Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - tom II
Maryann - Pon 19 Lut, 2007 20:54
| AineNiRigani napisał/a: | No Kasia wyszła za niego dlatego że nie miała innego wyjścia. Ale tam miłość przyszła i to z obu stron. Co by nie mówić o Heńku, to cierpliwie wytrwał z nią blisko 25 lat, pomimo ciągłych poronień i martwo urodzonych dzieci.
Henryk potrzebował syna, jak każdy władca. Może nawet bardziej ... |
No, chyba trochę go przeceniłaś. Aż tak długo to nie wytrzymał. Ale jakieś 10 lat to był chyba w miarę wiernym mężem. I fakt - szanował Katarzynę i liczył się z jej zdaniem. Nawet zrobił ją regentką, kiedy pojechał na wojnę do Francji. Może miało tu coś na rzeczy, że była od niego sześć lat starsza ?
Potem okrzepł w roli króla, Katarzyna się postarzała, syna nie urodziła... Więc poszukał sobie zastępstwa... ??:
Maryann - Pon 19 Lut, 2007 20:56
| Lizzy napisał/a: | ..wytną nas i slad po nas zaginie |
Albo przeniosą do stosownego wątku..
| Lizzy napisał/a: | dlatego lepiej dopisać coś miłego i pasujacego odpowiednio do tematu ....najlepiej ochy i achy na temat naszego niezrównanego MR D. )))) |
A, jak najbardziej... Mr Darcy... Aaaaaaach....
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 21:04
powzdychajmy razem:-) Och, MR DARCY!(odpowiednio z angielskim akcentem :razz: )
a na koniec jeszcze ślinka i omdlenie
Anonymous - Pon 19 Lut, 2007 21:17
| Maryann napisał/a: | [No, chyba trochę go przeceniłaś. Aż tak długo to nie wytrzymał. Ale jakieś 10 lat to był chyba w miarę wiernym mężem. I fakt - szanował Katarzynę i liczył się z jej zdaniem. Nawet zrobił ją regentką, kiedy pojechał na wojnę do Francji. Może miało tu coś na rzeczy, że była od niego sześć lat starsza ?
Potem okrzepł w roli króla, Katarzyna się postarzała, syna nie urodziła... Więc poszukał sobie zastępstwa... ??: |
ależ Maryjanko, nie chodzi mi o zdrady, to to akurat był drobiazg. Chodziło mi właśnie o anulowanie poprzedniego małżeństwa i zawarcie nowego. A takie tam - skakanie z kwiatka na kwiatek. Ot nie warto wspominać
Waćpanny, mdleć nie będe, ale jeśli bardzo chcecie moge zrobić tak: :razz:
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 21:20
ciekawe do którego ksiązkowego momentu jest opowiedziana ta historia z punktu widzenia pana D. ? Do pierwszych oswiadczyn czy tez może do samiuskieńkiego końca z wielkim słodkim ciachem ,,I żyli długo i szczęśliwie,, .....wie ktoś może?Chyba ta tajemnicę znaja tylko nasze niezrówae tłumaczki :grin: (tak przy okazji pokłony dla nich -
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 21:24
Waćpanny, mdleć nie będe, ale jeśli bardzo chcecie moge zrobić tak: :razz:
tak bewnie wygladał Darcy jak myślał o naszej Elzbietce he he
Gunia - Pon 19 Lut, 2007 21:24
Pod sam ołtarz.
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 21:27
a nie przypadkiem jeszcze dalej.. :- :razz: ?
Maryann - Pon 19 Lut, 2007 21:30
Ani kroku dalej, my dear. Fantazje na temat cdn to już w innym fanfiku.
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 21:37
ech...nie mozna mieć wszystkiego(to samo przebiegło chyba po głowie panny B. na wieść o ślubie Mr.D i Elżbiety:-) )
W takim razie nie będę przekraczać tej barjerki z napisem ,,Ciąg dalszy-I zyli długo i szczęśliwie,,
Tak tylko zapytałam ciekawie
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 21:49
bo chyba kazda ma w głowie jakąs tam wizję jak dalej potoczyły sie losy naszych bochaterów(tylko bez brudnych mysli )Czy moze się mylę...?
