To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Przygody Merlina

Agn - Wto 08 Lut, 2011 11:55

Inscenizacja bitwy to norma. Ale taki turniej rycerski, na którym wojowie faktycznie by walczyli o jakąś nagrodę? Wiesz, nie ustawiane* pojedynki. Rzecz jasna nie na śmierć i życie, powiedzmy do upadku przeciwnika i przy zachowaniu wszelkiej ostrożności, wiesz, tak bez urywania łbów. ;-) Pomyślę, pomyślę. Bractwo sobie jakieś wymyślę.
I jakieś forum też sobie wymyślę, lol.

Kurczę, nie mogę teraz oglądać 1x13!!! I gdzie moja wypłata, do ciężkiego gargulca? Na allegro 2 pierwsze sezony w wydaniu zagranicznym!!! Esz...

* proszę polonistę jakowegoś, bo nigdy nie pamiętam, jak się pisze "nie" z imiesłowami

Aragonte - Wto 08 Lut, 2011 14:40

Teraz uproszczono tę pisownię i pisze się razem, czyli "nieustawiane", chociaż to dość głupio brzmi. No, chyba że masz wyraźne przeczenie, jak w takim przykładzie: "Nie ustawiane pojedynki, tylko takie, których wynik jest nieznany".
Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 14:41

Agn napisał/a:
Bractwo sobie jakieś wymyślę.
I jakieś forum też sobie wymyślę, lol.

Trzymam kciuki i życzę wytrwałości. U mnie na pomysłach się kończy :P


Jak stan oglądania Merlina Kłapouchego?
Caitr mnie zabiła tym określeniem :rotfl:

Agn - Wto 08 Lut, 2011 14:46

No u mnie tyż na pomysłach się zazwyczaj kończy. Esz...

Tymczasem zainaugurowałam sezon drugi. Przy 1x13 prawie wścieku dostałam. Co znaczy "śmierć Artura"?! Jaka znowu "śmierć Artura"?! Ja się nie zgadzam! Ja protestuję! Ja chyba komuś przyłożę!!!
No ale Merlin zadziałał. Tylko... martwi mnie historia z panem smokiem. Jakoś nie wierzę, by Merlin już nigdy do niego nie zajrzał. A krzyk stwora na końcu sugeruje, że nasz drogi czarodziej wyjątkowo nabruździł. :mysle:

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 14:50

Agn napisał/a:
A krzyk stwora na końcu sugeruje, że nasz drogi czarodziej wyjątkowo nabruździł.

Ja się nie dziwię smokowi, ze go nerwy ponoszą. Merlin jest odporny na mądre argumenty jak nierdzewka na korozję. Idzie po radę do Smoczka a później ma to w perdlu. Mnie też to wkurza. Najpierw ktoś przychodzi do mnie po radę(a nie mam przedwiecznej madrosci Smoka), później olewa co mówię i robi swoje a później przychodzi i jeszcze płacze, że jeszcze bardziej nabruździł.


Włączyłam lapka a tam Bradley się do mnie uśmiecha.
Życie piękne jest!

Agn - Wto 08 Lut, 2011 14:58

Czekaj, czekaj... Merlin poleciał do niego po radę, smok powiedział, że cena będzie wysoka. Merlin wykonał zadanie co do joty, tylko smok nie był łaskaw uprzedzić go, co może być ceną. I że kapłan niekoniecznie musi przyjąć z pocałowaniem w rączkę życia Merlina, że może zabrać czyjeś jeszcze życie. I o to się Merlin wnerwił.
Kiedy przybył do smoka po raz kolejny, nie płakał mu w rękaw... pardon - nie płakał mu w łuski, że jeszcze bardziej sfajczył sprawę, tylko mu nagadać, co o tym myśli.
Gdyby Merlin przyjął na chłodno wszystko jak leci, to bym się dziwiła. Tu chodziło o matkę, najbliższą mu osobę. Wiadomo, że dla swoich bliskich jest w stanie urobić się po szyję, a tu ciągle ktoś mu z łez padołu znikał. Najpierw Artur - uratowany. No to matka - uratowana, ale za to Gaius... no to uratowany, bo można było zatłuc Nimue, która wredną babą była. [Normalnie jak w SPN! :lol: ] A sama powiedziała, że starożytni nie dbają, czyje życie idzie w zamian, byle równowaga była. Równowaga jest, czyjeś życie stracone, ci dobrzy przetrwali... a smok się wścieka. Moje pytanie - dlaczego? Tak mu zależało, by umarł ktoś, kto dla Merlina wiele znaczy czy wielki plan względem Artura faktycznie przez to ucierpi?
Rozumiem jeszcze historię z Mordredem, aczkolwiek cieszę się, że skończyła się tak, a nie inaczej (póki co). Wiadomo, że Mordred będzie nastawał na życie Artura (no w końcu legenda - jeszcze powinien być synem Artura i Morgany, ale to detal), ale ja wierzę w karę po winie, a nie przed. I dla mnie egzekucja dziecka to trochę za wielkie wymagania.

