Literatura - Proza i poezja - Wiersze ukochane ...
praedzio - Pon 24 Wrz, 2012 05:09
No, co? Przeżywał biedaczyna i to mocno!
Agn - Pon 24 Wrz, 2012 06:41
Taaa, że czytać na głos musi...
Trzykrotka - Pią 12 Paź, 2012 00:08
Nie wiem czemu, raptem dziś przypomniałam sobie Życie snem Calderona de La Barki. Może to reakcja na śmierć Jerzego Jarockiego, który tak genialnie wyreżyserował to w Starym.
Miłosz, pamiętasz, jak młodziutki i piękny Krzysztof Globisz mówił ten monolog?
choć się wychowałem
wśród leśnych zwierząt
wśród gwiazd i ptaków
a gwiazdy i ptaki
uczyły mnie algebry i szaleństwa
a rysie i dziki
uczyły mnie polityki i szaleństwa
ty
każdym spojrzeniem usypiasz
kły i pazury
i budzisz mnie
we mnie
nienasycone oczy
chcą pić z ciebie choćby
to co pija było
trucizną
chcę patrzeć choćbym
miał umrzeć i umieram
patrząc i niech umrę
bylebym mógł patrzeć
a jeśli umieram
patrząc
umrę po raz drugi
gdy nie będę patrzeć
a więc tak czy tak
umrę
twoje oczy
nieszczęśliwemu zwróciły życie
by odebrać życie
szczęśliwemu
praedzio - Pią 12 Paź, 2012 05:14
Piękne...
trifle - Śro 17 Lip, 2013 22:42
Grimoire - Andrzej Sosnowski
Wczoraj elektronicznie namierzyłem rybę.
Wzięła mnie. Po prostu wziąłem i skoczyłem
w szmaragdową toń naszego zbiornika
jak stałem, nokia piszczała nieprzytomnie,
woda pękała na moich oczach pod ciśnieniem
tysiąca nasłonecznionych akwariów,
i było lato, ekstra, a może wręcz ultra
light, mam na myśli światło, i wkrótce
słońce krwawiło w górze jak peleryna supermana
i sączyło się za mną jeszcze jakiś czas
żyłkami ostatnich promieni,
więc zdążyłem pomyśleć: żegnaj, kołowrotku,
ja tam w dole już widzę suwerenną błystkę
boskiej imprezy i słychać głos oceanów
a strumienie małych rybek dalej mienią się
w oczach, jak te pończochy hologramki,
które tak efektownie lśnią na głowach rozbójników
wskazując drogę do ich kryjówek nawet
w nocy, bo diamentowe smugi w powietrzu
utrzymują się przez dziewiętnaście godzin,
więc nasze miasto ma wygląd fosforyzującej krzyżówki
bezustannie rozwiązywanej przez policję,
żegnaj. I pomyślałem na głos -
och.
(Ostatni pęcherzyk powietrza wystrzelił jak korek.)
I zreflektowałem się: nie mam ze sobą listu.
Satelitarnie zostanę wzięty za butelkę,
a ja nie mam listu, nawet trzech pierwszych liter
nazwiska, nawet inicjałów, które po angielsku
stanowią monogram poezji.
Nie mogę też zrobić rekina,
bo mam zęby jak szara ruina
kilku niedopałków w popielniczce,
ani delfina, bo nie umiem pływać,
ani łabądka, ani nawet pieska
bezdrożnego, więc z czym do kamery,
i
gdzie jest moja jedyna głębinowa ryba,
jej lucyferyna, jej bioluminescencja,
i skąd w takim razie to dziwne zatrzęsienie
światła na głębi i w moich śpiewających płucach,
i między wierszami. Właśnie.
Skąd tyle światła?
Głębinowa elektrownia? Wembley na dnie?
Podwodne wydanie Pegaza?
I wtedy znikąd wyłania się ten srebrny facet
z lirą i mówi: Excuse me, sir. My name is Bond,
James Bond. Może górę zainteresuje mapa
tutejszego dna, którą mam na ukończeniu,
a myślę, że moglibyście zrobić mi legendę.
(A dreszcz szedł - taki miał w sobie głos ogromny...
Choć blady był i jakby nieprzytomny...), więc
- Dnia? - zapytałem. - Mapa tutejszego dnia? -
gdyż niełatwo o dobrą artykulację pod wodą.
A on na to: - Zapraszam na skromny posterunek
Wernyhory. We trzech zaczniemy gruntowne obrady
na temat wszystkich jasnych głębi, co nas gubią.
Trzy możliwości widzę w trójcy zwięzłych pytań:
Sama legenda czy też sama mapa?
