To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

Marija - Śro 26 Wrz, 2007 08:27

Już miałam nadzieję, że się Darcy weźmie do roboty, wsiądzie na koń i pojedzie gdzie trzeba, a ten dalej...gada :? . Normalnie by mu Lizzy w tzw. międzyczasie za innego wyszła.
Maryann - Śro 26 Wrz, 2007 08:46

Marija napisał/a:
Już miałam nadzieję, że się Darcy weźmie do roboty, wsiądzie na koń i pojedzie gdzie trzeba

Marija, nie nerwujsia. Wsiądzie i pojedzie lada dzień. Tam, gdzie trzeba. I zdąży w sam czas.
Naprawdę. :wink:

Mag - Śro 26 Wrz, 2007 09:27

Alison napisał/a:
Musiał odwrócić wzrok od szczerego ciepła ale i zdziwienia na twarzy Georgiany,
:rotfl: Widocznie widok nie był zachęcający :wink:

Dzięki Maryannku :kwiatek: i Matulku :kwiatek:

MiMi - Śro 26 Wrz, 2007 18:27

Wielkie dzięki Alison :kwiatki_wyciaga: No to wszystkie czekamy, aż Darcy skończy z tymi głupimi karteczkami, wkoczy na koń i popędzi wszyscy-wiemy-gdzie :wink:
Gunia - Śro 26 Wrz, 2007 18:33

Ale on lubi lać wodę, ten nas Darcik. A mówią, że mężczyźni są konkretni. :twisted:
Alison - Śro 26 Wrz, 2007 18:37

No to mogę Wam tylko zdradzić, że w moim następnym przydziale, co go dzisiaj tłumaczyłam (czyli za jakiś tydzień :roll: ) właśnie pędzi co koń wyskoczy wszystkie-wiemy-gdzie, robiąc sobie przerwę na refreshing w stawie :roll:
Gunia - Śro 26 Wrz, 2007 18:46

No! To rozumiem! Dzięki ABT. :kwiatki_wyciaga:
Maryann - Śro 26 Wrz, 2007 18:56

Alison napisał/a:
pędzi co koń wyskoczy wszystkie-wiemy-gdzie, robiąc sobie przerwę na refreshing w stawie :roll:

Jaki "refreshing" we stawie ? :mysle:

asiek - Śro 26 Wrz, 2007 19:42

Zmęczyłam...znaczy przeczytałam. :roll: Nie dziwota, że Ali była prawie ómarta, kiedy tłumaczyła ten fragment. Tym większe brawa dla Szanownej Tłumaczki, że nie poddała się i nawet dotarła do wiadomego stawu. :oklaski: :-D

Alison napisał/a:
właśnie pędzi co koń wyskoczy wszystkie-wiemy-gdzie, robiąc sobie przerwę na refreshing w stawie

A czy przy stawie jest jakowyś materacyk ? :wink: No, bo jak nie, to Darsik gotów się nam utopić. :wink:

Alison - Śro 26 Wrz, 2007 19:58

Nie, ta filmowa scena kąpieli nie jest opisana. On sobie robi przerwę w jeździe i mówi coś o odświeżeniu w tym jeziorze koło Pemberley, myślałam, że to on będzie się odświeżał, ale okazało się, że tylko pławił psa, co mu się po drodze wyciorał. Sorki za zaostrzenie apetytów :ops1:
Ale Elizabeth już tam jest i on ja widział, ale jeszcze nie poznał, narazie się wkurza, że mu sie obcy pętaja po chacie i chodzi dookoła, żeby się na nich nie natknąć. Co za klipa!

asiek - Śro 26 Wrz, 2007 20:32

Alison napisał/a:
Ale Elizabeth już tam jest i on ja widział, ale jeszcze nie poznał, narazie się wkurza, że mu sie obcy pętaja po chacie

NIE POZNAŁ ELIZABETH ? :shock: :zalamka:

Alison - Śro 26 Wrz, 2007 20:50

asiek napisał/a:
Alison napisał/a:
Ale Elizabeth już tam jest i on ja widział, ale jeszcze nie poznał, narazie się wkurza, że mu sie obcy pętaja po chacie

NIE POZNAŁ ELIZABETH ? :shock: :zalamka:


No bo widział tylko grupkę osób przy powozie, to szczegółów nie dojrzał. Ale, że serce mu nic nie piknęło, to siem na nim zawiodłam po perostu... :roll:

Maryann - Śro 26 Wrz, 2007 20:57

asiek napisał/a:
Darsik gotów się nam utopić. :wink:

Utopić się nie utopi, ale bardzo bliski będzie kończyn dolnych pogubienia, jak już wreszcie zoczy, KTO do niego przyjechał...
Oooj, będzie miał personel widowisko... :mrgreen:

