Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (2008)
RaczejRozwazna - Wto 15 Sty, 2008 21:58
| nicol81 napisał/a: | Mój werdykt- Brandon Rickmana wygrywa i rządzi
|
Nicol, pójdź w me ramiona!!!!
nicol81 - Wto 15 Sty, 2008 22:02
Idę w ramiona
Gosia, znowu blokujesz Andrzeja?
Gosia - Wto 15 Sty, 2008 22:04
No coz, trudno mi sie oderwac
nicol81 - Wto 15 Sty, 2008 22:05
To niesprawiedliwie Andrzej powinien być rozdzielany demokratycznie.
Sofijufka - Wto 15 Sty, 2008 22:10
| Gosia napisał/a: | Andrieja przerywalo, bo ja sie wgapialam
On tak ladnie porusza oczami w tej scenie, nie wie czy patrzec na Natasze czy nie, takie to jest ladnie niesmiale
Bardzo mi sie to u niego podoba. |
I rzęsy ma jak żyrafa
RaczejRozwazna - Wto 15 Sty, 2008 22:28
| Sofijufka napisał/a: |
I rzęsy ma jak żyrafa |
o rany...
Sofijufka - Wto 15 Sty, 2008 22:31
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: |
I rzęsy ma jak żyrafa |
o rany... |
A nie widziałaś, jakie zyrafa ma śliczne rzęsy? Takie długie i gęste.... Zawsze chodzę oglądać w warszawskim ZOO, jak jest nowy przychówek [tak: co rok, prorok ]
Sofijufka - Śro 16 Sty, 2008 10:12
Moje Damy - ale to nie miejsce na upajanie się rzęsami żyrafy - ftu! Andrzeja!.
Do adremu: spać nie mogłam, więc sobie obejrzałam 3 epizod. Baaardzo podobała mi się Eliza - takie cieplutkie, słodkie cielątko. I w to małe Willoughby'ątko wpatrzona, i ta nadzieja, że może drań się nawróci, jak potomka zobaczy. I cierpi bez histerii. Brandon w tej scenie
Natomiast - nie podoba mi się gwałtownie przyspieszone zakończenie. Oczywiście, o wątku Marianny mówię. Jakaś scenka, jak Brandon jej wiersze czyta, kotka ofiarowywuje [myslę, że Marianna oszałałaby ze szczęścia i pułkownikowi na szyję by się rzuciła, a stąd do oświadczyn niedaleko...]. A nie takie tam, tuż przed zaśnięciem: wychodzę za mąż
Taki powicher, jak M., wpadłaby do domu, Elinor na szyję się rzuciła, a nie tak....
achata - Śro 16 Sty, 2008 11:58
Ech, a ja mam to smutne przeświadczenie, że facetów to teraz tylko minikiecki kręcą i wygibasy na dyskotekach. Po prostu odrazy nabrałam i nie moge uwierzyć, że jest tu w tym naszym polskim realu jakiś, którego dałoby się pokochać ze wzajemnością, (bo bez to już jestem wpadnięta beznadziejnie od lat)...
A co do piano forte:
Number one Alan Rickman, ta scana jest klasyką z tego gatunku.
Dalej DiU 95 ale tylko w Pemberly i to jak gra Georgiana a Lizzy przewraca karteczki,
Dalej po równo Perswazje 2007 i Brandon przewracający Mariannie nutki w pierwszym odcinku naszej nowej S&S. Jakie oni się tam na siebie gapią!
Nie obejrzałam jeszcze w całości trzeciego odcinka, ale o dziwo scena wyjaśnien Willoughbiego mi się podobała. Niesamowite, bo facet mówi to co w książce, okoliczności podobne a wrażenie o 180 stopni inne. W innych ekranizacjach było go żal i zyskiwał rozgrzeszenie a tutaj już przepada z kretesem bo widać jak na dłoni jaki z niego egoista. Przylazł tylko po to, żeby się wygadać, bo może złości go, że mu się wizeruneczek wśród dam pokalał a te jego tłumaczenia tylko mocniej pokazują jaki z niego podły drań i samolub. Owszem, sprzeczne to z książką, ale mi się podoba takie postawienie sprawy w nowym świetle.
