Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"
Admete - Pią 09 Kwi, 2010 18:40
Tak mnie naszło - Galadriela
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Aragonte - Pon 12 Lip, 2010 21:57
Zastanawiałam się, czy jest sens tworzyć nowy wątek, jeśli chodzi o kontynuacje Tolkiena i dzieła nim inspirowane... Po namyśle piszę to tutaj.
Kolejny raz zabrałam się za Yeskowa "Ostatniego władcę pierścienia" (głównie pod kątem magisterki; kiedyś podczytywałam Yeskowa, ale nie dokończyłam), no i znowu mam problem Czytam, czytam... i kiepsko mi idzie. Zgrzyta mi ta proza w zębach, nie mogę się oswoić z tym światem, który w końcu znam nieźle, punkt widzenia mi wszystko komplikuje. W sumie niby tylko elfów zamierzałam tam szukać, ale nie wiem, czy znowu nie odrzuci mnie Yeskow i będzie po herbacie
Czy ktoś za to się zabierał? Aine się to podobało, wiem, ale czy ktoś jeszcze czytał Yeskowa? Jeśli tak, to jakie macie wrażenia?
Ja póki co uwięzłam na przemowie Eomera, w której nagle pojawiły się odniesienia do islamskiego raju i zaczęłam się zastanawiać, czy nie za dużo grzybów w tym barszczu
Agn - Pon 12 Lip, 2010 22:14
Ja czytałam "Ostatniego Władcę Pierścieni" i bardzo mi się podobało. Łyknęłam tę książkę niczym młody pelikanik. Pisząc w skrócie - podobało mi się. Widać, że to pisze Rosjanin, bo zaplątały mu się socjalistyczne hasełka, ale niech tam. Dla mnie ta książka była po prostu polewcza. Nie da się jej traktować z namaszczeniem i zadęciem. To się czyta wyłącznie w solidnym nawiasie konkretnej parodii. Bo Yeskov parodiuje ten świat. Przerobił go na własną modłę i pozwolił się wielu ludziom przy tym pośmiać. Mnie się jego język podobał, a także dość niefrasobliwe podejście do tego, co robił.
Za to, jeśli chodzi o, ekhem, INSPIRACJE, to jak najszerszym łukiem omijaj imć Pierumowa z jego nieszczęsną kontynuacją WP. Koszmar drętwoty. Ja rozumiem, że ma być kontynuacja, ale kontynuacja w moim pojęciu nie polega na totalnym zrzynaniu wątków z oryginału.
Tak więc - Yeskov tak. Bo to niezła zabawa. Pierumow nie (zdecydowane nie).
Aragonte - Pon 12 Lip, 2010 22:16
Pierumowa czytałam ileś tam lat temu. Nic nie pamiętam, ale czytałam
Yeskowa muszę dopiero obłaskawić
No dobra, może dam mu szansę, bo na razie to mam wrażenie, że jak na świadomą parodię to mogłoby to być lżej napisane.
Agn - Pon 12 Lip, 2010 22:27
Bo to jest taka parodia, która nieco jedzie po oryginale. Ale i tak świetnie się przy tym bawiłam.
Tak czy inaczej ani Yeskov, ani Pierumow nie są w stanie zagrozić Tolkienowi. Nic a nic.
Anonymous - Pią 16 Lip, 2010 20:30
a ja bylam pod wrazeniem Yeskova. Nie chodzi nawet o odwrocenie rol, a o cale tlo polityczne. Bo jak niby mozna prowadzic wojne bez Wielkiej Polityki?
A i ta milosc byla taka pelna zycia, namietnosci - taka prawdziwa, wielka i normalna.
Agn - Pią 16 Lip, 2010 22:25
To z pewnością nie było o Aragornie i Arwenie.
Ale fakt, Baron Tangorn był............... a i Faramir z Eowiną w niczym im nie ustępowali.
Anonymous - Pią 16 Lip, 2010 22:49
Dokladnie. Troche mi nie lezalo zrobienie z Eomera prymitywnego glupka, ale pozostale zwiazki byly naprawde z biglem
Aragonte - Pią 16 Lip, 2010 23:14
A jak dla mnie to mocno rozbudowany - i radykalnie odbiegający od kanonu - fanfik, nie zaś parodia, ale czyta mi się lepiej niż na początku. Nie spodziewam się u Tolkiena realistycznych związków męsko-damskich, bo on pisał epos prozą, a nie typową powieść (czego część krytyków nie zauważyła).
