Ekranizacje - Bleak House
praedzio - Czw 05 Lut, 2009 23:17
No, to już jest totalnie irracjonalny osąd. Klasyczny!
Gosia - Czw 05 Lut, 2009 23:38
Irracjonalna to jest miłość, niestety
praedzio - Pią 06 Lut, 2009 07:41
Gosiałek kwestionujący uczucia! Koniec świata!
Gosia - Pią 06 Lut, 2009 12:18
Nie kwestionuję, tylko stwierdzam, że czasem wprowadzają w błąd...
spin_girl - Pią 06 Lut, 2009 12:29
Czego najlepszym przykładem jest wyrolowany pan Jarndyce!
praedzio - Pią 06 Lut, 2009 12:36
E, tam - wyrolowany. Niby taki mądry, a nie przewidział tego, że Esther i Woodcourt mają się ku sobie. No i dla mnie trochę taki samolubny się wydał - ale mówię to tylko po obejrzeniu serialu, bo książki nie czytałam. Równie dobrze mogę mieć mylne wrażenie.
spin_girl - Pią 06 Lut, 2009 13:00
Ale dlaczego samolubny? Zwrócił jej wolność, podarował dom...
Wcześniej pan Jarndyce nie miał pojęcia, że Esther się kocha w doktorze Owcy (znaczy, ekhm, Woodcourcie ). Jawiła mu się pewnie jako biedna dziewczyna, bez rodziny, majątku, pozycji w świecie, i tak i tak zdana na jego łaskę. Dopóki była towarzyszką tej ładnej blondyneczki (czy ja nie mogę zapamiętać ŻADNEGO imienia?!) jej pozycja była zabazpieczona. Ale blondyneczka przecież dość szybko się zaręczyła...Co Esther miałaby zrobić ze sobą po jej ślubie? Zostać u Jarndyce'a jako jego gospodyni? Chciał dla niej czegoś więcej. W dodatku nie należy zapominać, że Esther jednak te ospę przeszła ciężko i znacznie zmniejszyły się jej szanse na zamążpójście.
Samolubne, moim zdaniem, byłoby jedynie to, że pan Jarndyce miałby w ten sposób u boku ukochaną kobietę. Jestem gotowa mu to wybaczyć
W dodatku przez cały czas upewniał się co do siły postanowienia Esther, dawał jej możliwość odwrotu, przedłużał zaręczyny, trzymał je w sekrecie- jednym słowem- zostawiał jej wszystkie możliwe furtki.
Calipso - Pią 06 Lut, 2009 13:53
| spin_girl napisał/a: | | Dopóki była towarzyszką tej ładnej blondyneczki |
Ta blondyneczka miała na imię Ada
| Gosia napisał/a: | | Tak jej się wydawało nie widziała, głupia, co traci |
Nie zgadzam się by nazywać Esther głupią tylko dlatego że wybrała miłość a nie poświęcenie za okazaną dobroć.Przecież kiedyś powiedziała dla pana Jarndyce że kocha go jak ojca.
| spin_girl napisał/a: | | Jawiła mu się pewnie jako biedna dziewczyna, bez rodziny, majątku, pozycji w świecie, i tak i tak zdana na jego łaskę. |
Oczywiście,ale to nie znaczy że za wikt i opierunek od razu rzuci mu się na szyję
| spin_girl napisał/a: | | W dodatku przez cały czas upewniał się co do siły postanowienia Esther, dawał jej możliwość odwrotu, przedłużał zaręczyny, trzymał je w sekrecie- jednym słowem- zostawiał jej wszystkie możliwe furtki. |
Robił to,bo podsłuchał jak Esther płacze w pokoju.Zaraz po tym zapytał czy jest pewna zaręczyn.
BeeMeR - Wto 17 Lut, 2009 13:05
Owca i kogut!

Żaden wprawdzie nie przyspiesza bicia mego serca, ale serial jest piękny
Uwielbiam was, dziewczyny
nicol81 - Wto 17 Lut, 2009 15:52
Ja do doktorka nic nie mam- mimo że wszyscy jego pacjenci zmarli - ale to w końcu postać niemal epizodyczna. A Ester jest główną bohaterką. To jakby połączyć Lizzy Bennet z pułkownikiem Fitzwilliamem albo Fanny Price z panem Yatesem.
