To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Perswazje Persuasion (2007)

malmik - Śro 02 Maj, 2007 21:51

Gosia napisał/a:
Trifle, no racje masz. Jakos to nie po dzentelmensku bylo, ale czy w ksiazce nie tak tez bylo, ze Anna musiala isc sama?

W książce to ona musiała ciągnąć kochaną siostrzyczkę i dlatego była zmęczona

Anonymous - Śro 02 Maj, 2007 22:47

aśku tu nie chodzi o wyszarpnięcie, ja mam bezwarunkowy odruch, ostrzegam znajomych bo jak mnie się szarpbie to mogę odwinąc mocno.
Ale Jakbym poczyła kapitańskie ramię to chyba bym nie smiała

asiek - Śro 02 Maj, 2007 23:10

Fragment rozmowy pomiędzy Harrvil’em a Wentworth’em /cytat - napisy Alison/.
[…] Tak, będzie niezwykłą żoną, Fredericku, gratuluję Ci.
[...] Sugerujesz, że istnieje jakieś porozumienie między mną a panną Musgrove ?
Oczywiście, a nie ?
Oczywiście, że nie. Zaskakuje mnie, to co mówisz.
Chcesz powiedzieć, że ona w ogóle Cię nie obchodzi ? […] Bardzo rozczarujesz zarówno ją , jak i jej rodzinę.
[...]
Jeśli, to co mówisz jest prawdą, muszę się z nią związać, ze względu na mój honor.


To był powód do zawarcia małżeństwa !!! :shock: Kilka wspólnych spacerów, kilka /wymuszonych przez skaczącą z każdego wzniesienia ... damę :roll: / macanek w talii, dwa tańce i już ! .... Podwaliny stałego, trwałego związku zostały stworzone. :cool:
Tak sobie myślę, że w naszych realiach powyższa rozmowa przebiegałaby zuuupełnie inaczej, ot chociażby tak:
Fredericku, gratuluję !Zostaniesz ojcem ! Wyznaczyliście już z panną Musgrove datę ślubu ?
ŚLUBU ?! O czym Ty mówisz, ja-kie-go ślu-bu ? Najpierw zlecę badania DNA i upewnię się co mego ojcostwa, a potem ewentualnie ustalimy wysokość alimentów. Ślub ...też pomysł!


Taak,... z jednej skrajności przeszliśmy do drugiej. :rumieniec:
Chyba wolę tę pierwszą. :wink:

asiek - Śro 02 Maj, 2007 23:13

lady_kasiek napisał/a:
ja mam bezwarunkowy odruch, ostrzegam znajomych bo jak mnie się szarpbie to mogę odwinąc mocno.

Kaśku, doskonale Cie rozumiem, mam podobnie. :mrgreen:

Ulka - Śro 02 Maj, 2007 23:20

asiek napisał/a:
:shock: Kilka wspólnych spacerów, kilka /wymuszonych przez skaczącą z każdego wzniesienia ... damę :roll: / macanek w talii, dwa tańce i już ! .... Podwaliny stałego, trwałego związku zostały stworzone. :cool:

i już-panna miała byt, wikt i opierunek (no, nie, praniem to już musiała się zająć) zapewnione. A pan , skoro i tak w 90% się rozczarowywał (vide Karol M., pan bennet etc) to co mu za różnica:przed ślubem czy po :wink:

Anonymous - Śro 02 Maj, 2007 23:27

asiek napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
ja mam bezwarunkowy odruch, ostrzegam znajomych bo jak mnie się szarpbie to mogę odwinąc mocno.

Kaśku, doskonale Cie rozumiem, mam podobnie. :mrgreen:

jak na damę przystało :D

Ale serio bardzo szybko zobowiązania się zaciągało.

A o jakiego AKrola M biega bo nie nadążyłam. :cool:

Gosia - Czw 03 Maj, 2007 09:14

W koncu i w N&S pani Thornton powiedziala do Johna, ze "jest zobowiazany honorem" do poslubienia Margaret, z w powodu jej zachowania w czasie buntu robotnikow. Ot, honorowi ludzie byli kiedys
asiek - Czw 03 Maj, 2007 12:04

Gosia napisał/a:
Ot, honorowi ludzie byli kiedys

Prawda. :cool:
Honorowy mężczyzna... chyba w każdej z nas wzbudza baaardzo pozytywne uczucia. :serce:

Przy okazji, przypomniała mi się jedna z "nieuczesanych myśli" Leca:
Własna śmierć nie jest dla dżentelemena żadną wymówką !
:cool: :wink:

Maryann - Czw 03 Maj, 2007 15:12

No to wreszcie sobie pooglądałam. Dwa razy.
Nie mogę powiedzieć, że ta ekranizacja mi się nie podobała, ale... Zgadzam się z Gitką, że brakuje jej tego specyficznego, austenowskiego dowcipu. Te postacie, z których w książce Jane drwi i żartuje (jak sir Elliott, czy Mary Musgrove), w filmie są po prostu złe albo niesympatyczne. Sceny z listem odżałować nie mogę... :evil:

O dziwo nie przeszkadza mi wygląd Sally Hawkins. Ona nawet nie jest taka brzydka - to chyba raczej kwestia tej nieszczęsnej fryzury i "kanapowych" kiecek. Ale jej Anna jakoś nie bardzo mnie przekonuje. Jest taka zahukana, nieśmiała i sprawia wrażenie, że wszystkich się boi. Słabo mi przypomina tę spokojną, opanowaną Annę z powieści. U Sally wszystkie uczucia są tak wyraźnie wypisane na twarzy, że aż dziw bierze, że wszyscy wokół z Fryderykiem włącznie jeszcze się nie zorientowali, że ona go nadal kocha.

A'propos Fryderyka...

Harry_the_Cat napisał/a:
Alison napisał/a:
I niech się żadna nie waży powiedzieć, że on jej nie bierze, bo każę napisy oddać

To ja powiem, że mnie nie bierze - nic a nic - zanim w ogóle zaryzykuje zajrzenie do skrzynki.... :rumieniec:

No to ja powiem, że mnie też coś nie bardzo. :wink:
Nie przeczę, to bardzo atrakcyjny facet i nie przeszkadza mi zupełnie, że blondyn. :grin: Patrząc na jego powierzchowność zdecydowanie łatwiej (niż w przypadku Ciarana) uwierzyć, że tak szybko zawrócił w głowie obu pannom Musgrove. Powiedziałabym nawet, że jest zbyt ładny - w jaki sposób udało mu się uchować z tą różaną, angielską cerą po ośmiu latach spędzonych na morzu ?
No i w przeciwieństwie do Sally jest taki chłodny i obojętny... Jakoś nie mogę w nim dostrzec tej burzy uczuć, która podobno nim targa...

achata - Czw 03 Maj, 2007 15:51

Maryann napisał/a:
Powiedziałabym nawet, że jest zbyt ładny - w jaki sposób udało mu się uchować z tą różaną, angielską cerą po ośmiu latach spędzonych na morzu ?

Mam dokładnie to samo odczucie. Londyński panicz z niego a nie wilk morski, chociaż jak pisałam w niektórych scenach przyprawia o przyspieszone bicie serca. Podsumowując: wole Henrysia T.

Maryann - Czw 03 Maj, 2007 16:14

achata napisał/a:
Londyński panicz z niego a nie wilk morski,

Prawda ? Że się podeprę "autorytetem" sir Waltera Elliotta "marynarz starzeje się wcześniej niż każdy inny mężczyzna."

achata napisał/a:
chociaż jak pisałam w niektórych scenach przyprawia o przyspieszone bicie serca.

w niektórych... :wink:

Anonymous - Czw 03 Maj, 2007 16:51

Niech tylko Mateczka wróci, ale was przetrzepie, że napadacie na świętości ;p
Anonymous - Czw 03 Maj, 2007 16:54

achata napisał/a:
w niektórych scenach przyprawia o przyspieszone bicie serca.

Mi też czasami się podobał, jednak za mało grał, a samo bycie w kadrze nie wystarczyło, bym się bezsensownie zakochała :D . Też wolę Tilney'a, może dlatego, że jego atrakcyjność (lub jakkolwiek to nazwać) nie polega na wyglądzie, ale na charakterze i uroku osobistym.

Maryann - Czw 03 Maj, 2007 16:58

lady_kasiek napisał/a:
Niech tylko Mateczka wróci, ale was przetrzepie, że napadacie na świętości ;p

Mateczka jak to Mateczka, dzieciom przebaczy, nawet niesfornym... :wink:

Gosia - Czw 03 Maj, 2007 17:00

E tam! Rupert jako Wentworth jest intrygujacy i seksowny.
Wystarczy ze stoi i patrzy, nawet nie musi nic mowic.
Nie da sie tego powiedziec o JJu. Ile ten JJ musi sie nawdzieczyc, naprzechylac lepka, nausmiechac sie, zeby w ogole sprawic jakies lepsze wrazenie.
Rupert ma to wszystko bez zadnego wysilku :mrgreen:

Maryann - Czw 03 Maj, 2007 17:06

Ja nie przeczę, że Rupert jest bardzo dekoracyjny. Jak dla mnie w roli Wenwortha nawet trochę za bardzo...
achata - Czw 03 Maj, 2007 17:08

Z tego co wiem, to Harry was nie rozpieszcza więc dla złaknionych teldysków z Perswazji:
http://www.ordinaryangels.co.uk/Persuasion.html
Dwa nowe wideła autorstwa pinkfairy są naprawdę piękne (że starsze cudowne, już o tym kiedyś była mowa w innym wątku)

Gosia - Czw 03 Maj, 2007 17:53

A tu na poparcie mojej tezy:
http://www.youtube.com/watch?v=I4Qp9D1MbPQ
:thud:

trifle - Czw 03 Maj, 2007 18:03

Maryann napisał/a:
achata napisał/a:
Londyński panicz z niego a nie wilk morski,

Prawda ? Że się podeprę "autorytetem" sir Waltera Elliotta "marynarz starzeje się wcześniej niż każdy inny mężczyzna."

achata napisał/a:
chociaż jak pisałam w niektórych scenach przyprawia o przyspieszone bicie serca.

w niektórych... :wink:


I ja tak myślę. Zachwycający nie był, nie urzekł, posągowy aż nazbyt, w dwóch scenach mnie się podobał bardziej niż w innych, ale nic poza tym. Henry T. jakiś taki bardziej ludzki mi się wydaje, sympatyczniejszy, fajniejszy no :rumieniec:

Harry_the_Cat - Czw 03 Maj, 2007 18:22

Achato, Maryann, Trifle - :kwiatek: senk ju.
Maryann - Czw 03 Maj, 2007 18:22

trifle napisał/a:
Zachwycający nie był, nie urzekł, posągowy aż nazbyt, w dwóch scenach mnie się podobał bardziej niż w innych, ale nic poza tym.

On mi się nawet podoba. Jako facet (choć rzeczywiście trochę zbyt posągowy).
Ale w tej roli - niekoniecznie.

trifle napisał/a:
Henry T. jakiś taki bardziej ludzki mi się wydaje, sympatyczniejszy, fajniejszy no :rumieniec:

Henry T to u mnie jeszcze na półce leży i czeka na właściwy moment... :wink: [/fade]

Anonymous - Czw 03 Maj, 2007 18:27

Maryann napisał/a:
On mi się nawet podoba. Jako facet. Ale w tej roli - niekoniecznie.

Ja miałam przede wszystkim inne wyobrażenie Wentwortha, ekscytowałam się nim jak colinowym Darcy'm, a raczej mnie nie ruszył, prezentował się bardzo dobrze, ale nie wzbudzał we mnie emocji jakich się spodziewałam. Henry przeciwnie :serduszkate:

Harry_the_Cat - Czw 03 Maj, 2007 18:29

No to jeszcze kwiatek dla Nimolth, bo zapomniałam. :kwiatek:
Maryann - Czw 03 Maj, 2007 18:35

Nimloth napisał/a:
Maryann napisał/a:
On mi się nawet podoba. Jako facet. Ale w tej roli - niekoniecznie.

Ja miałam przede wszystkim inne wyobrażenie Wentwortha, ekscytowałam się nim jak colinowym Darcy'm, a raczej mnie nie ruszył, prezentował się bardzo dobrze, ale nie wzbudzał we mnie emocji jakich się spodziewałam.

Nic dodać, nic ująć... Powiem więcej - we mnie jako Wenworth więcej emocji wzbudza niepiękny bynajmniej Ciaran. Mam wrażenie, że mentalnie jego kapitanowi jakoś bardziej bliżej do oryginału...

Gosia napisał/a:
Maryann napisał/a:

Henry T to u mnie jeszcze na półce leży i czeka na właściwy moment... :wink:

:rotfl:

He, he, he... :mrgreen:

Marija - Czw 03 Maj, 2007 18:45

Gosia napisał/a:
Rupert jako Wentworth jest intrygujacy i seksowny.
Wystarczy ze stoi i patrzy, nawet nie musi nic mowic.
Rychtyk jak pan Darcy - stoi i patrzy, a my leżymy :thud: . Skąd oni mają TEGO tyle w sobie? :roll: :oops:
Harry, Henryś też tylko stoi i patrzy, ale z uśmieszkiem :serduszkate: :paddotylu: ...A jak to błotko z buzi wyciera :razz: ...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group