Fantastyka - Opowieści z Narnii - książki, ekranizacje
achata - Pią 20 Cze, 2008 08:38
oj, tak. Łucja jest tak cudownie książkowa. Zgadzam się z przedmówczyniami, ile by ich wstecz nie wziąć
Diana - Pią 20 Cze, 2008 11:47
To fakt, te niektóre sceny z Łucją są bardzo subtelne, delikatne, a jednocześnie- urokliwe.
Idąc za przykładem innych dam, kupiłam także "Poradnik domowy" z DVD z "Lwem, czarownicą i starą szafą". Muszę przyznać, że końcowa scena w tej części zawsze mnie wzrusza: kiedy profesor mówi "czego oni ich uczą w tych szkołach?", udaje, że zagłębia się w pracy, a potem podnosi głowę i tak fajnie się uśmiecha, a wtedy rozbrzmiewa muzyka z serialu. Uwielbiam to!
achata - Pią 20 Cze, 2008 12:10
Są już fotki z brytyjskiej premiery:
http://www.gettyimages.co...entId=81617599#
http://wmoseley.com/galle...s.php?album=184
Fioletowa sukienka Anny jest dość podobna do tej czerwonej- ma chyba jedynie jakiś ozdobny tiulowy pasek. I Anna niezmiennie wygląda oszałamiająco. Fajne te fotki z drugiego linka Williama i Georgie. Rodzeństwo jak nic!
A tutaj: http://www.stuff.co.nz/stuff/4589619a1870.html
Brytyjska recenzja. Dosyć pochlebna. W skrócie: film głębszy, ciekawszy ale też bardziej mroczny- nie poleca zabierać dzieci poniżej 10 lat. Zachwyca się Benem porównując go do Orlando Blooma, natomiast nie wiedzieć czemu pisze, że Piotr w niektórych scenach wyglądach śmiesznie. Podobno ma coś z dolną wargą (?) i wygląda smarkato (? - "sulky" kojarzy mi sie że smarkaczem pociągającym nosem, ale pewności nie mam).
Zaraz się uaktywni komitet obronny i może ekspertki zweryfikują moje zrozumienie
RaczejRozwazna - Pią 20 Cze, 2008 12:22
nawet Skandar założył garnitur i krawat A jakie szpilki ma Anna Mimo wszystko, Anna wydaje mi się trochę "sztuczna"na tych wszystkich prmierach, w odróznieniu od reszty... może się mylę. za to na tych zdjęciach na statku (promie) wyglądą prześlicznie, jest sobą, np. tutaj http://wmoseley.com/galle...album=184&pos=4
Ben mówł, że ta premiera to climax całej "kampanii" i chyba faktycznie tak było.
Na tych fotkach zauważyłam, że bohaterowie faktycznie zżyli się ze sobą przez te ostatnie tygodnie, są na takim większym luzie, zwłaszcza Ben. A może to "atmosfera domu"? zresztą z tym "następnym Orlando Bloomem" jest chyba trochę tak, że "każda pliszka swój ogonek chwali" - w końcu Ben to Londyńczyk. Akurat w innych recenzjach nie zachwycali się nim aż tak (za to my tu nadrabiamy )
achata - Pią 20 Cze, 2008 12:48
Garnitur i krawat to jeszcze nic, ale Skandar tu w końcu założył eleganckie wizytowe buty! Trochę kajaki te jego stópki
Na takich szpilach jak Anna to ja bym się z miejsca pozabijała. Ja się przewracam nawet na niższych. Nie wiem czy Anna wygląda sztucznie, ale ubranie, uczesanie i uśmiech robią wrażenie. Sukienka prześlicznie udrapowana podkreśla figurę i wygląda doprawdy królewsko.
Admete - Pią 20 Cze, 2008 13:13
Jakie śliczne to zdjęcie Chyba sobie avatar zrobie
http://wmoseley.com/galle...album=184&pos=3
Loana - Pią 20 Cze, 2008 13:16
Wczoraj bylam po raz drugi na Kasprianie i jak zwykle stwierdzam, ze Kasprian jest SLODKI!!! KAWAII!!! Niektore minki jak strzela to ja tylko leze i podryguje, taki wspanialy jest .
Drugie obejrzenie pozwolilo mi wylapac wiecej szczegolow . Muzyka mi sie tym razem spodobala, bo nareszcie ja zauwazylam, zwlaszcza partie smyczkowe. Suknie dziewczyn sa sliczne . Atak na zamek jest jednym wielkim glupim pomyslem . Za duzo walki... a na dokladke bohaterowie to sie chyba nigdy nie mecza, Piotr po tym ostatnim pojedynku to jakby w ogole nie byl martwy. Sceny rHomantyczne przeslodzone do bolu. I znowu nie obejrzalam pocalunku i jestem happy!!!
