Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"
nicol81 - Sob 15 Mar, 2008 19:39
| RaczejRozwazna napisał/a: | | No nie wiem, mnie się wydaj, że i w ksiązce i w filmie ta przyjaźń tak naprawdę zaczyna się po ropzadzie Drużyny - ta pocz. II tomu. A troszkę rywalizacji tam jednak było - chociażby to przekomarzanie się kto więcej ubił orków.... |
W książce chyba ich przyjaźń zawiązała się w Lorii, wzięli wspólną łódkę. Rywalizacja też wypływa z odwiecznej nienawiści elfów i krasnali. A oni ją przewyciężają, np. teraz planują po wojnie wspólne wyprawy do lasów i jaskiń.
Chyba jednak kulminacja przyjaźni w książce jest szybciej- tu Legolas mówi, że cieszy się, że ma Gimlego przy sobie w bitmie o Helmowy Jar, w filmie powiedział to przy ostatniej bitwie.
nicol81 - Sob 15 Mar, 2008 19:41
| AineNiRigani napisał/a: | Tiaaa, świetnie zabrzmiało
- Kogo wolicie arwen-Aragorn, czy Eowyn - Aragorn?
- Gimlego i Lovelasa ( w duzym skrocie )
Ja jeszcze ksiazkowo zafascynowana byłam Eomerem i Faramirem, wyglad aktorów jedynie to pogłębił. Aczkolwiek mujszę przyznać, ze hama mi nie uciekł ani za pierwszym razem ani za dziesiątym ani za trzydziestym. Jakos tak wydawał mi sie dosc wazna postacia tamtych wydarzen, chociaz wyobrażałam go sobie zupełnie, zupełnie inaczej - dużo młodszego, bardziej postawnego, słomkowowłosego... |
To Hama był w filmie?
Czy też macie wrażenie, że on specjalnie przepuścił Gandalfa z laską, by ziachziachnąć Żmijowego Języka?
nicol81 - Sob 15 Mar, 2008 19:45
| RaczejRozwazna napisał/a: | Hmm tak szczerze to tej Arweny niewleie w książce... A związku Eowiny z Aragornem właściwie nie było więc trudno powiedzieć... mnie się podoba Faramir z Eowiną
|
Mi też podoba się Faramir z Eowiną, ale jeszcze nie ma tego związku, a nawet ja nie doszłam do Faramira. I wyznam, że Aragorna piastunka musiała upuścić w niemowlęctwie skoro woli szpiczatouchą od Eowiny Zwłaszcza, że tak zbliżył się z jej bratem...
fanturia - Sob 15 Mar, 2008 20:50
| nicol81 napisał/a: | | RaczejRozwazna napisał/a: | | No nie wiem, mnie się wydaj, że i w ksiązce i w filmie ta przyjaźń tak naprawdę zaczyna się po ropzadzie Drużyny - ta pocz. II tomu. A troszkę rywalizacji tam jednak było - chociażby to przekomarzanie się kto więcej ubił orków.... |
W książce chyba ich przyjaźń zawiązała się w Lorii, wzięli wspólną łódkę. Rywalizacja też wypływa z odwiecznej nienawiści elfów i krasnali. A oni ją przewyciężają, np. teraz planują po wojnie wspólne wyprawy do lasów i jaskiń. |
Dokładnie. A w filmie o wspólnych planach w ogóle nie ma mowy.
| nicol81 napisał/a: | | Chyba jednak kulminacja przyjaźni w książce jest szybciej- tu Legolas mówi, że cieszy się, że ma Gimlego przy sobie w bitmie o Helmowy Jar, w filmie powiedział to przy ostatniej bitwie. |
Zgadza się.
| nicol81 napisał/a: | To Hama był w filmie?
Czy też macie wrażenie, że on specjalnie przepuścił Gandalfa z laską, by ziachziachnąć Żmijowego Języka? |
Był. Nie wiem jak inni, ale ja takie wrażenie mam W końcu Rohhirimowie to dumny naród, a Grima upodlił ich władcę.
Anonymous - Sob 15 Mar, 2008 23:57
| nicol81 napisał/a: |
To Hama był w filmie? |
No, mnie sie od razu rzucil w oczy. Moze to kwestia tego, na co zwracaly uwage? ja go widze bardzo wyraznie - niemal tak wyraznie jak Grime, czy Eomera.
Pojawił sie nie tylko w scenie z laska, ale potem w bojce gdy Argorn, Lovelas i Gimli zaczeli rozrabiac, potem w bitwie z Waregami i potem o Helmowy Jar. W sumie jest go niemal tyle samo co eomera - chociaz moze ciut mniej kwestii wypowiada .
fanturia - Nie 16 Mar, 2008 08:46
| AineNiRigani napisał/a: | | nicol81 napisał/a: |
To Hama był w filmie? |
Pojawił sie nie tylko w scenie z laska, ale potem w bojce gdy Argorn, Lovelas i Gimli zaczeli rozrabiac, |
Jakoś nie kojarzę tej sceny...
