To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Aktorzy z wrzosowisk Haworth - Toby Stephens

Hortensja - Pon 23 Lut, 2009 19:57

damamama napisał/a:
Jeśli chodzi o jego "fizjonomię" to zgadzam się z którąś z dam, że to przystojny brzydal. Ma w sobie to coś, co przyciąga wzrok.


Czy ja wiem czy określenie "brzydal" do niego pasuje? :mysle: Wg mnie on ma dość regularne rysy, nie ma czegoś "brzydkiego" w jego twarzy. Choć te rysy są dość ostre, przez co jego twarz jest wyrazista. (matko, bredzę jak zakochana nastoletnia fanka :love_shower: :excited: ).

:mrgreen:

damamama - Wto 24 Lut, 2009 09:34

Hortensja napisał/a:
Czy ja wiem czy określenie "brzydal" do niego pasuje?

Jak dla mnie pasuje, ale może też być "wyrazisty" i dlatego pomimo odmiennych zdań, co niektórych dam, był idealnym Panem Rochesterem. Tak na marginesie, to ja uwielbiam takie twarze. Mają w sobie to coś, co nie pozwala mi na oderwanie wzroku. :serce:

szarlotka - Wto 24 Lut, 2009 19:14

W moim odczuciu zdecydowanie „wyrazisty”, na pewno nie „brzydal” – pod resztą posta podpisuję się jak najbardziej. Odkąd zobaczyłam TS jako Rochestera, jestem pod wrażeniem, więc jeśli jeszcze nie bredzę jak nastoletnia fanka, to tylko dlatego, że się powstrzymuję ;)

W ogóle dziwna sprawa: po raz pierwszy „świadomie” zobaczyłam TS właśnie w Jane Eyre, dopiero potem sprawdziłam, w czym jeszcze grał i stwierdziłam, że widziałam go już w kilku rzeczach – choćby w Onieginie, czy, z nowszych filmów, właśnie Siostrze królowej. Ale przyznam, że szczególnego wrażenia na mnie ten film nie zrobił – odebrałam go raczej jako grubymi nićmi szytą satyrę, a główna bohaterka irytowała mnie strasznie. Może tak miało być... Natomiast (o zgrozo!) rzeczonej sceny łóżkowej nie pamiętam - pewnie dlatego, że te kilka miesięcy temu nie byłam uwrażliwiona na nieodparty wdzięk TS :serduszkate:

damamama - Śro 25 Lut, 2009 08:51

O jejku :thud: Nigdy nie udało mi się tak na części pierwsze rozłożyć czyjejś twarzy. :excited: Jesteś cudna. :kwiatek:
Sofijufka - Czw 26 Lut, 2009 18:16

on ma w twarzy taki dramatyzm i nerwowość, a wokół niego słychać bzyczenie, jak pod transformatorem wysokiego napięcia :mysle:
szarlotka - Pią 27 Lut, 2009 08:31

Cudowna galeria - dzięki :kwiatek:
damamama - Pią 27 Lut, 2009 10:25

Pięknie, pięknie składam hołdy, za trud poniesiony na stworzenie tej galerii. Super. :kwiatek: Dla mnie oprócz Rochesterowych, to najlepsze są zdjęcia (licząc od lewej) numer: 9, 19 i 23
BeeMeR - Pią 27 Lut, 2009 12:40

przez chwilę myślałam, że trafiłam do wątku ciastkowego :shock:
a to po prostu każdy ma swoje "ciacho", niezależnie od nazwy ;)

Piękne zestawienie, Mag :kwiatek:

damamama - Pią 27 Lut, 2009 13:41

Mag13 napisał/a:
A przecież Toby S. nawet mi się nie podoba....


To jest to o czym pisałam, on się nie podoba ale "ślepek" oderwać nie można. :mrgreen:

trifle - Pią 27 Lut, 2009 13:44

Mag, a oglądałaś "Cambridge spies"?
trifle - Pią 27 Lut, 2009 16:10

Warto zdecydowanie (oglądałam ;) też już dawno i zamierzałam powtórzyć ostatnio, ale jakoś brakowało czasu). A tak mi się przypomniał a propos wyglądu TS. Tam mi się chyba najbardziej podobał :mysle:
Hortensja - Sob 28 Lut, 2009 16:17

To mu się bardzo chwali, że walczy ze swoimi słabościami :-)
damamama - Sob 28 Lut, 2009 18:37

Jakoś tak, dobrzy aktorzy często mają kłopoty z alkoholem. Mel Gibson, którego też bardzo lubię miał i chyba dalej ma z tym problem. Dobrze jeśli przychodzi otrzeźwienie.
szarlotka - Sob 28 Lut, 2009 19:18

Jeśli rzeczywiście go to oduczyło egoizmu, to zacny człowiek.