Alison - Czw 27 Wrz, 2007 08:57

Rozdz. VI, cz. 11

Zgodnie ze swoimi słowami, poprosił o spotkanie z prezesem Towarzystwa Georgiany, który przyjął jego pytania w szczery i otwarty sposób. Sam będąc młodszym parem, łaskawie wymienił innych członków grupy, których nazwiska, ku zaskoczeniu Darcy'ego, nie były mu całkowicie nieznane. Niektórzy z nich, jak wskazywał Hinchcliffe, byli członkami Clapham Set, inni wybitnymi członkami szlachty i ziemiaństwa, a także klasy handlowców; a wszyscy oni, jak zapewnił go jego lordowska mość, udzielali swojego wsparcia Towarzystwu z najwyższą powagą. Czy zechciałby zatem wziąć udział w spotkaniu? Zaintrygowany Darcy zgodził się i dwa dni później został serdecznie przyjęty w towarzystwie dżentelmenów, których dowcip i inteligencję przewyższało jedynie ich współczucie, on sam odczuł je jako głębokie i szczere. W dalszej części spotkania, został dla odmiany zatrwożony liczbą młodych kobiet, prawie dziewcząt, które popadły w degradację, tudzież zawstydzony własną nieświadomością, a zarazem zaszczycony iż został przedstawiony ludziom, którzy z taką ochotą oferowali pomocną dłoń i współczujące serce kobietom chcącym uciec od kłopotów, w które popadły. Po powrocie ze spotkania, zwrócił się do Hinchcliffe'a by zapisał składkę na jego własne nazwisko oraz nazwisko panny Darcy, co dało mu rzadką przyjemność zobaczenia jak brew jego spokojnego sekretarza, aż zadrżała z zaskoczenia.
Następnego popołudnia, jak co tydzień miał sesję u Genuardi'ego, i tam właśnie złapał go jego kuzyn, pierwszy raz od ich powrotu z Kent. Rozstali się w niezłej komitywie, Richard próbował kpić z jego "dąsów", jak nazwał jego ponury nastrój a on omal nie urwał za to kuzynowi głowy. Tak więc, Richard sam się "urwał" i oddał całym sercem swoim obowiązkom w Straży Konnej oraz obowiązkom w towarzystwie, szczególniej w jego damskiej części, pozostawiając go sobie samemu do czasu kiedy jego krewny odzyska humor lub on sam stanie wobec finansowej potrzeby, cokolwiek nastąpi jako pierwsze.
- No proszę, kuzyn! - szeroki uśmiech kuzyna ukazał się zanim Darcy opuścił maskę na twarz. Genuardi mocno go pchnął, dobrze to poczuł. I dobrze było znowu zobaczyć Richarda.
- Richard! - odpłacił mu równie szerokim uśmiechem - Przyszedłeś trochę poćwiczyć? Odzyskałeś swoje ostrze? Wyzywam cię! - ruszył na środek sali.
- Oho-ho, nie dziękuję, Fitz! - potrząsnął głową w ironicznym przerażeniu - Słyszałem o twoim "ćwiczeniu" z Brougham'em i nie mam ochoty na publiczne upokorzenia, albo i gorzej. Przyszedłem zobaczyć czy nie będziesz spragniony po tych wszystkich ćwiczeniach. Może wpadniemy do Boodle'a.
- Wspaniale! - odpowiedział, ciesząc się na okazję załagodzenia wrażenia tego bardzo ważnego pojedynku - Daj mi parę chwil.
Kiedy się ubrał, przechadzali się po ulicy St. James a potem poszli do klubu, po drodze Richard objawił mu kilka rodzinnych nowinek i anegdot z życia wojskowego. W końcu, kiedy zajęli się szklaneczkami siedząc naprzeciwko siebie przy stole, Richard zamilkł, podnosząc swoją do ust, a wtedy nastała niezręczna cisza.
- Czy jest coś w czym mógłbym być pomocny? - zapytał Darcy spokojnie kiedy minęło wystarczająco dużo czasu.
- No cóż, wiesz, że zawsze posłużyłbym się innym zwycięstwem albo piatką w bilardzie - usta Richarda wykrzywiły się w ponurym uśmiechu - ale to nie dlatego ciebie szukałem.
- Mniejsza o powód, cieszę się, że to zrobiłeś. - pochylił się w jego stronę - Byłem nieznośny, istny nudziarz, podczas naszej podróży z Kent. Nie wiem jak przełknąłeś to przygnębienie czy pokusę żeby dać mi w twarz, na co oczywiście zasłużyłem.
- Powinienem był coś zrobić z efektem tej nagłej fizycznej przemiany jakiej doświadczyliśmy w Rosings Park, która zostawiła mi paskudne siniaki! - zbeształ go Richard, zmieniając ton na nosowe kwilenie - Poza tym, miałem na sobie moją najlepszą podróżną kamizelkę i nie zamierzałem zniszczyć jej krwią ani twoją, ani swoją własną!
- I ty, pułkownik Jego Królewskiej... - chrząknął Darcy.
- Mniejsza z tym! - przerwał mu Richard śmiejąc się, znowu podniósł swoją szklankę, po czym ponownie opuścił ją z odczuciem nagłego uspokojenia.
- Lepiej powiedz mi w czym rzecz, zanim cię to udusi - Darcy spojrzał na niego znad szklanki.
- Podjęcie decyzji czy w ogóle ci o tym mówić, zabrało mi to większą część dnia i nocy, stary, więc daj mi chłopie trochę czasu! - kuzyn podniósł kieliszek w toaście i odstawił go z tym, co w nim zostało. Ustawiając go z powolną precyzją, spojrzał na niego - Widziałem ją. Pannę Bennet. Tutaj w Londynie.