Gunia - Nie 16 Mar, 2008 12:32
| nicol81 napisał/a: | RaczejRozwazna napisał/a:
Hmm tak szczerze to tej Arweny niewleie w książce... A związku Eowiny z Aragornem właściwie nie było więc trudno powiedzieć... mnie się podoba Faramir z Eowiną
Mi też podoba się Faramir z Eowiną, ale jeszcze nie ma tego związku, a nawet ja nie doszłam do Faramira. I wyznam, że Aragorna piastunka musiała upuścić w niemowlęctwie skoro woli szpiczatouchą od Eowiny |
Ja tam go rozumiem. Był na swój sposób romantykiem, wychował się wśród elfów, a Eowina to było konkretne babsko. I tak dostała najlepszą partię, więc miała fart.
nicol81 - Wto 18 Mar, 2008 09:20
Eowina miała fart niewątpliwie , ale najlepszą partię to Różyczka Cottonówna załapała Ale jak nie wiedziałam, że będzie miała fart, to było mi żal Eowiny
Ja zresztą mówiłam bardziej z punktu widzenia Aragorna. Był zajęty, więc inne go nie interesowały- a gdyby? Ja po prostu nie przejmuję się Arwen, bo jej nie znam.
Anonymous - Wto 18 Mar, 2008 17:42
Fanturio - jak Gandalf z ferajna zaczyna rozrabiac, Hama jako wierny rycerz, chce bronic swojego pana, ale Gamling go powstrzymuje. to ułamek sekundy jest, ale dla mnie bardzo wyrazny i rzucajacy sie w oczy.
fanturia - Wto 18 Mar, 2008 20:16
A..... o to chodzi. Ja tego rozrabianiem nie nazywam, tylko robieniem porządków . A Hama i Gamling świetnie wyszli w tej scenie .
achata - Śro 19 Mar, 2008 16:54
| AineNiRigani napisał/a: | | Pojawił sie nie tylko w scenie z laska, ale potem w bojce gdy Argorn, Lovelas i Gimli zaczeli rozrabiac, potem w bitwie z Waregami i potem o Helmowy Jar. W sumie jest go niemal tyle samo co eomera - chociaz moze ciut mniej kwestii wypowiada . |
A mnie sie wydawało, że wargowy zwiadowca naszego Hamę wykończył i biedulek nie dożył Helmowego Jaru. Mnie zastanawia co innego, ten zwątpiały chłopaczek z mieczem zanim przychodzi oddzial elfow,mówi,że jest synem Hamy. Tego Hamy?
Gamlinga niestety dostrzegam jedynie w scenie ubierania Theodena do bitwy. Piękny fragment i jeszcze ten wiersz....
Anonymous - Śro 19 Mar, 2008 19:58
| Anonymous napisał/a: | A mnie sie wydawało, że wargowy zwiadowca naszego Hamę wykończył i biedulek nie dożył Helmowego Jaru. Mnie zastanawia co innego, ten zwątpiały chłopaczek z mieczem zanim przychodzi oddzial elfow,mówi,że jest synem Hamy. Tego Hamy?
Gamlinga niestety dostrzegam jedynie w scenie ubierania Theodena do bitwy. Piękny fragment i jeszcze ten wiersz.... |
Ale ja nie pisałam o Helmowym Jarze, a o Meduseld. No i dodam, ze ja myslalam zawsze, ze ten zwiadowca to chyba Gamlinga wykończył...
Ale sprawdze sobie dzisiaj
Biorac pod uwagę książke - tak to byłby syn tego Hamy. Mnie sie w ksiazce bardzo podobały kontakty Merry'ego z chłopcami - taki element dzieciecej beztroski w samym sercu bitwy i wojny.
Anonymous - Śro 19 Mar, 2008 20:18
[quote="Gość"]A mnie sie wydawało, że wargowy zwiadowca naszego Hamę wykończył i biedulek nie dożył Helmowego Jaru. [/quote]
Tak, niestety
Aragonte - Śro 19 Mar, 2008 20:31
| Anonymous napisał/a: | | Gość napisał/a: | | A mnie sie wydawało, że wargowy zwiadowca naszego Hamę wykończył i biedulek nie dożył Helmowego Jaru. |
Tak, niestety |
Achato, jeśli to też Ty, to daj znać w wątku, a zrobię to samo co z poprzednią wypowiedzią Anonymusa Tzn. przekopiuję ją do Twego posta, a posta Gościa wyrzucę.
