To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik Tom III

asiek - Wto 05 Cze, 2007 18:35

Maryann napisał/a:
Chciała, żeby ćwiczył, nieprawdaż ? .... „Ćwiczyć”, więc oczywiście będzie ! ...

Teraz już wiem, co dżentelmenowi w duszy gra, gdy idzie w konkury, ano...
ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć trza ! :mrgreen:

Maryann, :kwiatek:

Maryann - Śro 06 Cze, 2007 06:17

Niniejszym sprawozdania z "ćwiczeń" część pierwsza.

Rozdział II część 25

Kiedy drzwi od plebanii zamknęły się za nim, Darcy zatrzymał się na chwilę, aby nałożyć kapelusz i rozejrzał się wokół, zanim ruszył z powrotem ścieżką w kierunku Rosings. Nieznana mu euforia, która w salonie Hunsford niemal przyprawiła go o zawrót głowy, teraz trochę opadła, dzięki czemu mógł nareszcie pomyśleć. Wciągnął głęboko wonne wiosenne powietrze i podziękował Bogu za odzyskaną kontrolę, która wprawiała jego ciało w ruch w nadanym kierunku. Stało się, ich pierwsze spotkanie w cztery oczy ! Oczywiście, zachowywał się jak głupi uczniak, niezdolny kontrolować swych niesfornych uczuć, niczym większość żółtodziobów doświadczających cierpień pierwszej miłości. „Gdzie zniknął ten „światowy człowiek”” beształ sam siebie „zostawiając tego przeklętego bełkoczącego durnia, odkrywającego każdy zakątek twojego serca ?”.
Co on tam mówił ? Z trudnością przypomniał sobie, jak to się zaczęło. Jego mózg zdawał się spać, bo nie był zdolny wymyślić nic sensownego do powiedzenia poza odpowiadaniem z małym wdziękiem i oryginalnością na jej pytania. Mógł sobie przypomnieć, że rozmawiali o Collinsach, potem o domu i o czymś dotyczącym starań lady Catherine co do wprowadzenia w nim udoskonaleń. Darcy walczył z zaskakującym uczuciem przyjemności, które poczuł, gdy przypomniał sobie jak siedział na wprost Elizabeth, mając jej oczy i jej uwagę tylko dla siebie. Elizabeth. Taka piękna w swojej wiosennej zielonej sukni, z rozpraszającymi uwagę ustami wygiętymi w łagodny łuk zapraszający go do wspólnego uśmiechu na wzmiankę o praktyczności jej przyjaciółki w małżeństwie. Jej włosy… Jak by to było, gdyby zobaczyć je rozpuszczone… „Dobry Boże, ty jesteś najprawdziwszym idiotą !” przeklął sam siebie raz jeszcze walcząc z rozpamiętywaniem obrazu, który jego myśli tak łatwo tworzyły. Tak być nie może ! Darcy podniósł laskę i zamachnął się na swoje speszone wyobrażenie, które przed sobą zobaczył. Jego przyszłość nie może się opierać na takich rzeczach, inaczej każdy zarzut czy szyderstwo, którego później doświadczy, będzie w pełni zasłużone ! „No i” przywołał swoje myśli do porządku „Nie wolno ci zapomnieć, co było potem”.
W jego rozumieniu to była mimochodem wypowiedziana uwaga – ta kwestia około pięćdziesięciu mil jako bliskiej odległości dzielącej przyjaciółkę Elizabeth od jej rodziny. Ale wywołała tak żywą reakcję, że jakiś diabeł w nim kazał mu się z nią droczyć.
- To dowód, jak bardzo jesteś pani przywiązana do Hertfordshire – uśmiechnął się zachęcając ją – Wszystko poza najbliższym sąsiedztwem Longbourn wydaje ci się odległe.
Och, jak uroczo się zarumieniła na tę uwagę ! Darcy zwolnił kroku, po czym całkiem się zatrzymał. Dotarł do końca ścieżki, chyba że miał zamiar iść w innym kierunku. Dający schronienie zagajnik tu się kończył, przechodząc w otwarte pole, a potem w oficjalny park, za którym było Rosings. Można go było tu zobaczyć, a on nie chciał, jak na razie, spotykać nikogo, zanim wszystkiego nie przemyśli.
Cofnął się w cień, oparł o jedno z drzew i zapatrzył się w przestrzeń, odtwarzając ten kulminacyjny moment. Czy ten rumieniec, tak uwydatniający kremowy powab jej cery i wprawiające jej wspaniałe oczy w urocze zakłopotanie, miał ten powód, na który tak lekkomyślnie się natknął ? Czy też było to z jej strony przyznanie się, że nie chciała powiedzieć, że kobieta powinna mieszkać blisko swojej rodziny ? To dotykało jej własnych uczuć, nieprawdaż ? Że nie była przywiązana do Hertfordshire, szczególnie jeśli majątek czynił odległość nieistotną ? Czyż nie uzasadniła swego sprzeciwu przywiązaniem przyjaciółki, a nie własnym ? Sugestie były oczywiste, nawet dla tak otumanionego idioty, jakim on był na początku ich rozmowy. Jego zachwycająca partnerka od szermierki była gotowa oddać mu swoją broń ! No, nie w każdym przypadku, tego by nawet nie pragnął. Ale w tej, najbardziej podstawowej bitwie między mężczyzną a kobietą. Bardziej niż świadoma jego zainteresowania sygnalizowała, że go oczekuje !
Darcy zamknął oczy, przypominając sobie upajający dreszcz, który przeniknął każde włókno jego istoty. Jakiekolwiek były kłamstwa Wickhama, jego zainteresowanie sprawiało jej przyjemność. Cudownie było ujrzeć jej rumieniec, ale to jej poddanie się tak go ujęło, że jego język ominął ostrożną barierę, którą jego umysł zawsze stawiał przed emocjami. Powiedział to więc, przysunął nawet swoje krzesło bliżej, tak żeby uchwycić każde słowo, każdy oddech.
- Pani nie wolno tak się przywiązywać do miejsca. Pani nie może zawsze mieszkać w Longbourn.

