To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 2

Anonymous - Nie 08 Mar, 2009 10:29

Idę do dwóch następnych odcinków. A nauka nie zając :mrgreen:
nicol81 - Nie 08 Mar, 2009 12:12

AineNiRigani napisał/a:
Gdyby Rysiek zagral Rochestera na C19 nie padlby pewnie zaden zarzut wobec Ruth.

Ale nie zagrał, więc zarzuty padają :roll:
AineNiRigani napisał/a:
ksiazkowa Margaretka byla smukla blondynka

A nie brunetką?

Mag13 napisał/a:
A propos stwierdzenia, że RA byłby dobrym St Johnem - zgadzam się, na misjonarza się nadaje!

RA jest za mało klasycznie przystojny jak na St. Johna...
Mag13 napisał/a:
Żądanie, by aktorka miała 1,53 wzrostu, albo stwierdzenie, że kolor bokobrodów Rochestera nie pasował do włosów, są raczej przejawem głupio pojętej ortodoksji co do litery powieści

Nie zgadzam się- moim zdaniem brak zgodności z opisem postaci to przejaw niedbalstwa twórców...
Mag13 napisał/a:
W N&S mamy też liczne przykłady odstępstw od tekstu, a raczej niewielu protestowało przeciwko scenie peronowej

Myślę, że podstawowa różnica jest tak, że N&S to mało znana powieść i większość osób miało pierwszą styczność z filmem- wtedy łatwo przyjąć zmiany. A Jane Eyre to bardzo popularna i wielekroć filmowana książka.
Mag13 napisał/a:
Nawet zarzut zbytniej łagodności Rochestera - wydaje mi się, że ciążenie na nim tajemnicy nie musi przecież objawiać się w jego postępowaniu arogancją, brutalnością czy szorstkością. Rochester w wydaniu Stephensa jest i tak chimeryczny, zmienny w nastrojach, zamknięty, zgorzkniały, a jednocześnie pokazuje, jak bardzo pragnie ciepła, bliskości, jak potrzebuje ludzi.

Zgadzam się, że Toby gra konkretną koncepcję Rochestera i tego się konsekwentnie trzyma. Natomiast przy tym śmieszą mnie zarzuty, że Rysiek nie byłby w stanie zagrać tak wybuchowej postaci jak Rochester :roll:
A co do religijności- Bronte przeciwstawiała sobie religijność Jane i StJohna. W ekranizacji wychodzi, że St John był za bardzo relgijny, nie że to inny rodzaja religijności... :mysle:

Sofijufka - Nie 08 Mar, 2009 12:32

Margaret miała "heavy black hair"... A co do przystojnoiści - Rysiek JEST przystojny w klasyczNy sposób... A "Sinjun" był religijny w inny sposób niż Jane. On był.... takim purytaninem... Bezlitosnym, fanatycznym, nie umiejącym spojrzeć na sprawy oczami innych... Tak naprawde Jane go nie lubiła... Podziwiała... w teorii... On był taki... kantowski...
lemurcio - Nie 08 Mar, 2009 12:33

Zgadzam się całkowicie z Mag. Przesadny purytanizm rodzi przesadne oczekiwania i dziwaczne oskarżenia. Nie można klonować powieści na ekran, nie jest też możliwe by producenci zobrazowali to co każdy czytelnik widzi oczami wyobraźni w trakcie lektury. Dlatego jak juz wspominałam, coś takiego jak "jedyny właściwy wizerunek" bohatera literackiego jest bzdurą, nie ma prawa istnieć. Damy z C19 cierpią najwyraźniej na fiksację funkcjonalną.

Scena sypialniana jest sprzeczna z zasadami jakie wówczas obowiązywały w społeczeństwie. Mężczyźni nie mieli raczej wstępu do prywatnych pokoi kobiet, istniało przecież pojęcie reputacji oraz plotkująca służba. Podobna scena istnieje w DiU 2005 - Charles wchodzi do pokoju chorej Jane - w czasach J. Austen byłoby to nie do pomyślenia. Ale ktos tu już pisał o tym,że ekranizacje powieści zawsze odnoszą się do współczesności, tak że to "rozsznurowanie gorsetu" obyczajów mnie nie dziwi. A sceny za nic bym nie usunęła... :wink:

Anonymous - Nie 08 Mar, 2009 12:47

Mag nie potępiaj proszę.. jestem chorym człowiekiem coś mi się od życia należy. Skończyłam oglądać i...co za motylki tradycyjnie się popłakałam troszeczkę. I ledwo skończyłam oglądać już chciałabym zacząć od nowa
lemurcio - Nie 08 Mar, 2009 12:48

Cytat:
Nie zgadzam się- moim zdaniem brak zgodności z opisem postaci to przejaw niedbalstwa twórców...