Dickens w "Dawidzie Copperfieldzie" miał parę, gdzie on był dużo starszy, więc jak Woodcourt zniknął na pół serialu, miałam nadzieję. Dopiero pod koniec zaczęli go wpychać
Gosia - Wto 17 Lut, 2009 18:14
Prawda? Przecież pan Jarndyce był bohaterem (w pełnym tego słowa znaczeniu) przez większość filmu. Prawy, dobry, do rany przyłóż.
Jak on miał łzy w oczach, kiedy zobaczył ją taką ospowatą! Jak jej współczuł, opiekował się nią, i tym bardziej ją pokochał.
Mapka:
lemurcio - Sob 14 Mar, 2009 12:30
Obejrzałam Bleak House, cudo! wstyd sie przyznać ale moja ulubiona scena to ta w której prawnik dostaje kulkę
Widzę zę stworzyłyście fanklub p. Jarndyce, a czy nikogo nie poruszył pułkownik George? Bo ja to oczów oderwać nie mogłam, tak się wpatrywałam
Gosia - Sob 14 Mar, 2009 12:49
Wiem, że komuś on się podobał, ale nie pomnę już komu
Mnie cały świat przesłaniał kochany pan Jarndyce
lemurcio - Śro 18 Mar, 2009 22:22
Mnie pan Jarndyce przypomina pana Allworthy z Toma Jonesa. I nie jest to bynajmniej dobry znak.
On jest zwyczajnie za dobry, nie ma żadnych wad, i to go czyni dziwnie nienaturalnym. Przez pół filmu zastanawiałam się, z czym on też wyskoczy - a tu nic. cisza i spokój. W dodatku cały czas daje się innym kopać po tyłku, co to za facet do diaska, co nie umie walnąć pięścią w stół, sprowadzić na ziemię tego niedołęgę Richarda, wyrzucić z domu pijawkę Skimpole'a...to on w końcu jest dobroczyńcą, a zachowuje się jakby żył na łasce innych.
I jeszce oddać ukochaną doktorowi Owcy, co całować nie umie...no luuudzie
A teraz uciekam do ogrodu Muminków, schować się za krzakiem, co by mi fanklub Jarndyce futra nie poszarpał
Calipso - Czw 19 Mar, 2009 06:16
| nicol81 napisał/a: | | Ja do doktorka nic nie mam- mimo że wszyscy jego pacjenci zmarli |
Naciągana teoria.
| lemurcio napisał/a: | | A teraz uciekam do ogrodu Muminków, schować się za krzakiem, co by mi fanklub Jarndyce futra nie poszarpał |
Co tam Jarndyce Lepiej uważaj,bo obraziłaś uczucia fanclubu doktora Woodcourta
praedzio - Czw 19 Mar, 2009 08:28
| lemurcio napisał/a: | | I jeszce oddać ukochaną doktorowi Owcy, co całować nie umie...no luuudzie |
COOOOOOOOOO????? Na ubitą ziemię!! Ale JUŻ!!!
Sofijufka - Czw 19 Mar, 2009 08:29
a co? Może umiał?
praedzio - Czw 19 Mar, 2009 08:30
Masz jakieś wątpliwości??
Alicja - Czw 19 Mar, 2009 08:31
wiecie co, chyba wreszcie obejrzę Bleak House żeby to sprawdzić
aneby - Czw 19 Mar, 2009 09:15
Sprawdzić się da jedynie wzrokowo, reszta i tak pozostanie w sferze domysłów
Protestuję przeciwko nazywaniu doktora "Owcą"
Bo włosy miał kręcone ?
Sofijufka - Czw 19 Mar, 2009 09:22
do tego długą twarz i owcowate oczy.....
http://twitchfilm.net/pics/shaun.jpg
aneby - Czw 19 Mar, 2009 09:27
No to mnie zabiłaś tym zdjęciem
A i tak wolę Ester z Owcą niż ze starym Kogutem.
Calipso - Czw 19 Mar, 2009 12:10
Protest ! Głośno protestuję,doktorek nie jest owcą
Sofijufka - Czw 19 Mar, 2009 12:23
no jak nie jest, jak jest
nicol81 - Czw 19 Mar, 2009 14:27
| lemurcio napisał/a: |
Widzę zę stworzyłyście fanklub p. Jarndyce, a czy nikogo nie poruszył pułkownik George? Bo ja to oczów oderwać nie mogłam, tak się wpatrywałam |
Mi się też podobał... W ogóle, jestem za tym, żeby on w przyszłości poksiążkowoposerialowej dostał wdowę Adę .
|
|
|