Fantastyka - Wampiry i wilkołaki
Agn - Sob 04 Kwi, 2009 21:02
Aragonte, Caitri, gdyby to było możliwe, to nawet i bez zaproszenia zwaliłabym wam się na główki swoją osobą. Ale jestem spłukana totalnie. A potem będzie tylko gorzej. W lipcu mam plan uderzenia na Galicję. :/
Aragonte - Nie 05 Kwi, 2009 01:31
Rozumiem
W każdym razie, gdyby coś się odmieniło - daj znać
Aragonte - Wto 07 Kwi, 2009 22:40
No, mamy za sobą pierwszy wykład i jesteśmy bogatsze w wiedzę o tym, jak rozpoznać wampira
Ogólne wrażenia: było świetnie! Sala pełniutka, organizatorzy nie przewidzieli chyba większej liczby niż góra 30 osób i trzeba było początkowe zwiedzanie wystawy odbywać w turach, a w czasie wykładu żądna wiedzy o krwiopijcach tłuszcza gniotła się na podłodze w różnych pozach. Sama wystawa nie powaliła nas specjalnie, choć parę ciekawych elementów zauważyłyśmy, ale sam wykład niesamowicie mi się spodobał. Było sporo informacji, podanych w doskonale uporządkowany sposób (jak stwierdziłam, prawie nie wymagałoby to redakcji po przepisaniu ), przejrzyście i - co zwracało uwagę - z wielkim poczuciem humoru
Pani Zuzanna Grębecka z UW okazała się odnalezioną cudem siostrą Aine Przypominała ją i stylistycznie, i sposobem mówienia, po prostu całokształtem.
W ramach ciekawostki - już po wykładzie na sali ujawniła się pewna Zmora
Ale to już może Praedzio albo Caroline o tym opowiedzą
Na bank chcemy iść na pozostałe wykłady
Anaru - Wto 07 Kwi, 2009 22:49
| Aragonte napisał/a: | W ramach ciekawostki - już po wykładzie na sali ujawniła się pewna Zmora
Ale to już może Praedzio albo Caroline o tym opowiedzą |
?
Jaka zmora?
Aragonte - Wto 07 Kwi, 2009 22:52
| Anaru napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | W ramach ciekawostki - już po wykładzie na sali ujawniła się pewna Zmora
Ale to już może Praedzio albo Caroline o tym opowiedzą |
?
Jaka zmora? |
Żywa
Najzupełniej prawdziwa
Sama się nam przedstawiła
A jak wyszłyśmy z muzeum, taki pięęęęęęękny księżyc wisiał na niebie
Pierwsza wiosenna pełnia tuż, tuż...
praedzio - Wto 07 Kwi, 2009 22:58
Taaaa.... A ja się boję teraz iść spać, bo jeszcze żeśmy z moją gospodynią rozgadały się o duchach... Aż mi się zimno zrobiło!
Wracając do wykładu, potwierdzam - był świetny! Co do Zmory, ło jeeeejkuuuuu... Nie sądziłąm, że takie osoby istnieją w ogóle! Jak się dziewczę/kobieta zaczęło śmiać (basem), to z jej piersi wydobył się taki szatański chichot (autentycznie! to trzeba po prostu usłyszeć!), że aż kobieta prowadząca zaczęła się śmiać.
Aragonte - Wto 07 Kwi, 2009 23:06
Ale zaczęło się od tego, że przedstawiła się jako Zmora tzn. powiedziała, że to jej ksywka wśród znajomych.
A śmiech miała zaiste złowieszczy...
Agn - Wto 07 Kwi, 2009 23:20
Fajnie, że się dobrze bawiłyście. Zmora? Dokładny opis proszę. Wyglądała jakoś zmorowato? A, i czy można prosić o choćby skrawek tego, o czym mówiło się na wykładach? Przykład? Jakaś ciekawostka? Czego się dowiedziałyście?
*cierpi, bo nie może sama na te wykłady polecieć*
Sniff...
Anaru - Wto 07 Kwi, 2009 23:27
| Agn napisał/a: | *cierpi, bo nie może sama na te wykłady polecieć*
Sniff... |
*Cierpi, bo tez by poszła, a też ma daleko* chlip....
aneby - Wto 07 Kwi, 2009 23:34
Buuuuu, jakieś małe streszczenie ?
Aragonte - Wto 07 Kwi, 2009 23:38
| Agn napisał/a: | Fajnie, że się dobrze bawiłyście. Zmora? Dokładny opis proszę. Wyglądała jakoś zmorowato? A, i czy można prosić o choćby skrawek tego, o czym mówiło się na wykładach? Przykład? Jakaś ciekawostka? Czego się dowiedziałyście?
*cierpi, bo nie może sama na te wykłady polecieć*
Sniff... |
Nie wiem, czy w sumie dla Ciebie byłoby aż tak wiele nowych informacji - dla mnie też nie wszystko było nowe, ale niesamowicie mi się spodobał sposób, w jaki to zostało podane
Zasadniczo w tym wykładzie były jakby dwie części, dwa spojrzenia na postać wampira, począwszy od jego rodowodu (słowiańskiego, jak z naciskiem podkreślała pani prelegent), tworzenia ostatecznej wersji nazwy, różnych jej wariantów. Bo de facto pierwotnie upiór, wąpierz, wampierz, strzyga/strzygoń i ostatecznie wampir były tym samym rodzajem "istoty granicznej", która z jakichś względów (to też skrupulatnie było wyliczone i wypunktowane w prezentacji multimedialnej), np. z powodu samobójczej/gwałtownej śmierci, posiadania dwóch serc/dwóch dusz czy z uwagi na parę innych okoliczności nie do końca przeszła do świata zmarłych. Najbardziej ogólną nazwą jest rzecz jasna "upiór". Było naturalnie co nieco o dwóch Vladach (tatusiu Draculu i synu - Palowniku), czyli jakiś rys historyczny też się znalazł.