Ania1956 - Śro 06 Cze, 2007 07:53

Oglądając film odniosłam wrażenie że powyższa rozmowa była raczej drętna, wymuszona. Zakłopotanie obojga bardzo widoczne, a tu z odczuć Darciego wynika że jest odwrotnie! Pełen zadowolenia z lekkiej rozmowy, z dowcipu.. a może się myle.
Maryann - Śro 06 Cze, 2007 08:39

Mam wrażenie, że jeśli czuł się zadowolony, to dopiero po wyjściu z plebanii. I to chyba nie ze względu na siebie, a ze względu na to, co zobaczył (a raczej, co mu się wydawało, że zobaczył) - tzn. wyraźne oznaki zainteresowania i przychylności ze strony Elizabeth. :wink:
W trakcie wizyty to raczej czuł się i zachowywał jak "otumaniony idiota". Był tak zajęty własnymi uczuciami i wpatrywaniem się w Elizabeth, że nie bardzo wiedział, co powiedzieć, a jeśli już się odezwał, to nie do końca zdawał sobie sprawę, co mówi.

Gitka - Śro 06 Cze, 2007 08:51

A jego marzenia już całkiem przyziemne? :mrgreen:
Cytat:
Jej włosy… Jak by to było, gdyby zobaczyć je rozpuszczone…

Zaczyna się dziać...

Marija - Śro 06 Cze, 2007 09:06

Marzenia ma intymne...A jakby się ostrzygła, jak to my dziś czynimy lekkomyślnie?? Ale by miał minę!
Maryann - Śro 06 Cze, 2007 09:31

Gitka napisał/a:
A jego marzenia już całkiem przyziemne? :mrgreen:
Cytat:
Jej włosy… Jak by to było, gdyby zobaczyć je rozpuszczone…

I coraz bardziej konkretne... Już nie tylko "piękne oczy"... :cool:

Ulka - Śro 06 Cze, 2007 11:41

Ania1956 napisał/a:
Oglądając film odniosłam wrażenie że powyższa rozmowa była raczej drętna, wymuszona. Zakłopotanie obojga bardzo widoczne, a tu z odczuć Darciego wynika że jest odwrotnie! Pełen zadowolenia z lekkiej rozmowy, z dowcipu.. a może się myle.

