Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - SUPERNATURAL: Winchesterowie kontra reszta świata i zaświata
Admete - Sob 10 Paź, 2009 17:13 O Tak - scena z samochodem była słodka I to nawiązanie do Christine ( od razy wyłapałam . Na dodatek przewidziałam, ze to Ghandi zaatakuje. Bo to Ghandi był, nie Dalaj Lama? Caitriona - Sob 10 Paź, 2009 17:40
Admete napisał/a:
Bo to Ghandi był, nie Dalaj Lama?
Ghandi
Dean pod samochodem był cudny Biedak się naprawdę spocił z wrażenia
I powtarzam, że jestem pozytywnie zaskoczona Paris Hilton. Niedość, że całkiem wyszła jej ta scena, szczególnie manicure, to jeszcze ma dziewczę jednak do siebie jakiś dystans spin_girl - Sob 10 Paź, 2009 18:43 Oj, sorry, faktycznie Ghandi praedzio - Sob 10 Paź, 2009 18:54 Też się uśmiałam z Domu Woskowych Ciał. Ciekawe, czy Sam zrobił taką minę bo J.P. tam grał, czy dlatego, że zagrał tam razem z Paris Hilton.
Dużo było takich smaczków w ostatnim odcinku. Nie rozumiem tylko, czemu Dean uczepił się Ghandiego. Bo był niższy od niego? Zresztą dostał za swoje, bo oberwał od Paris Hilton.
Rozmowy między braćmi nareszcie coś wniosły, a nie były tylko jojczeniem i wzajemnymi pretensjami. W końcu!
Sam dobrze przygadał Deanowi, a Dean zachował się właściwie. Widać, że jednak mu zależy na utrzymaniu więzi z bratem.soph - Sob 10 Paź, 2009 20:54 Chyba wolę "apokaliptyczne" odcinki (zwłaszcza te, w których pojawia się dużo pewnego anioła), ale ten nie był zły. Paris Hilton bez głowy to taka Paris Hilton, jaka mi odpowiada; zresztą kobieta głowy i tak zwykle nie używa .
Ktoś oglądał "Dom woskowych ciał"? Ja gdy byłam na głodzie obejrzałam wszystko, co udało mi się znaleźć z Jaredem i Jensonem (zwykle przewijając fragmenty, w których nie pojawiają się na ekranie), więc i ten chłam obejrzałam mniej więcej do momentu, w którym zabijają Jareda. Po tej scenie filmu nie dało się już oglądać . (Tak naprawdę nienawidzę horrorów - poza może filmami o wampirach).Admete - Sob 10 Paź, 2009 20:57 Soph Twoje poświęcenie nia zna granic soph - Sob 10 Paź, 2009 21:03
Admete napisał/a:
Soph Twoje poświęcenie nia zna granic
Nie wiem, czy poświęcenie to właściwe słowo . Przychodzi mi do głowy uzależnienie, głód narkotyczny albo niezdrowa obsesja . Znaczy się - jedyna słuszna obsesja .Agn - Nie 11 Paź, 2009 00:31
spin_girl napisał/a:
Nie wiem, czemu czepiacie się ostatnio każdej angstowej sceny- przecież to jest SPN!
Jest zasadnicza różnica między angstem a zwykłym przegadaniem. I w tym odcinku dawkowali gadaninę - na trzy (czy tam dwie) części rozłożyli. Czekam na następny odcinek, mam nadzieję, że będzie po prostu SPN-em, nie SPN-em z wyzewnętrzniającymi się braćmi. Bo w angście najlepsze jest to, gdy się go dawkuje. A tu co odcinek braciom się na wylewne słowa zbiera. No ile można? Pamiętacie odcinek, w którym zginął Papa Winchester? Ta końcówka? Twarze chłopaków? To na mnie większe wrażenie robi niż gadanie. Ja wiem, ja rozumiem, oni mają to i owo za uszami i chcą razem działać, ale, do licha ciężkiego, to co oni tam wygadują w trzech zdaniach by się zamknęło. Ech...