RaczejRozwazna - Pią 20 Cze, 2008 16:37
To, że się nie męczą to chyba standard w takich filmach, nie? Sceny romantyczne- te najbardziej "słodkie" to podobno wycięli. mnie jakoś one w filmie nie przeszkadzają, jak na Holywood mogło być duuuuużo gorzej.
Skojarzyło mi się z "Tytanikiem" Te zdjęcia z promu są zresztą swietne.
| Diana napisał/a: |
Idąc za przykładem innych dam, kupiłam także "Poradnik domowy" z DVD z "Lwem, czarownicą i starą szafą". Muszę przyznać, że końcowa scena w tej części zawsze mnie wzrusza: kiedy profesor mówi "czego oni ich uczą w tych szkołach?", udaje, że zagłębia się w pracy, a potem podnosi głowę i tak fajnie się uśmiecha, a wtedy rozbrzmiewa muzyka z serialu. Uwielbiam to! |
Ja też sobie przypomniałam starą wersję. Oczywiście nie przeżywałam już tego tak jak w dzieciństwie, rozumiem też nieco młodsze pokolenie, któremu film wydaje się zupełnie anachroniczny. No tak, te animowane potworki są rzeczywiście potworne... Ale jest coś w tym serialu, co sprawia, że nadal w niektórych aspektacj góruje on według mnie nad nową wersją. Jest to taka "brytyjskość" do szpiku kości - narracja płynie powoli i statecznie, trochę w klimacie "five o'clocku". Piotr - toż to angielski dżentelmen w każdym calu, trochę taki "stary-maleńki" ale w tym wszystkim fantastyczny. Zuzanna według mnie jest całkiem książkowa, najmniej to mnie przekonuje Edmund.
kilka scen, które nadal witam z dreszczem wzruszenia:
- pierwsze przejście Łucji do Narnii - tę magię aż się czuje! (zresztą obok tej magiczności czuje się w tym filmie niesamowity realizm, namacalność - to chyba zasługa tego, że nie ma technik komputerowych... Przykład - żywe renifery św. Mikołaja )
- ucztujące wiewiórki z faunami - ach czemu tego zabrakło w nowej wersji!!
- Aslan pasujący chłopców na rycerzy
- scena koronacji ze spływającym z góry koronami...
- profesor - zgadzam się, widać, że jest "wtajemniczony"
- scena budzenia się wiosny - aż się ją czuje w tym filmie!
- i na koniec t o co najbardziej mi się podało - rusałki i driady grane przez młode dziewczyny w powłóczystych szatach i wieńcami na głowach. Zawsze sobie tak wyobrażałam te postaci, a te "kwiatowe istoty" z nowych wersji jakoś w ogóle mnie nie przekonują. Natomiast taki taniec driad i faunów w starej wersji jest wspaniały - piękny i bardzo narnijski...
nadal uważam, że jest to bardzo kochany i ciepły film, a jakby jeszcze była trochę lepsza technologia (gadające zwierzaki) to miałby sporą przewagę nad nową wersją.
RaczejRozwazna - Pią 20 Cze, 2008 18:17
Wiadomośc z ostatniej chwili - znamy już Eustachego!!! No, buźkę to on ma dośc wredną...
http://www.narniaweb.com/gallery.asp?new=1
Admete - Pią 20 Cze, 2008 18:30
Faktycznie Wygląda trochę wicked
achata - Pią 20 Cze, 2008 18:43
Ja w tej starej wersji nie znoszę Łucji, za to Edmund mnie przekonuje- ma w sobie coś z takiego złośliwego liska albo ulizanego kujona- obłudny i widać na co go Czarownica nabiera- na wrażenie siły i potęgi. Ta postac kojarzy mi się z pedantycznym faszystą. Zuzanna i Piotr ujdą ale w porównaniu z Anną i Wiliamem przepadają w moich oczach.
To co najbardziej lubię w starej wersji to pełna długa scena nadejścia wiosny oraz tak jak pisała RaczejRozważna- fauny i driady. Tam to jest ich pełno, podczas gdy w nowej wersji Narnijczyków (ze szlachetnym wyjątkiem Pana Tumnusa) poznajemy wyłącznie w rynsztunku bojowym i na polu walki. W starej wersji widać po prostu na czym polega urok Narnii, jest taka sielskość i więcej bajkowości. I lubię całą tę namaszczoną procedurę spożywania podwieczorku u bobrów. Jest taka książkowa. Pamiętam, że jak czytałam to mi aż ślinka ciekła.
Co do "spływajacych koron" to już sobie nie przypominam ale zdecydowanie uwielbiam tę scenę w nowej wersji z porozumiewawczo uśmiechniętym Panem Tumnusem i owacjami bobrów dla Łucji.
