Ekranizacje - Bleak House
Alicja - Sob 11 Lip, 2009 17:53
wczoraj zakończyłam na wyznaniu Lady Deadlock że jest matką Esther. Odważne z jej strony, nie zna dziewczęcia ale liczy na to że po takim wyznaniu sprawa zostanie pomiędzy nimi
Gosia - Sob 11 Lip, 2009 19:47
Esther i pan Jarndyce:
Calipso - Sob 11 Lip, 2009 22:30
| Gosia napisał/a: | | Esther i pan Jarndyce: |
I tak nic z tego nie wyszło
Alicja - Nie 12 Lip, 2009 10:39
skończyłam nad ranem, bo nie mogłam oderwać się już od filmu. Akcja potoczyła się żywiej niż początkowo. Było mi żal prawie wszystkich- oprócz dobrze zagranej szuji oczywiście. Modego Ricka, który dla marzenia umarł i osierocił nienarodzone jeszcze dziecko, jego młodziutkiej żony, która krótko była kochana, pana Jarndyce'a, który zrezygnował z miłości własnej by uszczęśliwić kochaną przez siebie kobietę, nawet sir Leicestera. I Lady Dedlock, tej chyba najbardziej. Uważam że Gilian Anderson pięknie ją zagrała oddając cały smutek i ból w jej życiu. Kobiety, która jest gotowa na wielkie poświęcenia, by sprostać surowym konwenansom, choćby wbrew własnemu szczęściu.
Sama para Esther- doktorek nie wprawiła mnie w uniesienie, może podczas oświadczyn zrobiło mi się cieplej przy sercu Poza tym wiedziałam co biedny doktorek za chwilę usłyszy . Ciężko jest być mężczyzną i zbierać się na odwagę, by oświadczyć się nie mając pewności jaka będzie opowiedź
I tu przypomina mi się pan Guppy ze swoimi oświadczynami lub ich wycofywaniem . Pan Guppy jednak różni się od Nauczyciela z OMF, jego działania nie wynikały z manii prześladowczej, nie dążył też do celu poprzez krzywdzenie ludzi, koniec końców okazał się nie najgorszą postacią
BeeMeR - Pon 13 Lip, 2009 07:51
| Alicja napisał/a: | | an Guppy jednak różni się od Nauczyciela z OMF | no i jego oświadczyny nie są taką traumą, jak niewątpliwie te cmentarne a OMF
Alicjo, cieszę się, że Ci się podobało
zuza - Nie 05 Cze, 2011 23:07
Polecil mi ten serial moj eksmaz, wydaje mi sie strasznie skomlikowany (serial, nie eks). Ale wciagnelam sie i denewruje mnie, ze wciaz nie rozumiem o co chodzi
A juz do szalu doprowadza mnie ten bubek co ciagle powtarza ze jest tylko dzieckiem. Przeciez to niemozliwe, zeby taki chodzil po swiecie...
Sofijufka - Pon 06 Cze, 2011 16:57
oj, możliwe, możliwe...
Alicja - Pon 06 Cze, 2011 20:46
wielu takich chodzi, niestety
zuza - Pią 10 Cze, 2011 12:18
Nie no, ja wiem, ale nie powtarzaja tego na okraglo
milenaj - Nie 21 Sie, 2011 21:41
Przeczytałam niedawno ksiązkę i postanowilam zapoznać się też z serialem. Bardzo mi się podobał.
Gillian Anderson była świetna.
Iza_Jesienna - Wto 08 Lis, 2011 20:18
| zuza napisał/a: | | A juz do szalu doprowadza mnie ten bubek co ciagle powtarza ze jest tylko dzieckiem. Przeciez to niemozliwe, zeby taki chodzil po swiecie... |
On się przynajmniej do tego otwarcie przyznaje, dzięki temu od razu wiadomo z jakim pokrojem człowieka mamy do czynienia
Serial kupiłam jakiś tydzień przed egzaminem, miał być dla mnie swojego rodzaju "wieczorową odskocznią" po długich godzinach maltretowania książek i siebie. Chyba nie muszę dodawać, że wieczorowa odskocznia zamieniła się w całodobową odskocznię Już nigdy więcej nie popełnię tego błędu w stosunku do produkcji BBC, one są po prostu zbyt piękne, wciągające i refleksyjne, by można było o nich zapomnieć natychmiast po obejrzeniu.
"Samotnia" podobała mi się trochę mniej niż "Mała Dorrit", co nie zmienia faktu, że ją uwielbiam. Tutaj również mamy do czynienia z doskonałym aktorstwem, a z tego artystycznego inwentarza najbardziej wybijają się (co już większość z Was zauważyła) lady Dedlock oraz pan Jandyce. Oboje stworzyli wprost przepiękne kreacje aktorskie. Także czarne charaktery są tutaj mocno obsadzone, szczególnie Smallweed, którego już samo nazwisko kojarzy mi się z czymś oślizgłym i obrzydliwym i takież same cechy widzę u aktora. No i jest jeszcze Guppy, który mnie bezsprzecznie rozwalał!