Anonymous - Pon 19 Lut, 2007 22:22
no... żyli długo i szczęsliwie
Lizzy - Pon 19 Lut, 2007 22:31
chyba dostałam kubeł zimnej wody
dobra,nie bede dalej ciagnąc za jezyki :smile:
Ulka - Wto 20 Lut, 2007 00:15
| AineNiRigani napisał/a: | no... żyli długo i szczęsliwie |
tak, jeśli chodzi o bohaterów to to wystarczy
co było dalej można zobaczyć w życiu
Caroline - Wto 20 Lut, 2007 09:03
Rozdział IV, cz. 3
[Darcy] chciał odwrócić uwagę kuzyna. Z wystudiowaną obojętnością zwrócił się do niego:
- Obyło się bez jego łaskawości, księcia Cumberlandu*, biegnącego korytarzem i przyznającego się do zamordowania lokaja.
- Cumberland! - Fitzwilliam otworzył szeroko oczy i obrócił się gwałtownie zanim zrozumiał - Cumberland, doprawdy! Nieładnie, Fitz, wyżywać się na biednym żołnierzu poświęcającym się w służbie...
- W służbie londyńskich dam, chroniąc je przed przerażającą groźbą chwilowego znudzenia - odparł Darcy. - Tak, masz moje całkowite zrozumienie, Richard.
Fitzwilliam zaśmiał się i ruszył w stronę nawy.
- Czy pozwolisz, ze dziś rozprostuję nogi pod twoim stołem w jadalni, Fitz? Jego lordowska mość i reszta rodziny wyjechali do Matlock w zeszłym tygodniu i pragnę spokojnego posiłku z dala od żołnierzy. Chyba robię się za stary na nieustanne rozrywki - westchnął - cisza i spokój składają się na moje wyobrażenie o szczęśćiu. Prawdę mówiąć wydają mi się bardzo pociągające.
- Spokój i ciszę miałeś przez większą część dzisiejszego nabożeństwa - uśmiechnął się Darcy, ale widząc, że kuzyn będzie protestował przeciw temu spotrzeżeniu dodał - Nie będę cię z tego powodu potępiał.
- Jak sam powiedziałeś, było takie jak zawsze.
- Tak, dokładnie - wymamrotał Darcy. - Lepiej powiedz, z jaką pociągającą damą zamierzasz się ustatkować w ciszy i spokoju.
- Fitz, czy ja wspominałem jakąś damę? - rumieniec przy kołnierzyku podważał beztroski ton pytania.
- Richard, zawsze chodzi o jakąś damę.
Doszli do drzwi kościoła, Darcy z większą niż zwykle rezerwą skłonił sie pastorowi. Gdy wyszli z kościoła, wypatrujący ich Harry ruszył w stronę powozu, który gładko potoczył się do krawężnika.
- Mamy najgorszą możliwą pogodę - Fitzwilliam zadrżał czekając aż Harry otworzy drzwi - mam nadzieję, że nie utrzyma się przez całą zimę. Cieszę się, że pater i mater wyjechali na czas.
Wsiadł za Darcy'm do powozu i pospiesznie owinął nogi pledem.
- A tak przy okazji, Fitz - zerknął spod oka na kuzyna, gdy powóz ruszał - czy to węzeł, który rzucił Brummela na kolana? Pokaż swemu kuzynowi, jak został zrobiony. Oto i on, pocziwy koleżka, "Roquefort", nieprawdaż?
- "Roquet", Richardzie - odparł ponuro Darcy. - I ty też?!
***
- Fitz? Fitz, zdaje mi się, że nie usłyszałeś ani słowa z tego, co powiedziałem - pułkownik Fitzwilliam odstawił kieliszek poobiedniego porto i dołączył do kuzyna na jego posterunku przy oknie biblioteki - a było to bardzo mądre, muszę powiedzieć.
- Mylisz się, Richardzie, w obu sprawach.
Fitzwilliam pochylił się w stronę okna, by móc przyjrzeć się twarzy kuzyna. Darcy odwrócił się do niego z uśmiechem pełnym wyższości.
- Słyszałem każde twoje słowo i nie były one mądre, zabawne? Być może, ale nie było w nich nic, co wykraczałoby poza żart - wzniósł własny kieliszek i opróżnił go czekają na replikę Fitzwilliama.
- Muszę być zadowolony będąc uznanym za zabawnego według twojego wyszukanego gustu, kuzynie - Fitzwilliam zamilkł i mrugnął porozumiewawczo - ale musisz przyznać, że nie poświęcałeś mi całej swojej uwagi i że nie jesteś dziś w pełni sobą. Chciałbyś mi o czymś powiedzieć?
Darcy spojrzał niespokojnie na kuzyna w duchu przeklinając jego przenikliwy zmysł obserwacji. Nigdy nie potrafił na długo ukryć niczego przed Richardem, który znał go zbyt dobrze. Być może nadszedł czas, by powiedzieć, co go martwi. Biorąc głęboki wdech Darcy odwrócił się w stronę ciepłego zacisza biblioteki.