Była, była :lol: tylko Darcy to taki pyszałek że wszystkona swoją korzyść obróci, nawet rumieniec Lizzy, która myślała o kim innym :-P

Maryann - Czw 07 Cze, 2007 09:00

Dzisiejsze ciasteczko świąteczne serwuje Alison.

Rozdział II część 26

Kiedy przedzierał się przez las, ostrzeżenie znaczeniem jego własnych słów, powróciło. Mógł się także oświadczyć tu i teraz. Coś bardziej oczywistego od wspólnej przyszłości było już ledwie możliwe! Darcy przeszedł kilka jardów w dół, do ścieżki prowadzącej do Hunsford, po czym zawrócił, ale tylko po to żeby znów podążyć ową ścieżką. Widok zaskoczenia na jej twarzy dał mu do zrozumienia, że ona doprawdy zrozumiała co miał na myśli, i że wycofanie się z tego emocjonalnego zachowania doprowadziło go znalezienia się w natychmiastowej potrzebie. Ale to było zbyt pospieszne, jak dotąd nie odważył się na to, ku swemu zadowoleniu! Jednocześnie nie śmiał igrać z jej uczuciami czy oczekiwaniami! Cóż zatem zrobił żeby się ratować? Porwał gazetę żeby zamaskować zmieszanie i zapytać ją o to czy podoba jej się hrabstwo Kent! Dobry Boże, co za niezdarny, bezmózgi osioł!
Darcy zatrzymał się, z zachmurzoną miną i ze zdwojoną siłą uderzył kijem w dłoń. Jeśli pani domu i jej siostra nie wróciły wkrótce potem, nie było mowy o tym w jaki sposób on jeszcze jest w stanie zrobić z siebie głupka!
Zniesmaczony sam sobą, zapadł się z powrotem w las, ale w tej właśnie chwili jego wzrok padł z powrotem na ścieżkę, którą przyszedł. Jakie w końcu są rezultaty jego porannego najścia? "Ona jest całkowicie podatna i otwarta na to, co mówisz. Być może, nawet tego oczekuje, po tych twoich pochopnych słowach!" Pozostaje zatem tylko to, że on doszedł do punktu w którym ona powinna należeć do niego, z powodu tej słodyczy, na którą tak długo czekał aby stała się prawdą. Ale, ze względu na jego własne życie, nie mógłby, nie mógłby jak dotąd nawet nawet sobie tego wyobrazić. Pozostają przeszkody towarzyskie, ogromne, a rodzinne są niewiele mniejsze. Wszystkie ich żądania spadają na niego, a on czuje wyraźnie zasadność ich zarzutów. Dlaczego jest to winien swojemu nazwisku, swoim krewnym, swoim potomkom? Tak nierówne małżeństwo raczej nie zaspokoiłoby ich apetytów! Czy szczęście zrekompensowałoby mu hańbę z jaką musiałby się zmagać do końca swoich dni?
"Dość tego!" Darcy chrząknął i znowu podniósł kij. Znał się na tyle, żeby wiedzieć, iż jest niezdolny nieść pokój wojującym z nim grupom towarzyskim. Zarówno rozum jak i uczucia zawiodły go; nie pozostawało mu nic innego jak zdać się na przeznaczenie. "Dość tego" - powtórzył, dość wymówek, tym razem pora na rozkazy.
"Kontynuuj co zacząłeś i ufaj Bogu, że los przyniesie coś, co zakończy to wszystko!"
- Fitz! Fitz, coś się stało? - głos Richard'a zabrzmiał echem spomiędzy drzew, z kierunku przeciwnego do tego, który Darcy obrał udając się do Hunsford. Po chwili Fitzwilliam już stał przed nim, jego oddech był przyspieszony.
Szybko się czerwieniąc Darcy pośpieszył upewnić go
- Richard! Nie, nic złego!
- To dlaczego się tak wydzierasz? - kuzyn spojrzał na niego oskarżycielsko. - Można by pomyśleć, że coś cię zaatakowało, albo że upadłeś, albo jeszcze coś! - spojrzał na jego surdut, kamizelkę, doprowadzając je do porządku.
- Nic z tych rzeczy - odpowiedział Darcy - ale dziękuję ci za twoją bohaterską próbę przyjścia mi z pomocą. Obawiam się, że głośno myślałem.

