Ekranizacje - Opactwo Northanger Northanger Abbey (2007)
maenka - Sob 01 Mar, 2008 21:44
tak samo wygląda wersja angielska
Harry_the_Cat - Sob 01 Mar, 2008 23:34
Angielska ciutkę inaczej Wolę polską - bez tego błękitu i więcej fotek. No i obwoluta... Nawet dziś w empiku oglądałam
Admete - Nie 02 Mar, 2008 11:57
Dałam sobie w Empiku do schowka Opactwo razem z Rozważną i Romantyczną. Niedługo zamówię
malmik - Nie 02 Mar, 2008 18:40
Też zamówiłam - w merlinie, na który jakiś czas temu się obraziłam - ale skoro dziś jest o 2 zety tańszy to się mogę odobrazić - a swoją drogą przeginają z tą zmiennością cen - człowiek się nie może do jednego sklepu porządnie przyzwyczaić tylko lata po tym internecie jak gópi
Admete - Nie 02 Mar, 2008 21:51
Wole w Empiku ze względu na samodzielny odbiór. Nie chce mi się w domu tłumaczyć, że znowu kupiłam jakies filmy...Wiem, to dziwne, ale wolę, jak nie wiedzą
Gosia - Sob 08 Mar, 2008 15:57
Znalazlam w necie stronke ze sciezka dzwiekowa filmu:
http://www.aqsd91.dsl.pipex.com/northanger.htm
Gosia - Nie 09 Mar, 2008 14:46
W Esensji pojawila sie recenzja ON autorstwa Ewy Drab:
Na początku trudno wyobrazić sobie „Opactwo Northanger” jako film. Jedna z najmniej popularnych książek Jane Austen to historia miłosna, opowieść o dojrzewaniu i utracie niewinności, o szaleńczej, nieograniczonej wyobraźni i jej zderzeniu z rzeczywistością. To także komentarz pisarki do powieści „Tajemnice zamku Udolpho” autorstwa królowej angielskiego gotyku literackiego Ann Radcliff. Trudno wyobrazić sobie uformowanie tej niepojętej mieszaniny, w której co krok następuje zmiana konwencji, w sensowną, spójną filmową kompozycję. Jon Jones odmalowuje kompletne, przekonujące portrety głównych bohaterów i błyskawicznie zdobywa dla nich sympatię i przywiązanie. Nie sposób nie przejąć się naiwnością młodziutkiej, wchodzącej w świat Catherine dopiero zaczynającej odróżniać prawdę od fałszu, dobro od zła, ironię od powagi.
Błyskotliwą kreację Catherine tworzy Felicity Jones, która z niebywałą zręcznością, skrupulatnie, oddaje na ekranie charakter papierowego pierwowzoru. Dlatego też jej Catherine jest ciepła, dobra, dziewczęca, niedoświadczona i przepełniona wyidealizowanym wyobrażeniem o postępowaniu innych ludzi. Co ciekawe, osobowość postaci nie została przedstawiona jednoznacznie. W uchwyceniu ciemnego, przeciwstawnego i pożądliwego „ja” bohaterki, kryjącego się gdzieś w jej podświadomości, świetnie pomagają odnośniki do gotyku. Catherine, wielka wielbicielka strasznych historii pióra Ann Radcliff, często poddaje się niesamowitym snom i społecznie nieakceptowanym fantazjom, w których dominują porwania, pojedynki, duchy, łańcuchy, błyskawice, przerażające zamczyska i zakazane bezeceństwa. W ten sposób literatura gotycka, uproszczona do kilku zakodowanych już w kulturze symboli, przypomina o istnieniu mrocznej strony ludzkiej osobowości, o ukrytych, hamowanych przez konwenanse społeczne pragnieniach i myślach.
