Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (2008)
achata - Czw 28 Lut, 2008 20:07
Nie zaprzeczę, że polscy dystrybutorzy stają się nad wyraz sprawni. Wkrótce bedzie tak, że wejdę do sklepu a tam na półczce za jakieś 40 zł będzie można wynieść bezboleśnie ulubiony serial. Tylko niechby trochę doczytaliby, co i jak- "Normand Park"?
Jednak tej wersji R&R chyba jednak nie kupię. Są dobre momenty, ale na tyle żeby się wysupłać na pełne wydanie, to ja uczuciem do tego filmu jednak nie pałam...
Tamara - Czw 28 Lut, 2008 20:23
Pan Dashwood nie miał dużych dochodów , miał tylko 7 tys. funów rocznie dożywotnio jako procent od majątku swej pierwszej żony , który w całości zapisała na Johna . Był bratankiem starego pana Dashwooda ,właściciela Norland , więc jako najbliższy krewny płci męskiej miał odziedziczyć majątek . Ale zauroczony Henryczkiem starszy pan napisał specyficzny testament : zostawił Norland bratankowi "na warunkach , które odejmowały spadkowi połowę wartości".
Całość spadku została zamrożona dla przyszłej korzyści Henryczka bez możliwości wyciągnięcia z majątku większej gotówki przez sprzedaż lasu czy zaciągnięcie długu pod majętność . W związku z tym ojciec panien miał nadzieję , że oszczędnością jakąś sumę dla żony i córek zdoła wygospodarować , ale zmarło mu się za prędko , no i nic na boku ukręcic nie zdołał .
Wyniesione z Norland ruchomości owszem , nie zostały spieniężone , ale oszczędziły dużych wydatków na przedmioty codziennego użytku , tak samo wynajęcie domu umeblowanego oszczędziło wydatków na urządzenie się , więc faktycznie wydawały pieniądze na czynsz , "życie" i utrzymanie 3 osób służby - więc nie było tak źle , skoro mogły ich utrzymać , tak samo skoro panny pojechały do Londynu i bywały w towarzystwie - nie mogły być obdarte . Żyły powiedziałabym - w dolnej strefie stanów średnich .
Natomiast manewr z przyjazdem do zapuszczonego domu uważam za niedopuszczalny bo coś takiego w ogóle nie mogło w ówczesnych stosunkach mieć miejsca .
A myślę , że nawet bez znajomości realiów epoki współczesne widzki są na tyle rozgarnięte , żeby pojąć ,że skoro ktoś nie odziedziczył majątku , to nie ma pieniędzy i musi zmienić tryb życia i miejsce zamieszkania na znacznie skromniejsze , i nie ma potrzeby epatowania widza obrazami nędzy i upadku , zwłaszcza że odbiega to od oryginalnej treści , czyli wprowadza widza w błąd
Gunia - Czw 28 Lut, 2008 21:22
| Mag13 napisał/a: | | Jest jeszcze to trudne zmniejszenie się "stopy życiowej". Jeśli było dobrze a jest gorzej to razi dużo bardziej niż pierwotne ubóstwo. A jeśli chodzi o te srebra, zastawy etc to przecież panie D. tego nie posprzedawały, więc nie miały z tego gotówki. To były raz pamiątki, a dwa-nawet jak się dochód zmniejsza, to od razu się nie pozbywa przedmiotów codziennego użytku, nawet tych, na które dziś by nie było stać. Nie wiem jak to jest pokazane w filmie, ale z tego co piszecie to chyba przegięli... |
Ale one nie miały żadnych sreber. Przecież wszystko było "przypisane do majątku" i wszystko zwinęła Fanny - srebra, porcelanę, książki... Wydaje mi się, że nawet w książce tak jest.
Ulka - Czw 28 Lut, 2008 21:40
W rozdziale V mowa jest o wysłaniu służących przodem, a w dodatku Middletonowie zapraszali panie Dashwood do zamieszkania u nich do czasu uporządkowania "domeczku", ale one nie skorzystały. Ponadto mowa jest o sprzedaży koni i powozu, należących do zmarłego męża. O srebrze, porcelanie, bieliźnie pościelowej mówi Fanny do Johna, w rII, jako należących do Dashwoodów przed przeprowadzką do Norland. Czyli pani D. nie mogła wywieźć rzeczy z Norland (?)
Tamara - Czw 28 Lut, 2008 22:00
Rozdział III : Rzeczy zostały wysłane drogą morską . Składały się na nie: bielizna stołowa i pościelowa , zastawa [czyli srebra właśnie],porcelana ,książki i zgrabne pianino Marianny.Pani Fanny Dashwood żegnała odjeżdżające skrzynie z westchnieniem - boleśnie odczuwała fakt , że macocha męża , choć ma w porównaniu z nimi tak skromne przychody, będzie w posiadaniu takich ładnych rzeczy.