Eustachy mi się widzi. Mam nadzieję, ze sprawdzi się również po tej pozytywnej przemianie bo od razu widać, że prawdziwą wredota aż mu z oczu patrzy.
praedzio - Pią 20 Cze, 2008 18:47
Wiecie co? Tak patrzę na te fotki i najbardziej podoba mi się... reżyser.
achata - Pią 20 Cze, 2008 18:58
Lubisz blondynów, praedzio? Ja generalnie nie ale Andrew jest fajny człowiek i fajnie pokierował dzieciakami. Cenię go za to. Już wiem dlaczego ten aktor grający Eustachego wygląda tak wrednie- przypomina mi pewnego gimnazjalistę, który strasznie mi zalazł za skórę. Do tej pory mi ciarki chodzą jak wspominam...
Admete - Pią 20 Cze, 2008 18:59
Właśnie Achato, też mam skojarzenia z takimi wrednymi dzieciakami
praedzio - Pią 20 Cze, 2008 19:30
| achata napisał/a: | | Lubisz blondynów, praedzio? |
A wiesz, że nie? Ale facet ma w sobie coś z urody Damiana Lewisa - a ja takich ostatnio uwielbiam. To się chyba nazywa celtycka uroda, or something...
A poza tym chyba najbardziej naturalnie wyszedł na tych zdjęciach. Dzieciaki troszkę za bardzo "wyfiokowane", jeśli rozumiecie o co mi chodzi. Ale to chyba taki urok światowych premier - tony makijażu i całego tego blichtru...
RaczejRozwazna - Pią 20 Cze, 2008 19:36
| achata napisał/a: | | Edmund mnie przekonuje- ma w sobie coś z takiego złośliwego liska albo ulizanego kujona- obłudny i widać na co go Czarownica nabiera- na wrażenie siły i potęgi. Ta postac kojarzy mi się z pedantycznym faszystą. |
o to to, faktycznie!! Ale ja wolę nie wrednego, ale raczej zbuntowanego Edmunda w wykonaniu Skandara. bardziej wiarygodny po przemianie - bo ma jakąs szlachetność w twarzy, podczas gdy tamten - ani trochę.
| Cytat: | | Eustachy mi się widzi. Mam nadzieję, ze sprawdzi się również po tej pozytywnej przemianie bo od razu widać, że prawdziwą wredota aż mu z oczu patrzy. |
ja też mam taka nadzieję... bo nie bardzo mogę sobie to wyobrazić. Na pierwszy rzut oka to niezłe ziółko... na drugi też. Zobaczymy.
Aragonte - Pią 20 Cze, 2008 19:46
Hyhy, Titanic jak nic
Gunia - Sob 21 Cze, 2008 01:28
Tutaj Anna wyszła super:
.
Podobne (chyba z tej samej sesji) wklejała Thin.
Ona w ogóle jest bardzo ładna o ile ma szeroko otwarte oczy, bo je permamentnie mruży.
Nellie - Sob 21 Cze, 2008 12:29
Dla mnie na początku było zaskoczeniem, a potem dużą radością, że aktorzy odtwarzający role w Narnii, nie byli "olśniewającej" urody. Rozumiecie o co chodzi - tej cukierkowatej, wygładzonej, komercyjnej urody rodem z wszystkich kreskówek disneyowskich...Podobne odczucia miałam, kiedy zobaczyłam pierwsze kadry N&S.Ale podkreślam, że to na WIELKI PLUS
Diana - Sob 21 Cze, 2008 12:53
I do tego Anna ma tu świetny fryz. Bardzo lubię takie luźne loki!
Eustachy jest niezły! Na tych zdjęciach akurat nie jest uśmiechnięty, bo może wtedy miałybyśmy jakiś podgląd, jak by wyglądał po przemianie. Ale tak w ogóle, to mi chyba pasi.
Loana - Sob 21 Cze, 2008 12:59
Hmm, jakby Annie zdjeli te dwie wielkie gasienice z twarzy, ktore ma zamiast ust, to bardziej by mi odpowiadala...
Aragonte - Sob 21 Cze, 2008 13:42
Gąsienice?
De gustibus
RaczejRozwazna - Sob 21 Cze, 2008 13:52
Toż to usta a'la Angelina Jolie, podobno szczyt powabności, inne aplikują sobie botox, żeby mieć podobne. Ale racja - de gustibus...
achata - Sob 21 Cze, 2008 16:00
Zdaje się, że to Japończycy uważają, ze kobiece usta powinny być "jak pączek róży", małe i powściągliwe... Oglądałam kiedyś jakiś film, w którym padało takie zdanie. Z drugiej strony jednak Narnia się w Japonii oglądała i ogląda świetnie. Może zaszła zmiana w światopoglądzie?
Nie uważam Anny za jakąś wielką piękność, ale ma w sobie coś, umie się ubrać i z wywiadów wynika, że miła z niej dziewczyna.
RaczejRozwazna - Sob 21 Cze, 2008 16:08
Racja Achato - co do Anny zgadzam się z Tobą w 100 %
|
|
|