Ania1956 - Pią 08 Cze, 2007 06:42

Maryann napisał/a:
To dlaczego się tak wydzierasz? - kuzyn spojrzał na niego oskarżycielsko.


Czy można zrozumieć, że Darcy swoje myśli wypowiadał na głos nie zdając sobie z tego sprawy? :shock: Jeżeli tak to faktycznie go wzięło :mrgreen:

Maryann - Pią 08 Cze, 2007 07:17

I Matczynej babki kawałeczek drugi...

Rozdział II część 27

- Myślałeś? Wszystkie te tortury były myśleniem?
- Tak, głośnym.
- Myśleniem - dwuznaczna uwaga Fitzwilliam'a niemal przyprawiła go znowu o rumieniec, ale pozostał niewzruszony - Fletcher powiedział mi, że wyszedłeś na spacer i że byłeś milczący jak trup, gdziekolwiek ten spacer miał cię zawieść. Teraz wiem, że to nie był ten kierunek - wskazał za siebie - dlatego, że to jest droga, którą chodziłem do czasu kiedy było oczywistym, że ty jej nie wybierasz. Co pozostawia tylko ten kierunek - wskazał za Darcy'ego - chyba, że zamierzasz wydeptać jakąś nową ścieżkę.
Pułkownik patrzył na kuzyna spod zmrużonych powiek - Bezsprzecznie mojemu prostemu wojskowemu umysłowi wydaje się, że ubrałeś się niezwykle elegancko jak na wyznaczanie nowych ścieżek przez krzaki jej wysokości, co pozostawia mi jedynie wyciągnięcie takiego wniosku, że byłeś już dziś rano w Hunsford!
- Tak, to prawda - wyznał Darcy ale nie powiedział nic więcej.
- Czy damy były w domu i były w dobrym zdrowiu tego pięknego poranka, kuzynie? - Richard podniósł brew, patrząc na niego.
- Tak, wszystkie były w doskonałym zdrowiu, upewniam cię - Darcy uśmiechnął się niewinnie.
- Co zatem skłoniło cię do tego... głośnego myślenia? - Darcy odpowiedział na pytający wzrok kuzyna ze spokojem, który jak się domyślał, mógłby go rozwścieczyć jak się tylko da.
- Mój drogi kuzynie - cedził Fitzwilliam - sprawiłoby mi nieskończoną przyjemność wymierzenie ci policzka, za pozbawienie mnie najprzyjemniejszej wizyty tego ranka, zrobiłbym to, gdyby mi nie było żal twojej krwi, którą splamiłbym sobie ten nowy surdut! - pociągnął za obie klapy ubrania, ale potem zatrzymał się, a złośliwy uśmiech rozjaśnił jego twarz - Ale mam swoją zemstę za to, że wyszedłeś na tę poranną wizytę beze mnie - poklepał się po piersi, zaskoczony szelestem dobiegającym spod surduta - list, który przyszedł zaraz po twoim wyjściu. Z Londynu.
- Georgiana! - Darcy natychmiast pożałował swoich żartów - Proszę cię, Richard, musisz mi go dać natychmiast!
- Och. muszę? - śmiał się Fitzwilliam, kładąc dłoń na piersi, jakby chronił miejsce gdzie spoczywał list.
- Richard! - Darcy wydyszał jego imię groźnie, w tym momencie odrzucił kij służący mu za laskę, odrzucił kapelusz i odpiął pierwszy guzik swojego surduta. Nagle, pomysł kłótni z kuzynem wydał mu się niezmiernie pociągający. To rozwiązywało więcej niż to całe roztrząsanie sprawy, które cierpiał tego ranka.
- Fitz, co ty robisz? - Fitzwilliam cofnął się o krok.
- Wyzywam cię, jeśli zdołasz pokonać mnie na pięści - mówiąc to, rozpiął drugi guzik i zabierał się za trzeci - ale proponuję żebyś podążał za moim przykładem, jeśli obawiasz się śladów krwi!

