Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Fantastyka - Świat według Marvela
annmichelle - Sob 10 Paź, 2020 10:59
Szafran napisał/a:
Czy to dobry moment, by powiedzieć, że mam jego autograf? Z czasów kiedy nie był jeszcze aż tak popularny, dopiero po 1 sezonie "Sherlocka".
Gratulacje.
Szafran napisał/a:
Ale niezdobyty osobiście,
Eee, to lipa.
Trochę jak lizanie lizaka przez szybę.
Szafran napisał/a:
a chwila interakcji przy okazji zdobywania to w sumie cały sens autografów;).
No właśnie. Aragonte - Sob 10 Paź, 2020 12:44
Agn napisał/a:
A Cumberbatch to i mnie moglby czytac liste obecnosci na grze w bingo w domu spokojnej starosci - takze bylabym kontenta.
Ja nie-Marvelowa (prawie nic nie oglądałam), ale dołączam do uwielbiających głos Benedicta
Przesłuchałam z niepełnym zrozumieniem "Casanovę", którego czytał - mrrrrrrrrrruuuu BeeMeR - Sob 10 Paź, 2020 13:25 Też słuchałam Casanowy, Benedict ma piękny głos Agn - Sob 10 Paź, 2020 15:18
annmichelle napisał/a:
Szafran napisał/a:
Ale niezdobyty osobiście,
Eee, to lipa.
Trochę jak lizanie lizaka przez szybę.
Nie powinnam tu zagladac, przeczytalo mi sie, ze ktos lizal Cumberbatcha przez szybke.
Naprawde potrzebuje mocnej kawy... annmichelle - Sob 10 Paź, 2020 15:43
Agn napisał/a:
Nie powinnam tu zagladac, przeczytalo mi sie, ze ktos lizal Cumberbatcha przez szybke.
Naprawde potrzebuje mocnej kawy...
Chłopa Ci trza, a nie kawy!
(bez urazy )
A wracając do Marvela : zastanawiam się, czy nie powtórzyć sobie za jakiś czas obu części "Strażników Galaktyki", aaa - i tam chyba jeszcze nie oglądałam dodatków. Agn - Sob 10 Paź, 2020 16:31 Cumberbatcha mi trza?
Co ja bym teraz odswiezyla z Marvelow? Najczesciej powtarzam "Kapitan Marvel", ale moze bym tak "Czarna pantere" dla odmiany... annmichelle - Sob 10 Paź, 2020 16:37
Agn napisał/a:
Cumberbatcha mi trza?
E, nie - on zdaje się szczęśliwie żonaty, więc tak niemoralnie.
"Kapitan Marvel" i "Czarną Panterę" powtórzę w przypadku, gdy będę oglądać wszystkie "marvele" od początku.Agn - Sob 10 Paź, 2020 19:44 Wszystko co dobre jest niezdrowe, niemoralne albo powoduje tycie. annmichelle - Sob 10 Paź, 2020 19:57
Agn napisał/a:
Wszystko co dobre jest niezdrowe, niemoralne albo powoduje tycie.
Oj, nie zgodzę się. Np. miłość. Jasne, jakaś patologiczna może spowodować 3 rzeczy, które wymieniłaś , ale ta bez jakichś "złych" dodatków nie dosyć, że jest zdrowa (i to jak! ), moralna i nie powoduje tycia, a raczej pomaga utrzymać figurę.
A wracając do Marveli.
Dziś mam taki dzień, że gdzieś kołaczą mi się po głowie te filmy.
Pamiętam, że po obejrzeniu pierwszy raz "Endgame" uderzyło mnie,
Spoiler:
że na końcu Stark i Rogers niejako zamienili się rolami : Stark poświęcił życie w bohaterskim czynie ratując dobrych (a wiemy, jakim egocentrykiem był ten facet i co sądził o poświęcaniu się i empatii Kapitana ), a Rogers zdecydował się na prywatne życie z ukochaną kobietą bez "honor, ojczyzna i bijemy złoli" na pierwszym miejscu.
Ich znajomość, mimo konfliktów, odmiennych często opinii i zerwania kontaktów w pewnym momencie, tyle dała i Tony'emu i Steve'owi. Na pewno nauczyli się wiele od siebie i to widać właśnie na końcu.
Swoją drogą cały czas podśpiewuję sobie piosenkę z końca, aż mnie domownik zapytał od kiedy lubię swingujące kawałki z lat 40-tych. RaczejRozwazna - Sob 10 Paź, 2020 20:06 Kapitan dla mnie jest zbyt doskonały, nieskazitelny w sensie moralnym. Nie mogłabym chyba żyć z takim mężczyzną...annmichelle - Sob 10 Paź, 2020 20:12
RaczejRozwazna napisał/a:
Kapitan dla mnie jest zbyt doskonały, nieskazitelny w sensie moralnym.
Wiadomo - superhero , jak Superman.
RaczejRozwazna napisał/a:
Nie mogłabym chyba żyć z takim mężczyzną...
Ale mając uczucie takiego człowieka - jaka motywacja do samodoskonalenia!