Co jest ważniejsze - wzrost aktora czy jego talent i interpretacja granej przez niego postaci?
Santer wspomina w dzienniku jak żmudnym było znalezienie np. odpowiedniej aktorki do zagrania roli Helen. Co jak co, ale niedbalstwem to BBC naprawdę nie grzeszy.

lemurcio - Nie 08 Mar, 2009 12:59

Cytat:
I ledwo skończyłam oglądać już chciałabym zacząć od nowa

Bardzo zdrowy objaw :mrgreen: Zdrowiej Kaśku :hello: !

nicol81 - Nie 08 Mar, 2009 13:30

Sofijufka napisał/a:
Margaret miała "heavy black hair"...

Tak pamiętałam.
Sofijufka napisał/a:
A co do przystojnoiści - Rysiek JEST przystojny w klasyczNy sposób...

A gdzie- mógłby Szatana bez maski grać :wink:
lemurcio napisał/a:
Dlatego jak juz wspominałam, coś takiego jak "jedyny właściwy wizerunek" bohatera literackiego jest bzdurą, nie ma prawa istnieć.

Zgadzam się. ALe jeśli coś jest sprzeczne z opisem (a nie naszymi wyobrażeniemi), to budzi sprzeciw fanów.
lemurcio napisał/a:
Co jest ważniejsze - wzrost aktora czy jego talent i interpretacja granej przez niego postaci?

Ale czy trzeba sięgać do takiej alternatywy? Czy nie ma utalentowanych o odpowiednim wzroście?
Cytat:
Podobna scena istnieje w DiU 2005 - Charles wchodzi do pokoju chorej Jane - w czasach J. Austen byłoby to nie do pomyślenia.

Charles wchodzi jedynie do buduaru i zatrzymuje się w drzwiach sypialni. A z Jane cały czas jest siostra.
Tzn- ja też lubię scenę sypialnianą w JE, ale dla mnie ona jest wynikiem umysłu Jane...

damamama - Nie 08 Mar, 2009 13:33

Mag13 napisał/a:
Natomiast scena sypialniana w 4 odcinku rzeczywiście wydaje mi się (nie ze względu na nią samą :ops1: ) w pewnej mierze sprzeczna z logiką - Jane zamknęła przecie drzwi przed Rochesterem, nie chciała go widzieć, jak zatem możliwe stało się to, co widzimy? Scena ta daje jednak pewne wyjaśnienie motywu Jane do podjęcia decyzji opuszczenia Thornfield


W książce rozmowa między nimi zajmuje dosyć sporo miejsca, pokazuje jakie targają Rochesterem emocje i nie ma tam miejsca na bycie blisko siebie, gdyż Jane każdą próbę zbliżenia stanowczo odrzuca. Zfilmowanie tego może byłoby ciekawsze, bo pokazanoby właśnie więcej emocji. Z drugiej strony, taka scena jak w filmie w formie marzenia sennego (pomimo że sprzeczna z konwenasami tamtych czasów), pięknie pokazuje ile wewnętrznej siły musiała mieć Jane aby odejść z Thornfield. Ja osobiście bym chyba uległa takiej argumentacji :slina:

Alicja - Nie 08 Mar, 2009 13:39

lady_kasiek napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
Lemurcio - Rysiek jest brzydki, dlatego fizycznie na Rochestera pasuje idealnie - zbt dlugi nos, blisko osadzone oczy z lekkim zezem. Jest jednoczesnie przystojny


Tak!! No jakby nie patrzeć święta racja. I niee Ryś nie pasuje. Dlaczego? Bo poczciwie wygląda, on nawet z Guy`a nie robi szubrawca, tylko nasz obiekt westchnień i zaszczepia w Nas pragnienie zostania pomywaczkami na zamku w N.


