To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II

QaHa - Wto 20 Lut, 2007 12:29

Maryann napisał/a:
Może i nie wygląda na rozsądnego (nawiasem mówiąc - Darcy przy nim też się momentami mało rozsądnie zachowuje), ale chyba pozory mylą.

w końcu oni młodzi byli to nie mogli posępnie siedziec caly czas troche to nieadekwatne do wieku. ile oni tam mieli latek jakies 28?

Maryann - Wto 20 Lut, 2007 12:31

Darcy miał 28. Co do pułkownika - nie pamiętam, ale chyba koło trzydziestki.
QaHa - Wto 20 Lut, 2007 12:39

no to chlopakom sie nalezy odrrobina szalenstwa a spaqc w kosciele to moze i nie przystoi ale sieprzynajmniej w uszy nie rzuca (chyba ze delikwent chrapie)
Maryann - Wto 20 Lut, 2007 12:40

TEN chyba nie chrapał... :mrgreen:
Anonymous - Wto 20 Lut, 2007 13:49

Lizzy napisał/a:
chyba dostałam kubeł zimnej wody :mrgreen:
dobra,nie bede dalej ciagnąc za jezyki :smile: :cool:


Eeee tam, jaki kubeł :d Ja naprawdę mam takie wyobrażenie :D

Anonymous - Wto 20 Lut, 2007 13:55

Maryann napisał/a:
Może i nie wygląda na rozsądnego (nawiasem mówiąc - Darcy przy nim też się momentami mało rozsądnie zachowuje), ale chyba pozory mylą.
Po prostu może pułkownik wyznaje zasadę "miło szaleć, kiedy czas po temu" ?


Po pierwsze kto z kim przestaje takim sie staje :D Może przy pułkowniku Darcy czuł się bezpieczniejszy, dlatego pozwalał sobie na odrobinę "szaleństwa" jak np. żart. A z kolei pułkownik jednak musiał wiedzieć kiedy jest czas na żarty, a kiedy nie - zwróćcie uwage jak zareagował na wzmiankę o Georgianie - momentalnie spoważniał i przestał się śmiać.

Maryann - Wto 20 Lut, 2007 13:55

AineNiRigani napisał/a:
Lizzy napisał/a:
chyba dostałam kubeł zimnej wody :mrgreen:
dobra,nie bede dalej ciagnąc za jezyki :smile: :cool:

Eeee tam, jaki kubeł :d Ja naprawdę mam takie wyobrażenie :D


Jak chyba każda z nas... :grin:

Kaziuta - Wto 20 Lut, 2007 16:35

A mnie troche dziwi ten brak wiary w Georgiane. Przeciez kobiety od zawsze były dojrzalsze, a jak mawia moja koleżanka mężczyźni dojrzewają do 5 roku życia, a potem tylko przybieraja na masie ciała. :mrgreen:
Darcy wolałby aby rozpamiętywała i dręczyła się tym niefortunnym zdarzeniem z Wickamem ? Wzięła się z losem za bary i postanowiła żyć inaczej.

Maryann - Wto 20 Lut, 2007 16:58

Ja bym nie powiedziała, że Darcy nie ma wiary w Georgianę. On się o nią po prostu boi.
A dodatkowo ma wyrzuty sumienia, że jej nie dopilnował.
Pamięta, że po tej aferze z Wickhamem wpadła w depresję i teraz nie bardzo potrafi z tym powiązać obecną zmianę, jaka w niej zaszła.

Anonymous - Wto 20 Lut, 2007 17:14

Starszy brat który wcześnie się usamodzielnił i opiekował młodszą siostrą, zawsze bedzie miał syndrom "starszego brata". Podejrzewam, że po 40 latach (jak oboje dożyją) gdy Georgiana bedzie już babcią, Darcy ciągle będzie widział w niej "młodszą siostrzyczkę".
I niech Bóg ma w opiece wszystkich kawalerów kręcących się wokół niej :D (no może troche przesadzam. Lizzy wyleje mu nie raz kubeł zimnej wody)

Maryann - Wto 20 Lut, 2007 18:52

Syndrom starszego brata. :grin: W rzeczy samej.
Ale muszę powiedzieć, że bardzo mi się ta strona Darcy'ego podoba. I jeśli nie miałaby go już lubić za nic innego, to już ta jego wielka, czuła miłość do siostry by mi wystarczyła.

Anonymous - Wto 20 Lut, 2007 19:07

W zasadzie warto jest kandydata na "przyszłego" poobserwować pod tym względem. Jesli ma szacunek do matki i syndrom starszego brata, oznacza, ze kobiety są w jego życiu ważne, a to z kolei oznacza, że żonę będzie traktował co najmniej jak partnera.
Maryann - Wto 20 Lut, 2007 19:20

AineNiRigani napisał/a:
W zasadzie warto jest kandydata na "przyszłego" poobserwować pod tym względem. Jesli ma szacunek do matki i syndrom starszego brata, oznacza, ze kobiety są w jego życiu ważne, a to z kolei oznacza, że żonę będzie traktował co najmniej jak partnera.