Może możliwość samej tylko mapy?
Może też sama niemożliwość dna?
Admete - Czw 15 Sie, 2013 11:10
Jarosław M. Rymkiewicz
Ogród w Milanówku, lato
Moi przyjaciele tu to są wróbelki
I przyjazny jest mi żywioł wszelki
Wróbel jabłko na barwinku kwiatki
Wspólne są tu nasze zagadki
Wspólne nasze istnienie w biedzie
I do śmierci razem się jedzie
Jeden strach i sny nasze jedne
O wróbelki przyjaciele moje biedne
I barwinek jego białe korzonki
Jabłko które spadło z jabłonki
Czarny ślimak i rudy rudzik
O istnienie jak ono się trudzi
I w purpurze orzechy leszczyny
Są z tej samej ciemnej przyczyny
Wielki strach jest w jabłkach wróbelkach
Wielka bieda o jak wielka
Jeszcze trochę i byt się odsłoni
Powie żeśmy byli tu po nic
Wróble ziółka jabłka podziobane
Razem z wami przed niebytem stanę
Pasuje do mojego nastroju...
miłosz - Czw 15 Sie, 2013 20:19
| Trzykrotka napisał/a: | Nie wiem czemu, raptem dziś przypomniałam sobie Życie snem Calderona de La Barki. Może to reakcja na śmierć Jerzego Jarockiego, który tak genialnie wyreżyserował to w Starym.
Miłosz, pamiętasz, jak młodziutki i piękny Krzysztof Globisz mówił ten monolog?
choć się wychowałem
wśród leśnych zwierząt
wśród gwiazd i ptaków
a gwiazdy i ptaki
uczyły mnie algebry i szaleństwa
a rysie i dziki
uczyły mnie polityki i szaleństwa
ty
każdym spojrzeniem usypiasz
kły i pazury
i budzisz mnie
we mnie
nienasycone oczy
chcą pić z ciebie choćby
to co pija było
trucizną
chcę patrzeć choćbym
miał umrzeć i umieram
patrząc i niech umrę
bylebym mógł patrzeć
a jeśli umieram
patrząc
umrę po raz drugi
gdy nie będę patrzeć
a więc tak czy tak
umrę
twoje oczy
nieszczęśliwemu zwróciły życie
by odebrać życie
szczęśliwemu
|
oj pamiętam <3 zwłaszcza, że go widziałam ostatnio na scenie i nie dość, że wielce nieapetyczny to jeszcze nie całkiem trzezwy, jakby
Trzykrotka - Czw 15 Sie, 2013 20:35
Tjaaa.... przez takie doświadczenia przestałam chodzić do teatru. A raczej - chodzę raz na ruski rok
Admete - Czw 15 Sie, 2013 21:25
To przykre, że niektórzy artyści poddają się tej złej stronie sławy. Jesień za plecami i:
W sierpniowe popołudnia
pełne dojrzałego słońca
najlepiej myśli się o śmierci
w rytm miarowych kroków
po ciepłym asfalcie
gdy życie jest tuż obok
na wyciągnięcie ręki...
Trzykrotka - Pią 16 Sie, 2013 00:28
Kto to napisał? Poruszające...
Admete - Pią 16 Sie, 2013 06:18
Moje Dawne dzieje.
Yvain - Pią 16 Sie, 2013 07:29
| Trzykrotka napisał/a: | | Kto to napisał? Poruszające... |
Zgadza się. I takie dojrzałe. Ile lat tak mniej więcej miałaś jak powstał ten wiersz?
Trzykrotka - Pią 16 Sie, 2013 09:43
| Admete napisał/a: | Moje Dawne dzieje. |
Powinnaś pisać. Przepiękny wiersz i myśl.
Admete - Pią 16 Sie, 2013 20:10
Ze 22 Serio. Pisałam pomiędzy 18 a góra 27 rokiem życia. Potem przestałam, bo już nie umiałam.