Rozdział XXXIII - John do Eleonory : Nasz ś.p. ojciec , jak wiesz dobrze , zapisał wszystkie ruchomości ze Stanhill , jakie były w Norland (bardzo cenne rzeczy),twojej matce.(...)W rezultacie musieliśmy zrobić duże zakupy bielizny stołowej i pościelowej , porcelany itd., w miejsce tego , co zostało zabrane .
Fanny NIC nie zwinęła!!
Ulka - Czw 28 Lut, 2008 22:06
Czekaj, czekaj, rzeczy ze Stanhill-to znaczy te, które należały do Dashwoodów, rodziców Eleonory i Marianny. I te panie zabrały ze sobą. Fanny była zaś tak pazerna i bezczelna, że roiła sobie do nich jakieś prawa-że ojciec jej męża miałby je zapisać synowi... Rzeczy natomiast z Norland mogły zostać w Norland, skoro należały one do stryja, a raczej do dworu w Norland. Więc Fanny nic nie zwinęłaby, lecz odziedziczyła. Coś tam MUSIAŁO być, skoro mieszkali tam ludzie Tyle, że było może już postarzałe, niemodne... no i dla Fanny nie było tym, co zabrała macocha!
Gunia - Czw 28 Lut, 2008 22:10
A więc tak źle nie było. No to się bardzo cieszę, ze względu na te biedne kobiety.
Tamara - Czw 28 Lut, 2008 22:13
Rzeczy z Norland musiały być skromne i kiepskie , bo szanowny stryjcio starym kawalerem był i sam mieszkał , więc i w porcelany się nie bawił ... Cały wykwint i wygoda pojawiły się podczas pobytu i krótkich rządów państwa Dashwood , a od tego Fanny wara...
nicol81 - Pią 29 Lut, 2008 21:55
Fanny mówiła Johnowi na początku, że serwis należący do Norland jest o wiele gorszy od tego Dashwoodów. I dlatego nie musi się martwić o siostry
A co do tego rozumienia współczesnych widzek, to gdyby odpowiednio przedstawić, właśnie piękne rzeczy w małym domku mogłyby dać niezwykle przekonujący kontrast ich sytuacji.
Gosia - Sob 08 Mar, 2008 16:29
Screencapy z "Rozwaznej" do ściągnięcia:
http://community.livejour...page=2#comments
Trzykrotka - Sob 08 Mar, 2008 23:09
Dzięki Gosiu!
Byłam dziś w Empiku i wzięłam do reki z przyjemnością śliczne wydanie Rozważnej i Romantycznej. Opactwo jest też piękne, choć skromniejsze. Co za piękne czasy, na półkach mamy wręcz klęske urodzaju . Tylko tak dalej.
maenka - Wto 11 Mar, 2008 09:03
Dostałam od lubego na Dzień Kobiet zamiast gożdzika.
I przepadłam. Dawno już film oparty na książkach JA nie miał tak dobrego kostiumologa. Udany dobór aktorów (no może Wiloughby nie powala na kolana). Świetnie skrojony scenariusz - ale na to pozwala długość mini serialu. Świetny film.
Teraz czekam na Miss Austen regrets na DVD (mam nadzieję).
Trzykrotka - Wto 11 Mar, 2008 12:17
Największa mądrość to dobrze wybrać lubego, gratuluję!
Ten serial i Opactwo dorównują jakością tym z lat 90 IMO.
achata - Wto 11 Mar, 2008 20:07
Aże na trzy płyty rozciagnęli "Rozważną..."? Ja myślałam, że to wyjdzie trzy razem z "Perswazjami". To po jednym odcinku na płytkę? WObec tego powinny byc jakieś dodatki...
Harry_the_Cat - Wto 11 Mar, 2008 21:07
No własnie brak dodatków to mnie bardzo rozczarował. I pewnie dlatego znowu bedę ściągać z UK - chce scenu usunięte i "Behind the scenes"!
Czemu u nas wszystko zawsze jest okrojone?
Sofijufka - Wto 11 Mar, 2008 23:34
S&S z podkładem dźwiekowym "The other Bolleyn Girl"
http://pl.youtube.com/watch?v=fLOhYZBf9Ug
lizzzi - Czw 13 Mar, 2008 10:43
| Harry_the_Cat napisał/a: | No własnie brak dodatków to mnie bardzo rozczarował. I pewnie dlatego znowu bedę ściągać z UK - chce scenu usunięte i "Behind the scenes"!
Czemu u nas wszystko zawsze jest okrojone? |
Ze 20 minut zastanawiałam się w empiku, kupić, czy nie kupić. No i nie kupiłam. Teraz jeszcze brak dodatków. No nie wiem sama I ta cena, wcale nie mała
maenka - Czw 13 Mar, 2008 10:57
| Mag13 napisał/a: | To fakt - czyżbyśmy byli już w Europie?
