Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
spin_girl - Śro 18 Mar, 2009 09:42
Ale te włosy ma straszne. W którymś wywiadzie stwierdził, że prawie nigdy ich nie myje, i one autentycznie wyglądają na brudne. Do tego są okropnie rozczochrane, a Pattinson w nich bez przerwy dłubie. Zdecydowanie wolę jego wersję po wampirzej charakteryzacji- z fryzurą, siłownią i makijażem. Już nie wspominając o nadmiernym poceniu się...
Z innej beczki: ciekawa jestem co zrobią z tym chłopaczkiem, który gra Jacoba. Jest niższy od Pattinsona, a w książce Jacob ma dwa metry wzrostu i jest bardzo muskularny, co ma spore znaczenie i dla jego wizerunku i dla fabuły. Wrzucą biednego chłopaczka na hormony, żeby szybko urósł?
Caitriona - Śro 18 Mar, 2009 10:43
Nie pisałam że jest brudny, tylko że na takiego wygląda. Nie zamierzam przyglądac się jego fotkom i oglądać paznokci na zbliżeniach Moim zdaniem to co teraz robi ze swoim wizerunkiem to czysta kreacja, tylko w drugą stronę i się w niej chłopak nieco zapomniał. Dla mnie wygląda niechlujnie. Kojarzę go z Harrego Pottera i pamiętam, że mimo młodego wieku mi się spodobał. Ale oczywiście to są moje odczucia
spin_girl - Śro 18 Mar, 2009 11:45
| Caitriona napisał/a: | | Moim zdaniem to co teraz robi ze swoim wizerunkiem to czysta kreacja, tylko w drugą stronę i się w niej chłopak nieco zapomniał. Dla mnie wygląda niechlujnie |
Zgadzam się w 100%- to jest image a nie naturalny wygląd. Że się niby "odcina" od wizerunku Edwarda i w ogóle jest taki "cool". Dla mnie brudne włosy nie są cool. Są brudne.
Denerwuje mnie również to totalne zażenowanie, kiedy Pattinson pytany jest o swoją rolę z Zmierzchu. Bardzo długo to trwa, zanim wykrztusi wreszcie odpowiedź i rzadko wychodzi mu z tego pełne zdanie, za to nagminnie powtarza się " I don't know". Mam prostą radę: jeśli nie podoba Ci się scenariusz to nie graj w tym filmie. Jeśli natomiast decydujesz sie w czymś zagrać, podpisujesz kontrakt, który na pewno mówi również o Twoim obowiązku PROMOCJI danego filmu, to, do cholery, promuj go porządnie. Za to Ci płacą. Przemyśl odpowiedzi na najpopularniejsze pytania, żebyś nie musiał kiwać się i drapać jak małpa, stękając "I don't know" i ogólnie sprawiać wrażenie, że nie chcesz miec nic wspólnego z filmem, w którym zagrałeś główną rolę.
Biedne, skrzywdzone dziecko. Po niewielkiej roli w HP raptem załapał się na film, który okazał sie kasowym przebojem, przepustką do kariery i 10 milionów dolarów za rolę. A może by tak trochę wdzięczności za otrzymaną szansę?
Sofijufka - Śro 18 Mar, 2009 11:58
ale to by nie było cool... Image by mu popsuło...
asiani - Śro 18 Mar, 2009 11:58
Jeśli tak bardzo chcę się odciąć od wizerunku Edwarda, to ja mam dla niego złą wiadomość...
Już zawsze będzie z nim kojarzony...
Bo w końcu po co występuje się w adaptacjach kultowych książek?!
Tak ukochanych przez fanów.
Sofijufka - Śro 18 Mar, 2009 12:00
dla forsy?
asiani - Śro 18 Mar, 2009 12:03
Też, ale taka rola pociąga za sobą pewne konsekwencje.
Nie chciałabym zobaczyć jak w pewnym momencie zacznie "odwalać" tylko swoją robotę na planie .
spin_girl - Śro 18 Mar, 2009 12:07
| Sofijufka napisał/a: | | dla forsy? |
No właśnie. Dla forsy. Nie ma się co czarować. Zrobił to dla pieniędzy a nie dla wartości artystycznych, bo, nie oszukujmy się, nie jest to arcydzieło kina, tylko zwykły chick flick. A skoro wziął to zlecenie dla pieniędzy, to niech na te pieniądze zapracuje a nie się sadzi na wielkiego, zbuntowanego artystę.
asiani - Śro 18 Mar, 2009 12:10
Artystę... dobre sobie .
