Ekranizacje - Perswazje Persuasion (2007)
Maryann - Czw 03 Maj, 2007 18:50
| Marija napisał/a: | | Gosia napisał/a: | Rupert jako Wentworth jest intrygujacy i seksowny.
Wystarczy ze stoi i patrzy, nawet nie musi nic mowic. | Rychtyk jak pan Darcy - stoi i patrzy, a my leżymy . Skąd oni mają TEGO tyle w sobie? :oops: |
Jak to SKĄD ?
Harry_the_Cat - Czw 03 Maj, 2007 18:52
Wiesz akurat w TYM wątku to mi bardziej chodzi o to, że ja nie czuję tych zachwytów nad Rupem niż o Hnery'ego.
Obiektywnie - facet jest przystojny, parafrazując mojego kolegę - nic mu się nie dzieje. Ale absolutnie jest mi obojętny.
Maryann - Czw 03 Maj, 2007 18:57
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Obiektywnie - facet jest przystojny, parafrazując mojego kolegę - nic mu się nie dzieje. Ale absolutnie jest mi obojętny. |
Z ust (a raczej spod klawiatury) mnie to wyjęłaś... :grin:
Gosia - Czw 03 Maj, 2007 19:00
Mnie tam obojetny nie jest
Caitriona - Czw 03 Maj, 2007 19:09
Jako facet to Rupercik raczej nie, ale jako kapitan to bardzo mi się podobał, oj bardzo...
Marija - Czw 03 Maj, 2007 20:03
| Caitriona napisał/a: | Jako facet to Rupercik raczej nie, ale jako kapitan to bardzo mi się podobał, oj bardzo... | Szkoda, że nie lata w mundurze, jak Ciaran paskudnik .
Caitriona - Czw 03 Maj, 2007 22:07
Oj, munduru to mi brak! Na początku to było w ogóle dla mnie nie do przyjęcia, ale teraz, blondyn bez munduru też może być
asiek - Pią 04 Maj, 2007 01:46
| achata napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Powiedziałabym nawet, że jest zbyt ładny - w jaki sposób udało mu się uchować z tą różaną, angielską cerą po ośmiu latach spędzonych na morzu ? |
Mam dokładnie to samo odczucie. Londyński panicz z niego a nie wilk morski, ... |
Sprawa jest prosta, piękną cerę Kapitan zawdzięczał codziennej dawce tranu /wiadomo wit.A/ oraz piększydłom wyrabianych na bazie wodorostów iiii.... innego zielska, tudzież wazielinie. Jako dżentelemen z u-mia-rem korzystał z trunków, toteż jego zmysłowy nos nie jarzył się czerwienią.
W scenie rozgrywanej na falochronie dzielnie się trzymał mimo, że silny wiatr i lodowata woda atakowały go nieustannie,.....znaczy Wilk Morski w 100% ! I tej opcji się trzymamy !
QaHa - Pią 04 Maj, 2007 07:29
Drogie Panie jekby nam się ukazał gość z (za przeproszeniem) czerwonym pyskiem i ubytkami w zębach od braku witamin - to same pomyślcie ..... nie byłybyśmy bohaterem zachwycone a i miłość Anny pewnie bardziej do litości byłaby podobna
migotka - Pią 04 Maj, 2007 07:49
obejrzałam i jestem zachwycona!!! może dlatego, że PERSWAZJE są moja ulubioną powieścią;)
Marija - Pią 04 Maj, 2007 08:31
| QaHa napisał/a: | | Drogie Panie jekby nam się ukazał gość z (za przeproszeniem) czerwonym pyskiem i ubytkami w zębach od braku witamin - to same pomyślcie ..... nie byłybyśmy bohaterem zachwycone a i miłość Anny pewnie bardziej do litości byłaby podobna | No faktycznie, to jest niewątpliwie słuszna uwaga . Nadmiar realizmu zdecydowanie by posągowej urodzie kapitana zaszkodził .
Maryann - Pią 04 Maj, 2007 08:54
| asiek napisał/a: | | achata napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | Powiedziałabym nawet, że jest zbyt ładny - w jaki sposób udało mu się uchować z tą różaną, angielską cerą po ośmiu latach spędzonych na morzu ? |
Mam dokładnie to samo odczucie. Londyński panicz z niego a nie wilk morski, ... |
Sprawa jest prosta, piękną cerę Kapitan zawdzięczał codziennej dawce tranu /wiadomo wit.A/ |
Tyle witaminy A i taka alabastrowa buzia ? Przecież karoten przyspiesza opalanie. Nawet nie w tropikach...