Narya - Pią 08 Cze, 2007 08:08

WOW :shock: Pan Darcy, gentleman i bójka :shock: Wierzyć sie nie chce. Ten fragment zaburza moje o nim wyobrażenie :roll:
Ali, Maryann :kwiatek:

Marija - Pią 08 Cze, 2007 08:37

W filmie zawzięcie ćwiczył wymachiwanie szpadą (?), więc i walka na pięści pewnie nie była mu obca. Ale żeby tak na poważnie, z kuzynem? Obaj widać mają ciężkie zaburzenia pod sufitem, ciekawe dlaczego
Gitka - Pią 08 Cze, 2007 12:02

Narya napisał/a:
WOW :shock: Pan Darcy, gentleman i bójka :shock: Wierzyć sie nie chce. Ten fragment zaburza moje o nim wyobrażenie :roll:
Ali, Maryann :kwiatek:


To wszystko dlatego, że krew mu się burzy na samą myśl o Lizzy...

Ulka - Pią 08 Cze, 2007 16:18

Marija napisał/a:
Ale żeby tak na poważnie, z kuzynem?

ii tam na poważnie, chce odwrócić uwagę i przy okazji rozładować się nieco :) spacery to nie sport dla faceta

asiek - Pią 08 Cze, 2007 21:18

Maryann napisał/a:
"Ona jest całkowicie podatna i otwarta na to, co mówisz. Być może, nawet tego oczekuje,

Baardzo dobre. :rotfl:
W tym czasie Lizzy, biedactwo, zachodzi w głowę i pyta, ooo co chodzi??? :shock:


Marija napisał/a:
Obaj widać mają ciężkie zaburzenia pod sufitem, ciekawe dlaczego

To z powodu starokawalerstwa of kors. :mrgreen:

Maryann, Ali, :kwiatek: :kwiatek:

MiMi - Pią 08 Cze, 2007 22:16

Maryann napisał/a:
- Wyzywam cię, jeśli zdołasz pokonać mnie na pięści - mówiąc to, rozpiął drugi guzik i zabierał się za trzeci - ale proponuję żebyś podążał za moim przykładem, jeśli obawiasz się śladów krwi!


Jak małe dzieci...

Maryann - Sob 09 Cze, 2007 07:42

asiek napisał/a:
Marija napisał/a:
Obaj widać mają ciężkie zaburzenia pod sufitem, ciekawe dlaczego

To z powodu starokawalerstwa of kors. :mrgreen:

No to sprawdźmy, o co się nasi dżentelmeni pobili...