Chyba jednak Yeskov nie przyda mi się do pisania pracy
Anonymous - Sob 17 Lip, 2010 08:34
Nieee, ale warto przeczytac. To rozbudowanie tez mi poczatkowo przeszkadzalo, ale szybko przekonalam sie, ze to naprawde dodaje smaczku
RaczejRozwazna - Śro 21 Lip, 2010 17:45
Aragonte, a o czym piszesz pracę?
Yeskowa nie czytałam, zaczęłam kiedyś Pierumowa, ale to było, tenteges
Aragonte - Śro 21 Lip, 2010 21:44
O elfach jako bohaterach w literaturze fantasy.
Tzn. słowo "piszę" to lekka przesada, bo na razie to mam cztery strony, które mooooże wykorzystam w czasie pisania jednego rozdziału o mitologii
RaczejRozwazna - Śro 21 Lip, 2010 21:55
ale świetny temat
i na jakiej podstawie piszesz?
BeeMeR - Śro 21 Lip, 2010 21:57
O właśnie - a o mrocznych elfach z wielo-księgu R.A Salvatore też?
http://pl.wikipedia.org/wiki/R._A._Salvatore
Aragonte - Czw 22 Lip, 2010 05:00
Rozważna, na bank będzie to Tolkien (głównie LOTR i Hobbit, chociaż nad Silmarillionem też się zastanawiam), Poul Anderson (Zaklęty miecz), Pratchett (Panowie i damy i coś niecoś z Nauki Świata Dysku), na polskim gruncie Sapkowski. O Yeskowie myślałam, ale sama nie wiem, czy go też włączać.
Zobaczymy, co z tego wyjdzie
Salvatore w sumie nie znam, chociaż chyba mam jakieś e-booki.
Anaru - Czw 22 Lip, 2010 12:19
| Aragonte napisał/a: | | Salvatore w sumie nie znam, chociaż chyba mam jakieś e-booki. |
Ja go swego czasu bardzo lubiłam, zresztą całą serie o mrocznych elfach, tzn to co udało mi się dopaść różnymi kanałami , ale jego chyba najbardziej.
BeeMeR - Czw 22 Lip, 2010 13:19
Ja tez lubiłam Drzzita (choć jego wieczna niewinność khem tego ) mroczne korytarze, pajęczynę połączeń, całego podziemnego i nadziemnego świata oraz sposób opowiedzenia historii
A, i do sejmitarów Drizzta miałam słabość
Agn - Czw 22 Lip, 2010 21:29
A ja Salvatore'a nie byłam w stanie przebrnąć przez pierwszy rozdział i się poddałam. Hmm... Chyba wolę ewidentnie polewczego Yeskova.
A elfy to jeszcze u Sapka, konieeecznie.
BeeMeR - Pią 23 Lip, 2010 08:35
A mnie się szalenie dobrze czytało cały cykl o Mrocznym Elfie
Anaru - Pon 02 Sie, 2010 00:15
Mnie też. Yeskova nie znam
Ariana - Wto 02 Lis, 2010 16:11
Pozwolę sobie odświeżyć trochę temat , bo ogólnie Tolkien i jego twórczoęśc to mój konik od półtora roku (ponownie)
Co do Yeskova - próbowałam. Odpadłam gdzieś w okolicy przemowy Eomera, z tego, co pamiętam. Nie byłam w stanie zmusić się, żeby to dalej czytać. Przy Pierumowie poszło mi nie lepiej, odpadłam po kilkudziesięciu stronach pdfa, gdzieś pod Rozbrykanym kucykiem. Chociaż to akurat dość zabawne było.
Dzisiaj za to w bibliotece wpadła mi w ręce książka Smadji "Władca pierścieni albo kuszenie zła" Dotąd przebrnęłam przez 1/3 całości i generalnie... pani miała pomysły dość, khm, ciekawe. Najbardziej chyba rozłożył mnie na łopatki fragment, w którym w wierszu i Pierścieniach upatrywała się Trójcy Świętej (w tym fragmencie "jeden, by wszystkimi rządzić..." etc)
Aragonte - Wto 02 Lis, 2010 17:55
Napisałabyś coś więcej o tej książce? Dłuższy czas była u mnie w przechowalni w Merlinie, ale w pewnym momencie znikła ze sklepu - nie żałowałam tego jakoś specjalnie, bo recenzje miała średnie.