A mniej serio i a propos słynnej matki: w jakimś wywiadzie podpytywany o matkę rzucił anegdotkę o tym, jak w szkole aktorskiej poszła plotka, że na pierwszym roku jest syn Maggie Smith. Na tymże roku był jakiś Smith, którego ludzie zaczepiali, mówiąc mu, że bardzo lubią jego matkę (która była sprzątaczką z Leeds ;)

damamama - Sob 28 Lut, 2009 19:57

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
Gosia - Sob 28 Lut, 2009 20:29

Mag13 napisał/a:
W twarzach aktorów zapisane jest przemijanie. Dotyczy to każdego z nas, ale zmiany stają się widoczne zwłaszcza wtedy, gdy w krótkim czasie ogląda się czyjś cały filmowy dorobek. Wiek, zmiany z nim zwiazane są dla wiekszości z nas doświadczeniem raczej niemiłym, ale aktor ma dodatkową świadomość, że wraz z mijającymi latami przemijają mu szanse na zagranie pewnych postaci: że po latach dla aktorki grającej młode romantyczne bohaterki jedyną rolą, którą mogą dostać, jest rola starej ciotki. Że w pewnym wieku nie zagra się już nigdy Hamleta, Elizabeth Bennet czy Jane Eyre.


Ja ostatnio miałam podobną refleksję, gdy oglądałam moich filmowych ulubieńców: Ralpha Fiennesa, Juliana Wadhama, Bruce` Willisa, ba! Nawet Richarda Armitage`a.
To smutne i straszne, że nie zagrają już takich młodych amantów, że pewne role są dla nich nieosiągalne, że coś się skończyło, pewien etap aktorstwa jest za nimi. Żałuje, że ludzie się starzeją, że nasi idole filmowi się zmieniają fizycznie i widać po nich upływający czas, tak jak po nas..

BeeMeR - Sob 28 Lut, 2009 22:02

Mag13 napisał/a:
Hmm, ale mnie interesuje jedynie górna część ciasteczka! ;)
Tego? :P
Bo przypominam sobie jakiś tors Rysiowy :mrgreen:

damamama napisał/a:
on się nie podoba ale "ślepek" oderwać nie można.
Mnie się szalenie podoba jako Rochester :serduszkate:
Świetnie uchwycił szorstkość połączoną z interesującym, władczym, acz pociągającym mężczyzną :oklaski:

Anonymous - Nie 01 Mar, 2009 00:10

Tobik nie jest ładny, jest jedynie przystojny, ale mrocznosc Rochestera, ktora oddaje tak genialnie dodaje mu po prostu seksapilu. I wreszcie jakis męski tors, a nie wygolony kurzęci :D
Ja nie żałuję tego, ze moi amanci sie starzeją (chociaz moje ulubione ciacho od ponad 10 lat czas nie dotyka :D ) - przed nimi wiele ról. Jedne drzwi sie zamykają, otwierają sie kolejne. Doświadczenie życiowe ktore zdobywają wzbogaca każdą kolejna rolę. Nie wierze, aby Tobikowi ten Rochester wyszedł tak genialnie, gdyby nie burzliwa przeszłość.

Admete - Nie 01 Mar, 2009 09:58

Cytat:
A propos wyglądu, to gdzieś znalazłam określenie, że TS jest "handsome but not pretty"... Może i racja?