Mam tylko zastrzeżenie do dyskryminacji wizualnej Edwarda: na trzech płytach są portrety Elaenor, Marianny i Brandona, na jednym ze skrzydełek okładki jest duży portret tego ostatniego z licznym martwym ptactwem , natomiast bohater równoległego wątku romansowego, czyli Edward nie ma żadnego zdjęcia..... |
Bo w tej ekranizacji to Brandon jest wiodącą męską postacią stąd też jego portet . A dla Edwarda poprostu nie starczyło miejsca.
maenka - Czw 13 Mar, 2008 11:00
[quote="lizzzi]"Ze 20 minut zastanawiałam się w empiku, kupić, czy nie kupić. No i nie kupiłam. Teraz jeszcze brak dodatków. No nie wiem sama I ta cena, wcale nie mała [/quote]
Warto kupić. Naprawdę. Mimo braku dodatków.
przecinek - Czw 13 Mar, 2008 13:59
| maenka napisał/a: | | Mag13 napisał/a: | To fakt - czyżbyśmy byli już w Europie?
Mam tylko zastrzeżenie do dyskryminacji wizualnej Edwarda: na trzech płytach są portrety Elaenor, Marianny i Brandona, na jednym ze skrzydełek okładki jest duży portret tego ostatniego z licznym martwym ptactwem , natomiast bohater równoległego wątku romansowego, czyli Edward nie ma żadnego zdjęcia..... |
Bo w tej ekranizacji to Brandon jest wiodącą męską postacią stąd też jego portet . A dla Edwarda poprostu nie starczyło miejsca. |
Ale recenzja roli Edwarda wynagradza brak zdjęcia.
Trzykrotka - Pią 14 Mar, 2008 12:06
| lizzzi napisał/a: | | Harry_the_Cat napisał/a: | No własnie brak dodatków to mnie bardzo rozczarował. I pewnie dlatego znowu bedę ściągać z UK - chce scenu usunięte i "Behind the scenes"!
Czemu u nas wszystko zawsze jest okrojone? |
Ze 20 minut zastanawiałam się w empiku, kupić, czy nie kupić. No i nie kupiłam. Teraz jeszcze brak dodatków. No nie wiem sama I ta cena, wcale nie mała |
Nie chcę być niemiła, ale kiedy się dowiedziałam, że to wydanie trzypłytowe bez dodatów, nasunęło mi się brzydkie słowo na myśl. To jest nie fair, w ten sposób "nadmuchiwać" wydanie filmu, który mieści się na jednej płycie dvd i zdzierać za to wyższą cenę. Jeżeli tak to ma wyglądać, to ja dziękuję
maenka - Pią 14 Mar, 2008 13:30
To nie do końca tak. Wydanie jest bardzo ładne pod kąrem graficznym. Oprócz pudełka na płyty jest jeszcze tekturowa obwoluta. Zrobione to jest bardzo ładnie jakościowo. A podział na płyty jest idealnym podziałem na odcinki, z których kazdy można obejrzeć innego wieczoru. Fakt trochę drogo. Ale większośc ciekawych filmów jest jeszcze droższa jako premiery nawet jeśli są na jednej płycie.
Caitriona - Pią 14 Mar, 2008 14:17
Siem pochwalę - mam już swoją Rozważną i romantyczną w łapkach!
Ja się szczerze mówiąc zdziwiłam, gdy dowiedziałam się że nie będzie żadnych dodatków, a wydanie ma trzy płyty... Ale jak już je mam w rękach to przyznaję, ze jest pięknie wydane i cieszę się ze je kupiłam.
Gosia - Sob 15 Mar, 2008 20:16
Oglądam ponownie nową "Rozważną i Romantyczną" (jestem po 1 czesci) i naprawdę podoba mi sie ona coraz bardziej. Właściwie musze cofnąc wszystkie slowa krytyczne, które wcześniej o tej ekranizacji wypowiedziałam. Film jest na dobrym, wysokim poziomie realizatorskim, widać rękę Andrew Daviesa. Swietne zdjęcia, nastrojowe pejzaże, ładne sceny, dobry dobór aktorów.
Poki co najslabszym ogniwem i pomylką realizatorow jest wybor aktora do roli Willougbyego. Wiem, ze na pewno nie podobala mi sie Lucy Steel (ale poczekam jeszcze z ostateczna ocena).
Przepiekna jest muzyka, ktora dobrze wspolgra z obrazami i podnosi wartośc calosci.
Siostry i matka wypadają bardzo dobrze, w roli męskiego Brandona sprawdza się Morrisey. Dobrze tez wypadl w 1 czesci Edward, ktorego łatwo polubić.
Doceniam tę wersję.
Nic dziwnego, że od razu film został zakupiony i wydany u nas przez Best Film, wyczuli dobrą produkcję.
nicol81 - Sob 15 Mar, 2008 20:38
| Gosia napisał/a: | | Poki co najslabszym ogniwem i pomylką realizatorow jest wybor aktora do roli Willougbyego. |
Dlaczego pomyłką? Moim zdaniem, realizatorom przyświecał konkretny cel - chcieli, żeby widzki potrafiły dojrzeć małość wypłosza, bo tak się wszyscy rozczulają nad biednym skrzywdzonym słoneczkiem, który tak głęboko kochał
|
|
|