PS A który to Bradley się do ciebie uśmiecha?

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 15:04

W tym przypadku Merlin posłuchał Smoczyska, ale bywa często, że bimba sobie i robi swoje. A z tego różne rzeczy wynikają. Zobaczysz :)

Bradleya zaraz pokażę. To te ujęcia co Harry miała ongiś w avku.

Aragonte - Wto 08 Lut, 2011 15:09

Agn napisał/a:
Aragonte, w sensie logistycznym. Pewnie trzeba mieć jakieś zezwolenie, kupę kasy, miejsce, środki bezpieczeństwa... Choć może ugryzę temat z drugiej strony. Aczkolwiek muszę nieco pogrzebać, czy taki turniej byłby faktycznie wyjątkowy, może to norma. Arghhhh!!!

Jaką znowu trolicą? Nie mówcie, że jakiś cliche międzygatunkowy nadejdzie. :lol:

Odcinek podwójny z trollicą mnie zabił :mrgreen: śmiechem :lol:

A co do turniejów - wydaje mi się, że zawsze są potrzebne jakieś zezwolenia (bo nie wiem, czy to pod imprezy masowe nie podpada, a wtedy zgoda jest potrzebna - moim zdaniem podpada), sponsorzy, licho wie, co jeszcze. Masz kogoś, kogo mogłabyś o to spytać? Bo jeśli nie, to ja być może mam :)

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 15:12

Mój Bradley :serce2:

Agn - Wto 08 Lut, 2011 15:23

Niby miałam kiedyś kogoś, ale z tą osobą nie mam od długiego czasu kontaktu. Choć myślę, czy nie zrobić z bohatera po prostu uczestnika takiego turnieju, zamiast bawić się w organizację. Może być zabawniej. :P

Ładne ujęcia. Faktycznie, Kot to miała na avku jakiś czas temu. Ale nie wnikałam, kto to.

Tak sobie myślę... W Bradleyu podobają mi się - tylko się nie śmiejcie - jego zęby.

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 15:29

Zębowa Fetyszystka :P Imaginuj sobie, że ja tez w to nie wnikałam :(
oj głupia ja była głupia...

Agn - Wto 08 Lut, 2011 15:40

Ale on ma takie fajne ząbki! Siekacze są lekko cofnięte, nie ma idealnego hollywood smile (który też mi się podoba, ale u pana grającego Artura by chyba nie pasował). No fajne są.
Aragonte - Wto 08 Lut, 2011 15:43

Agn napisał/a:
Niby miałam kiedyś kogoś, ale z tą osobą nie mam od długiego czasu kontaktu. Choć myślę, czy nie zrobić z bohatera po prostu uczestnika takiego turnieju, zamiast bawić się w organizację. Może być zabawniej. :P

Na pewno prościej :) Perspektywa jest zupełnie inna, ale to nic nie szkodzi.
Ale bez resarchu i tak się nie obejdzie, jeśli chcesz, żeby to wypadło wiarygodnie.

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 15:44

Że w epoce ortodontów go tam nie wysłali. Nawet mnie wysłali, ale to olałam...
Agn - Wto 08 Lut, 2011 15:55

Aragonte, ja researchu absolutnie nie zamierzam sobie odpuszczać.
Zaraz zrobię sobie plan wydarzeń. Jeszcze nie wiem, gdzie tam nadobną białkę wmontuję, ale może mi wyjdzie w praniu.