Marija - Czw 27 Wrz, 2007 09:43

"Dziewczęta, które popadły w degradację" :shock: . No, proszę, jaki ziemiański eufemizm.
Ale że Lizzy nie poznał, to wprost skandal. Człowiek noremalnie zakochany widzi swój ideał nawet tam, gdzie go absolutnie nie ma i być nie może, a on co, krótkowidz (-) 8?? :bejsbol:

Maryann - Czw 27 Wrz, 2007 09:59

Alison napisał/a:
Widziałem ją. Pannę Bennet. Tutaj w Londynie.

Czy Jego Pułkownikowska Wysokość chce, żeby mu kuzyn zszedł na atak serca ? :wink:

Maryann - Czw 27 Wrz, 2007 10:05

Marija napisał/a:
Ale że Lizzy nie poznał, to wprost skandal. Człowiek noremalnie zakochany widzi swój ideał nawet tam, gdzie go absolutnie nie ma i być nie może, a on co, krótkowidz (-) 8?? :bejsbol:

Jak się na niego z tym bejsbolem zamierzasz, to i nie dziwota... :mrgreen:

Alison - Czw 27 Wrz, 2007 10:10

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Widziałem ją. Pannę Bennet. Tutaj w Londynie.

Czy Jego Pułkownikowska Wysokość chce, żeby mu kuzyn zszedł na atak serca ? :wink:


Ale jak siem biedny uczciwie długo z myślami bił, czy mu ten atak zafundować :wink:

Maryann - Czw 27 Wrz, 2007 10:13

Taaa... Bił się długo i uczciwie, ale jak już wypalił, to bez żadnego ostrzeżenia. :wink:
Czyżby chciał sprawdzić, jak kuzynek zareaguje na tak niespodziewaną nowinę...? :mrgreen:

Alison - Czw 27 Wrz, 2007 11:04

Maryann napisał/a:
Taaa... Bił się długo i uczciwie, ale jak już wypalił, to bez żadnego ostrzeżenia. :wink:
Czyżby chciał sprawdzić, jak kuzynek zareaguje na tak niespodziewaną nowinę...? :mrgreen:


Każdy by kciał. Toż to frajda patrzeć jak się człowiek with affections rozprawia :wink:

Maryann - Czw 27 Wrz, 2007 11:17

Alison napisał/a:
Toż to frajda patrzeć jak się człowiek with affections rozprawia :wink:

I jak mu się rączki trzęsą... I w głowie pusto się robi... :wink:

Alison - Czw 27 Wrz, 2007 11:28

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Toż to frajda patrzeć jak się człowiek with affections rozprawia :wink:

I jak mu się rączki trzęsą... I w głowie pusto się robi... :wink:


I te fale gorąca i zimna... :excited:

Maryann - Czw 27 Wrz, 2007 11:40

A tu trzeba udawać, że nic mię ta wiadomość nie obeszła i jestem zimny i opanowany.
Ciężkie jest życie introwertyka... :wink:

Alison - Czw 27 Wrz, 2007 11:42

Maryann napisał/a:
A tu trzeba udawać, że nic mię ta wiadomość nie obeszła i jestem zimny i opanowany.
Ciężkie jest życie introwertyka... :wink:


A kto mu kazał się tak zatrzasnąć sam w sobie? U niego jak widać bez gorzałki nicziewo nie razbierjosz :wink:

Maryann - Czw 27 Wrz, 2007 12:07

Alison napisał/a:
A kto mu kazał się tak zatrzasnąć sam w sobie?

Ali, a bo to go któś pytał, czy on tak chce ? Takim go Bozia stworzyła i już. Wcale mu z tym nie jest dobrze, ale inaczej nie umie. :?
Po prostu - ten typ tak ma.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group