Syndrom starszego brata w przypadku Darcy'ego już stwierdziłyśmy. :grin: Ojca darzy wielkim szacunkiem i strasznie się boi, że zawiedzie jego zaufanie.
Najmniej wiemy o jego stosunku do matki. U JA właściwie jest tylko jedna wzmianka - kiedy po drugich oświadczynach mówi Lizzy, że jego rodzice byli bardzo mądrzy i dobrzy (choć i tu kładzie nacisk na zalety ojca). Lady Pamela też jakoś w tym zakresie nic nie wymyśliła.
Czy lady Anna była choć trochę podobna do swojej siostry ? :wink:

Anonymous - Wto 20 Lut, 2007 19:26

Z tego co pisze Jane, możemy się zasugerowac, że siostry żyły w zgodzie, czyli Lady anna nie mogła być zbyt mocno podobna do lady Katarzyny. Dwa tak silne i dominujące charaktery nie żyłyby w zgodzie.
Maryann - Wto 20 Lut, 2007 19:43

Za tym, co piszesz, przemawiają dwa ważne argumenty: gdyby lady Anna była podobna do swojej siostry, to przecież któreś z dzieci odziedziczyłoby jej charakter.
Po drugie rodzice Darcy'ego najwyraźniej stanowili udane, kochające się małżeństwo, co chyba w przypadku "dobrego i mądrego" człowieka, jakim był ojciec Darcy'ego, nie byłoby realne, gdyby jego żona była damą pokroju lady Katarzyny.

Anonymous - Wto 20 Lut, 2007 20:01

zgadzam się z przedmówczynią :D
MiMi - Wto 20 Lut, 2007 20:29

Nadrobiłam dzisiaj zaległości z ponad tygodnia... Pyszne ciasteczka :wink:

AineNiRigani napisał/a:
Z tego co pisze Jane, możemy się zasugerowac, że siostry żyły w zgodzie, czyli Lady anna nie mogła być zbyt mocno podobna do lady Katarzyny. Dwa tak silne i dominujące charaktery nie żyłyby w zgodzie.


Ja również uważam, że jeżeli siostry się dogadują, to nie mają podobnych charakterów, ale zawsze są wyjątki. Nie wyobrażam sobie jednak matki Darcy'ego jako kogoś podobnego do Lady Katarzyny.

Ulka - Wto 20 Lut, 2007 22:15

możliwe matka Darcy'ego była tą podporządkowaną w związku z dominacją siostry.. wtedy małżeństwo panstwa Darcych było zgodne, jako że pani D. ustępowała we wszystkim... możliwe że też była dominująca zaś to ojciec był "pantoflarzem" ;P .. nieee :wink:
ale nawet jeśli była trochę podobna do lady Katarzyny to nie znaczy, że czas, okoliczności, małżeństwo nie zmieniły jej... dziedziczone cechy to nie wszystko.. a dwie córki bywają zupełnie inaczej wychowywane..
ale ale, wiecie co, ja mam wrażenie, że matka Fitza i Georgiany dość wcześnie umarła...

Lizzy - Wto 20 Lut, 2007 22:39

z tym kubłem zimnej wody oczywiście zartowalam :mrgreen:

a co do ogólnego tematu to mimo wszystko fajny braciszek z naszego Mr D. :-)
to jest kolejny plus przemawiajacy za tyma ze tak naprawde ma dobre serducho :-)

Anonymous - Wto 20 Lut, 2007 22:43

zawsze miał, tylko my dopiero pod koniec P&P się o tym dowiedziałyśmy :D
Caroline - Śro 21 Lut, 2007 10:19