Nie sądzę by tę rolą zawdzięczał swojemu talentowi aktorskiemu.
spin_girl - Śro 18 Mar, 2009 12:18
| asiani napisał/a: | | Nie sądzę by tę rolą zawdzięczał swojemu talentowi aktorskiemu |
Tu bym się nie zgodziła. Myślę, że zawdzięcza ją w połowie specyficznej urodzie a w połowie umiejętnościom. Moim zdaniem jest dobrym aktorem i Edwarda zagrał dobrze (jak już mówiłam, największe wrażenie robi na mnie to, że nie lubiąc Roberta Pattinsona uwielbiam jednocześnie jego kreację Edwarda). Natomiast, w mojej opinii, artystą jeszcze nie jest. Możliwe, że nigdy nie będzie. Artystą nie zostaje się po rolach w HP i Zmierzchu. Zobaczymy, jak mu pójdzie z gejowskimi romansami, bo to podobno ma w tej chwili na tapecie
asiani - Śro 18 Mar, 2009 12:27
| spin_girl napisał/a: | | Moim zdaniem jest dobrym aktorem i Edwarda zagrał dobrze (jak już mówiłam, największe wrażenie robi na mnie to, że nie lubiąc Roberta Pattinsona uwielbiam jednocześnie jego kreację Edwarda). |
Oczywiście, rola w Zmierzchu była dobra nawet bardzo.
Ale to młody aktor trudno było jednoznacznie określić, że on i tylko on nadaje się do roli Edwarda.
Choć oglądając film, nie mogłam się nadziwić, że on jednak ma coś z wampirka
spin_girl - Śro 18 Mar, 2009 12:34
Pattinson ma taki dziwny rodzaj twarzy- bardzo nieszablonowa uroda, dość "płaski" profil. Nie do końca wiem, jak to określić, ale z białym makijażem faktycznie wybija się z tłumu, wygląda trochę jak płaskorzeźba To potęguje wrażenie jego odmienności. Do tego jakiś inteligentny fryzjer wreszcie umył i uczesał mu włosy, a kostiumolog ubrał go w bardzo eleganckie i klasyczne ubrania w odcieniach szarości i czerni. Strasznie mi się podoba jego płaszczyk, ten ze sceny ratowania Belli przed gwałtem
asiani - Śro 18 Mar, 2009 12:40
Poza tym Robert ma takie dwa zgrabne kiełki .
I mimo, iż Mayer pisała, że jej wampiry nie mają kłów, to mnie już zawsze tak będą się kojarzyły wampiry
spin_girl - Śro 18 Mar, 2009 12:52
Tak, ząbki ma wampirowate
Agn - Czw 19 Mar, 2009 00:18
Khehe, a tyle osób pluło na niego (nie mówię, że tu!), że nie będzie dobrym Edwardem.
Ja tam czekam na niego jako Dalego. A co do promocji filmu - pff. Mówiąc szczerze tak na dobrą sprawę zlewam trochę na to, co on mówi i jak mówi. Grunt, by grał dobrze, wiem, że potrafi (a na rolę w Tłajlajt spuszczam zasłonę milczenia).
PS Niby czemu nie może czuć się zażenowany? Ile razy można odpowiadać na pytanie "Jak to jest grać najpiękniejszego faceta na ziemi?" Mnie by jagody płonęły, gdybym wiedziała, że czeka na mnie tłum rozpiszczanych fanek z propozycjami nie do odrzucenia (rozwalił mnie kiedyś wypowiedzią, że jedną z najdziwniejszych rzeczy, jakie usłyszał od fanki, to propozycja zostania ojcem jej dzieci; dziewczę miało z 14 lat i było chętne na te dzieci od razu - mając w myślach takie zachowania niektórych przedstawicielek płci pięknej też by mnie żenada ogarniała na samą myśl o tym, w czym wzięłam udział). A poza tym nie kapuję, gdzie niby zgrywał biedne pokrzywdzone dziecko. Nie musi być przecież medialną osobą. Jego prawo. Poza tym jak mówił, że mu się podobała któraś część z serii, to i tak mu nikt nie wierzył.
