To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Richard Armitage - Informacje i nowosci

Anonymous - Śro 09 Kwi, 2008 19:11

Mag13 napisał/a:
O dobrym szeryfie z zębem w czaszce, o jego siostrze żmiji, paru szubienicach, topieniu czarownic w stawach i sztuce wbijania sztyletu w taki sposób, by go nie zmarnować (sztyletu, rzecz jasna).

o w drugiej serii, nie puszczanej wszak u nas jeszcze

Harry_the_Cat - Śro 23 Kwi, 2008 22:45

Nowa wiadomość - z wczoraj: http://www.richardarmitageonline.com/
Anonymous - Śro 23 Kwi, 2008 22:57

on to jakby miał wieczną Gwiazdkę :D
Cytat:
Adventures of Little Guy by Cherry T
:mysle: ciekawe :wink:
Gosia - Śro 23 Kwi, 2008 23:18

Nie calkiem rozumiem ten message .... :mysle:
Jakies problemy z fanami?

Harry_the_Cat - Śro 23 Kwi, 2008 23:19

Najwyraźniej. Ale nie wiem, o co chodzi.
Gosia - Śro 23 Kwi, 2008 23:20

Hmmm, chyba musze sobie to przelozyc na spokojnie, bo polowy nie rozumiem, chyba ze ktos bylby tak dobry ;)
Anonymous - Śro 23 Kwi, 2008 23:24

natrętni się robią? też połowy ponad nie czję.
natrętni fani... a jak wiadomo nadgorliwość gorsza od faszyzmu

Gosia - Czw 24 Kwi, 2008 17:47

Hmmm, kompletnie nie wiem o co biega. Podejrzewam, ze ma to cos wspolnego z Armitage Army. I rywalizacje tej strony z inną, może C19 (choć nie sadze), a moze z jakąś zupelnie inną. Dziwne to. Przeciez chodzi o to, zeby cieszyc sie wspolnota fanowską skupioną wokol jednego aktora, a nie klocic sie ze sobą :roll:
Darcy - Nie 27 Kwi, 2008 21:29

Hm... na Armitage Army nie zauważyłam jakiegoś poruszenia związanego z nową wiadomością, ale nie mogłam w ogóle znaleźć tematu dotyczącego listu RA. A są komentarze do poprzedniego - z 30 marca. Dziwne. :mysle:

A Rysio z tymi fanami niech nie przesadza. OK, jest znany (a w Anglii nawet BARDZO znany), ale medialnie to nie Brad Pitt, który wszędzie musi zabierać tabun ochroniarzy. Kocha go grupka fanatycznych wielbicielek o mocno romantycznych ciągotach, które marzą o drugim Thorntonie, a po nocach zaczytują się wiktoriańskimi powieściami, ale wydaje mi się, że są raczej nieszkodliwe. :mrgreen:

Gosia - Nie 27 Kwi, 2008 21:35

Też mi się tak wydaje :rumieniec: Ale w końcu nie wiemy, jakie listy dostaje. :roll:
Może piszą te niebezpieczne wielbicielki ;)

Anonymous - Nie 27 Kwi, 2008 21:51

Darcy napisał/a:
ale medialnie to nie Brad Pitt, który wszędzie musi zabierać tabun ochroniarzy.

bo jest normalnym człowiekiem a nie kimś kto sprzedaje swoje życie i robi z siebie dziwadło
Darcy napisał/a:
Kocha go grupka fanatycznych wielbicielek

kolejna osoba zarzuca mi fanatyzm :mysle:
Gosia napisał/a:
Ale w końcu nie wiemy, jakie listy dostaje.

oj ja już bym mu coś miłego napisałą. najlepiej żeby się ze mną ożenił :P

Darcy - Nie 27 Kwi, 2008 22:02

lady_kasiek napisał/a:
Darcy napisał/a:
Kocha go grupka fanatycznych wielbicielek

kolejna osoba zarzuca mi fanatyzm :mysle:


Lady, spokojnie. Ja się do tych fanek też zaliczam. A fanatyzm... Do Al Kaidy nam daleko. Chociaż pomysł z uprowadzeniem Rysia w celach wiadomych wydaje się dość pociągający. :lol:

Anonymous - Nie 27 Kwi, 2008 22:31

Darcy napisał/a:
Chociaż pomysł z uprowadzeniem Rysia w celach wiadomych wydaje się dość pociągający.

genialne :banan_czerwony: :banan_Bablu: :banan_czerwony:
zrealizujmy!
koneicznie

Anonymous - Pon 28 Kwi, 2008 08:41

Mag13 napisał/a:
Przypuszczam, że to po setnym liście tego rodzaju RA napisał ów słynny list!

