To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (2008)

miłosz - Śro 20 Lut, 2008 08:40

o w tej RiR też jak wynosili niemowlątko i powiedzieli a o nowy pan Palmer ;)
a Brandon powinien miec na imię Colonel i byłoby po sprawie. :mrgreen:

Trzykrotka - Śro 20 Lut, 2008 08:44

miłosz napisał/a:
o w tej RiR też jak wynosili niemowlątko i powiedzieli a o nowy pan Palmer ;)
a Brandon powinien miec na imię Colonel i byłoby po sprawie. :mrgreen:


:oklaski: :rotfl: :rotfl: Racja! Colonel najbardziej pasuje!
Poważnie - nowy pan Palmer?? O matko, że ja to przeoczyłam! :rotfl:

Gunia - Czw 21 Lut, 2008 23:26

No to wreszcie sobie obejrzałam i jestem zachwycona. To jeden z tych filmów, po których nie mogę przestać się uśmiechać.
Bardzo dobra Eleonora - może momentami jej twarz i miny sprawiały dziwne wrażenie (nie tylko jej... w tym filmie wszyscy robią dziwne rzeczy z ustami), ale świetnie oddała swoją postać. Jest wspaniała i w kurczakowej scenie nie sposób nie cieszyć się razem z nią. :D
Marianna z początku mi się nie podobała, ale w paru scenach było widać, że jest naprawdę śliczna. Jej zachowanie wydaje się być mniej niestosowne niż w kinowej wersji.
Pani Dashwood bardzo dobra i dobrze dopasowana. Ich rodzinne podobieństwo jest jak dla mnie wystarczające. To, co mi się rzuciło w oczy, to że w poprzedniej wersji można było mieć wątpliwości, czy wdowa bardziej płacze za utraconym mężem, czy za majątkiem. W tej wszystko jest ukierunkowane w tę drugą stronę. :? Za to wspaniale pokazana zostały jej matczyne uczucia i w jej postępowaniu widać więcej zapobiegliwości niż romantycznych porywów.
Margaret bardzo sympatyczna, z tą swoją prostotą zadając niestosowne pytania i wypowiadając się tak bezbrzeżnie szczerze, naprawdę mnie urzekła. :D
Wiloughby faktycznie z twarzy przypomina mopsa, ale przekonał mnie swoją grą i momentami mogłam uznać, że nie jest taki zły.
Brandon jest przede wszystkim inny. Alan w porównaniu z nim, mógł być równie dobrze ojcem Marianny. Nie chodzi mi o wiek, ale ich stosunek do dziewczyny. Alan był zakochany na zabój, kochający, cierpliwy i przede wszystkim dogłębnie ciepły. Ten nowy Brandon jest trochę... niebezpieczny. To zdanie o treserze koni wydaje się nieco zbyt trafnie określać jego działania i intencje. Nie polubiłam go za bardzo, ale za scenę, w której łapie Mariannę ma u mnie ogromnego plusa.
Edward - o wiele lepszy niż Hugh, ośmielę się twierdzić. Bardzo przystojny, ma piękne oczy i jest o wiele bardziej męski w swoim zachowaniu. Ma zasady i te zasady jasno widać, podczas gdy Hugh to były takie ciepłe kluchy. Scena odwiedzin u Eleonory w Londynie jest według mnie świetna.
Państwo Palmer oczywiście nie dorównują poprzednim, ale to byłoby nie możliwe.
Domek moim zdaniem nie jest wcale w takim złym stanie. Bardziej szokuje jego oddalenie od świata. Dopiero na samym końcu filmu jest dowód, że gdziekolwiek tam jest wioska.
Jest sporo znaczących podobieństw do poprzedniej wersji, ale zanim potraktuję to jako zarzut dla kreatywności Daviesa, muszę sobie przypomnieć książkę i zobaczyć, czy są one uzasadnione.
A tak na samym końcu, to jeszcze chciałabym wspomnieć, że zdjęcia są dobre i kilka ujęć jest naprawdę ciekawych.