Alison po raz trzeci

Rozdział II część 28

Darcy ostrożnie rozpieczętował list i nie myśląc wiele, sięgnął po delikatną gałkę z kości słoniowej wieńczącą front szuflady biurka, zanim został uderzony nagłym bólem. Krzywiąc się, cofnął się wolno, wydając gardłowe syczenie przez zaciśnięte zęby. Richard miał diablo silne uderzenie! Purpurowy siniak na jego tułowiu będzie palił przez tydzień, ale nie liczył nawet na wartą zdenerwowania satysfakcję, nie tylko odmówienia Fitzwilliam'owi jego upragnionego "wymierzenia mu policzka", ale zwyciężenia tak całkowicie w ich walce, że zmusił go do podpisania kapitulacji na najkorzystniejszych warunkach. Darcy uśmiechnął się na wspomnienie protestów Richard'a i rozdrażnionej zgody na te warunki, ale wspomnienie zgasło kiedy jego uwaga zwróciła się z powrotem na list, który wciąż miał w ręku. Rzeczywiście był od Georgiany. Jej staranne pismo, takie jak jego własne, pojawiało się na przemian z listem od Dy'a Brougham'a, wysłanym pośpiesznie przez jego lordowską mość. Chociaż ważne było by list Dy'a otworzyć jako pierwszy, natychmiast odłożył go na bok, łamiąc pieczęć na tym od siostry, usadowiwszy się na tyle wygodnie by móc poświęcić mu całą uwagę. Rozpoczynał się jej najlepszymi życzeniami zdrowia, dla niego, ich kuzynów i ciotki, a w dalszym ciągu donosił o jej rozszerzonych studiach nad muzyką
"... lord Brougham był tak uprzejmy by zasugerować mi inne książki warte przeczytania i zobowiązał się także do pomocy w lepszym rozumieniu przeze mnie sztuki. Aż do teraz często czytaliśmy razem i odwiedzali wystawy, chodzili na odczyty dotyczące zarówno historii jak i tematyki artystycznej. Nie dalej jak wczoraj lord Brougham towarzyszył pani Annesley i mnie na prywatny pokaz nowej Dioramy przy Park Square. Musisz ją zobaczyć kiedy wrócisz do Londynu, bo to jest doprawdy niesamowita sensacja! Z pewnością będziesz szczęśliwy, drogi Bracie, dowiadując się, że lord nie będzie zadowolony, dopóki nie zacznę zadawać inteligentnych pytań na dany temat albo odpowiadać tak na jego pytania..""
Czy jestem szczęśliwy wiedząc to? Jestem?" - Darcy zmarszczył brwi ważąc delikatny papier w palcach - "Przeklęty szczygieł!" O co temu Dy'owi chodzi? Wygląda to na jakieś ciemne sprawki. Prosił go żeby miał na nią oko, a nie żeby mieszkał w jej kieszeni! Był już prawie zdecydowany wysłać wyraźny list do swojego nadgorliwego przyjaciela, kiedy imię pojawiające się w dalszej części listu Georgiany przykuła jego uwagę i wywołała dreszcz na plecach.
"...jej wysokość błagała o przedstawienie przez D'Arcy'ego, który był jej zobowiązany i przedstawił ją mnie jako nową żonę twojego przyjaciela z Cambridge, Viscount'a Monmouth. Lady Sylvanie Monmouth była bardzo grzeczna, pytając o muzykę i moje inne zainteresowania. Szczególnie dopytywała się o Ciebie, Fitzwilliam'ie i bardzo pragnęła się dowiedzieć kiedy wrócisz do Londynu. Właśnie miałam ją o tym poinformować kiedy lord Brougham, który odszedł żeby przynieść poncz, wrócił i nieszczęśliwie wylał zawartość kieliszków na suknię jej wysokości, obawiam się, że całkiem ją rujnując. Nie muszę chyba mówić, że lady Monmouth została tym samym zmuszona do skorzystania z powozu, ale obiecała odwiedzić mnie jeszcze w tym tygodniu."
"Sylvanie!" - Darcy zamknął oczy - "Dobry Boże!" Bardziej miał nadzieję, niż wierzył, że Tris utrzyma ją w jednym ze swoich majątków co najmniej przez pół roku, zanim ucichną plotki w Londynie. Nic co zdarzyło się w Broughton Castle nie dotarło do tych chętnych uszu, ale pospieszne małżeństwo hrabiego było czymś wystarczajacym by usadzić londyńskie koty między pingwinami. Ważniejsze jest, co Sylvanie chce od Georgiany? Dlaczego zależało jej na prezentacji dziewczynie, która jeszcze nie zaczęła bywać? Musiała mieć w tym jakiś ukryty cel, nie miał co do tego wątpliwości. "Dzięki Bogu, że Dy tam był!" Darcy błogosławił przyjaciela, będąc pewnym, że sytuacja z ponczem nie była przypadkowa.

Ania1956 - Nie 10 Cze, 2007 08:38

Dobrze mięć takiego pomocnego przyjaciela pod ręką w racie czego :grin:
Caroline - Nie 10 Cze, 2007 11:27

Z małym poślizgiem wywołanym problemami tecnicznymi. Pardon.