spin_girl - Czw 19 Mar, 2009 09:44
| Agn napisał/a: | | PS Niby czemu nie może czuć się zażenowany? Ile razy można odpowiadać na pytanie "Jak to jest grać najpiękniejszego faceta na ziemi?" Mnie by jagody płonęły, gdybym wiedziała, że czeka na mnie tłum rozpiszczanych fanek z propozycjami nie do odrzucenia (rozwalił mnie kiedyś wypowiedzią, że jedną z najdziwniejszych rzeczy, jakie usłyszał od fanki, to propozycja zostania ojcem jej dzieci; dziewczę miało z 14 lat i było chętne na te dzieci od razu - mając w myślach takie zachowania niektórych przedstawicielek płci pięknej też by mnie żenada ogarniała na samą myśl o tym, w czym wzięłam udział). A poza tym nie kapuję, gdzie niby zgrywał biedne pokrzywdzone dziecko. Nie musi być przecież medialną osobą. Jego prawo. Poza tym jak mówił, że mu się podobała któraś część z serii, to i tak mu nikt nie wierzył. |
Nie zgadzam się. Przypominam, że promowanie filmu jest obowiązkiem aktora, za który otrzymuje on wynagrodzenie. Promowanie polega właśnie na pojawianiu sie w określonych programach i odpowiadanie na pytania gospodarzy/ dziennikarzy. Jakie by one nie były. W okresie mojego festiwalu odbierałam dziesiątki telefonów od widzów, dziennikarzy i innych, często z pytaniem "co ciekawego można u państwa zobaczyć?". Zamiast odpowiadac "zajrzyj sobie, cholera, na nasze www, albo weź do ręki gazetę" musiałam w nieskończoność opowiadać o festiwalowych wydarzeniach, podkreślając, jakie są super. Nie ważne, czy były one dla mnie super czy nie- płacili mi za to, żebym je opisywała. Pattinsonowi płacą za to, żeby mówił, że Zmierz jest super i to jest jego psi obowiązek! Owszem, rzeczą bezpośrednio związaną z zawodem aktora są głupie fanki z jeszcze głupszymi i niemoralnymi propozycjami. Jeśli ktoś nie umie sobie z tym poradzić, doradzam zmianę zawodu na mniej medialny, albo przynajmniej nie występowanie w chick flickach targetowanych na nastolatki. Naprawdę, można się było spodziewać rozwrzeszczanych 14-sto latek. Pattinsonowi musi to jednak podświadomie odpowiadać, skoro z HP przeskoczył do Zmierzchu.
Swoją drogą słyszałam niezliczone narzekania Pattinsona, jak to głupie fanki każą mu się gryźć. A potem zobaczyłam jak o ugryzienie we wdzięczna szyjkę prosi go Tyra Banks. I nagle Pattinsonowi przestało być to niemiłe- gryzł ochoczo! Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia- w tym wypadku od atrakcyjności obiektu gryzionego, najwyraźniej
Agn - Czw 19 Mar, 2009 09:56
Wywiad przeprowadzony przez Tyrę Banks był jednym z bardziej żenujących, jakie oglądałam. Kobieta, która nie umie sie zachować jak dorosła osoba tudzież nie posiada za grosz talentu aktorskiego, nie powinna odstawiać takiej szopki.
Zresztą Pattinson przecież pojawia się w wywiadach i odpowiada na głupie pytania. Poza tym aktorstwo wymaga przede wszystkim umiejętności grania, a nie umiejętności promowania. Niektórzy się do tego kompletnie nie nadają albo po roku mieliby dość. Ja to rozumiem i nie wymagam Eru wie czego. Nie zdziwiłabym się, gdyby np. Ben Barnes po jakimś czasie powiedział, że na sam dźwięk słowa "Narnia" dostaje wysypki. Może jestem cyniczna, ale i tak nie wierzę w połowę zapewnień aktorów, że film, w którym wystąpili jest absolutnie wspaniały etc. Najwyraźniej odpowiada to mojemu wewnętrznemu zgorzknieniu i dlatego nie wściekam się, że jakiś koleś, którego kompletnie nie znam, nie umie się zachować na wywiadzie czy gada jak potłuczony.