MiMi - Czw 21 Lut, 2008 23:33

A ja tak czytam i czytam i zastanawiam się, kiedy w końcu uda mi się to zdobyć, znaleźć czas i obejrzeć...
Trzykrotka - Pon 25 Lut, 2008 20:52

Nie chcę się czepiać, bo - jak mówiłam - Rozważną i Romantyczną czytałam dawno temu, ale wydaje mi się, ze panie Dashwood własnie nie miały sąsiedztwa w Barton. Nie ma tam o tym mowy, żeby znały kogokolwiek oprócz Middletonów, Brandona i Willoughby'ego - a ci ostatni nie byli ich sąsiadami. Być może w serialu przesadzono z tzw. malowniczością, ale jakoś podświadomie gra mi to z wizją pań, które raczej spacerowały samotnie i ogladały dziką przyrodę, niż uczestniczyły w życiu jakiegoś małego miasteczka, czy osady.
miłosz - Śro 27 Lut, 2008 12:32

Trzykrotka napisał/a:
Nie chcę się czepiać, bo - jak mówiłam - Rozważną i Romantyczną czytałam dawno temu, ale wydaje mi się, ze panie Dashwood własnie nie miały sąsiedztwa w Barton. Nie ma tam o tym mowy, żeby znały kogokolwiek oprócz Middletonów, Brandona i Willoughby'ego - a ci ostatni nie byli ich sąsiadami. Być może w serialu przesadzono z tzw. malowniczością, ale jakoś podświadomie gra mi to z wizją pań, które raczej spacerowały samotnie i ogladały dziką przyrodę, niż uczestniczyły w życiu jakiegoś małego miasteczka, czy osady.


a tam ubocze to i mnie nie przeszkadza ;) ale siermiężność tej ich chałupy, zwłaszcza z zewnatrz jest taka przygnebiajaca zwłaszcza w zestawieniu z ich poprzednim domem :?
a bardzo mi sie podobała pani dashwood- kobieta z ogromna klasą, i w wygladzie i w zachowaniu :oklaski:

Trzykrotka - Śro 27 Lut, 2008 12:44

Specjalnie pokazali taką siermiężną chałupinę, zwłaszcza na pierwsze wejście, zeby każdy widz pojął, ze teraz one są biedne i ich status społeczny gwaltownie spadł. Temu samemu służyło w DiU z Keirą pokazanie błota i kur na podwórku, bałaganu w domu i knura w korytarzu.
Ten domek był taki, że ja nie obraziłabym się na małe mieszkanko w nim, ale miał strasznie niskie sufity i framugi. Po przestrzeniach Norland pani Dashwood, dama w kazdym calu, mogła powiedzieć coś w rodzaju jak my zdołamy tu żyć?

Tamara - Śro 27 Lut, 2008 13:15

Staroangielskie budownictwo było niskie , oglądałam kiedyś program gdzie pokazano oryginalny dom z czasów JA - wnętrza wyglądały jak dla krasnoludków : ciasne, wąziutkie, strome schody , małe pokoiki z małymi okienkami i stropy na wysokości chyba nie więcej niż 2 m. A przechodząc przez drzwi wszyscy prowadzący program musieli schylać głowy , choć nie wyglądali na wielkoludów .
Wychodzi więc na to , że faktycznie przodkowie nasi dużo mniejsi byli .
No i po przeprowadzce z wiejskiej posiadłości nawet mimo niskiego wzrostu można było zrobić :paddotylu:

Trzykrotka - Śro 27 Lut, 2008 13:51

To prawda! Oni - szczęściarze - nie przeżyli wojennych bombardowań i innych nieszczęść znanych krajom, przez które przetaczała się historia. Mają zatrzęsienie dmków, starych poczt, młynów i innych uroczych bundynków, w których od stuleci nieprzerwanie się mieszka. Z zewnątrz wygląda to uroczo, ale w środku wygląda to klaustrofobicznie. Ten domek był jak z programów i urządzaniu angielskich wnętrz albo zakupie domu.
Z drugiej strony - ładnie i mimochodem pokazano, ile może kobieca ręka. W scenach z Willoughbym domek jest równie mały, ale już nie zaniedbany, tylko przytulny.

Ulka - Śro 27 Lut, 2008 14:56

Mag13 napisał/a:
I zawsze drażni mnie, u Anga jak i w najnowszej wersji, to umiejscowienie cottage na kompletnym bezludziu.....
Trzykrotka napisał/a:
Nie chcę się czepiać, bo - jak mówiłam - Rozważną i Romantyczną czytałam dawno temu, ale wydaje mi się, ze panie Dashwood własnie nie miały sąsiedztwa w Barton.