RaczejRozwazna - a jakiego bohatera z marveli Ty lubisz najbardziej? Agn - Sob 10 Paź, 2020 20:22 Kapitan jest nierealny, ale kuuuurcze porzadny z niego chlop. RaczejRozwazna - Sob 10 Paź, 2020 20:49 Strange, oczywiście, a przepraszam, dr Strange
Ale poważnie to z żadnym nie chciałabym chyba stanąć na ślubnym kobiercu, hm. Jednak dość specyficzni są...
Kapitan jest z tych, co "żegnaj luba, ojczyzna wzywa" - ostatnia scena w moim odczuciu tego nie zmienia. Ja osobiście nie mam powołania do heroizmu.
Lubię Nicka Fury'ego.annmichelle - Nie 11 Paź, 2020 19:12
RaczejRozwazna napisał/a:
Kapitan jest z tych, co "żegnaj luba, ojczyzna wzywa" - ostatnia scena w moim odczuciu tego nie zmienia.
Ja odebrałam to inaczej.
To "żegnaj luba, ojczyzna wzywa" jednak było mocno wymuszone i Rogers raczej nie spodziewał się, że "zginie" i nici z randki i miłości...
Wątek uczucia do Peggy przewija się chyba w każdym filmie, gdzie Kapitan się pojawia. Scenarzyści próbowali coś tam zakręcić z Czarną Wdową czy siostrzenicą Peggy -Sharon, ale było to takie wymuszone, nie pasowało, więc zrezygnowali, na szczęście, z tym pomysłów.
Na BR "Avengers" w dodatkach jest usunięta scena (wspominałam już o niej kiedyś w tym temacie, a teraz znalazłam ją online): https://www.youtube.com/watch?v=Pov4qMSfg9w
Moim zdaniem szkoda, że ją usunęli: po pierwsze pokazuje zagubienie Rogersa "po powrocie", jego samotność. Podoba mi się motyw z rysunkiem, radio vs wifi, a scena z kelnerką wyjaśnia jej "zdziwko" w filmie (bez tej sceny jej reakcja w filmie kinowym wydaje się dziwna).
Te trzy minuty filmu by nie zmieniły, a na pewno byłyby na plus, bo jednak "Avengers" to głównie "nawalanka".RaczejRozwazna - Nie 11 Paź, 2020 20:36 A widzisz, Twoja perspektywa uświadomiła mi w czym rzecz. Kapitan jest w jakimś sensie przytłoczony tym swoim super-prawym sumieniem, ten obowiązek mu jakoś ciąży, ale z drugiej strony - nie byłby szczęśliwy gdyby go nie wypełnił. Dlatego zrezygnował z misji dopiero wtedy, gdy najpilniejsza robota była załatwiona... Nie lubię takich super-prawych bohaterów (u nas - Skrzetuski) bo miałabym z takim poczucie winy. Wolę jednak gdy ktoś ma ciut więcej egoizmu... nie tracąc przy okazji szlachetności. I dlatego bardziej wzrusza mnie poświęcenie Iron-mana i jego wszystkie niespodziewane szlachetne odruchy.annmichelle - Nie 11 Paź, 2020 21:33
RaczejRozwazna napisał/a:
Wolę jednak gdy ktoś ma ciut więcej egoizmu... nie tracąc przy okazji szlachetności. I dlatego bardziej wzrusza mnie poświęcenie Iron-mana i jego wszystkie niespodziewane szlachetne odruchy.
Tony Stark był ciężkim typem faceta : geniusz niewątpliwie, ale jednocześnie arogancki, egocentryczny, bogaty dupek . Zawsze musiało wyjść "na jego", tak jak on chciał, "zawsze" miał rację, wiedział najlepiej. Zycie pokazywało, że niekoniecznie i z czasem rzeczywiście się zmienił, ale tak naprawdę dopiero po wielkim "bum" w "IW", a konkretniej po owych pięciu latach, gdy ekipa poprosiła go o pomoc. Myślę, że dużo u niego zmieniło ojcostwo: posiadanie dziecka wiele go nauczyło, pośrednio zrozumiał także postępowanie swojego ojca, świetna była ich konfrontacja w 1970 roku - Tony'emu poukładało się po tej rozmowie w głowie, to plus dziecko uczyniło go człowiekiem spełnionym, a nie to, że był geniuszem, ironem manem, milionerem.
Robert Downey Jr zagrał go świetnie, ale Tony Stark jest dla mnie ciężkim typem człowieka, niestety.
RaczejRozwazna napisał/a:
Dlatego zrezygnował z misji dopiero wtedy, gdy najpilniejsza robota była załatwiona...
Zrezygnował z roboty, bo pojawiła się jedyna szansa, aby wreszcie spróbować życia jakie chciał mieć.
Gdyby nie podróż w czasie i życie z tą konkretną kobietą, to po pokonaniu Thanosa nadal byłby KA, aż do czasu gdy opadłby z sił. Agn - Nie 11 Paź, 2020 21:48 *cichutko nadaje zza winkla* Doceniam Ironmana i wzruszyla mnie jego smierc, ale go nie lubie. Wkurzal mnie. Dostarczal niesmaowitej rozrywki, ale najczesciej mialam mu ochote dac w leb.