Rozdział IV cz. 4

Fitzwilliam skinął głową doceniając powagę i osobliwość prośby Darcy'ego
- Mam wolny tydzień i nie zdecydowałem jeszcze, gdzie go spędzę. Jego lordowska mość byłby bardzo zadowolony widząc mnie w Matlock, tak jak i lady - będzie zachwycona mając wszystkich w domu. Przyjmiesz rodzinę w tygodniu po świętach?
Darcy skinął i odłożywszy list do biurka dolał sobie i kuzynowi porto. Wzniósł toast, przyłożył kieliszek do ust i zamknął oczy pozwalając, by przyjemnie rozgrzewający napój spłynął do gardła. Chciał zasięgnąć opinii Richarda w jeszcze jednej sprawie, ale od czego zacząć?
- Widziałem Wickhama - ciche słowa Darcy'ego zburzyły ciszę jak wystrzał z pistoletu.
- Wickhama! Nie ośmieliłby się - Fitzwilliam wybuchnął.
- Nie, spotkaliśmy się przypadkiem, gdy towarzyszyłem Bingleyowi w Hertfordshire. Najwyraźniej zdobył dość pieniędzy, by kupić sobie patent oficerski, wstąpił do oddziałów milicji stacjonujących w Meryton.
- Milicji? Wickham? Muszą kończyć mu się zasoby albo chowa się przed zobowiązaniami skoro to zrobił. Wickham żołnierzem! Na Boga, chciałbym mieć go pod swoim dowództwem - Fitzwilliam przemierzał gniewnie pokój, zawrócił i spytał:
- Rozmawiałeś z jego dowódcą? Mówiłeś, jakiego łajdaka ma pod sobą?
- Jak mógłbym mu powiedzieć? - oburzył się Darcy na gniewne spojrzenie Fitzwilliama - Wezwano by mnie do przedstawienia dowodów, których ani ja, ani ty, nie moglibyśmy nigdy dać. - Darcy wytrzymał płonące spojrzenie kuzyna póki ten nie opuścił ramion przyznając mu rację. Darcy wskazał fotele przy kominku, obaj usiedli ciężko nie patrząc na siebie zanurzeni każdy w swoich, ponurych rozmyślaniach. Przez kilka długich minut jedynym dźwiękiem rozlegającym się w pokoju był świst wiatru przedzierającego się przez framugi okienne.
- Richard, jak oceniasz Wickhama?
Fitzwilliam uniósł pobladłą twarz
- Jak go oceniam?
- Jak go tłumaczysz - Darcy zagryzł wargę, potem odetchnął głęboko i zadał pytanie, które dręczyło go od niemal dziesięciu lat. - Dostał od mojego ojca więcej niż mógłby marzyć i szanse wykraczające daleko poza jego pochodzenie, i zmarnował to wszystko co mu dano odpłacając się mojemu ojca za jego troskę próbą uwiedzenia jego córki.
Zamilkł na chwilę, wziął kolejny łyk porto i kontynuował zduszonym głosem:
- Nazwałbyś to "naturalną słabością"?
- Naturalna słabość? Ależ to łajdactwo i na tym koniec - krzyknął Fitzwilliam. zamilkł i opanowawszy się mówił dalej spokojniej. - Był taki od początku, jak sam pamiętasz. Może jestem ledwie rok starszy od ciebie, ale pamiętam jak knuł przeciwko tobie, gdy jeszcze byliśmy dziećmi.
- Mój ojciec nigdy tego nie dostrzegł - Darcy powoli zakręcił płynem w kieliszku.
- Hmmm - mruknął Fitzwilliam - co do tego, nie byłbym do końca przekonany. Twój ojciec był niezwykle spostrzegawczym człowiekiem. Mam nieodparte wrażenie, że poznał się na Wickhamie, choć dlaczego nie reagował, nie umiem powiedzieć. W jednej sprawie został zwiedziony, nie wierzę, by kiedykolwiek przyszło mu na myśl, że Wickham skrzywdziłby Georgianę. Tak jak i nam! Wiedzieliśmy, że to podstępny złodziej, kłamca i rozpustnik - Fitzwilliam uderzył ręką w oparcie fotela - ale nawet my, którzy znaliśmy jego sztuczki nie poznaliśmy się na rozmiarach jego podłości.
- Może popadł w to wszystko przypadkiem. Długi... czas działający na jego szkodę - Darcy przypomniał sobie poranne nabożeństwo.
- Przypadkiem! Fitz, to była z zimną krwią starannie zaplanowana kampania. Prawdopodobnie rozmyślał o tym od miesięcy.
- Ale Richardzie - Darcy spojrzał w twarz kuzynowi pełen rozterki - ludzkiej słabości nie porzuca się ot tak, sam nie śmiem twierdzić, że jestem wolny od jej wpływu, podobnie i ty, skoro często się do niej odwołujesz. Wszyscy mamy nadzieję, że po namyśle równowaga zostanie przywrócona na naszą korzyść, na rzecz obowiązku i miłosierdzia.
Fitzwilliam odwrócił głowę spoglądając kuzynowi głęboko w oczy.
- To prawda, Fitz - odpowiedział powoli - nie jestem teologiem, ani filozofem, to raczej twoja dziedzina, ale jeśli pytasz mnie, czy powinniśmy usprawiedliwić zachowanie Wickhama wobec Georgiany, ponieważ nie mógł się powstrzymać i czy w końcu przeważy w nim dobro, to pozwalam sobie powiedzieć kuzynie, że możesz iść do diabła, bo pomijając nagłą, niespodziewaną świętość, która spadnie na niego, ten człowiek jest zepsuty do szpiku kości i taki pozostanie. Nawet armia tego nie zmieni!

Marija - Śro 21 Lut, 2007 10:24

Mam wrażenie, że Darcy za dużo pije......
Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 10:29

Oj jak aj dzisieaj czekałam z wytesknieniem na ten smakowity kasek.

Caroline napisał/a:
Na Boga, chciałbym mieć go pod swoim dowództwem

Oj nie wątpie :twisted:

Anonymous - Śro 21 Lut, 2007 10:30

Marija napisał/a:
Mam wrażenie, że Darcy za dużo pije......


dlaczego?

Maryann - Śro 21 Lut, 2007 10:30

Marija napisał/a:
Mam wrażenie, że Darcy za dużo pije......

Dużo, czy nie... Chyba nie więcej niż inni.
W każdym razie JESZCZE nie znalazł się w stanie wskazującym na spożycie... :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group