Ja mam na to określenie - "przystojny brzydal" :) Z aktorami to jest tak - nie muszą być ładni, żeby sprawiać wrażenie seksownych ;-) Na mnie ostatecznie i tak najbardziej "zadziała" ten, który dobrze gra ;-) Obiektywnie rzecz ujmując taki Damian Lewis przystojny nie jest, ale jak gra, to zagra wszystko - od psychopaty poprzez schizofrenika, bohatera wojennego do romantycznego kochanka. Toby Stephens jest przede wszystkim bardzo dobrym, utalentowanym aktorem. Bez tego to i uroda na nic by się nie zdała.
Ogólnie aktorzy mają lepiej niż aktorki, bo nawet jeśli się zestarzeją, mogą nadal grać ciekawe role. Bywają tacy, którzy dopiero po 40 stają się naprawdę przystojni. Od czasu do czasu zdarzają się też aktorki, które są na tyle utalentowane, że potrafią wyjść poza ograniczenia wieku i urody.

Aine już niedługo będziemy sobie podziwiać innego przystojnego brzydala ;-)

praedzio - Nie 01 Mar, 2009 10:02

Admete napisał/a:
Aine już niedługo będziemy sobie podziwiać innego przystojnego brzydala ;-)
:co_stracilam:
szarlotka - Nie 01 Mar, 2009 12:43

No tak, ostatecznie tak naprawdę kręci nas osobowość, umiejętność fascynującego kreowania postaci, a nie zewnętrzna powłoka (matko, wygłaszam sądy niczym Jane Eyre ;) )

Jeszcze przyczynek do filmografii - obejrzałam i ja polecane „Pięć małych świnek”. Kiedyś namiętnie oglądałam Poirota w wersji serialowej i bardzo lubię Davida Sucheta w tej roli, więc nie było to jakieś wielkie poświęcenie. Bardzo przyjemnie mi się oglądało, taki uroczy kryminał w starym stylu. Atmosfera rzeczywiście jak z Czechowa, w ogóle fajny klimat. A TS jest idealny w rolach na pozór sztywnych panów o rozbuchanym wnętrzu (w twarzowych oparach dymu).

I jeszcze ciekawostka: David Suchet i TS spotkali się w słuchowisku na podstawie „Doktora No.” dla BBC, które powstało z okazji setnej rocznicy urodzin Iana Fleminga. TS gra samego 007, a David Suchet Złego :) Dla zainteresowanych, jak „Bond. James Bond” brzmi w wydaniu TS – link

http://www.youtube.com/wa...S&v=9RVyN-2HpJ0

Anonymous - Nie 01 Mar, 2009 14:47

Admete napisał/a:
Aine już niedługo będziemy sobie podziwiać innego przystojnego brzydala ;-)


Ach, ach :serduszkate: :serduszkate: :serduszkate:

U mnie jest tak, ze podoba mi sie ktos z pozoru nieładny, ale cos mnie w nim przyciaga - mimika, brwi, jakas nonszalancja. Druga rzecz, ze zdecydowanie wole blondynow i rudzielców (no ew. szatyn ale o jasnej karnacji) :D Od dziecka tak mam. Kochałam sie w Dietherze Bohlenie, Robinie-Jasonie, Ogu-Steelu... no i TEN przystojny brzydal pieknie sie wpasowuje w kategorie... :D

szarlotka - Pon 02 Mar, 2009 18:51

Jakiś czas temu TS czytał w BBC 4 ostatnią część "The Smoking Diaries" Simona Graya – niestety przegapiłam :(
Hortensja - Pon 02 Mar, 2009 23:17

A ja nadal się będę upierać, że określenie "przystojny brzydal" nie pasuje akurat do Toby'ego. Oczywiście mówię całkowicie subiektywnie :mrgreen: , ale moi przystojni brzydale to np Nick Cave, albo Willem Dafoe. Przy jak największej dozie sympatii trudno ich nazwać ładnymi, ale mogą być przystojni (dla mnie są :serce: ). W twarzy Toby'ego zaś nie ma czegoś brzydkiego :-)
lemurcio - Czw 05 Mar, 2009 17:16

Mag, pisałaś kilka stron wcześniej że nikt nie czyta twojej contribution...ja czytam, aż mi oczy kwadracieją, potem jeszcze dodatkowo na niebiesko w nocy świecę, i tylko żałuję, że jestem takim ignorantem i niewiele sama mogę dorzucić, i że każda strona wgrywa mi się po 10 minut :frustracja:

Co do zdradzania Rochestera z Richardem - to żadna zdrada, obie postacie maja tyle wspólnych cech, że można ich scalić w jedno. Prawdziwa Jane Eyre byłaby zachwycona Thorntonem, ona miała słabość do mocnych, mrocznych typów.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group