Tak jak w powieści, w filmie komentarz do literatury gotyku nie tylko pozwala zbadać zderzenie nierealnego świata wyobraźni z groźną, trudną do objęcia rozumem rzeczywistością, ale również sugeruje lepsze zrozumienie tego, co nas otacza, a nie zamykanie się pośród ścian własnego umysłu. Dla Catherine przeżycia, których doświadcza, to długa droga od naiwności do zrozumienia, do nauczenia się brania życia z wszystkimi jego wadami. Podobnie jak Felicity Jones, inni aktorzy zostali równie trafnie dopasowani do typów charakterologicznych z powieści. Pan Tilney natychmiast zdobywa sobie sympatię humorem, manierami i dobrodusznością, Izabela wzbudza niechęć, ale równocześnie zainteresowanie. Wyraziste, jakby wyjęte z prozy Austen postacie, żyją na ekranie własnym życiem, bawią inteligentnymi ripostami i angażują w odległą, a wciąż tak bliską historię. „Opactwo Northanger” różni się nieco od innych adaptacji prozy Jane Austen, jednak nie dlatego, że dysponuje różnorodnymi bohaterami, ale ponieważ jest to film skromny, prosty i spokojny narracyjnie, a jednocześnie o świetnym tempie i oryginalnej atmosferze łączącej ironię z romantycznością oraz gotyk z panoramą obyczajową.
Całość tekstu:
http://esensja.pl/film/dvd/tekst.html?id=5064
miłosz - Wto 25 Mar, 2008 21:39
śliczna recenzja Gosiu
ja dopiero dzis ogladnęłam "Opactwo" i bardzo mi sie podobało zabawne, czasem straszne, czarujące.
annmichelle - Pią 04 Kwi, 2008 16:11
Uroczy film!
Podchodziłam do niego ostrożnie, bo niestety na bardzo wiele adaptacji powieści Jane Austen tylko kilka w moim odczuciu jest dobrych.
I miłe zaskoczenie! "Opactwo Northanger" to jeden z nielicznych filmów na podstawie książki Jane Austen, który mi się autentycznie spodobał!
Ciepły klimat filmu, dobrze dobrani aktorzy, także ci drugoplanowi, szybka akcja (ale nie tak szybka, że traci się wątek albo pominięta jest połowa książki), ładne zdjęcia, kostiumy, plenery.
Aż szkoda, że film trwa tak krótko, a nie przynajmniej z 2 godziny, bo autentycznie ma się ochotę jezcze trochę nacieszyć jego klimatem.
Podobała mi się główna bohaterka - Catherine, która mimo że naiwna, nie jest jednak głupia, ma poczucie humoru, wiele uroku i wygląda młodziutko (czyli tak jak oryginał książkowy), a filmowy Henry jest tak sympatyczny, a jego uśmiech zaraźliwy i pewnie niejeden widz uśmiecha się do ekranu.
Kto oglądał wersję z 1986 roku koniecznie powinien zobaczyć tę nową, bo jest po prostu świetna, czego niestety nie mogę napisać o tej z lat 80-tych.
Caitriona - Pią 04 Kwi, 2008 16:15
| annmichelle napisał/a: | | filmowy Henry jest tak sympatyczny, a jego uśmiech zaraźliwy i pewnie niejeden widz uśmiecha się do ekranu. |
Oj, uśmiecha się widz, uśmiecha do Henry'ego Ta ekranizacja jest po prostu fantastyczne zrobiona; bardzo ją lubię
Harry_the_Cat - Sob 05 Kwi, 2008 10:47
Ja lubię i ekranizację i JJa...