Mój post też zostanie wykasowany, naturalnie, żeby nie śmiecić.
nicol81 - Sob 19 Kwi, 2008 22:55
Dojechałam do Faramira Czy Tolkien miał fetysz szarych oczu? Chyba tylko Sam ma ciemne...Gordorczycy- ciemni, Rohimirowie- jasni? Ich historia aż się prosi o jakąś unię
Faramir- czemu nie przedstawia się jako brat Boromira? Skromność to czy podstęp?
I widac, że Sama jest coraz więcej we narracji...
RaczejRozwazna - Wto 22 Kwi, 2008 20:31
a propos szarych oczu - coś mi się kołacze, że to takie ekfickie oczy. Że niby gwiazdy się w nich odbijają Może po prostu nie są tak jednoznaczne jak oczy, które mają jakiś określony "normalny" kolor. szare są trochę jak kameleon - dostosowują się do ubioru, a poza tym mają głębię. Tak mi się zdaję...
A jeśli chodzi o Sama - myślę, że po postu dojrzewa i coraz więcej rozumie.
A ostrozność Faramira - cóż to normalne, gdy nie wiadomo kto jest przyjacielem a kto wrogiem....
fanturia - Śro 23 Kwi, 2008 07:44
| RaczejRozwazna napisał/a: | | A ostrozność Faramira - cóż to normalne, gdy nie wiadomo kto jest przyjacielem a kto wrogiem.... |
Zwłaszcza w takim miejscu. Jak sam powiedział - podróżnych tam nie ma a reszta to słudzy Wroga.
RaczejRozwazna - Sob 26 Kwi, 2008 21:36
a wracając do faramira - jak wam się podoba Ithillien? ja kocham to miejsce. Wydaje mi się, że Tolkien "wymyślił" je na wzór Lorien - tylko bardziej zwykłe, "dla ludzi"
BeeMeR - Nie 27 Kwi, 2008 00:02
Ja się ostrożnie i powoli przedzieram przez Fangorn
Ale dość wytrwale
praedzio - Nie 27 Kwi, 2008 07:44
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Tolkien "wymyślił" je na wzór Lorien - tylko bardziej zwykłe, "dla ludzi" |
Oswojone Lorien.
RaczejRozwazna - Nie 27 Kwi, 2008 08:44
O właśnie, własnie!!
Gunia - Nie 27 Kwi, 2008 14:28
Też bardzo lubię te obrazowe opisy Ithilien. To idealne miejsce dla Faramira, który w sumie ze wszystkich "wielkich" najmniej wiedział o elfach, ale najbardziej chyba był do nich duchowo podobny. A gwiazdy Ithilien...
nicol81 - Pon 28 Kwi, 2008 11:35
| RaczejRozwazna napisał/a: | a propos szarych oczu - coś mi się kołacze, że to takie ekfickie oczy. Że niby gwiazdy się w nich odbijają Może po prostu nie są tak jednoznaczne jak oczy, które mają jakiś określony "normalny" kolor. szare są trochę jak kameleon - dostosowują się do ubioru, a poza tym mają głębię. Tak mi się zdaję... |
Tak, elfickie- ale poza elfami te oczy mają Aragorn, Faramir, Eowina i chyba Boromir...To chyba niestatystyczne...
| RaczejRozwazna napisał/a: | | A jeśli chodzi o Sama - myślę, że po postu dojrzewa i coraz więcej rozumie. |
Myślę, że też Tolkien chciał skontrastować wciąż rozsądnego Sama i obarczonego pierścieniem Froda.
| RaczejRozwazna napisał/a: | | A ostrozność Faramira - cóż to normalne, gdy nie wiadomo kto jest przyjacielem a kto wrogiem... |
E, a ja już myślałam, że Faramir taki skromny...
RaczejRozwazna - Pon 28 Kwi, 2008 14:52
No, Aragorn jest też potomkim elfów bądź co bądź. A reszta - może te szare oczy zarezerwował Tolkien dla szlachetnych , czyli dla rasy panującej No bo to sami książęta, namiestnicy, albo księżniczki
A propos Fangornu. Przypomina się mi jedno z niedpowowiedzeń Tolkiena, które wyjątkowo mnie denerwowało. Otóż jak Aragorn, Gimli i Legolas nocują na obrzeżach Fangornu widzą postać starca w kapeluszu, który przygląda się im, a później znika. Jak następnego dnia spotykają Gandalfa, on informuje, że nie był tym starcem i że mógłby to być Saruman. Wydaje mi się to podejrzane - Saruman, i nic nie "zrobił" wędrowcom, nie zainteresował się nimi bliżęj? Dziwne...
BeeMeR - Wto 29 Kwi, 2008 22:18
A mnie nieco dziwi beztroska, z jaką wypuszcza się - bądź co bądź - wroga, tj. Grimę Smoczy Język, żeby znając wszystkie plany i słabości ludzi wracał do Sarumana. Bo jeszcze wypuszczenie Golluma, jako nieszkodliwego nieszczęśnika spokojnie mogę sobie wytłumaczyć
|
|
|