Nie miały towarzystwa właśnie, czyli osób z którymi mogłyby utrzymywać stosunki towarzyskie. Nie znaczy to moim zdaniem, że było odludnie. Tu wieś, tam wieś, tu wieśniak, tam wieśniak... Ludzie są, towarzystwa nie ma...

Gitka - Śro 27 Lut, 2008 18:44

Doczekaliśmy się!!!

Tak prędko polskie wydanie DVD

Rozważna i romantyczna
Sense and Sensibility


Cena rynkowa: 49,99 zł Cena empik.com: 45,99 zł Czas dostawy: przedsprzedaż
http://www.empik.com/prod...ent=prod230105&

Caitriona - Śro 27 Lut, 2008 19:15

Gitka napisał/a:
Tak prędko polskie wydanie DVD

Rozważna i romantyczna
Sense and Sensibility


No proszę!! Extra!! :banan_Bablu:

Trzykrotka - Śro 27 Lut, 2008 20:00

Mag13 napisał/a:
drażni mnie też fakt, że mimo iż przyjazd pań był oczekiwany, pokazano meble itd. pokryte grubą warstwą kurzu, było zimno..... I czyż naprawdę panie Dashwood nie mogły wziąć pewnej liczby drobiazgów? Nie mogę zalożyć, że pani D. nie miała żadnych osobistych rzeczy stanowiących jej prywatny, np. jeszcze panieński majątek, jakichś obrazów, porcelany, tkanin. Przygotoweując się do balu Marianna skarży się na ubóstwo dotyczące strojów, a one przecież nie stanowiły części wyposażenia rezydencji i mogła jej wziąć jako rzeczy prywatne...:(

Tam było jedno znaczące zdanko: kiedy panie przyjeżdżają, chyba mama mówi, że trzeba było jednak wysłać służbę przodem. Ona jest pokazana jako bogata lady nie mająca wiele zmysłu praktycznego, zgodnie z książką zresztą.
Pewnie, mógł sir Middleton przysłać kogoś do posprzątania, trochę z tym przesadzono, ale w sumie - lepszy jest kurz na pianoforte niż wieprz w drzwiach salonu.
Świetnie, można zamawiać! :banan:

przecinek - Śro 27 Lut, 2008 20:47

Mag13 napisał/a:
Tak sobie marzę, żeby jakaś nasza telewizja była w stanie nakręcić podobny film choć w połowie tak dobrze, jak to oni robią......


W ostatnich "Wysokich obcasach" była przedstawiona pani kostiumolog, pani Ptak zdaje się, która robiła stroje m.in. do "Ziemi obiecanej" i "Nocy i dni". Na końcu wspomniała że marzy jej sie zrobienie kostiumów do filmu z epoki napoleońskiej i że ma już pełen koncept strojów. Tak więc jakby pojawił się jakiś ludzki producent z masą pieniędzy, który znalazłby odpowiedni scenariusz i właściwego reżysera, to proszę bardzo część roboty ma już załatwione. Nic tylko kręcić, a my ze swej strony zapewnimy odpowiednią oglądalność i ewentualne zyski ze sprzedaży dvd, że o castingu nie wspomnę ;)

Sofijufka - Śro 27 Lut, 2008 22:00

Ja to bym chciała, żeby nakręcili film/serial o Józefie Wybickim. Takie życie więcej płaszcza i szpady miał, Sejm czteroletni, konfederacja barska, ucieczka przed Moskalami na wozie z sianem, wyjazd do Paryża s poselstwem, ślub bez zgody pani matki z Kunusia, krewna generałowej Skórzewskiej [w której sie pono Fryderyk Wielki kochał] - biednej jak mysz kościelna i starszej o pare/parenaście lat, błakanie się młodej pary po znajomych, aż pani matka sie przeprosiła i należną po ojcu wioseczkę marnotrawnej parze przekazałą. Jak wkrótce Kunisua umarła, a niepocieszony wdowiec w wir polityki sie rzucił itd itp...
Admete - Śro 27 Lut, 2008 22:30