Ogladam "Wonder woman" (wreszcie!). Ta wyspa Amazonek byla wyjatkowo marnie ukryta, wyglada na to, ze kazdy mogl do niej dotrzec przez przypadek.
Gal Gadot jest przepiekna, ale nie umiem docenic jej aktorstwa.
Ale niewazne. Oglada sie nienajgorzej.
Tylko podobnie jak z "Supermanem" - strasznie ciemny ten film. Najwiecej sie dzieje w nocy lub w kiepsko oświetlonym budynku. RaczejRozwazna - Nie 11 Paź, 2020 22:16 Iron man był zadufanym dupkiem, ale szczególnie lubię, gdy zadufanego dupka dosięga miecz Damoklesa w postaci prawdziwego uczucia lub jakiegoś zabłąkanego dobrego genu po prababci
W sumie Bannera bardzo lubię, ale nie jako Hulka Agn - Nie 11 Paź, 2020 22:30 Dream team z koziej rzyci - strzelec wyborowy panikuje przy pierwszej akcji.
Za to wszystkie akcje WW sa w slow motion. Szszszlllaaaaaa przez ziemie niczyja eeechh... Agn - Nie 11 Paź, 2020 23:16 Zbroja Aresa - byczek w krotkiej spodniczce.
Kostiumolog plakal, gdy to oddawal...
Agn - Pon 12 Paź, 2020 00:03 Obejrzałam. Naprawdę nienajgorzej się oglądało, choć powszechna ciemnica nieco dobijała. No i różne głupociątka się tu zaplątały, więc miałam się z czego pośmiać, choć wolałabym zamierzony humor. Ale było ok.
Jeszcze "Aquamana" obejrzę, tak dla zgrywy, bo nie spodziewam się intelektualnych wrażeń. Ale Jason Momoa... no, wiecie, popatrzeć można. Szafran - Pon 12 Paź, 2020 19:18
Agn napisał/a:
Obejrzałam. Naprawdę nienajgorzej się oglądało, choć powszechna ciemnica nieco dobijała. No i różne głupociątka się tu zaplątały, więc miałam się z czego pośmiać, choć wolałabym zamierzony humor. Ale było ok.
Jeszcze "Aquamana" obejrzę, tak dla zgrywy, bo nie spodziewam się intelektualnych wrażeń. Ale Jason Momoa... no, wiecie, popatrzeć można.
"Aquaman", kiedy nie oczekujesz wrażeń intelektualnych, to przefajna rzecz. Wszystko mnie tam cieszyło, najbardziej wojownicy dosiadający wielkich koników morskich. Rżałam przez cały film:D
A WW jest spoko, pierwszy film DC, który dało się oglądać. Naprawdę czekam na tę nową. Jeno bawiło mnie, ze film z feministycznym przesłaniem, ale Amazonki to mają zbroje jak mokry sen fetyszysty z okładek fantasy z lat 90:D:D::DAgn - Pon 12 Paź, 2020 21:15 A one to chyba i w komiksach musialy je miec? WW na pewno ma taki komiksowy.
Te nowa WW1984 tez chetnie obejrze. Trailer zacheca. A rok... Ciekawe czy wybrany przypadkowo czy moje Orwelowskie uszka zastrzygly nie bez powodu.Szafran - Pon 12 Paź, 2020 21:40
Agn napisał/a:
A one to chyba i w komiksach musialy je miec?
Oczywiście, że miały, a jakże:D. Ale te filmy mocno luźno bazują na komiksach, gdyby chcieli, mogli to zrobić inaczej;). No ale póki w przeciwadze jest klata Momoi, to nie będę pomstować;).Agn - Nie 18 Paź, 2020 22:52 Nie pomstuj. Klata Momoi jest zacna. Wlasnie skonczylam ogladac "Aquamana" - obejrzalam z przyjemnoscia. Jak wiadomo Jason Momoa bez koszulki i z tatuazami ambitne kino spod znaku filozoficznych rozkmin juz do konca zycia, sklaniajace do refleksji nad zyciem, wszechswiatem i cala reszta.
Ogladalo sie fajnie, bylo troche humoru, duzo nawalanki, troche jakiejs mitologii - dla mnie spoko. Efekty specjalne ladne, te slynne koniki morskie i rekiny w roli wierzchowcow mnie nie rozsmieszyly - przyjelam, ze tak to musi w tym swiecie wygladac i juz. Padlabym, gdyby mialo to wygladac jak na tym obrazku:
Niektore ujecia super - jak nurkowali w strone krolestwa otchlani, a wokol Arthura i tej rudej plywaly otchlanice - na wielkim ekranie to musial byc czad.
Motyw z mamusia troche mi sie skojarzyl z "Jak wytresowac smoka 2".
Cos bym moze jeszcze z DC obejrzala? Ale to juz jutro...