Scena w deszczu- cóz trudno zrozumieć co się tam z Marianną porobiło, bo jakoś wcześniej po niej wielkiej rozpaczy nie widać a potem nagle takie szaleństwo? Za to Brandonek niesie Niewazne czy przez 5 minut czy tylko widać co nieco, od czego jest wyobraźnia? Tylko właściwie "z logicznego punktu widzenia" dlaczego on jej po prostu na konika nie wsadził?
Balbina - Śro 16 Sty, 2008 12:03
Dzieki za namiar na teletubisie oglądnełam, ale co to za oglądanie bez dźwięku
Sofijufka - Śro 16 Sty, 2008 12:09
Achata, tez mnie dręczyło pytania "Tylko właściwie "z logicznego punktu widzenia" dlaczego on jej po prostu na konika nie wsadził?"
Doszłam do wniosku, że wycięto fragment 'pomiędzy" - najpierw on ją podnosi [i tuli, potem sadza na konia, sam się dosiad -albo nie, potem przed domem zsadza] cięcie tego, co w nawiasach, wnosi do domu. Chyba....
Admete - Śro 16 Sty, 2008 12:24
Sofi ja sie odniosę do zachowania Marianny w związku z oświadczynami. Ta nowa Marianna nie będzie juz latać rozczochrana ani się rzucać na szyję na prawo i lewo. Wydoroślała, już nie kieruje się tylko emocjami. W S&S nie mogli tego pokazać z braku czasu. Tu jest to ładnie pokazany proces. Dla mnie ta scena w deszczu to ostateczne uwolnienie się od uczuć do Willoughby'ego - burza, przebłyski wspomnień, gwałtowność, a potem mamy odmienioną Mariannę. Zauważcie, że ona potem inaczej się porusza, nosi ciemniejsze stroje, wyżej upięte włosy. To dorosła kobieta, a nie podlotek jak do tej pory.
Sofijufka - Śro 16 Sty, 2008 14:13
| Admete napisał/a: | | Sofi ja sie odniosę do zachowania Marianny w związku z oświadczynami. Ta nowa Marianna nie będzie juz latać rozczochrana ani się rzucać na szyję na prawo i lewo. Wydoroślała, już nie kieruje się tylko emocjami. W S&S nie mogli tego pokazać z braku czasu. Tu jest to ładnie pokazany proces. Dla mnie ta scena w deszczu to ostateczne uwolnienie się od uczuć do Willoughby'ego - burza, przebłyski wspomnień, gwałtowność, a potem mamy odmienioną Mariannę. Zauważcie, że ona potem inaczej się porusza, nosi ciemniejsze stroje, wyżej upięte włosy. To dorosła kobieta, a nie podlotek jak do tej pory. |
Nooo mooooże. Niech będzie...Ale ja mam inna zagwozdkę - wiem, mało ważną, ale.... Czemu miss Gray z 50 tysiącami posagu wyszła za Willoughby'ego? I jeszcze wiedziała, że on nic do niej nie czuje [lub gorzej - odrazę]?
To mi się kojarzy z Borysem Drubeckim i Julie Karagin z WiP [książki]. Ona [podstarzała i nieładna w niemiły sposób] dobrze wiedziałą, czego może wymagać za swoje pieniądze [np. czułych oświadczyn] i egzekwowała to, ale jednocześnie była na tyle próżna, że się łudziła. Borys jej nie uprzedził, że po ślubie zamierza ją widywać jak najrzadziej. A panna Gray we wszystkich ekranizacjach jest bardzo atrakcyjna....
Admete - Śro 16 Sty, 2008 14:24
Bo chciała zdobyc pozycję mężatki, a Willoughby był przystojny. Liczyły sie pozory.