Wiecie mnie sie od dawna marzy taki serial mocno dramtyczny z II połowy XVIII wieku...Te wszystkie próby reform, namiętności, wzloty i upadki, zakończone wielką klęską, ale też z przeczuciem, że nie zginęła. Postacie historyczne i fikcyjne, miłość, polityka, zdrada, patriotyzm...To by się oglądało. Tylko pieniędzy dużo by potrzeba i dobrych aktorów.
Trzykrotka - Śro 27 Lut, 2008 23:22

Nie jest az tak źle, to tylko ci serialowi - pożal się Boże.... I ci od Pasikowskiego (z całym szacunkiem dla Pasikowskiego, doceniam jego filmy, tylko jego aktorzy wpadali w manierę niedbałości i luzu. W wyjątkiem Radziwilłowicza w Glinie, ale to jest arcymistrz). Aktorów zdolnych, pięknych i stylowych jest zatrzęsienie. Historię mamy taką, ze garściami z niej brać, ekranizować, czerpać. Tylko - film historyczny, żeby miał ręce i nogi, musi kosztować, kosztowa i jeszcze raz kosztować. Bez tego ani rusz. Popatrzcie na Wojnę i pokój. Żeby miała należytą oprawę, zrzuciło się pół Europy, a i tak wielkie armie miały postać dziesięciu żołnierzy ustawionych w dwóch rządkach tuż przed pagórkiem, ze niby reszta z tyłu.... Naszej biedniutkiej kinematografii na to nie stać. Była szansa na etapie Ogniem i mieczem: sponsorzy się zjawili, był szum medialny, ale już po tym, jak Quo Vadis się nie tylko nie zwróciło, ale jeszcze utonęło w gąszczu podejrzeń o pranie brudnych pieniędzy, nikt się nie porwie na cos takiego.
Pozostają skromne przedsięwzięcia, taka ekonomia. I sprzedawalność i oglądalność i wyniki pierwszego tygodnia wyświetlania :obrzydzenie:

Sofijufka - Czw 28 Lut, 2008 07:57

Mag13 napisał/a:
Stąd jedyny możliwy wniosek: przyszłością niskobudżetowego polskiego filmu mogą stać się buduary.... ;) kameralnie, tanie dekoracje, zero kostiumów :mysle:
A Rozważną i romantyczną to da się nawet nakręcić bez armii i armat..... :mrgreen:

Przecież to nie musi byc wielkie widowisko... Tych trochę scen batalistycznych można załatwic migawkami z juz istniejących polskich filmów - jest ich do licha....
Czy w Marysi i Napoleonie były jakieś?

Tamara - Czw 28 Lut, 2008 08:36

Trzykrotka napisał/a:
Mag13 napisał/a:
drażni mnie też fakt, że mimo iż przyjazd pań był oczekiwany, pokazano meble itd. pokryte grubą warstwą kurzu, było zimno..... I czyż naprawdę panie Dashwood nie mogły wziąć pewnej liczby drobiazgów? Nie mogę zalożyć, że pani D. nie miała żadnych osobistych rzeczy stanowiących jej prywatny, np. jeszcze panieński majątek, jakichś obrazów, porcelany, tkanin. Przygotoweując się do balu Marianna skarży się na ubóstwo dotyczące strojów, a one przecież nie stanowiły części wyposażenia rezydencji i mogła jej wziąć jako rzeczy prywatne...:(

Tam było jedno znaczące zdanko: kiedy panie przyjeżdżają, chyba mama mówi, że trzeba było jednak wysłać służbę przodem. Ona jest pokazana jako bogata lady nie mająca wiele zmysłu praktycznego, zgodnie z książką zresztą.
Pewnie, mógł sir Middleton przysłać kogoś do posprzątania, trochę z tym przesadzono, ale w sumie - lepszy jest kurz na pianoforte niż wieprz w drzwiach salonu.
Świetnie, można zamawiać! :banan:

I to sie kompletnie z oryginałem nie zgadza , przecież służba pojechała przodem , panie kilka dni po nich , a mąż Fanny narzeka Eleonorze , że mieli ogromne wydatki , bo pani Dashwood zabrała wszystkie srebra, bieliznę stołową , porcelanę itp, więc wcale nie wyszły gołe i bose . Przedstawianie ich jako ubogich jest przesadzone , owszem , stopa życiowa się obniżyła , ale do sugerowanego ubóstwa było jeszcze daleko . Nie lubię takich zabiegów :wsciekla:

Sofijufka - Czw 28 Lut, 2008 09:25

Tamara napisał/a:
I to sie kompletnie z oryginałem nie zgadza , przecież służba pojechała przodem , panie kilka dni po nich , a mąż Fanny narzeka Eleonorze , że mieli ogromne wydatki , bo pani Dashwood zabrała wszystkie srebra, bieliznę stołową , porcelanę itp, więc wcale nie wyszły gołe i bose . Przedstawianie ich jako ubogich jest przesadzone , owszem , stopa życiowa się obniżyła , ale do sugerowanego ubóstwa było jeszcze daleko . Nie lubię takich zabiegów :wsciekla:

Tak, masz rację, ale inaczej dzisijsza widzka nie wyłapałaby, że ich status i pozycja majątkowa drastycznie się obniżyły. No bo co: przeniosły się z dworu do małego [względnie] uroczego, zadbanego domku - gdzie tu szok i tragedia?
Tylko znawca epoki by to wyłapał. A tak: dostajesz pięścią między oczy i roztlkiwiasz się nad paniami D. I ostrzysz nóż na Fanny.
Co nie zmienia, że mnie też ten cottage wkurzył, bo na przyjazd pań właściciel przynajmniej kazałby pobielic ściany, napalić w kominku itd....
Poza tym - jak już się zadomowiły, to wnętrze powinno wyglądać dużo lepiej. Coś takiego, jak w Małej księżniczce, kiedy Ram Dass z facjatki Sary zrobił rozkoszne pudełeczko.

nicol81 - Czw 28 Lut, 2008 13:24

Sofijufka napisał/a:
Tamara napisał/a:
I to sie kompletnie z oryginałem nie zgadza , przecież służba pojechała przodem , panie kilka dni po nich , a mąż Fanny narzeka Eleonorze , że mieli ogromne wydatki , bo pani Dashwood zabrała wszystkie srebra, bieliznę stołową , porcelanę itp, więc wcale nie wyszły gołe i bose . Przedstawianie ich jako ubogich jest przesadzone , owszem , stopa życiowa się obniżyła , ale do sugerowanego ubóstwa było jeszcze daleko . Nie lubię takich zabiegów :wsciekla:

Tak, masz rację, ale inaczej dzisijsza widzka nie wyłapałaby, że ich status i pozycja majątkowa drastycznie się obniżyły. No bo co: przeniosły się z dworu do małego [względnie] uroczego, zadbanego domku - gdzie tu szok i tragedia?
Tylko znawca epoki by to wyłapał. A tak: dostajesz pięścią między oczy i roztlkiwiasz się nad paniami D. I ostrzysz nóż na Fanny.
Co nie zmienia, że mnie też ten cottage wkurzył, bo na przyjazd pań właściciel przynajmniej kazałby pobielic ściany, napalić w kominku itd....

No właśnie- przecież Middletonowie byli nadmiernie opiekuńczy, nie zrobili na ich przyjazd takiego chlewu. Sir John w książce obiecywal wszystkie przeróbki. Poza tym przesadzili w drugą stronę- ze wspaniałością Norland. Wyglądał jak pałac hrabiowski albo nie przymierzając jakoweś Pemberley... :paddotylu:
Czy naprawdę wspólczesne widzki nie zauważyłyby kontrastu między zwykłym wiejskim dworem (jak Barton czy Delaford) a takim domkiem, jakby był, jeno wysprzątanym i ogarniętym>

Gunia - Czw 28 Lut, 2008 15:39

Mag13 napisał/a:
Tamara napisał/a:
Staroangielskie budownictwo było niskie , oglądałam kiedyś program gdzie pokazano oryginalny dom z czasów JA - wnętrza wyglądały jak dla krasnoludków...