Poza tym Rob i tak publicznie powiedział, co sądzi o tej sadze. Wrzasku wielkiego nie było. Więc bardzo możliwe, że to, co robi, to też wymóg marketingu. Zgadywać nie będę, bo i tak nie zgadnę.
Hmm, Spin, my się kiedyś musimy umówić na radosne oglądanie Zmierzchu. Myślę, że to by było ciekawe.
spin_girl - Czw 19 Mar, 2009 10:25
| Agn napisał/a: | | Hmm, Spin, my się kiedyś musimy umówić na radosne oglądanie Zmierzchu. Myślę, że to by było ciekawe. |
uuu...pierze by leciało! Ale bardzo chętnie!
Swoją drogą ostatnio doszłam do wniosku, że film jest naprawdę średni. Duża w tym zasługa Kristen Stewart, która wszystkie swoje kwestie stęka, jakby mówienie sprawiało jej fizyczny ból. Z wyglądu, moim zdaniem, jest idealna do roli Belli, ale jej głos i sposób mówienia są tak mało subtelne, że psują cały efekt jej subtelnej urody.
Poza tym kluczowa scena filmu- scena w lesie, jest, moim zdaniem, nie tylko słaba, ale i niezgodna z duchem książki. W powieści Bella stopniowo, dodając dwa do dwóch i bazując w duzej mierze na opowieści Jacoba dochodzi do wniosku, że Edward jest wampirem. Po czym przemyśliwuje (wiem, że nie ma takiego słowa ) sytuację i jej konsekwencje i PRZECHODZI NAD NIĄ DO PORZĄDKU DZIENNEGO. I to jest właśnie najważniejsza cecha Belli- na tym etapie jest już na tyle zakochana w Edwardzie, że drobny fakt iż jej ukochany jest żądnym krwi potworem ma dla niej znaczenie drugorzędne. Raz pogodzona z tym faktem nie zastanawia się nad nim dłużej i Edward musi wyciągać z niej prawdę na siłę.
Rozumiem prawa filmowej ekranizacji, dramatyzm itd, które uniemożliwiły przeprowadzenie tak kluczowej sceny w samochodzie, jak to ma miejsce w książce, ale Bella, wchodząca na teren szkoły z mina jednoznacznie wskazującą na to, że dokonała przełomowego odkrycia to nie jest pomysł wierny książce. dosłownie czekałam kiedy grobowym głosem zacznie krzyczeć 'I KNOOOOOOOOOOOOOOW!!!!!!!', po czym mija bez słowa wyraźnie zaniepokojonego Ewarda i udaje się do lasu. Gdzie sens, gdzie logika? W dodatku udaje się tam tylko po to, żeby obwieścić mu, że zaobserwowała iz ma zimną skórę, nie je i jest superszybki i silny, i na tym, najwyraźniej, zamierza zakończyć rewelacje. Potem Edward musi na niej wymusić nazwanie rzeczy po imieniu,a Bella dławiąc się i stękając wymawia wreszcie magiczne słowo. Po czym następuje osobliwa pogoń przez las, w czasie której Edward ucieka przed Bellą na drzewa i skały, opowiadając jaki to jest barrrrdzo zły, a ona biega za nim powtarzając "ufam ci" i dość niedwuznacznie się do niego przysuwając. Wyglada to, z jej strony, na dość agresywny podryw. A gdzie się podziały wątpliwości Belli, czy jest dla Edwarda wystarcząjaco atrakcyjna? I w ogóle gdzie się podziała jej subtelność?
Co nie zmienia faktu, że film obejrzałam juz trzy razy, za każdym razem z dużą przyjemnościa. Ma swoje momenty
Agn - Czw 19 Mar, 2009 10:33
Ja właśnie wolę Bellę filmową od książkowej, głównie ze względu na brak jej kwestii po tytułem "Och, jestem taka nieatrakcyjna, a Edward taki piękny, nie zasługuję na niego". W książce miałam ochotę zamordować Meyer za takie coś, więc film stanowił dla mnie miłą odmianę i odczułam niejaką ulgę. Nazmieniali dużo, to fakt, ale dzięki temu Bella nie jest wiecznie zakompleksiona i wystraszona, bo jej chłopak szybko biega i jeszcze szybciej prowadzi samochód. W ogóle Bella w filmie wydawała mi się jakaś taka silniejsza. Choćby w scenie napadu. W książce? Kompletnie nienaturalna była. Zamiast zabierać się do wiania ona dochodzi do wniosku, że to bez sensu, bo i tak się potknie i wywali. Przepraszam, ale w takiej sytuacji instynkt samozachowawczy powinien u niej działać znacznie szybciej i podjąć za nią decyzję o ucieczce. A w filmie? Faceci otoczyli ją z każdej strony, ale nim Edward przyjechał na ratunek, zdążyła jednemu solidnie dać z kopa. Ale się cieszyłam! To w sumie jedna z moich ulubionych scen w filmie.