trifle - Sob 05 Kwi, 2008 13:35
| Harry_the_Cat napisał/a: | Ja lubię i ekranizację i JJa... |
Jedyne słowa, jakie pamiętam z 13 posterunku: "My to wiemy, Kocie"
Caitriona - Sob 05 Kwi, 2008 21:54
A ja mam już swoje piękne, nowiuteńkie OP! I to po promocyjnej cenie (za 30 zł z allegro)
Amy - Pon 12 Maj, 2008 16:24
Niedawno obejrzałam tą ekranizację i bardzo mi się spodobała.Uważam że aktorzy zostali bardzo dobrze dobrani, Catherine była słodko naiwna i taka dziewczęca. po za tym jak otwierała usta a często to robiła to wyglądała jak króliczek Szczerze powiedziawszy jak oglądałam sobie zdjęcia z trzech ekranizacji ITV z 2007 roku to JJ Field jak odtwórca roli głównej męskiej najmniej mi się podobał z wszystkich trzech aktorów, jednak teraz muszę wszystko odszczekać bo uważam że jest to jeden z najlepiej dobranych aktorów w ogóle z wszystkich ekranizacji JA. Może nie jest powalająco przystojny i nie ma głosu sławetnego Ryśka z N&S czy Mateusza z DiU ale posiada tak dużo uroku osobistego, że oczarował mnie zupełnie po scenie pierwszego tańca z Kaśką i po jego wspaniałym powalającym spojrzeniu który jej rzucił. No a po za tym jego uśmiech jest okropnie zaraźliwy
Co uważam jeszcze za plusy tej ekranizacji to świetnie dobrani aktorzy i naprawdę piękne stroje. Kasia tak cudownie wyglądała w tych sukienkach, które jej dawali. Isabella odpowiednio wredna, obłudna i zakłamana. Bardzo mi się podobała Eleonora Tilney, od razu jak ją zobaczyłam to zapałałam do niej sympatią. Po za tym bardzo mi się podobały te wyobrażenia Kaśki, wstawki z jej snów, jak to była jakąś heroiną w niebezpieczeństwie potrzebującą pomocy, albo to jej wyobrażenie z karety, którą napadli zbójcy. Jak ona się do jednego z oprawców, wdzięczyła, jak to przewracała oczętami zupełnie jak nie dama w potrzebie No i wspaniała ostatnia scena z pocałunkiem. Obydwojgu im tak oczy świeciły ze szczęścia, widać była że są w sobie bardzo zakochani. No i ta szeroko omawiana i szczegółowo analizowana scena z popchnięciem Ja tam dokładnie się nie przyglądałam kto tam kogo popchnął pierwszy najważniejsze że jakoś do tej ścianki dotarli i mieli się na czym oprzeć podczas pocałunku bo jakby nie ten murek niechybnie by runęli na ziemię co by trochę zepsuło romantyczność sceny. Na pewno będę często wracała do tej ekranizacji.
Gosia - Pon 12 Maj, 2008 17:28
Harry!!!! Naciesz oczy tą recenzją
Harry_the_Cat - Pon 12 Maj, 2008 19:29
Cieszę, cieszę
Widze, ze zgadzamy sie z Amy juz co do dwoch ekranizacji
Gosia - Pon 12 Maj, 2008 20:10
Z tą ekranizacją mam problem ... Jest bardzo dobrze zrobiona, byc moze nie ma w niej żadnych bledow, ale jednak dla mnie nie ma tam motylkow.
Nie moja w tym wina (chyba), ze JJ mi sie nie podoba fizycznie, choc jest bardzo zabawny i sympatyczny w tym filmie.
Dlatego chyba nie jestem w stanie sie zauroczyc tym filmem, choc bardzo go doceniam jako świetna ekranizacje.
Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 20:17
O w sendo Gosia trafiła brak motylków. Film jest śliczny, kolorowy, taki basniowy z elementami grozy troszkę, ale bez emocji.
Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 20:38
| lady_kasiek napisał/a: | | ale bez emocji |
No z tym sie zgodzić nie moge...
Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 20:41
w sensie, że bez emocji motylkowych. bo jjakieś emocje są, ale dla mnie za mało.
Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 20:44
Ja tam na brak motylków nie narzekam oglądając NA, a już oświadczyny i ten uroczy, niezdarny pocałunek rozkładają mnie na łopatki
Gosia - Pon 12 Maj, 2008 20:45
Pocałunek jest uroczy, to fakt
Anonymous - Pon 12 Maj, 2008 20:48
ale jedna jaskółka wiosny nie czyni.
ale to jednak świetna ekranizacja, najlepsza z tego trio bo perswazje.... motylkowate, ale, no własnie kilka alów by się znalazło
Harry_the_Cat - Pon 12 Maj, 2008 21:25
Dla mnie to jest baaardzo motylkowy film.
Mysle, ze w piatce moich ulubionych kostiumowych - obok N&S (duh!), Far From the Madding Crowd 1997 i Jane Eyre 2006. Musze pomyslec nad piatym bo mi zostalo tylko jedno miejsce - moze Zony i corki?
Caitriona - Pon 12 Maj, 2008 21:30
Ja też na brak motylków nie narzekam i przepadam za tą ekranizacją - zdecydowanie jest najlepiej zrobiona z całej trójki ekranizacji ITV. JJ jest cuudowny - pięknie się uśmiecha, jest uroczy i taki fajnie patykowaty
|
|
|