Balbina - Śro 16 Sty, 2008 14:45
Gdzie ja mogę zdobyć avka z nowym Brandonem plizzzz
Sofijufka - Śro 16 Sty, 2008 14:51
| Admete napisał/a: | | Bo chciała zdobyc pozycję mężatki, a Willoughby był przystojny. Liczyły sie pozory. |
Ale ze swoją forsą i urodą mogła liczyc na lepszą partie niz wydziedziczony libertyn... Może tez się w nim podkochiwała?
Admete - Śro 16 Sty, 2008 16:28
Bardzo mozliwe - w końcu to był czaruś.
Gitka - Śro 16 Sty, 2008 16:43
| Balbina napisał/a: | Gdzie ja mogę zdobyć avka z nowym Brandonem plizzzz |
Tutaj
http://community.livejour...%26+sensibility
RaczejRozwazna - Śro 16 Sty, 2008 16:49
dzięki, bo przy okazji są piękne avki ze starym Brandonem ... Tylko nie mogę się zdecydować...
Gitka - Śro 16 Sty, 2008 17:00
Też zwróciłam uwagę Podoba mi się to z profilu.
Gunia - Śro 16 Sty, 2008 17:09
| Sofijufka napisał/a: | | Może tez się w nim podkochiwała? |
A może chciała takiego, za którym najwięcej kobiet szaleje, żeby mieć satysfakcję?
achata - Śro 16 Sty, 2008 18:58
Obejrzałam ostatni odcinek i rzeczywiście spodobał mi się bardziej niż pozostałe, zwłaszcza od momentu powrotu do Barton. Pięknie pokazana rozpacz Eleonory. Co do sceny z fartuszkiem mam mieszane uczucia. Z jednej strony tak długo na wszelkie odzywy uczuć znajdowała ukojenie w pracy, że ten jej bieg do ciasta byłby zrozumiały, ale wobec gościa? Eleonora była zbyt dobrze wychowana, żeby tak zaszaleć. Jednak oswiadczyny i tak piękne. To co mówi Edward pewnie chciałaby usłyszeć każda kobieta "every moment I saw you, I loved you more"
Scena z sokołem też śliczna, tylko ja bym wplotła do tej melodyjki odrobinkę więcej takich scen, żeby mozna było zobaczyć jak czas leci a Marianna się przekonuje do Brandona, bo tak to jednak nie widać, żeby poza sympatią i pogodzeniem się z jego miłoscią było w tym coś więcej z jej strony.
Sceny końcowe- też mieszane uczucia. Trochę to dziwne z tymi kurami- takie rzeczy to już chyba wybitnie robił służący a skoro nawet w biedzie Dashwoodówny było stać na jednego służącego to Edwarda i Eleonorę też powinno być stać. Ale było miło i zabawnie i ogólnie, wreszcie serducho piknęło. Może to efekt tego, że pod koniec zniknęła z planu pani Jenings i Middletonowie. Nie przepadałam za nimi w tej ekranizacji. No i nad morzem wreszcie zajaśniało słonce...
Admete - Śro 16 Sty, 2008 19:04
Achato ta scenka na końcu to taki żart Jasne, że mieli służbę, ale to jest takie słodko - zabawne, że Davies słusznie cos takiego umieścił. Usmiech Eleonory prześliczny.
Caitriona - Śro 16 Sty, 2008 19:52
Cudnie Eleonora wygląda w tej scence, która jest bardzo urocza
snowdrop - Śro 16 Sty, 2008 21:30
Ja obejrzałam przed chwilą pierwszy odcinek, dziekuje za zamieszczenie linka. Och bardzo mi się podoba, nawet bardziej niż książka. Edward jest cudowny, pułkownik Brandon też. Można wyczuć uczucia które są pomiędzy Edwardem i Eleonor i Brandonem i Marianna. Ach gdzie ta Marianne ma oczy .... Willoughby mi kompletnie nie pasuje, ma strasznie prosiaczkowaty nos i wygląda jakby był poobijany. Co oni myśleli dobierając go do tej roli.
Nie mogę się doczekać aż obejrzę następne odcinki ... Przepiękne, no dosłownie czuje się uniesiona.
|
|
|