To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Richard Armitage - Guy of Gisborne 3 (Robin Hood seria 3) 2009

BeeMeR - Pon 12 Paź, 2009 15:20

Gosia napisał/a:
"Lady of Dreams") ~ Richard Armitage
ładne, ale i tak ze wszystkichGuyowych fanvidów najbardziej lubię Delilah :serduszkate:
http://www.youtube.com/watch?v=JrDPOn3yBB4

Gosia - Pon 12 Paź, 2009 18:20

Też lubię "Delilah", oparta jest na sezonie 2 i fajnie ujęcia dopasowane do tekstu. :D

Dzięki za skomplementowanie avatara. Mi też się podoba, że powiem nieskromnie ;)

Mara - Pon 12 Paź, 2009 22:21

Piękne te teledyski w dużej rozdzielczości. I muzyka zdecydowanie bardziej klimatyczna niż ta, którą zaserwowano w serialu. Pasuje świetnie, szczególnie do Sir Guya.
Ja znalazłam coś takiego:
Guy&Meg – utwór “Now Is Here” z “Robin of Sherwood”
http://www.youtube.com/wa...feature=related
W tym “Robin Hoodzie” muzyka Clannad sprawdza się równie dobrze.

Gosia - Pon 12 Paź, 2009 22:35

Faktycznie bardzo ładne :D

I jeszcze jeden:
guy and meg - one last goodbye
http://www.youtube.com/watch?v=_iybVRXJuPU
Po prostu nie mogę się napatrzeć na Rysia ;)

Gosia - Czw 15 Paź, 2009 22:00

Obejrzałam sobie 11 odcineczek i tam było trochę zabawnych tekstów :mrgreen:
W tym w wykonaniu Rysia-Guya. Pomysł z Archerem całkiem dobry.
Niezłe sceny z walką "trzech muszkieterów".
Trochę śmiesznostek, jak ta na przykład, że konie po wybuchu nie spłoszyły się, dzięki czemu Guy uszedł z życiem i dopiero został uwolniony przez połączone siły dwóch strzał - Archera i Robina :mrgreen:

Mara - Czw 15 Paź, 2009 22:27

Chyba najbardziej zwaliły mnie z nóg słowa z początku tego odcinka i wspólnej walki Robina z Sir Guyem, kiedy Sir Guy mówi do Robina po przywołaniu kwestii Marian: „Nie poproszę cię nigdy o wybaczenie, bo sam sobie nie mogę wybaczyć”. Tak po prawdzie to Sir Guy ma prawo mieć znacznie większe pretensje do Robina za spapranie mu żywota niż odwrotnie, gdyż zabijając Marian Sir Guy unieszczęśliwił znacznie bardziej samego siebie niż Robina (który szybko się pocieszył z innymi, a o Marian przypominał sobie tak dla zasady głównie w obliczu Sir Guya). To aż czuć jak ogromny szacunek już od młodości miał Guy do swoich rodziców, a Hood uznaje to za niezły dowcip, że jego ojciec uwiódł szlachetną sąsiadkę i ma jeszcze czelność kpić, że się pewnie nie opierała zbytnio. Reakcja Sir Guya prawidłowa, szkoda, że bardziej dupka nie sprał za te słowa nim kompani przybyli z odsieczą.
Gosia - Czw 15 Paź, 2009 22:38

Fotki z 11 odcinka



Zgadzam się z Tobą całkowicie, Maro. Ze wszystkim co powyżej napisałaś.
I wyraźnie tu widać, że Guy musi żyć z tym piętnem, jest znienawidzony przez wszystkich i sam siebie nienawidzi za, to co zrobił.
Mówi także, że kochał Marian. Powtórzy to jeszcze w ostatnim odcinku.
Natomiast, w świetle tego, że Robin dość szybko całował się z Isabelą i Kate, nie bardzo wierzę w jego miłość.

Gosia - Sob 17 Paź, 2009 15:36

Ponieważ moja miłość do Rysia zapłonęła ponownie pełnym blaskiem :serduszkate: przeszukuję codziennie youtube w poszukiwaniu ciekawych muzycznych clipów ;) Znalazłam właśnie świeżutki, który Wam polecam, bo dużo w nim stuffu, sporo efektów przenikania (chwilami może zbyt dużo) , ale teledysk jest naprawdę bardzo ciekawy. Są spoilery!