Mnie Paris aktorsko nie powaliła (Jezu, nawet "awesome" nie potrafi nie-sztucznie powiedzieć), ale za to sceny z nią były przekomiczne. I miała niezły tekst o celebrytach. Jawna autoironia - mały piesek i sztuczna opalenizna. Buehehehe. Anonymous - Nie 11 Paź, 2009 00:57 mhroczna i zua pora... idę oglądać SPN przy zgaszonym świetle i sama na hacjendzie.... jak się już nie pojawię znaczy, że umarłam ze strachu....Agn - Nie 11 Paź, 2009 01:53 Kaśku, no coś ty? Po czterech sezonach jeszcze się nie uodporniłaś? Pomyśl - jeśli zjawi się jakiś wredny duch, wampir czy insza kreatura, to Winchesterowie sobie z nim poradzą. I to na tyle szybko, by nie zdążył dobrać się do ciebie. praedzio - Nie 11 Paź, 2009 08:09 Kurczę, ta zajawka następnych odcinków pod koniec najnowszego odc. wyglądała naprawdę imponująco!
Udało mi się znaleźć opis 5x07:
Spoiler:
... którego tytuł będzie brzmiał: The Curious Case of Dean Winchester
PODSTARZAŁY DEAN! - Sam i Dean dowiadują się, że pewien czarownik (gościnnie Hal Ozsan) grywa w pokera, gdzie stawką są lata życia przeciw pieniądzom. Bobby widzi w grze szansę uwolnienia się od wózka inwalidzkiego i rzuca na szalę 25 lat, ale przegrywa. Kiedy Bobby zaczyna błyskawicznie się starzeć, Dean wkracza na ratunek, ale również kończy jako starzejący się człowiek, zdany na Sama, który może ich uratować.
Agn - Nie 11 Paź, 2009 10:02 Boru, teraz trzeba będzie czekać do następnego tygodnia... Nie mogę... nie powinnam (!) oglądać zapowiedzi, bo tym bardziej czekam. A chyba totalnie się pochlastam przy hiatusie. Chlip!Anonymous - Nie 11 Paź, 2009 10:29 Mnie można torebką wystraszyć.... ale albo faktycznie się uodporniłam, albo ten odcinek nie był taki straszny.
Przede wszystkim umarłam z rozkoszy na słyszenie hiszpańskiego języka w ustach Sama. Ten chłopak nigdy mnie nie przestanie zaskakiwać.... no więc fajnie.... chociaż nie powiem wkurzał mnie dziś mimo wszystko... w pewnym sensie oczywiście go rozumiem. Ma dosyć bycia chlopcem do obwiniania, ale na litość boską przecież tyle nabroił.... tego się tak latwo nie przekreśla... chociaż Dean bardzo ładnie to wyjaśnił i jest nadzieja na zgodę w rodzinie co oczywiście bardzo, baardzo mnie cieszy....
Zwiastun kolejnoodcinkowych zdarzeń pobudził moją ciekawość do granic możliwości i już liczę dni praedzio - Nie 11 Paź, 2009 13:17
lady_kasiek napisał/a:
Ma dosyć bycia chlopcem do obwiniania, ale na litość boską przecież tyle nabroił.... tego się tak latwo nie przekreśla...
Oczywiście. Ale bardzo ładnie powiedział to do Deana: Nie możesz mnie bardziej ukarać niż ja sam to robię.Anonymous - Nie 11 Paź, 2009 13:48 łądnie? Pięknie.... wzruszyłam się wtedy.... i cała złość z poczatku odcinka przeminęła z wiatrem.... a i intuicyjnie czulam że Dean da Samowi poprowadzić Admete - Nie 11 Paź, 2009 13:54 Ten odcinek ze starzeniem się Deana to dopiero będzie 7, za tydzień chyba ten z telewizją.praedzio - Pon 12 Paź, 2009 00:56 Nie tak dawno w jednej z duńskich gazet ukazał się zabawny wywiad z Jaredem i Jensenem:
Cytat:
The hunky leads of Supernatural
Jared vs Jensen
Spot the difference
They didn't know each other, but thanks to tv-series Supernatural Jared Padalecki and Jensen Ackles not only became colleagues but also best friends. The Texas boys don't take vacations together and they both have their own girlfriend, but apart from that they are as close as the Winchesters. STARS talked to the tv-brothers and asked them to make some choices so we can maybe finally decide who we like best!