PS Nie, nie, nie, nie, nie. Tylko nie pierze.
aneby - Czw 19 Mar, 2009 10:34
O matko ! | spin_girl napisał/a: | | Potem Edward musi na niej wymusić nazwanie rzeczy po imieniu,a Bella dławiąc się i stękając wymawia wreszcie magiczne słowo. Po czym następuje osobliwa pogoń przez las, w czasie której Edward ucieka przed Bellą na drzewa i skały, opowiadając jaki to jest barrrrdzo zły, a ona biega za nim powtarzając "ufam ci" i dość niedwuznacznie się do niego przysuwając. |
Muszę to w końcu zobaczyć.
spin_girl - Czw 19 Mar, 2009 10:46
| Agn napisał/a: | | "Och, jestem taka nieatrakcyjna, a Edward taki piękny, nie zasługuję na niego". W książce miałam ochotę zamordować Meyer za takie coś, więc film stanowił dla mnie miłą odmianę i odczułam niejaką ulgę. |
Gdyby Twój facet wyglądał jak chodząca reklama bielizny Calvina Kleina, a w dodatku był szalenie inteligentny, oczytany, wyedukowany, superszybki, supersilny i jeszcze w dodatku świecił brokatem w słońcu ( ) nie nachodziłyby Cię myśli zrodzone z normalnych, kobiecych kompleksów? Ja bym się chyba w tych kompleksach i myślach ugotowała i dlatego rozumiem Bellę. W dodatku Edward był jej pierwszym chłopakiem, więc tak naprawdę była nieprzyzwyczajona do komplementów. Na dobrą sprawę Bella nie zdawała sobie sprawy ze swoich zaled- zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych.
spin_girl - Czw 19 Mar, 2009 10:48
| Agn napisał/a: | | PS Nie, nie, nie, nie, nie. Tylko nie pierze. |
na początku nie zrozumiałam, ale teraz... czyżbyś mówiła a Breaking Dawn? Tak gorących akcji nie przewiduję
Agn - Pią 20 Mar, 2009 21:11
| spin_girl napisał/a: | | na początku nie zrozumiałam, ale teraz... czyżbyś mówiła a Breaking Dawn? |
Nieee, no skąd.
| spin_girl napisał/a: | Tak gorących akcji nie przewiduję |
Ja w sumie też nie. Mam teorię, że to wychodzi tylko z mężczyznami, którzy są (idąc za avatarami etc.) cold, dead & sparkle.
Odnośnie BH - to to w ogóle... err... zostało wydane z polskymy napisamy? Nie spotkałam się.
Agn - Sob 21 Mar, 2009 19:03
| spin_girl napisał/a: | Gdyby Twój facet wyglądał jak chodząca reklama bielizny Calvina Kleina, a w dodatku był szalenie inteligentny, oczytany, wyedukowany, superszybki, supersilny i jeszcze w dodatku świecił brokatem w słońcu ( ) nie nachodziłyby Cię myśli zrodzone z normalnych, kobiecych kompleksów? |
Być może na początku. Ale mogłaby sobie dziewczyna wrzucić na luz. Po roku chodzenia raczej nie wielbiłabym go bałwochwalczo, że jest taki wspaniały i ciągle ze mną wytrzymuje, chociaż jestem taaaaka nijaaaka. Po takim czasie wnioski nasuną się same - coś musi mu się we mnie podobać. A, wybacz, w KwN Bella nie reprezentuje jakiegoś nowszego punktu widzenia.
Gitka - Czw 23 Kwi, 2009 13:06
Horda wilkołaków z "Księżyca w nowiu" na zdjęciu (ciekawym;-)
http://www.stopklatka.pl/...skad=newsletter
|
|
|