i teraz tylko odpowiadał jej na to co mu się wydawało, że ona...

trifle - Czw 15 Mar, 2007 09:38

Tu mnie jeszcze nie było :banan:

Moja ulubiona scena to peronowa rzecz jasna :mrgreen: bo to jest, mym skromnym zdaniem, idealna scena romantyczna, wszystko jak trzeba.
Podobał mi się też Thornton w Helstone, bo się ładnie czarno-biało ubrany prezentował wśród zieleni ;)
I jeszcze dwa Thorntony: jeden to ten w rozmowie z matką jeszcze przed oświadczynami, że "must ask her". Jak sobie tak przypomnę tego prawdziwego "mastera" i porównam z tym zakochanym, to uch :oops: A drugi to ten po zaręczynach, jak szedł przez ulice, nawet nie widział nikogo dookoła. Żal było patrzeć.

ps. i ciekawa jestem, czy Thornton wiedział, co do niego mówiła Margaret jako "buisness proposition" :mrgreen: Patrzył na nią, jakby myślał "tak, mów co chcesz, może być książka telefoniczna, tak ładnie mówisz" :D

trifle - Czw 15 Mar, 2007 09:43

izek napisał/a:
Też mi się wydaje, że była w szoku, bo inaczej na pewno by się obejrzała (mimo że był niegrzeczny :wink: ) tak po kobiecemu po prostu.
Ale Harry, mi się wydaje, że jej spojrzenie było jakieś takie ciepłe i słodkie, zachęcające w każdym razie.


A właśnie, kiedy właściwie Margaret się zakochała w J.T.? U niego to jest jasne, a u niej?

QaHa - Czw 15 Mar, 2007 10:07

izek napisał/a:
Też mi się wydaje, że była w szoku, bo inaczej na pewno by się obejrzała (mimo że był niegrzeczny ) tak po kobiecemu po prostu.
Ale Harry, mi się wydaje, że jej spojrzenie było jakieś takie ciepłe i słodkie, zachęcające w każdym razie.

takie z lekka nieśmiałe ... ach lubię scenę gdy ona na niego spoziera wręczając mu książkę

Harry_the_Cat - Czw 15 Mar, 2007 10:27

W książce jest tak, że on własciwie mówi jedno zdanie a potem udaje, że przegląda listy.
Przy samym jej wyjeździe, serce mu się wyrywa, wspomina jej ramiona na swojej szyi, oświadczyny, ale jest chce jej pozwolić odejść bez żalu... :thud:

Harry_the_Cat - Czw 15 Mar, 2007 10:30

trifle napisał/a:
izek napisał/a:
Też mi się wydaje, że była w szoku, bo inaczej na pewno by się obejrzała (mimo że był niegrzeczny :wink: ) tak po kobiecemu po prostu.
Ale Harry, mi się wydaje, że jej spojrzenie było jakieś takie ciepłe i słodkie, zachęcające w każdym razie.


A właśnie, kiedy właściwie Margaret się zakochała w J.T.? U niego to jest jasne, a u niej?


No w książce ona zaczyna sobie zdawać sprawę z tych uczuć po tym całym zamieszaniu z Leonardsem.

W filmie w sumie to ciężko powiedzieć.
Pierwsze oznaki zainteresowania to już widać na przyjęciu u Thorntonów, ale stwierdzenie, że już wtedy byłoby nadużyciem IMO.

QaHa - Czw 15 Mar, 2007 10:46

ja bym postawiła na kiełkowanie uczucia, od oświadczyn (wcześniej było zainteresowanie bo byl tak inny od znanych jej gości) a deklaracja uczuc z jego strony dała jej duzo do myslenia i jak sie dziewczę zastanawiac poczęło tak samo przepadło z kretesem a epizod z Leonardsem wpełni jej to uświadomił
Harry_the_Cat - Czw 15 Mar, 2007 10:49

No na pewno zaczęło sie wcześniej niż od sprawy z Leonardsem - wtedy to do niej zaczyna docierać - w momencie, kiedy staje przed wizją utraty dobrej opinii w oczach Thorntona, uświadamia sobie, jak ogromne znaczenie ma dla niej jego zdanie :mrgreen:
QaHa - Czw 15 Mar, 2007 10:54