Także sama atmosfera serialu niezwykle pasowała do Dickensa. Przewaga chłodnej kolorystyki, wiele scen kręconych nocą, działająca na wyobraźnię muzyka, która połączona z widokiem przerażających uliczek i zakazanych gęb, nawet u mnie, fanki grozy, wywoływała ciary na plecach. Ekipa świetnie się tutaj spisała.
Podsumowując, jest to chyba jedna z najbardziej posępnych ekranizacji Dickensa, zarówno pod względem fabularnym jak i estetycznym. Nie sposób obok niej przejść obojętnie i nie sposób (chyba) przerwać oglądania, bo losy bohaterów naprawdę angażują emocjonalnie (tak tak, mówi to niewiasta, która miast uczyć się na egzamin z profesorem-terrorystą, wolała chlipać nad losem lady Dedlock ). Dlatego polecam go wszystkim tym, którzy jeszcze się zastanawiają
Jedyne co mnie wkurzyło, to rażące błędy w polskim wydaniu dvd. Co za kretynizm, wypisywać takie dyrdymały w opisie na odwrocie
BeeMeR - Wto 08 Lis, 2011 20:44
| Iza_Jesienna napisał/a: | Co za kretynizm, wypisywać takie dyrdymały w opisie na odwrocie | co na ten przykład napisali?
Alicja - Wto 08 Lis, 2011 21:01
wszystko poplątali
| Iza_Jesienna napisał/a: | | wolała chlipać nad losem lady Dedlock |
ale było nad czym chlipać
Iza_Jesienna - Wto 08 Lis, 2011 22:12
| BeeMeR napisał/a: | | Iza_Jesienna napisał/a: | Co za kretynizm, wypisywać takie dyrdymały w opisie na odwrocie | co na ten przykład napisali? |
Opis skopiowany:
"W londyńskim sądzie, od lat toczy się sprawa pomiędzy członkami rodziny Jarndyce. Są w nią zaangażowane całe rodziny, a wciąż odwlekające się zakończenie procesu, wielu doprowadziło do bankructwa i upadku. Filantrop, John Jarndyce, postanawia nie dopuścić do tego aby proces zawładnął całym jego życiem. Przyjmuje na wychowanie dwójkę dzieci Adę Claire i Richarda Carstonea, do opieki nad którymi zatrudnia młodą Esther Summerson – kobietę, która dorastała w biedzie nieświadoma swojego pochodzenia.
Jedną z osób zaangażowanych w sprawę Jarndyców, jest Lady Dedlock, której adwokat odkrywa, że jego pracodawczyni miała kiedyś romans, z którego ma córkę: Esther. Zanim jednak, adwokat Turlington zdoła przekazać wieści mężowi Lady, zostaje zamordowana…"
Po pierwsze, opis zdradza najważniejsze wątki z całego serialu, nie pozostawia widzowi żadnego pola do myślenia. Od razu zdradza, że lady Dedlock jest matką Esther, co mnie osobiście bardzo wkurzyło zwłaszcza, że kwestia pochodzenia Esther nie wyklarowała się przecież w pierwszym odcinku, tylko w jednym z ostatnich, więc miało to pozostać tajemnicą.
Po drugie z opisu jasno wynika, że lady Dedlock miała zostać zamordowana. Że mła?
BeeMeR - Śro 09 Lis, 2011 21:32
faktycznie opis do bani
nicol81 - Sob 12 Lis, 2011 18:40
Myślę, że ten opis był po prostu tłumaczony z angielskiego przez kogoś, kto nie zna książki czy serialu i zrozumiał, że to Lady D. zostaje zamordowana, nie adwokat.
Ten, kto to pisał po angielsku, pewnie nie dbał tak o spoilery, bo tam Dickensa wszyscy znają.
Iza_Jesienna - Nie 13 Lis, 2011 15:56
| nicol81 napisał/a: | Myślę, że ten opis był po prostu tłumaczony z angielskiego przez kogoś, kto nie zna książki czy serialu i zrozumiał, że to Lady D. zostaje zamordowana, nie adwokat.
Ten, kto to pisał po angielsku, pewnie nie dbał tak o spoilery, bo tam Dickensa wszyscy znają. |
No tak, jeno my żyjemy w zacofanym literacko kraju, gdzie większość kojarzy jedynie "Opowieść Wiglijną" i to niekoniecznie jako książkę, ale na przykład wersję filmową z udziałem muppetów
nicol81 - Nie 13 Lis, 2011 21:09
Kiedyś Dickens był u nas na topie. Mam nadzieję, że doczekamy wznowień tych tłumaczeń.
A jaki Muppet grał Scrooge'a? Bo kto go grał u Disneya, pamiętam
Alicja - Nie 13 Lis, 2011 21:34
stawiam na Gonza
Iza_Jesienna - Nie 13 Lis, 2011 22:33
Z tego co pamiętam, to Scrooge'a grał akurat prawdziwy aktor. Chyba nie zdołali wygrzebać tak antypatycznego muppeta, nawet Gonzo ma zbyt wielki urok osobisty
|
|
|