Marija - Pią 04 Maj, 2007 08:59
Szukacie dziury w całym (Rupercie ). Przecież to romantyczna bajka .
Maryann - Pią 04 Maj, 2007 09:04
Jeżeli nawet szukamy, to nie w Rupercie ( ), tylko w jego roli.
A bajka to jest rzeczywiście i całkiem romnantyczna.
Tak a'propos, wczoraj po drugim oglądaniu nasunęło mi się pytanie: czy kapitan kupił Annie Kellynch Hall w prezencie ślubnym ? A jeśli tak, to ciekawa jestem, w jaki sposób zdołał tego dokonać ?
Gosia - Pią 04 Maj, 2007 09:06
Maryann, nie mam pojecia jak to sie stalo, ale sie nad tym nie zastanawiam
To przeca ladna scena :grin:
Maryann - Pią 04 Maj, 2007 09:12
A czy ja mówię, że nieładna ? Bardzo ładna.
Tak mi się po prostu rzuciło na uszy, to się zapytowywuję... :grin:
Marija - Pią 04 Maj, 2007 09:24
| Maryann napisał/a: | | czy kapitan kupił Annie Kellynch Hall w prezencie ślubnym ? A jeśli tak, to ciekawa jestem, w jaki sposób zdołał tego dokonać ? | W każdym razie to bardzo ładnie z jego strony, taka pamiątka ślubu .
Maryann - Pią 04 Maj, 2007 09:34
Pamiątka rzeczywiście bardzo ładna. Ja się tylko zastanawiam, jak zdołał przekonać pana Elliotta, żeby mu ją odstąpił.
Anonymous - Pią 04 Maj, 2007 10:31
Maryann też się nad tym zastanawiam, czy pan Elliott mógł tak o sobie sprzedać majątek,
Marija - Pią 04 Maj, 2007 10:35
Ej, czy młodszy krewniak pan Elliot nie miał aby wyłączności do dziedziczenia??
Maryann - Pią 04 Maj, 2007 10:44
No właśnie - czy sir Walter mógł sobie tak po prostu sprzedać majątek ? A co z tytułem baroneta, który był "przywiązany" do majątku ? On był przecież niesprzedawalny...
Ta transakcja jest trochę nieprawdopodobna. Po pierwsze sprzedaż Kellynch równałaby się wydziedziczeniu młodszego Elliotta, co sir Walter pewnie zrobiłby już dawno, gdyby mógł (przecież bardzo się nie lubili). I po drugie - gdyby mógł, to sprzedałby przynajmniej część posiadłości żeby spłacić najpilniejsze długi...
Anonymous - Pią 04 Maj, 2007 10:52
no gdybny można było to posprzedawać to i pan Elliot i np. Pan Bennet mogliby to opchnąc te chaupy i po sprawie
Maryann - Pią 04 Maj, 2007 10:59
Jak już jestem namolna, to dalej będę: ile mógł być wart taki majątek ? Czy kapitana byłoby stać na kupienie żonie takiego prezentu ?
Przecież nawet jego szwagier (w końcu admirał, a nie kapitan), nie szukał majątku na własność, a tylko dzierżawy...
Marija - Pią 04 Maj, 2007 11:06
Hehe, może coś sobie upiracił (upiratował ?) na boku
Anonymous - Pią 04 Maj, 2007 11:09
No własnie, tam jest wspomniane, że wrócił wzbogacony, ale aż tak?
A Admirał może dzierżawił, bo wiedział, że go będzie ciągnąc na morze to nie opłaca sie kupować, albo miał zamiar wybierać sie do krainy wiecznych łowó a nie miał dzieci i mu sie nie opylało.
Ale też jestem za opcją, że taki dom, posiadłość, to nie kapelusz i nie kupuje się tak o.
Chociaz w zakończeniu Dumy i Uprzedzenia jest napisane że Bingley kupił wreszcie posiadłość, a on nie był znowu az tak zamozny
|
|
|