dopiero teraz to doczytałam :thud: Richard wszędzie się dostanie, jak bluszcz oplata tematy :wink:
:rotfl: dawno się tak nie śmiałam, oplułam klawiaturę. Pomywaczki były najlepszą puentą :rotfl:

osobiście lubię Colina, ale nie życzę mu roli Rochestera, bo się nie nadaje

Gosia - Nie 08 Mar, 2009 14:03

Richard może się komuś nie podobać (nawet ja miałam taki moment, zanim obejrzałam N&S ;) ) ale jednak chyba jest przystojny, co potwierdzają osoby, które wchodzą do mojego pokoju i widząc zdjęcie Rysia, którego pierwszy raz na oczy widzą,, pytają: A co to za przystojniak? :mrgreen:
nicol81 - Nie 08 Mar, 2009 14:51

Nie mówię, że RA nie jest przystojny, jedynie nie jest klasycznie przystojny...Niektórzy preferują urodę szatańską... :mrgreen:
Sofijufka napisał/a:
A "Sinjun" był religijny w inny sposób niż Jane. On był.... takim purytaninem... Bezlitosnym, fanatycznym, nie umiejącym spojrzeć na sprawy oczami innych... Tak naprawde Jane go nie lubiła... Podziwiała... w teorii... On był taki... kantowski...

To bardzo dobry opis :kwiatki_wyciaga: W ekranizacji jednak to wygląda, że on jest BARDZIEJ religijny, nie INACZEJ. W skrócie: ludzie religijni to świry :roll:

Anonymous - Nie 08 Mar, 2009 18:57

Ja ujme tak - gdyby Rysio wszedł mi do łózka, to bym go nie wyganiała :P (nie zapominajcie, ze wyszlam za niego za maz :rotfl: ) ale nadal uwazam, ze to tylko przystojny brzydal. Ma naprawde nieładna twarz - tak jak pisałam: długi nos, zbyt blisko osadzone oczy, co sprawia wrazenie jakby mial zeza, ale jest naprawde ładnie, proporcjonalnie zbudowany - to go czyni przystojnym. Moge sobie zartowac, ale rozumiem jednak dziewczyny, ktorym sie podoba - to raczej grono romantyczek, ktorym podoba sie wlasnie typ romantyczny, w ktorym Rysiek uklasowal sie idealnie. Ja mam z romantyczka tyle wspolnego co zima z latem i jak dla mnie brakuje w nim tej filuternosci i figlarnosci, na ktora lece jak diabli - pewnie dlatego nie naleze do jego jego fanklubu (poza tym wole blondynow i rudzielcow :P ).
Nie oceniam stopnia zaangazowania religijnego bohaterow w takich kategoriach, jak Ty Nicole. Jak dla mnie religijnosc St.Jona filmowego zostalo swietnie przekazane - egoizm i bezkompromisowosc. Dokladnie jak to mialo miejsce w ksiazce.

nicol81 - Nie 08 Mar, 2009 19:25

AineNiRigani napisał/a:
uwazam, ze to tylko przystojny brzydal. Ma naprawde nieładna twarz - tak jak pisałam: długi nos, zbyt blisko osadzone oczy, co sprawia wrazenie jakby mial zeza, ale jest naprawde ładnie, proporcjonalnie zbudowany - to go czyni przystojnym.

To się zgadzam.
Mag13 napisał/a:
Mam wrażenie, że wyobraźnia Jane stworzyła obraz jej namiastki

Ja też...
AineNiRigani napisał/a:
Jak dla mnie religijnosc St.Jona filmowego zostalo swietnie przekazane - egoizm i bezkompromisowosc. Dokladnie jak to mialo miejsce w ksiazce

Ja się zgadzam. Ale nie pokazując kontrastowej religijności Jane, wypaczono obraz całości...

Anonymous - Nie 08 Mar, 2009 19:32

Kurczę. przez cały 4 odcinek zastanawiałam się skąd znam aktora grającego St James. Cranford ok, ale coś jeszcze. I wiem!! On w jednym odcinku Kości grał :excited:
damamama - Nie 08 Mar, 2009 22:19

Alicja napisał/a:
osobiście lubię Colina, ale nie życzę mu roli Rochestera, bo się nie nadaje

Widzę, że nawet Colinka wygrzebano z czeluści zapomnienia. :mrgreen:
Mag13 napisał/a:
Ale czy sama scena o takim przebiegu nie jest jednak wytworem wyobraźni Jane i jej tęsknoty za Rochesterem, za bliskością z nim, i ciepłem, które utraciła? I w gruncie rzeczy poczucia utraty tego, co byłoby konsekwencją ślubu, gdyby się odbył - nocy poślubnej? Mam wrażenie, że wyobraźnia Jane stworzyła obraz jej namiastki.