Harry_the_Cat napisał/a:
No na pewno zaczęło sie wcześniej niż od sprawy z Leonardsem - wtedy to do niej zaczyna docierać - w momencie, kiedy staje przed wizją utraty dobrej opinii w oczach Thorntona, uświadamia sobie, jak ogromne znaczenie ma dla niej jego zdanie

tak i dziewczę nie śpi, kręci się, niespokojnie, wręcz głupieje w jego obcności a jak go nie ma, to myśli jej ku niemu ulatuja, a gdy ktoś źle o nim wspomni to go broni i tłumaczy - nie zadawała by sobie przecież tyle trudu dla osoby zupełnie obojętnej :mrgreen:

izek - Czw 15 Mar, 2007 10:54

trifle napisał/a:
ps. i ciekawa jestem, czy Thornton wiedział, co do niego mówiła Margaret jako "buisness proposition" :mrgreen: Patrzył na nią, jakby myślał "tak, mów co chcesz, może być książka telefoniczna, tak ładnie mówisz" :D


też miałam takie wrażenie :mrgreen:

izek - Czw 15 Mar, 2007 10:57

Harry_the_Cat napisał/a:

Przy samym jej wyjeździe, serce mu się wyrywa, wspomina jej ramiona na swojej szyi, oświadczyny, ale jest chce jej pozwolić odejść bez żalu... :thud:


Czyli takiego twardziela chciał zagrać.

QaHa - Czw 15 Mar, 2007 10:58

hahah zgadza się wystarczy, że jest i nie ucieka od niego :mrgreen:
izek - Czw 15 Mar, 2007 10:58

QaHa napisał/a:

tak i dziewczę nie śpi, kręci się, niespokojnie, wręcz głupieje w jego obcności a jak go nie ma, to myśli jej ku niemu ulatuja, a gdy ktoś źle o nim wspomni to go broni i tłumaczy - nie zadawała by sobie przecież tyle trudu dla osoby zupełnie obojętnej :mrgreen:


Ale twardo sama tego nie widzi :roll:

QaHa - Czw 15 Mar, 2007 11:00

izek napisał/a:
Ale twardo sama tego nie widzi

oj widzi widzi, ale się sama przed sobą przyznać nie chce, bo przecież nim wzgardziła i wszystko wydaje się byc zaprzepaszczone

Harry_the_Cat - Czw 15 Mar, 2007 11:05

izek napisał/a:
Harry_the_Cat napisał/a:

Przy samym jej wyjeździe, serce mu się wyrywa, wspomina jej ramiona na swojej szyi, oświadczyny, ale jest chce jej pozwolić odejść bez żalu... :thud:


Czyli takiego twardziela chciał zagrać.


Tak, nawet "do widzenia" było głosem pozbawionym emocji powiedziane...

Chyba nieźle to zmienili w ekranizacji :mrgreen: :serce2:

Maryann - Czw 15 Mar, 2007 11:05

trifle napisał/a:
ps. i ciekawa jestem, czy Thornton wiedział, co do niego mówiła Margaret jako "buisness proposition" :mrgreen: Patrzył na nią, jakby myślał "tak, mów co chcesz, może być książka telefoniczna, tak ładnie mówisz" :D

Wiedzieć to może i wiedział - przecież (przynajmniej w książce) próbował jej ten biznesowy słowotok przerwać... Na ile ta "business proposition" go interesowała, to już inna sprawa... :wink:

Harry_the_Cat - Czw 15 Mar, 2007 11:19

No jednak trochę to go chyba interesowała ;)

W końcu miała uratować dorbek jego życia :D

Maryann - Czw 15 Mar, 2007 11:21

Przecież to, CO mu miała do powiedzenia, miało niebagatelne znaczenie... :grin: W końcu chyba nie przypuszczał, że będzie chciała mu pomóc.
Harry_the_Cat - Czw 15 Mar, 2007 11:22

Maryann napisał/a:
Przecież to, CO mu miała do powiedzenia, miało niebagatelne znaczenie... :grin:


W sumie tak...

A, że taka była elokwentna to nawet Henryś nie był potrzebny, żeby wyjaśnić ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group