Robin Hood - Guy & Marian - Shattered (maked by KatSw3)
http://www.youtube.com/watch?v=Gp-ffztvdqM
Clips: Robin Hood BBC (series 1, 2 & 3)
Music: Shattered by Trading Yesterday

Mara - Sob 17 Paź, 2009 16:06

Dziękuję Gosiu za wspaniałe znaleziska na Youtube.
Sam motyw, że od pod koniec III serii Robin z Sir Guyem mają wspólną sprawę i walczą ramię w ramię jest nowy i nawet interesujący. Tego z pewnością nie spodziewałam się w tej serii. Mam wrażenie, że w tej parze to Sir Guyowi jest ciężej przezwyciężyć niechęć do Robina niż Hoodowi do niego. Wydaje mi się, że Robin nie przywiązuje do relacji z ludźmi takiego znaczenia, traktuje to bardziej w kategoriach zysków i strat, ale nie osobiście. Wszelkich zdrad czy urazów nie bierze tak bardzo do serca jak Sir Guy. Dlatego łatwiej mu przebaczyć i przejść do porządku nad wieloma sprawami. Takiemu totalnie bezrefleksyjnemu typkowi jest łatwiej, bo nie zamęcza się tym, co inni mu zrobili lub co sam uczynił względem kogoś. Dlatego właśnie szybko pozbierał się śmierci Marian, zakopał pierścionek i już mógł startować do kolejnych niewiast. A Sir Guy zadręczał się tym co zrobił i stracił aż do śmierci. Pozostaje mi tylko wierzyć, że przynajmniej po tamtej stronie znalazł ukojenie.

Gosia - Sob 17 Paź, 2009 16:31

Another one:

Guy's Letter - Richard czyta list Guya...
http://www.youtube.com/watch?v=_c4W_14rBxU
Story: Guy is writing a letter at the beginning of S3 displaying his grief in everything he has done and what he might do.
But to who? Robin? The desceased Marian?

Przypuszczam, że słowa Guya pochodzą stąd:
Richard Armitage reads two audiobooks tied to the third series of Robin Hood.
http://www.richardarmitag...udiobooks3.html

Mara - Sob 17 Paź, 2009 23:31

Z przyjemnością posłuchałabym wszystkich audiobooków, zwłaszcza "Robinhoodowych" w wykonaniu Richarda. Co za cudowny głos, modulacja, oddanie emocji i różnych bohaterów. Szukałam tych audiobooków w Londynie we wrześniu, ale niczego nie znalazłam. Albo trzymają w specjalnym miejscu, albo fanki wykupiły nakład.
Tu jest ten sam fragmencik "The Witchfinder" co na RAonline, ale z obrazkami:
http://www.youtube.com/wa...feature=related

Gosia - Nie 18 Paź, 2009 11:04

Dzięki.

Teraz dopiero zauważyłam, że w komentarzu pod "Guy`s Letter" jest napisane:
The letter came from the Ted Hughes readings Richard Armitage did
A więc wykorzystano listy Teda Hughesa do Sylvii Plath.

Gosia - Czw 22 Paź, 2009 21:02

Obejrzałam sobie jeszcze raz dwa ostatnie odcinki i wiecie? Jednak ostatnia scena z Guyem troszkę mnie wzrusza. Te wzniesione do góry oczy Rysia i słowa... :serce2:
W przypadku Robina to nie działa...

Mara - Czw 22 Paź, 2009 22:30

Nasz drogi Sir Guy zginął w walce - jak na prawdziwego Rycerza przystało i od miecza – niczym Marian, jakby ten sam los był im pisany. Wiedziałam, czułam, że zginie i miałam wcześniej obawy, że to się stanie od jakiejś przypadkowej strzały i zupełnie bez sensu – to byłoby znacznie gorsze. Odszedł z honorem i chyba pogodzony z tym, że Robin i Marian byli w sobie zakochani, wciąż jednak z jej imieniem na ustach. (A ty Robin patrz i się ucz co znaczy kochać!) Tu właśnie zaczęłam płakać - kiedy wypowiedział swe ostatnie słowa (pisałam wcześniej jak je sobie interpretuję) i do końca już nie przestałam. Łzy zaczęły mi ciec mocniej kiedy Tuck powiedział: „It’s time to say goodbye”. Robin nieco zyskał na koniec w moich oczach jako przywódca i zaczęło być mi go troszeczkę żal, kiedy żegnał się ze wszystkimi. Odchodził długo i z rozmachem jak co najmniej bohater opery. Pożegnanie z Muchem przypomniało mi to z „Największego wroga” z "RoS" z M. Praedem. Ryknęłam szlochem, gdy rzekł do Małego Johna: „Today it’s a good day to die”. A potem zepsuto mi to wszystko sceną z Marian! Byłam wściekła, że przyszła do niego po tym jak nie raz i nie dwa obściskiwał się z innymi. Nie zasłużył na wieczność z nią wcale! A Sir Guy, który nie przestał jej kochać i żałować tego co zrobił ani przez chwilę, został kompletnie sam, przysypany na koniec stosem kamieni z zamku Nottingham. Robin miał jeszcze na dodatek pogrzeb godny bohatera (choć ta biała lilija na piersi strasznie kiczowata i na wyrost). Z drugiej strony czy taki właśnie pogrzeb mają prawdziwi bohaterowie, czy może ich zmasakrowane ciała giną gdzieś na polu bitwy i jedyne co po nich pozostaje to wieczna pamięć?
Anaru - Czw 22 Paź, 2009 23:05

