Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?
Anaru - Czw 15 Mar, 2007 00:48
| Aragonte napisał/a: | AineNiRigani napisał/a:
Jeju, jakie to piekne, Matulu !!!
Ja bym chciała jakąś nową powieść Matczynego autorstwa przeczytać...
Ja też! |
Tez! Tez! Tez!!!!
Cudne to bylo, az zal, ze juz sie pobrali i koniec
To co? Teraz jakas nowa powiesc w odcinkach...?
Aragonte, a cóz Ty robisz w pracy o tej porze? Jakis dyzur?
Alison - Czw 15 Mar, 2007 08:12
Ogromnie dziękuję za aplauz, ale mam ostre zatrucie strelicjami tudzież motylami paziami i narazie żadnych podobnych głupot tworzyć nie mogę, bo mi się w głowie poprzestawia. Ja już zaczynam tak gadać w realu, więc litości, bo się będę musiała zlustrować z tego wszystkiego :neutral:
A tak swoją drogą, komu by przeszkadzało jakby naprawdę tak się Trędzia kończyła? Człowiek by przeczytał do końca, odłożył książkę, duchowo i werbalnie wzmocniony, z zapasem słów na następne 30 lat zycia, i świat byłby piękny... n'est pas?
QaHa - Czw 15 Mar, 2007 08:15
| Alison napisał/a: | | A tak swoją drogą, komu by przeszkadzało jakby naprawdę tak się Trędzia kończyła? Człowiek by przeczytał do końca, odłożył książkę, duchowo i werbalnie wzmocniony, z zapasem słów na następne 30 lat zycia, i świat byłby piękny... n'est pas? |
nie wnosze zastrzezeń (może im się do alkowy nie pchajmy ), można sobie to i owo samemu powyobrażać, jak ktoś czuje paląca potrzebę
całe masy podziękowań Ali (ten kwiatek to taki wiosenny cebulkowy jest np krokus)
Mag - Czw 15 Mar, 2007 12:05
Matulku
Normalnie na twarz padam, bo cudnej urody to zakończenie jest.
Szkoda,ze nocne spotkania, nocki poślubne i ew. akty prokreacji tak po macoszemu :oops: :razz:
A poczytałabym trochę goracych opisów- jesli nie ordynackich to dawaj Trestke- męża mam w delegacji, to chociaz per procura bym zaznała przyjemności
Alison - Czw 15 Mar, 2007 13:42
W tem względzie twardam jak .... nie przymierzając :oops: .... Roman Bratny
Zbeszczeszczenie Trędzi po moim trupie się odbędzie!
Na wakacjach popełniłam takie cóś o nocy poślubnej Darcy'ego, ale... zapiszę Wam to w testamencie z adnotacją, "przeczytać 10 lat po mojej śmierci"
Kaziuta - Czw 15 Mar, 2007 16:45
Ja to sobie Matulu wydrukuje, a z mojej Trendzi ostatnie kartki wyrwę i Twoje piekne pisanie na ich miejsce wstawię.
A takiej miłości do późnej starości to po perostu Stefci zazdroszczę.
Gdzie Ci ordynaci mm, mm na miarę czasu.....
Co do kaptureczka to faktycznie masz rację śliczny był. Zabyła ja skleroza.
A dla Ciebie za wszystko krokusiki ze Szczecina.
Alison - Czw 15 Mar, 2007 17:03
| Kaziuta napisał/a: | Ja to sobie Matulu wydrukuje, a z mojej Trendzi ostatnie kartki wyrwę i Twoje piekne pisanie na ich miejsce wstawię. |
Wiesz, że ja chyba też? Nie będę się juz więcej dobijać, mogiłką, potokami łez i żałośnymi okrzykami przez 20 stron. Już się przywyczaiłam poniekąd do tego happy endu i też se zmienię, a co!
A za krokusiki dziękuję i zazdraszczam, że masz je w naturze, bo u nasz tesz kwitnom, ale tak jakoś pojedyniacko, a u Wasz to sztadami, jak widzę :neutral:
Gosia - Czw 15 Mar, 2007 17:20
Alternatywne zakonczenie "Trędowatej" by Alison zajęło mi 12 stron czcionką Times 10.
Macie rację, też sobie druknę i dołączę do ksiązki. Po co mam czytac smutne zakonczenie jak moge czytac o ich szczesciu
Alison, masz talent literacki, bez dwoch zdan!
Alison - Czw 15 Mar, 2007 17:24
Nawet nie zauważyłam, że tego się tyle zrobiło, taki bardziej kombinat jestem Huta Katowice, szybko, w dużych ilościach i niezbyt wysokiej jakości
Kaziuta - Czw 15 Mar, 2007 17:50
| Alison napisał/a: | | jestem Huta Katowice, szybko, w dużych ilościach i niezbyt wysokiej jakości |
O. co do jakości to bym się spierała.
Czy Cię nie obrażę jak powiem, że dałabym jej znak Q
Alison - Czw 15 Mar, 2007 20:24
| Kaziuta napisał/a: | | Alison napisał/a: | | jestem Huta Katowice, szybko, w dużych ilościach i niezbyt wysokiej jakości |
O. co do jakości to bym się spierała.
Czy Cię nie obrażę jak powiem, że dałabym jej znak Q |
O q!!! Ja cie przepraszam ... Sęk ju
Sorry, sorry, sorry
Marija - Czw 15 Mar, 2007 20:51
Mam pytanie o warsztat literacki Autorki: Ali, tworzyłaś na forum "na żywca" czy wklejałaś teksty? W końcu dużo tego jest (na nasze bezmierne szczęście :grin: ).