on napisał ten list bo ja mu się jeszcze nie oświadczyłam. No, a nie

Gosia - Pon 28 Kwi, 2008 23:04

Wlasnie, wlasnie. To kiedy on wyjezdza do tego Budapesztu? :mysle:
Gosia - Wto 29 Kwi, 2008 12:12

Nie bardzo rozumiem ten wywiad, chyba musze go sobie przeczytac ze slownikiem w dloni :(
Darcy - Wto 29 Kwi, 2008 15:32

Mój ulubiony cytat z tego wywiadu:

I have to say I think baddies are always the most fun to play because you get to be rude and aggressive and you get to do things that you can’t really do in everyday life. We have to be civilized and nice and polite.

And when you play the bad guys you get to play all those notes of your personality. There’s a little bit of me in Guy, I think, sort of the aggressiveness. No, it’s great fun; I love it.


Czyli nasz Rysio jest wcale taki słodki, jak mogłoby się wydawać. :mysle: Mam tylko nadzieję, że ta jego aggressiveness nie jest dominującą cechą charakteru.

Darcy - Wto 29 Kwi, 2008 21:28

Mag13 napisał/a:
Myślę, że to, co RA jako aktora może pociągać w dość głupim w końcu serialu, przeznaczonym dla średnio umysłowo rozwiniętej młodzieży [...]
Bo to przecież kicz jest niebotyczny.......


Yes, yes, yes! Nareszcie ktoś przyznał, że to, w czym gra boski Rysio, to popelina. :banan:
Uwielbiam RA jako Thorntona, ale - bądźmy szczere - reszta jego dorobku aktorskiego to raczej szmiry. Co oczywiście nie zmienia faktu, że :lovera:

Gosia - Wto 29 Kwi, 2008 21:32

Od poczatku pisalysmy, ze "Robin Hood" to nie jest wybitne dzielo filmowe i ratuje go tylko Richard :roll:
Darcy - Wto 29 Kwi, 2008 21:35

A to wybaczcie. Nie udało mi się przebrnąć przez całe 30 stron dyskusji. :ops1:
Gosia - Wto 29 Kwi, 2008 21:50

Ja jeszcze a propos .... ;)

Dwa tygodnie temu kupowalam nagrywarke do laptopa. Zabralam komputerek i poszlam na gielde komputerowa, znalazlam w pewnym stoisku odpowiedni model, i poprosilam o zainstalowanie sprzetu.
Chlopak wymienil nagrywarke, włączyl komputer.
I wlasnie, kiedy już go po sprawdzeniu wyłączał, uświadomiłam sobie, że mam na pulpicie Guya w czarnej skorze w komnacie opartego o kamienną kolumnę i że zaraz włączy się sygnał pożegnalny Windows czyli: "Good day, my lady" wypowiadany przez Guya-Rysia :zalamka:
Nie wiem co sobie ten chlopak pomyslal, w kazdym razie nie dał po sobie nic poznac, przynajmniej tak mi sie wydaje :rumieniec:
Tylko jakos uważnie przygladal sie pulpitowi :mrgreen:
A ja tak beztrosko i nieświadomie podawałam mu ten laptop ;)

Harry_the_Cat - Wto 29 Kwi, 2008 21:54

:lol: dobre!
Gosia - Wto 29 Kwi, 2008 21:58

Teraz wydaje sie to zabawne, ale wtedy na tej gieldzie, to chcialam sie zapaść pod ziemię :roll:
Z drugiej strony, pewnie on już niejedno na pulpicie widział :lol:
Tylko zastanowiło mnie, co sobie w tym momencie pomyslał :rumieniec:

Darcy - Wto 29 Kwi, 2008 22:15

Ja zaliczyłam gorszą wpadkę. Na zajęciach z kampanii public relations mój zespół miał mieć prezentację dla całej grupy - około trzydziestu osób. Prezentacja szła z mojego komputera. Koledzy podpięli więc rzutnik, włączyli go i... na wielkim ekranie ku uciesze tłumu ukazał się mój pulpit, a na nim Mr. Darcy idący w mokrej koszuli na spotkanie z Lizzy. Długo musiałam się tłumaczyć... :ops1:

Wygaszacze i tapety są równie niebezpieczne jak dzwonki w telefonie. Nigdy nie wiadomo, kto je zobaczy.

Anonymous - Śro 30 Kwi, 2008 08:30

Gosiu biedulko :przytul: nie miałam aż tak drastycznego przypadku, ale bywały bywały różne więc rozumiem przez co przchodziłaś :wink:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group