Ania Aga - Pią 13 Wrz, 2013 22:08
Odszukałam tomik Harasymowicza, kupiony lata temu dla takich wierszy. Parasolka poezji od czasu do czasu jest mi niezbędna
Jerzy Harasymowicz
Północ
Tylko
samotny ptak
śpiewał
w gęstwinie jasnej
Przykryci światłem księżyca
jak prześcieradłem
jeszcze leżeli nieruchomo
porastały ich zawilce
Najpierw
znalazły się ich oczy
- o tak oczy
i twarz – jej twarz
w złotogłowiu leszczyny
i ramiona – o ramiona
i serce o serce było
na powrót z nimi
i na powrót imię
I co nazwali
rozkwitło
Prezent
Kupiłem jej
parasolkę poezji
z czerwonymi frędzlami metafor
Choć ma włosy kare
jest bardzo biała
na kanikułę
potrzebny jest parasol
Zapewne parasolka poezji
wyda jej się prezentem
zbyt staroświeckim
Przejdzie się z nią kilka razy
I za szafą zostawi
Lecz na szczęście
parasolka poezji
będzie potrzebna wielu
I wielu jeszcze
ucieszy ten prezent
Admete - Sob 14 Wrz, 2013 09:11
| Cytat: | I co nazwali
rozkwitło |
Magia słowa...Uwielbiam cos takiego.
"Czerwone frędzle metafor..."
Anaru - Nie 15 Wrz, 2013 00:11
Dużo bardziej podobają mi sie te wiersze niż ten poszukiwany konterfekt.
Admete - Nie 15 Wrz, 2013 09:36
Nic nie poradzę na to, że ktoś z naczalstwa akurat ten wiersz chce mieć na konkursie
Admete - Sob 16 Lis, 2013 19:42
Papusza
(...) Ile głodów! Ile bied!
Tyle smutków! Dróg niemało!
Tyle ostrych kamieni w stopy się wbijało!
Ileż koło uszu kul nam przeleciało!
Ile błot! Jakie deszcze!
Ile krwawych łez jeszcze!
Ile włosów z głów, z warkoczy
rwały nam gałęzie w nocy!
Ach, wielki Boże, któryś jest w niebie,
ratuj nam życie, błagamy Ciebie!
Tyleśmy przeszli bied i niedoli!
Czy nigdy spocząć los nie pozwoli?
Jak ptaki zimą, albo ryby,
kiedy je złowi wędka czyja,
tak strach nas dręczy, zły los zabija.
* * *
Niechaj wszyscy Cyganie
przybiegną tu blisko,
jak do lasu, gdzie wielkie ognisko
i gdzie w światłach słonecznych wszystko.
Niechaj na to moje śpiewanie
wszyscy zewsząd się zejdą Cyganie,
żeby słów mych wysłuchać,
odpowiedzieć na nie.
Anaru - Pon 25 Lis, 2013 18:06
Mam ochotę obejrzeć film, poezja do mnie nie za bardzo przemawia niestety.
Trzykrotka - Śro 27 Lis, 2013 12:12
To prosta poezja, ale bardzo prawdziwa. Kanty Pawluśkiewicz zrobił z niej wielkie oratorium. Dawno nie słuchałam Harf Papuszy, swoją drogą
Aragonte - Śro 27 Lis, 2013 16:18
Admete, nadal żałuję, że już nie piszesz Ja się do pisania wierszy nie nadaję, ale Twoje naprawdę wydają mi się dojrzałe i zwyczajnie dobre.
Dołączam całkiem ciekawy wpis Zwierza popkulturalnego o czytaniu poezji:
http://zpopk.pl/nic-nie-m....html#more-5916
Admete - Śro 27 Lis, 2013 17:21
Aragonte już nie umiem. Sama wiesz, że słowa potrafią człowieka opuścić raz na zawsze. Nawet mam wiersz ostatni. Wiedziałam, że będzie ostatni. Nie założyłam tego, wiedziałam. Mam teraz do nich dystans, bo to trochę tak, jakby napisała je inna osoba.
Tak wygląda cały wiersz o sierpniu i śmierci, którego fragment wam dawałam:
1.08.1996
w sierpniowe popołudnia
pełne dojrzałego słońca
najlepiej myśli się o śmierci
z łagodnym uśmiechem
w kącikach ust
w rytm miarowych kroków
po ciepłym asfalcie
podczas gdy życie jest tuż obok
w hałasie ulicy
na wyciągnięcie ręki
Z tym czytaniem, to popieram zwierza. A jakie my mamy dobre wiersze dla dzieci. Wykorzystuje je w swojej pracy.
Admete - Czw 24 Kwi, 2014 20:49
Tadeusz Różewicz
Kto jest poetą
Poetą jest ten który pisze wiersze
I ten który wierszy nie pisze
Poetą jest ten który zrzuca więzy
I ten który więzy sobie nakłada
Poetą jest ten który wierzy
I ten który uwierzyć nie może
Poetą jest ten który kłamał
I ten którego okłamano
Ten który upadł
I ten który się podnosi
Poetą jest ten który odchodzi
I ten który odejść nie może
Anaru - Pią 25 Kwi, 2014 21:18
Ładny wiersz...
|
|
|