Tough guy or softy? Jared: Because of our characters in Supernatural, -Dean is the macho, Sam is more of a softy-, people often expect me to be the gentle one of the two of us.
Jensen: That's not just suspected, it's also true.
Jared: Okay, I admit: I can be a big softy.
Jensen: Didn't you cry about a book recently?
Jared: Yes, but at least I'm man enough to admit it. You still believe in that old fashioned 'men don't cry'-principle.
Jensen: Those old values are worth upholding.
Jared: You know something else he does? He gets over things real easy. I once watched in amazement how he was scolded by a producer and then simply said: 'Are you done? Let's go get a beer now.' I am much more of a thinker and really have to take things in and deal with what was said.
Jensen: But on the other hand you can be like that too. You are modest and relaxed and also avoid fights. And you're one of those guys who wants to be left alone to do his own thing. You're not that much of a softy.
Friendship or brothers? Jensen: That's almost impossible to explain. Nine months a year we're stuck with each other because we're working on the show. Even doing stuff for ourselves in between isn't possible. We're constantly together. But if you compare our relationship with Dean and Sam's on the show, there is a huge difference. Jared never drives me up the wall.
Jared: Brothers -and sisters for that matter- sometimes fight. Or worse; they can't get along at all. Between Jensen and me there have never been any issues. I think that's rather special.
Jensen: We're best friends, so I don't think it's that remarkable.
Optimist or pessimist? Jensen: I'm very much an optimist and usually try to see the good in other people. I'm open-minded, but not necessarily extravert. I'm known as someone who works hard, is realistic and doesn't like complications. I prefer to keep away from the red carpet world of Hollywood and avoid paparazzi. I rather focus on my career.
Jared: I recognize myself in that, I have nothing to add to that! I'm as optimistic as both Winchester brothers put together.
Jensen: Dude, isn't that a bit too much?
Vain or nonchalant? Jared: You go first!
Jensen: Oh right, thanks, again! I used to be a model. Because of that I'm trained to care about the way I look. Or better put; to be aware of what I look like. I love good suits and, yes, my hair needs to be cool before I leave the house. That's it. I'm not the kind of person that goes to a beauty salon.
Jared: When it comes to clothes I'm not that vain, really. I wear what I like and usually that's whatever I find in the morning when I look around my bedroom. Like today: I'm wearing a beany because of an incredibly bad hairday and I'm not wearing anything special, am I? But I do make a big deal about my body. My biggest fear is to become fat.
Jensen: He once had a scene where he had to dig in the graveyard without a shirt on. Man, I laughed so hard. He was whining about the scene for weeks and he had been working out a lot. To be fair: with good results. But the moment we were taping the scene and he wanted to start digging, he ripped his pants. And the best part was that the camera was right behind him! I think I laid on the ground laughing for half an hour. Especially when he dully said: "Damn, did I train that hard just to rip out of my pants?"
Jared: I’m really thinking about an embarrassing story to tell about you now, but I can’t think of any.
Jensen: Those stories don’t exist.
Jared: Except for that you often eat with your mouth stuffed, and that your pants hang half off your ass, what definitely doesn’t fall under 'vanity'...
Level-headed or superstitious? Jensen: I wouldn’t call myself superstitious, but I do suspect there's more between heaven and earth. I’m open for spiritual experiences, although I haven’t needed any salt yet to ward off evil spirits from my home.
Jared: I firmly believe that things happen for a reason. That may sound melodramatic, but I don’t believe coincidence exists. And I also believe we’re not the only living creatures in this universe.
Nerds or ladykillers? Jensen: Nerd! The word alone is funny.
Jared: Also nerd! Although, people used to say I looked like Matt Damon, now-a-days, sometimes people say I look like Brad Pitt.
Jensen: Yeah, you wish!
Jared: But this is a bit of a tough choice. Who says about himself that he’s a nerd? Or a ladykiller? If that’s the case, you should take your pee to the doctor immediately.