Kaśku, a po co? Pół uroku by mu odjęło chamskie wyrównywanie ząbków.

Skończywszy 2x01 została mi władowana przed oczka zapowiedź dalszego ciągu. Co tam wspominaliście o trolach?

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 16:01

Odcinek o trolach jest podwójny. Nie zaznasz spokoju obu poki nie oglądniesz :P Wrażenia są bezcenne :D


Uroku by mu odjęło, ale stomatolodszy w nosie mają urok dla nich się prawidłowa struktura szczęi i żuchwy liczy tylko.
Może Bradley rodziców ma rozsądnych, albo już za młodu na zęby wyrywał panny i zna siłe swego atutu :P

Agn - Wto 08 Lut, 2011 16:04

lady_kasiek napisał/a:
albo już za młodu na zęby wyrywał panny i zna siłe swego atutu :P

*oczyma wyobraźni widzi Brada podrywającego dziewczyny kłapiącą szczęką i łapiącego je zębami za kołnierz* :rotfl:

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 16:09

Musiał być rozkoszny :mrgreen:
Agn - Wto 08 Lut, 2011 16:16

I miał z pewnością dzikie branie! :rotfl:
*ociera łzy lejące się jej obficie z ócz* Nie mogęęę... :lol:

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 16:20

Skoro teraz ma tak dzikie branie to młodym padawanem będąc, pflu młodzieńcem będąc jurnym(dużo szczawiu jadł) i uroczym dziewoje szalały za nim. Ja pewna jestem tego.
Agn - Wto 08 Lut, 2011 16:21

lady_kasiek napisał/a:
młodzieńcem będąc jurnym(dużo szczawiu jadł)

Kaśku! Pójdź w me ramiona! Kabaretem Tey mnie zabiłaś! :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 16:30

Wielbicielka Kabaretu Tey?
Bez uścisku :przytul: i toastu :party: się nie obejdzie.
Córka górnika i barmanki z baru Skoda :mrgreen:

Agn - Wto 08 Lut, 2011 17:05

No jasne, że tak!!! "Dobry wieczór państwu..." :lol:

No dobrze, to ja sobie piszę moje opowiadanko. I samo mi wyskakuje...
- Dawno, dawno temu...
- To bajka jest?
- HISTORIA!
:rotfl:
...żył sobie książę Artur.
A, nie, to nie tak bajka. Okej, to lecimy...

Andrzej siedział przed komputerem...

Anonymous - Wto 08 Lut, 2011 17:09

Agn napisał/a:
...żył sobie książę Artur.
A, nie, to nie tak bajka. Okej, to lecimy...

I miał starszego brata. Nazywał się Ramzes. Ten Ramzes umarł. A Artur żyje!



Kimże jest Jędrzej? Agn?
Czekam na wyjaśnienia.
Wczoraj przestraszyłam Waszego wspollokatora o miłym głosie :D

Agn - Wto 08 Lut, 2011 17:20

Nie, to Ramzes miał brata - miał na imię Kryzys. Ramzes umarł, a Kryzys żyje. ;) Niestety. :(

Andrzej jest bohaterem mojego wieśniackiego opowiadania. Wiem już o nim całkiem sporo. Jak go sobie zaczęłam wyobrażać, to wiedziałam, że musi mieć takie imię, a nie inne. W sumie dobrze, jak się człowiekowi w głowie pojawia bohater od razu z detalami, a nie musi się biedny aŁtorzyna męczyć, czy człeka ochrzcić Michał, Zenek czy Mścisław.

O, żarówka nad mym łebkiem się zapaliła. Ciekawe, co ona oznacza... Hmm... DING! Kurczę, Andrzej będzie miał kumpla Ziemowita!!! Ja to muszę napisać!!! *w szaletfu!rczym*

Ale my tu o Arturze winnyśmy gaworzyć. Odcinek z trolami mam na wieczór. Choć Bogiem a prawdą chętnie bym już teraz się za niego wzięła, ale ponieważ wiem, że mi przerwą okrutnie czymś tak przyziemnym, jak kolacja, to muszę wstrzymać swoje zapędy.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group