Hmmm... jest szansa gdzieś ten ekstrakt zobaczyć? :kwiatek: :mrgreen:
Anaru - Czw 22 Paź, 2009 23:12

Iiiii! :kwiatek: :kwiatki_wyciaga: :mrgreen:
(znaczy: jakbyś nie miała nic przeciwko) :kwiatek:

(Robin tam tylko zawadza w tym serialu i psuje efekt wizualny, zgadzam się w całej rozciągłości)

Mara - Czw 22 Paź, 2009 23:22

Czy ja także mogę nieśmiało poprosić o ekstrakt? Rozumiem, że to coś co można będzie śmiało nazwać "Sir Guy of Gisborne" i nic (czyli Robin) nie psuje przyjemności odbioru.
Podaję adres: mara.jade@gazeta.pl

Anaru - Czw 22 Paź, 2009 23:36

Mag13 napisał/a:
bo chyba gdzieś zagubiła.....

Uhm, zgubiło Ci się na poczcie? :mysle:
anaru_inne@wp.pl

Gosia - Pią 23 Paź, 2009 17:05

Scena z kwiatem leżącym na Robinie doprowadziła mnie do łez.... ze śmiechu :mrgreen:

Zgadzam się Maro, że Robin zupełnie nie zasłużył na to, by po niego przyszła Marian, tym bardziej, że ostatnio cały czas był z Kate. Nie mówiąc już o epizodzie z Isabellą. Szybko się pocieszył po stracie żony.

A biedny Guy cały czas tylko myślał o Marian i ją jedną kochał. Mnie jednak śmierć Guya podobała się bardziej, była bardzo spektakularna.
W sumie swoją działalnością (uśmiercił w końcu tyle osób, w tym kobietę którą kochał) zasłużył na podobną karę, może tylko nie z rąk siostry i szeryfa. To akurat było okropne. Jednak dość malowniczo leżał na tej podłodze. ;)
A Robin po prostu usiadł pod drzewem i to w niewygodnej pozycji, w której nie wyglądał szczególnie ujmująco...
Qurcze, Marian powinna przyjść do Guya i mu przebaczyć. :wsciekla:

Sofijufka - Pią 23 Paź, 2009 17:19

no.... u Robina tez sie mogła zjawi, aby dać mu w zęby. Ale goopia za życia, goopia po smierci.... :bejsbol:
Gosia - Sob 24 Paź, 2009 14:58

Kolejny klipek. Jak muzyka jest dobra, to ja mogę oglądać setki takich video ;)
'When You're Falling' ~ Guy of Gisborne (Richard Armitage) fanvid
Muzyka: Peter Gabriel i Afro Celt Sound System
http://www.youtube.com/watch?v=r15qciuJdiA
Znowu autorem tego klipu jest: Delicate Blossom

Mara - Pon 26 Paź, 2009 18:51

W związku ze zbliżającym się świętem piosenka wspominkowa - o wszystkich, których scenarzyści ukatrupili w tym serialu: http://www.youtube.com/wa...feature=related
Piosenkę bardzo lubię, a pochodzi z "The Phantom of the Opera" A. L. Webbera.
Zachowano w tym serialu do pewnego stopnia wierność legendom, w których Robin ginie właśnie z ręki podstępnej kobiety (zwykle przeoryszy z Kirkless, od trucizny albo wykrwawiając się przez poluzowane opatrunki). Kiedy go tak kumple nieśli na marach, ja myślałam wyłącznie o biednym Sir Guyu, który skojarzył mi się ze stokrotką z baśni Andersena: "A kawałek murawy wraz ze stokrotką wyrzucono na drogę pełną kurzu, nikt nie myślał o kwiatku, który najwięcej współczuł małemu ptaszkowi i tak gorąco chciał go pocieszyć".
Jeżeli istnieje Niebo, to w nim wszystko musi być możliwe, inaczej nie byłoby Niebem. Dlatego chcę wierzyć, że znalazła się w nim druga Marian – tylko dla Sir Guya, dokładnie taka jaką ją zawsze widział i kochał.

Gosia - Pon 26 Paź, 2009 19:22

A propos kwiatka na Robinie, to się zastanawiałam, skąd oni go wzięli?
Czy takie kwiaty rosną w lesie?

Ja też żałuję, że Marian nie przyszła do Guya, ale chociaż możemy się cieszyć, że nie zginął jako na 100% zły człowiek, że to co złe zostało mu choć trochę odpuszczone.

BeeMeR - Śro 04 Lis, 2009 13:36

Sofijufka napisał/a:
no.... u Robina tez sie mogła zjawi, aby dać mu w zęby. Ale goopia za życia, goopia po smierci.... :bejsbol:
uwielbiam Was czytać :rotfl:

Aniu, a Ty się skarbami od Mag13 podziel - ja bym chętnie obejrzała ekstrakt z JE, N&S, GoG :excited:

Gosia - Śro 04 Lis, 2009 15:43

Ja mam wszystkie prócz JE :mrgreen:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group