Jensen: Of course we notice the hardcore group of female fans who follow us. It’s extremely flattering, but not something that we concern ourselves with. Just as we don’t wonder which one of us is the most popular. In the first place, the success of Supernatural lies in the story. That doesn’t take away the fact that Jared’s uglier than me and can’t act as well, of course. He can’t help it.
Jared: When he starts to make this kind of comments, I usually say: Do you have a minute?
Jensen: But to answer this question seriously: of course we realize Supernatural gets shown all over the world. And it would be weird if there wasn’t one woman between all those viewers who’d like one of us. But we don’t have time to concern ourselves with that. We work 15 hour days for months: you’re not going to look how your image is doing in the remaining few hours.
Jared: Working 15 hours a day does sound a bit nerdy, by the way...
TV- or moviecareer Jared: It both has its advantages and disadvantages, but it would be a luxury to be able to combine them. Working on a tv-series is like a steady job: you’re working on one spot and you’re guaranteed you have work. In addition to that, I experience it as an extra luxury to be allowed to play in a series with my best friend. We agreed together that Supernatural comes first, but it should be possible to film a movie next to that. Like how Jensen could be seen in My Bloody Valentine at the beginning of this year and I am in Friday the 13th.
Jensen: Those movies fit exactly in our working-schedule, and it was incredibly fun to do. Soon the movie Resident Evil: Afterlife will come out. I play the lead in that**. Look, we don’t begrudge each other these kinds of projects. Even though we call each other often to tell how relaxed and luxurious we actually have it on the set of Supernatural. And yeah, sometimes we also tell each other that we’ll hopefully be able to work together again soon.
Jared: In other words: soon you might also be able to book us as a duo!
Anonymous - Pon 12 Paź, 2009 01:24
Agn napisał/a:
Kasiek to pewnie rozłoży na części pierwsze pod względem akcentu, wymowy i tych wszystkich dupereli, które język hiszpański czynią językiem hiszpańskim, ale... Sammy!
Agn Ty mnie za dobrze znasz....
i to nie duperele.... zaraz chyba przed zasnięcięm sobie powtórzę scenę... soph - Pon 12 Paź, 2009 04:53
praedzio napisał/a:
Nie tak dawno w jednej z duńskich gazet ukazał się zabawny wywiad z Jaredem i Jensenem
Bardzo sympatyczny ten wywiad, dzięki Praedzio .praedzio - Pon 12 Paź, 2009 07:28 Niet za szto!
Dodam tylko, że wersja anglojęzyczna jest amatorskim tłumaczeniem dokonanym przez fanów SPN, bo w oryginale wywiad ukazał się w języku duńskim.Caitriona - Pon 12 Paź, 2009 13:48
praedzio napisał/a:
Of course we notice the hardcore group of female fans (...).
To już my?
Fajny wywiad, dzieki Praedzio spin_girl - Pon 12 Paź, 2009 14:15 Nie, chyba nam jeszcze nieco brakuje... BeeMeR - Pon 12 Paź, 2009 19:22
soph napisał/a:
Ktoś oglądał "Dom woskowych ciał"? Ja gdy byłam na głodzie obejrzałam wszystko, co udało mi się znaleźć z Jaredem i Jensonem (zwykle przewijając fragmenty, w których nie pojawiają się na ekranie), więc i ten chłam obejrzałam mniej więcej do momentu, w którym zabijają Jareda. Po tej scenie filmu nie dało się już oglądać
dało, dało, zwłaszcza pod koniec, gdy cały dom się topi - to jerst piękne!
ale sam film i rola JP niestety denne
też zastanawiałayśmy się nad nawiązaniami, jakie będą - i się nie zawiodłyśmy: przede wszystkim przeciez akcja dzieje się w Wax House wśród figur z wosku, jest Pari - niezła była, trochę deklamuje, ale ostrzy pazury cudnie praedzio - Wto 13 Paź, 2009 05:49 BuddyTV zrobiło mini pokaz slajdów z tego, co będzie w nadchodzących odcinkach okraszając je swoimi zabawnymi komentarzami. Przy slajdzie nr 18 zakrztusiłam się kawą.