Anonymous - Czw 15 Mar, 2007 20:58
podejrzewam, że Macierz największą wene odczuwała na zajęciach. Warunki ekstremalne sprzyjają twórczości
Marija - Czw 15 Mar, 2007 21:02
| AineNiRigani napisał/a: | podejrzewam, że Macierz największą wene odczuwała na zajęciach. Warunki ekstremalne sprzyjają twórczości | Znaczy, że bazgroliła pod biurkiem?
Anonymous - Czw 15 Mar, 2007 21:05
Może nawet i na ...
BeeMeR - Czw 15 Mar, 2007 23:54
Och, piękne to było...
Alison - Pią 16 Mar, 2007 08:17
Nie, tylko pierwszy kawałek napisałam na zajęciach :oops: (tylko mnie nie zdradźcie ). I nie pisałam na biurku, tylko na komputerze, bo miałam zajęcia na pracowni komputerowej. Ale grupa była bardzo zdolna i samodzielna, to sobie śmigali niemal bez żadnej mojej pomocy, no to sobie mogłam zaszaleć . A dalej, to najczęściej, popołudniami w domu. Siadałam najczęściej po obiadku, po zażyciu kulek tybetańskich, pisałam i wklejałam. Ja szybko piszę, a jako że natchniona byłam panią Helenką, to lało się to jak gorąca lawa, paląc po drodze wszelki rozsądek Dobrze, że Wam to jakoś w ogóle nie przeszkadza
Mag - Pią 16 Mar, 2007 21:36
Wracając do Trędzi- czy takie spoufalanie magnata z guwernantką byłoby mozliwe? Przecież on z nienacka zaczyna ja prowadzac na spacerki. Stefcia występuje jako czwarta do towarzsystwa Rity iTrestki, a nie jako opiekunka Luci. Tam nie ma logicznego uzasadnienia do tych "stosunków"( poza pełzajacymi zmysłami i szatanem w oczach). W dodatku jadała z państwem. To taka nasza Jane Eyre.
Gdzieś czytałam komentarz,że na prawdę to Elżbieta nie miałaby wielkich szans na poślubienie Darcego , myślę ,że można to też odnieść do Stefci -za wysokie progi.
Alison - Pią 16 Mar, 2007 21:46
Toż przecież o tym właśnie jest ta powieść! Ale miłość Magaś, miłość zwycięża i przeskakuje wszystkie progi, a mezalianse trafiały się we wszystkich sferach od zawsze, bo zawsze komus namiętność rozum i rozsądek odbierała.
Marija - Pią 16 Mar, 2007 21:49
Jakby nie było mezaliansu, to nie byłoby dramatu - i po powieści. Na początku był konflikt .
Alison - Pią 16 Mar, 2007 22:11
Poza tym nauczycielki i guwernantki w pańskich domach stały wcale nie tak nisko. To jednak były wykształcone (i to się ceniło) tyle, że biedne kobiety. Przy ogólnym pędzie do łączenia fortun, taka bida nie miała specjalnego wzięcia, choć jeśli była ładna to kochali się w niej panicze, i bywało, że sam pan domu. Ale na tym koniec. Czasem jak rzecz zaszła dalej niż wypadało, to pan takiej pannie z dzieckiem albo szukał męża, albo kupował mieszkanie w mieście i łożył na dziecko, albo dopomagał w otwarciu własnej pensji. One najczęściej te dzieci oddawały na wychowanie, często zagranicę, bo nikt by takiej pannie z dzieckiem nie oddał podlotka na pensję. To były wielkie dramaty, ale takich historii było w przedwojennej Polsce sporo.
Trzykrotka - Pią 16 Mar, 2007 23:41
Ale z drugiej strony, to mnie też się nasunęła refleksja, ze Lucia nie liznęła zbyt wiele edukacji przy Stefci. Początkowo jeszcze jest mowa o czytaniu literatury polskiej, a potem już tylko spacery, konne przejażdżki i bale. Jakoś też nie wydaje mi się możliwe, zeby pani Elzonowska pozwalała swojej pracownicy na tak wiele. Ale przecież nie o prawdę historyczną w Trędzi chodzi
Alison - Pią 16 Mar, 2007 23:52
| Trzykrotka napisał/a: | Ale przecież nie o prawdę historyczną w Trędzi chodzi |
To po pierwsze! Ale z drugiej strony opisywanie codziennych lekcji byłoby nudne, choć pani Helena na pewno mogłaby to cudnie zrobić, jednak akcja musiała iść do przodu. Stefcia jednak została dopuszczona tak daleko, bo się zwyczajnie z Lucią zaprzyjaźniła i Idalia parę razy to podkreśla, tłumacząc się Ćwileckiej z zabierania Stefci do Warszawy, na bale i przyjęcia do Głębowicz. Lucia jako jedynaczka, chyba była w stanie to wyprosić. Więc to chyba takie calkiem nieprawdopodobne nie było, Stefcia to jednak szlachcianka, a nie chłopska córka. Nie musieli się jej wstydzić na salonach.
Kaziuta - Sob 17 Mar, 2007 19:30
Wczoraj czytałam jak Stefcia po śmierci babci dostała jej pamiętnik. Kiedy czytałam o jej uczuciu, a potem o stracie nadzieji i miłości to muszę Wam powiedzieć, że sie najnormalniej w świecie popłakałam.
Czy ja juz powinnam zacząć się leczyć ?
Anonymous - Sob 17 Mar, 2007 20:05
Kaziuto jak Ty się musisz leczyć to ja też.
No bo tak obiektywnie jak się nie popłakać jak kobietka traci nadzieję i złudzenia. Bo chyba ona się w sercu już łudziła, że ordynatowi nie będa przeszkadzac różnice sferowe. A tutaj zonk
|
|
|