Czy jest tam może jakieś ciekawe podejście do konstrukcji Tolkienowskich elfów? To by mnie najbardziej interesowało.
Ariana - Wto 02 Lis, 2010 18:30
Nie, o kreacji elfów raczej niczego bym się tam nie spodziewała. A temat też mnie interesuje, bo wybrałam sobie obraz elfa w utworach Tolkiena jako prezentację maturalną, więc też patrzę. Dobrnęłam dotąd do 1/3 książki, ale tam generalnie pani postawiła sobie tezę i całą ksiazkę zapewne będzie ją udowadniać.
Pani Smadja sugeruje, że Tolkien we Władcy Pierścieni był zafascynowany złem. Nie wiem, może to szkolne zboczenie, ale wywody nad symboliką pierścienia przez wieki brzmią dla mnie strasznie, gorsze niżto, co potrafi zrobic z tekstem zdesperowana polinistka. Później pani Smadja doszukuje się nie wiadomo czego w wierszu o Pierścieniach. Analiza analizą, interpretacja interpretacją, ale zabiło mnie stwierdzenie, że można się pogubić w rachubie owych pierścieni. Dla wyjaśnienia - dla pani Smadji jest:
- jeden pierścień, by wszystkimi rządzić
- jeden, by wszystkie odnaleźć
- jeden, by wsystkie zgromadzić i w ciemności związać
Co daje razem trzy pierśnienie. A z owego trzy w jednym pani Smadja doszła do Trójcy Świętej o_O
Ciągoty Tolkiena do zła pani widzi wszędzie.
| Cytat: | | Natomiast forma opisu Pierścienia jest bardzo piękna. Pewien fragment narracji ujawnia w sposób szczególny poetycki talent Tolkiena i zarazem zawiera całą dwuznaczność jego tekstu. |
Tak, to jest jeden z dowodów...
| Cytat: | | To, co porywa u Tolkiena, to zmieszanie Dobra i Zła w jedno lub to, że Zło jest piękne. Czy też, dokładniej rzecz biorąc, zafascynowanie dziełem wynika z faktu, że wbrew temu, co jest dosłownie powiedziane, a w co naiwnie wierzymy, największe wartości, te, w których obronie wyrusza Drużyna Pierścienia, nie są Dobrem i Pięknem, greckim kaloskagathos, ale Złem i Pięknem. |
Nie wiem, czy zdzierżę do końca...
Deanariell - Wto 02 Lis, 2010 19:05
| Ariana napisał/a: | | Pani Smadja sugeruje, że Tolkien we Władcy Pierścieni był zafascynowany złem. |
Z tego co piszesz wychodzi, że ta pani się chyba szaleju najadła... Straszne bzdury. (obawiam się, iż nawet niesamowicie zdesperowany polonista by tego nie wymyślił )
| Ariana napisał/a: | zabiło mnie stwierdzenie, że można się pogubić w rachubie owych pierścieni. Dla wyjaśnienia - dla pani Smadji jest:
- jeden pierścień, by wszystkimi rządzić
- jeden, by wszystkie odnaleźć
- jeden, by wsystkie zgromadzić i w ciemności związać
Co daje razem trzy pierśnienie. A z owego trzy w jednym pani Smadja doszła do Trójcy Świętej |
To mnie jeszcze bardziej utwierdza w przekonaniu, że autorka na siłę szuka dziury w całym tylko po to, żeby pochwalić się napisaną przez siebie książką - Tolkien się pewnie w grobie przewraca. Ale może się mylę, w sumie nawet nie miałam w rękach dzieła tej pani, więc ciężko tak ganić bez konkretnych podstaw - mimo wszystko chyba szkoda by mi było czasu, aby to czytać i denerwować się na dodatek. Z matmy też kobieta musiała mieć tragiczną ocenę, skoro się pierścieni nie potrafi doliczyć...
Anonymous - Wto 02 Lis, 2010 19:11
a nie smierdzi Wam to religina propaganda? Ja juz to wszystko kiedys slyszalam...
|
|
|