- Dostałem kilka listów od Georgiany w zeszłym miesiącu.
- Od Georgiany? - złośliwy uśmiech Fitzwilliama natychmiast zmienił się w wyraz zatroskania - Nic się nie zmieniło?
- Przeciwnie! - Darcy przeszedł do sedna - Zaszła znacząca zmiana i mimo że ogromnie się z niej cieszę, nie do końca ją pojmuję.
Fitzwilliam wyprostował się.
- Znacząca zmiana, mówisz, w jakim sensie?
- Porzuciła melancholię i błaga nas o wybaczenie, że martwiła nas nią przez ten czas. Zostałem pouczony, tak, pouczony - Darcy powtórzył widząc niedowierzające spojrzenie Fitzwilliama - by więcej nie zajmować się tą sprawwą, tak jak ona się nią nie zajmuje, dostała nauczkę, jak mówi. - Fitzwilliam wydusił z siebie okrzyk zdziwienia - A to nie wszystko. Pisze, że zaczęła odwiedzać naszych dzierżawców tak, jak robiła to nasza matka.
- Czy to możliwe? - Fitzwilliam potrząsnął głową - Ostatnio, kiedy się widzieliśmy, ledwie na mnie spoglądała, a jeśli coś mówiła, to tylko szeptem.
- Jest coś jeszcze! Jej ostatni list był niezwykle ciepły, jeśli zdołasz w to uwierzyć, Richardzie, to ona dawała mi rady w sprawie, z którą się do niej zwróciłem - Darcy podszedł do biurka, podczas gdy Fitzwilliam rozważał jego słowa w całkowitej ciszy, otworzył szufladę, wyciągnął kartkę papieru i wręczył ją kuzynowi. - A gdy wróziłem do Londynu Hinchcliffe pokazał mi to.
- "Sto funtów rocznie na Towarzystwo Na Rzecz Nawrócenia Młodych Kobiet" - przeczytał Fitzwilliam. - Fitz, jeśli stroisz sobie ze mnie żarty, to są one bardzo kiepskie.
- Nie żartuję, zapewniam cię - Darcy odebrał list i spojrzał kuzynowi prosto w twarz - Co z tego rozumiesz, Richardzie?
Fitzwilliam minął go szukając swojego kieliszka z porto, znalazłszy go, wypił to, co zostało.
- Nie wiem, to wszystko wygląda niewiarygodnie - spojrzał na Darcy'ego uważnie - mówisz, że jej list był niezwykle ciepły. Wydaje się więc... szczęśliwa?
- Szczęśliwa? - Darcy zastanowił się nad słowem, potząsnął głową - Nie powiedziałbym tak, Zadowolona? Dojrzalsza? - spojrzał na kuzyna nie znajdując słów. - Zamierzam w każdym razie dołączyć do niej w Pemberley za kilka dni i zatrzymać ją przy sobie - zamilkł na chwilę - przywiozę ją do Londynu w styczniu.
- Jeśli jest z nią tak dobrze, jak wierzysz... - Fitzwilliam pozwolił, by słowa zawisły w powietrzu, gdy spoglądał w pusty kieliszek, zmarszczył brwi.
- Jedziesz do Matlock na święta, czy musisz zostać w mieście? Sam mógłbyś zobaczyć i doradzić mi coś, wysoko cenię twoją opinię - spokojne spojrzenie w oczy kuzyna podkreślało prośbę Darcy'ego.
* Ernest, książę Cubberlandu, młodszy brat Księcia Regenta był podejrzany o zamordowanie swojego lokaja, którego zmasakrowane ciało znaleziono w jego apratamentach. Nigdy nie został oskarżony o morderstwo, nie wykryto też sprawcy. Ciekawscy mogli w tamtych czasach, za opłatą, obejrzeć pokoje księcia, miejsce zbrodni i drżeć z przerażenia na widok zakrwawionych ścian.
QaHa - Wto 20 Lut, 2007 10:01
hmmm i znowu ta męska przenikliwość
Alison - Wto 20 Lut, 2007 10:07
"W służbie londyńskich dam, chroniąc je przed przerażającą groźbą chwilowego znudzenia"
Fircyś z tego pułkownika, a jakoś kompletnie nie tak go sobie wyobrażałam, no cóż, lady Pamela dość natrętnie każe mi zmieniać moje wyobrażenia o postaciach dramatu. Aż się boję pomyśleć, co to będzie jak na scenie stanie Georgiana
Ania1956 - Wto 20 Lut, 2007 11:59
Chyba jestem niecierpliwym czytelnikiem, czekam z niecierpliwością na jakąś żywszą akcją.