Pięknie to ujęłaś. Zdała sobie sprawę, że nigdy tego nie doświadczy w jego ramionach.

lemurcio - Nie 08 Mar, 2009 22:36

ale tak mniej poważnie o scenie sypialnianej - rozśmiesza mnie sposób w jaki Rochester całuje Żanetkę (w scenie nr2, zaznaczam) Kojarzy mi się z przetykaniem zlewu, jakby ją zassać chciał :-P I taki tez dźwięk to całowanie wydaje...Nie wiem czy to dlatego, że ona ma dużo szersze usta niż on, ciężko mu ją całować, zwłaszcza w takiej pozycji na wpółleżąco czy może dźwiękowcy coś spartaczyli. Ale za każdym razem jak to widzę i słyszę chich :rotfl: otam jak szalona.
damamama - Pon 09 Mar, 2009 12:42

Mag13 napisał/a:
Szanowna Pani zamiast romantycznie, to tak technicznie podchodzi do rzeczy... :mrgreen: Ja tam żadnych hydraulicznych odgłosów nie słyszę, i zasysania nie widzę.... Siła ciążenia ziemskiego sprawia, że Rochester musi z nim walczyć..... bo inaczej opadłby cały na Jane, i byłoby consumatum, a jak wiadomo, zdarzyć się nie może .... :ops1: :wink:




:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Admete - Pon 09 Mar, 2009 14:13

Może obejrzę Jane Eyre ponownie...Bo za pierwszym razem dużo przewijałam i się nudziłam trochę. Może nawet zmienię zdanie o tej wersji ;-)
damamama - Pon 09 Mar, 2009 15:46

Czytam tak sobie pierwszą część dyskusji o Jane Eyre 2006 (ten zamknięty wątek) i trafiłam na fragment, gdzie któraś z dam sugeruje przetłumaczenie lub napisanie fanfika. Przypuszczam, że o tym co działo się pomiędzy sceną nad rzeką a obrazkiem w ramce. Może uzdolnione w tym względzie damy wezmą to pod uwagę. :mysle: Chętnie bym sobie poczytała.
lemurcio - Pon 09 Mar, 2009 17:18

Cytat:
Szanowna Pani zamiast romantycznie, to tak technicznie podchodzi do rzeczy..
.
Proszę o rozgrzeszenie...osobiście nie miałabym nic przeciwko takiemu zassaniu przez Tobika. Jego Rochester jest absolutnie knockout gorgeous, uwielbiam ten jego psotny uśmiech i błysk w zielonych ślepkach. :serce2: No 1 :serce2: . Jane musiała mieć mocną głowę, że potrafiła mu się oprzeć, bo wodzi na pokuszenie diablo!

idgie_t - Pon 09 Mar, 2009 20:21

Takie ładne porównanie wisi na youtube:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related


A sam Toby używa określenia "sexual tension" w wywiadzie.
Coś w tym jest, że przybliża ich do naszej epoki i naszego odbioru. A poza tym muszę bronić Jane, bo dopiero w takiej scenie widać , że ona się opiera i czemu sie opiera. Książka ma ten klimat , choć oszczędniej przedstawia materię zmysłowej strony bohaterów. Natomiast moim zdaniem zabrakło tego napięcia w innych ekranizacjach (1997 i 1983) i jeżeli potrzeba było mocniejszych środków , żeby je pokazać , to nie mam nic przeciwko nim.
Zresztą nie są przesadne - wg mnie...

Sofijufka - Pon 09 Mar, 2009 23:07

a do dyskusji o urodzie Ryśka - lub jej braku - znalazłam w sieci coś takiego: I don't know why but I really like his nose...it's kinda elegant (can't think of a better phrase).
I hereby boldly proclaim that Richard Armitage's nose even beats the pants off Ralph Fiennes' nose
...

Gosia - Pon 09 Mar, 2009 23:12

:rotfl:

Ja też lubię nos Rysia :mrgreen:

damamama - Wto 10 Mar, 2009 09:19

A propos kwitnących drzew w Thornfield w okresie lata. Moim zdaniem to nie były kwitnące drzewka owocowe a raczej czeremcha pospolita, która u nas kwitnie gdzieś w maju ale w Filnlandii zakwitnięcie czeremchy zwyczajnej jest umownie traktowane jako początek lata.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group