Rozdział II, cz. 29

Darcy,
wysyłając list do panny Darcy napisz więcej, coś jest na rzeczy i nie podoba mi się to. Wolałbym, żebyś podzielił się ze mną tym, co stało się w Broughton, byłbym w lepszej sytuacji teraz, by ci pomóc. Ale dość o tym, mam swoje własne źródła i postaram się dowiedzieć, dlaczego nowa lady Monmouth zabiega o uwagę panny Darcy. Przysięgam, mój przyjacielu, zostawiłem ją tylko na chwilę – swojemu kuzynowi idiocie musisz podziękować za to, że je sobie przedstawił, ale czego można się spodziewać po człowieku, który chce się oświadczyć lady Felicii? Udało mi się odprawić damę zanim konwersacja się rozwinęła. Niestety, lady Monmouth wspomniała, że zamierza złożyć wizytę. Nie obawiaj się, zostawię instrukcje twojemu kamerdynerowi, powie, że panny Darcy nie ma w domu – może także Hinchcliffowi. To dopiero wspaniały okaz, ale mięknie, gdy chodzi o twoją siostrę. Dobry z niego człowiek. Oczywiście powiadomię także wspaniałą panią Annesley i zdwoję czujność. Mój przyjacielu, możesz pokładać we mnie ufność w tej sprawie, obiecuję stale cię informować. Nie musisz tłuc się z powrotem do miasta. Wszystko jest pod kontrolą,
Dy.

Darcy wychylił się i chwycił gałkę wysuwając szerzej małą szufladkę. Ostrożnie umieścił listy w środku i zamknął. „Wszystko jest pod kontrolą”. Choć Dy czasami wydawał się lekkomyślny, Darcy wiedział, że jego słowo w tej sprawie oznaczało tyle, co czyn. Nie mógł być zadowolony ze spotkania siostry z lady Monmouth, ale pospieszny powrót do Londynu mógł być dokładnie tym, czego Sylvaine chciała. Nie, zostanie w Kent, bo to w Kent jego przyszłość miała się zdecydować.
~~~~~~~~~~&~~~~~~~~~~

- Darcy? Darcy! – to śmiech w głosie Fitzwilliama raczej niż jego wołanie oderwało uwagę Darcy’ego od promieni słońca cudownie igrających w gęstych lokach Elizabeth. – Jeszcze nigdy nie widziałem, żebyś zachowywał się tak głupio, kuzynie! Przysięgam, pani! – pułkownik zwrócił się do pani Collins. – Zazwyczaj nie jest tak gburowaty, by ignorować zupełnie gospodynię! Zazwyczaj potrafi złożyć ledwie z pół tuzina słów do rzeczy.
- To dlatego, mój drogi kuzynie, że na wojskowym nie można polegać w kwestii zrozumienia dłuższych wypowiedzi – odparował Darcy w pełni świadom rozbawionego spojrzenia kuzyna spoczywającego na nim.
Niezrażony przytykiem, Fitzwilliam udał, że pada rażony wywołując śmiech u wszystkich zgromadzonych. Przeklęty Richard! Ale to prawda, był rozkojarzony, istniała dla niego tylko kobieta siedząca naprzeciwko, otoczona nimbem porannego światła padającego z najbliższego okna.
- Proszę panią o wybaczenie. Czym mogę pani służyć?

Alison - Nie 10 Cze, 2007 11:36

Matko złota, oświadczyny!, a ci teraz będą tydzień gadać o rabatkach...

Carolka, a tak w ogóle to :serce:

Maryann - Nie 10 Cze, 2007 13:31

Nie będzie gadania o żadnych rabatkach. Będzie sondowanie Elżbietkowych uczuć i wyciąganie wniosków. :wink: Bo przecież musi się upewnić, zanim się zdeklaruje...
Admete - Nie 10 Cze, 2007 13:33

I wszystko się biedakowi pomyli...Potem to naprawde będzie cierpiał.
Kaziuta - Nie 10 Cze, 2007 19:09

Niech On lepiej zbyt wiele nie myśli. Myslenie to nie jego specjalność. :wink:
Jak się zbyt dużo namyśli, to potem strzela gafy.

Maryann - Nie 10 Cze, 2007 19:14

Kaziuta napisał/a:
Niech On lepiej zbyt wiele nie myśli. Myslenie to nie jego specjalność. :wink:

Oj, Darcy by się z Tobą nie zgodził... :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group