Nie tylko staroangielskie, także staroniemieckie, francuskie, polskie chałupy wiejskie, co można sprawdzić w każdym skansenie.....
Ale fakt, klaustrofobii można się nabawić - mam wraz z rodziną taką starą chałupę popruską jako dom letni i mimo, że nie jestem wysoka, stojąc na palcach dotykam drewnianego belkowania stropu. Tragedią są drzwi, bo każdy gość prędzej czy później nabije sobie guza; domownicy już przywykli i kornie pochylają głowy przechodząc pod futryną....
Ale w filmie kontrast dawnego bogactwa i obecnego ubóstwa jest chyba zbyt wielki. Dom nie jest taki mały według dzisiejszych standardów powierzchniowych, ale nędznie umeblowany, drażni mnie też fakt, że mimo iż przyjazd pań był oczekiwany, pokazano meble itd. pokryte grubą warstwą kurzu, było zimno..... I czyż naprawdę panie Dashwood nie mogły wziąć pewnej liczby drobiazgów? Nie mogę zalożyć, że pani D. nie miała żadnych osobistych rzeczy stanowiących jej prywatny, np. jeszcze panieński majątek, jakichś obrazów, porcelany, tkanin. Przygotoweując się do balu Marianna skarży się na ubóstwo dotyczące strojów, a one przecież nie stanowiły części wyposażenia rezydencji i mogła jej wziąć jako rzeczy prywatne...:(
Ja uważam, że pan Dashwood w ogóle był trochę zbyt mało cwany. Mając świadomość losu, jaki czeka jego córki, nic nie zrobił. Owszem, nie mógł sprzedawać ziemi i posiadłości, ale mając spore dochody mógł coś ukręcić na boku i upchać ile się dało w ich majątki osobiste. Może to niegodne dżentelmena, ale lepsze niż zostawienie czterech najbliższych sobie kobiet na lodzie. John by wiele nie ucierpiał, gdyby przerzucono część majątku choćby we własnej biżuterii pań i ich strojach.
Sofijufka - Czw 28 Lut, 2008 15:51

Guniu, myslę, że miał złudzenia co do syna - że onsię zajmie macochą i siostrami, Zresztą na początku synalek miał zamiar to zrobić, tylko zoneczka mu wybiła z głowy... Chyba synowa przed teściem sie maskowała, więc nie przewidział, jaka to jędza...
Gunia - Czw 28 Lut, 2008 15:53

Sofijufka napisał/a:
Guniu, myslę, że miał złudzenia co do syna - że onsię zajmie macochą i siostrami, Zresztą na początku synalek miał zamiar to zrobić, tylko zoneczka mu wybiła z głowy... Chyba synowa przed teściem sie maskowała, więc nie przewidział, jaka to jędza...

W każdym razie mam nadzieję, że rzeczywiście nie było tak tragicznie, że miały po trzy sukienki. :?

Ulka - Czw 28 Lut, 2008 18:15

Gunia napisał/a:
Ja uważam, że pan Dashwood w ogóle był trochę zbyt mało cwany. Mając świadomość losu, jaki czeka jego córki, nic nie zrobił. Owszem, nie mógł sprzedawać ziemi i posiadłości, ale mając spore dochody mógł coś ukręcić na boku i upchać ile się dało w ich majątki osobiste.

A mnie się zdaje, że właśnie tak zrobił, Guniu. Pani Dashwood zabrała przecież z Norland wszelkie ruchomości -czyli wszystko co mógł jej mąż zapisać. A pan Dashwood do śmierci stryja liczył, że to jemu zapisane będzie Norland i że będzie mógł nim rozporządzić dla dobra córek. Stryj jednak zadecydował inaczej. A po śmierci.. cóż, pan Dashwood nie pożył dostatecznie długo by wiele oszczędzić. A, mam, przeżył stryja tylko rok. A na oszczędzanie to jednak potrzeba trochę czasu. Zwłaszcza, że - jak mi się zdaje- te wielkie stosunkowo przychody z posiadłości ziemskich były tylko na papierze, w zasadzie pochłaniane przez nieustanny obrót pieniędzmi no i utrzymanie tychże posiadłości. Chyba wciąż rozbijamy się o różnice w pojmowaniu spraw finansowych dziś i wtedy - trudno nam to wszystko zrozumieć :-)

Jest jeszcze to trudne zmniejszenie się "stopy życiowej". Jeśli było dobrze a jest gorzej to razi dużo bardziej niż pierwotne ubóstwo. A jeśli chodzi o te srebra, zastawy etc to przecież panie D. tego nie posprzedawały, więc nie miały z tego gotówki. To były raz pamiątki, a dwa-nawet jak się dochód zmniejsza, to od razu się nie pozbywa przedmiotów codziennego użytku, nawet tych, na które dziś by nie było stać. Nie wiem jak to jest pokazane w filmie, ale z tego co piszecie to chyba przegięli...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group