QaHa - Wto 20 Lut, 2007 12:05
| Ania1956 napisał/a: | | Chyba jestem niecierpliwym czytelnikiem, czekam z niecierpliwością na jakąś żywszą akcją. |
no coz obawiam sie ze musisz przeczekac Boze Narodzenie bo Lizzy pojawia sie dopiero w Rosings a to zdaje sie nei te świeta
Ania1956 - Wto 20 Lut, 2007 12:08
| QaHa napisał/a: | | Ania1956 napisał/a: | | Chyba jestem niecierpliwym czytelnikiem, czekam z niecierpliwością na jakąś żywszą akcją. |
no coz obawiam sie ze musisz przeczekac Boze Narodzenie bo Lizzy pojawia sie dopiero w Rosings a to zdaje sie nei te świeta |
Może nie będzie opisu każdego dnia z życia Darciego i może to czekanie się poskraca ??:
QaHa - Wto 20 Lut, 2007 12:10
| Ania1956 napisał/a: | | Może nie będzie opisu każdego dnia z życia Darciego i może to czekanie się poskraca |
tak te szczegoły sa lekko męczące lalady Pamela zdaje sie czuła potrzebę dokładnego opisania ile ray D w ciagu dnia je, przebiera sie itp troche to montonne
Maryann - Wto 20 Lut, 2007 12:13
| Alison napisał/a: | "W służbie londyńskich dam, chroniąc je przed przerażającą groźbą chwilowego znudzenia"
Fircyś z tego pułkownika, a jakoś kompletnie nie tak go sobie wyobrażałam |
A mi się tem "Pamelowy" pułkownik podoba. Taki z niego rozsądny, sympatyczny facet, który potrafi rozruszać naszego drętwego Darcy'ego.
| QaHa napisał/a: | | Ania1956 napisał/a: | | Chyba jestem niecierpliwym czytelnikiem, czekam z niecierpliwością na jakąś żywszą akcją. |
no coz obawiam sie ze musisz przeczekac Boze Narodzenie bo Lizzy pojawia sie dopiero w Rosings a to zdaje sie nei te świeta |
Święta może i nie te, ale i w Boże Narodzenie nudno nie będzie. A i potem się będzie działo... Co prawda, bez Lizzy (przynajmniej w realu), ale jednak...
Alison - Wto 20 Lut, 2007 12:18
| Maryann napisał/a: | | Alison napisał/a: | "W służbie londyńskich dam, chroniąc je przed przerażającą groźbą chwilowego znudzenia"
Fircyś z tego pułkownika, a jakoś kompletnie nie tak go sobie wyobrażałam |
A mi się tem "Pamelowy" pułkownik podoba. Taki z niego rozsądny, sympatyczny facet, który potrafi rozruszać naszego drętwego Darcy'ego.
|
Ja nie napisałam tego z rozczarowaniem. Mnie się też podoba, choć na rozsądnego nie wygląda Jest bardzo sympatyczny, ale całkiem inny niż we wszystkich ekranizacjach, no i oryginale książkowym też nie jest takim rozrabiaką
Maryann - Wto 20 Lut, 2007 12:23
Może i nie wygląda na rozsądnego (nawiasem mówiąc - Darcy przy nim też się momentami mało rozsądnie zachowuje), ale chyba pozory mylą.
Weź pod uwagę, że został prawnym opiekunem Georgiany, więc chyba wuj musiał w nim dostrzec jakieś ukryte zalety, skoro powierzył mu swoją córkę.
Po prostu może pułkownik wyznaje zasadę "miło szaleć, kiedy czas po temu" ?
Ania1956 - Wto 20 Lut, 2007 12:25
| Alison napisał/a: |
| QaHa napisał/a: | | Ania1956 napisał/a: | | Chyba jestem niecierpliwym czytelnikiem, czekam z niecierpliwością na jakąś żywszą akcją. |
no coz obawiam sie ze musisz przeczekac Boze Narodzenie bo Lizzy pojawia sie dopiero w Rosings a to zdaje sie nei te świeta |
Święta może i nie te, ale i w Boże Narodzenie nudno nie będzie. A i potem się będzie działo... Co prawda, bez Lizzy (przynajmniej w realu), ale jednak... |
Dzięki.To sie bardzo cieszę i czekam na Boże Narodzenie.
|
|
|