Ciekawe było dla mnie to, że pierwotnie upiory/wampiry nie były jednoznacznie złe, tylko zdolne zarówno pomagać, jak i szkodzić, a poza tym były "stworzeniami rodzinnymi", tzn. odwiedzały głównie bliskich im za życia (w różnych celach, nie tylko krwiopijczych, także bardziej intymnych, ekhm ). Potem zostały ze szczętem oczernione, uznane za skrajnie złe (w popkulturze, od Stokera i jego poprzedników, po filmowe wersje), a teraz, zgodnie z werdyktem, który urodził się już po oficjalnym wykładzie, podczas serii pytań dla chętnych - są wybielane i niemalże urastają do rangi Supermena (który żartobliwie też został posądzony o zwampirzenie ). Fajna była ta rozmowa po wykładzie, kiedy większość się rozeszła, a została może dwudziestka największych zapaleńców (w tym ja, Praedzio i Caroline).
Dywagowano, skąd taka popularność krwiopijców, było trochę pogaduszek o fantastyce i diecie wampirzej, braku cienia i odbicia (to też nie jest pierwotne, dorobiła to popkultura).
Szkoda, że Cię nie było - może nie wszystko było nowe, ale na pewno warto było tego posłuchać.
A zmora wyglądała ciut zmorowato
Caroline - Czw 09 Kwi, 2009 00:26
Potwierdzam, było bardzo interesująco! Wystawa nieduża i raczej nie powalała na kolana, trochę plansz ze zdjęciami z okolic Rumunii, gdzie przetrwała wiara i specyficzny folklor związany z "nieumarłymi", jakieś eksponaty jak ze skansenu i dość mizerna scenografia. Całość w jednej sali. Oglądania z dokładnym czytaniem wszystkich opisów na jakieś 15 minut. Centralny punkt wystawy - drewniana kukła wystylizowana na nieboszczkę gotową do wyprawy na tamten świat.
Natomiast wykład rzeczywiście bardzo ciekawy. Pani Zuzanna w bardzo rozsądnych proporcjach wymierzyła dawkę informacji z poważnych ksiąg dla etnografów i z popkultury. Całość przemyślana i okraszona dowcipem - temat zresztą do tego prowokował. I potwierdzam - podobieństwo pani Zuzanny do Aine łudzące!!!
Jeśli chodzi o Zmorę - owszem, jedną ze słuchaczek była intrygująca pani z dużym poczuciem humoru i skłonnością do autoironii (mam nadzieję!!!). Zadała pytanie o motyw zmory w folklorze i ze złowieszczym uśmiechem dodała, że temat szczególnie ją interesuje, ponieważ znajomi nadali jej ksywę "Zmora" właśnie. A potem się zaczęła śmiać i wszystko stało się jasne... Napisałam "(mam nadzieję!!!)", ponieważ wtedy właśnie pozwoliłam sobie zauważyć, że już zaczynamy rozumieć [skąd ta ksywa]. No i mam nadzieję, że pani ma ten autoironiczny dystans do siebie tak, jak założyłam, w przeciwnym razie mogła się obrazić.
Palnęłam faux pas, ale wierzcie mi, to był zmorowo-upiorowaty chichotośmiech!
Aragonte - Czw 09 Kwi, 2009 00:34
A ja zastrzegam, że moje określenie "zmorowato" nie świadczy o niczym złym, tylko o czymś ciut niesamowitym w wyglądzie, w sposobie patrzenia
Agn - Wto 14 Kwi, 2009 13:29
| Aragonte napisał/a: | Ciekawe było dla mnie to, że pierwotnie upiory/wampiry nie były jednoznacznie złe, tylko zdolne zarówno pomagać, jak i szkodzić, a poza tym były "stworzeniami rodzinnymi", tzn. odwiedzały głównie bliskich im za życia (w różnych celach, nie tylko krwiopijczych, także bardziej intymnych, ekhm ). |
O, a tego to ja nie wiedziałam. Czy coś jeszcze było w tym wątku, co zapamiętałyście? O gwałtownej śmierci to wiedziałam, to o dwóch sercach obiło mi się o uszy, ale tylko obiło, natomiast bez szczegółów. No bo jak - człowiek z dwoma sercami?!
Aragonte - Wto 14 Kwi, 2009 14:14
| Agn napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | Ciekawe było dla mnie to, że pierwotnie upiory/wampiry nie były jednoznacznie złe, tylko zdolne zarówno pomagać, jak i szkodzić, a poza tym były "stworzeniami rodzinnymi", tzn. odwiedzały głównie bliskich im za życia (w różnych celach, nie tylko krwiopijczych, także bardziej intymnych, ekhm ). |
O, a tego to ja nie wiedziałam. Czy coś jeszcze było w tym wątku, co zapamiętałyście? O gwałtownej śmierci to wiedziałam, to o dwóch sercach obiło mi się o uszy, ale tylko obiło, natomiast bez szczegółów. No bo jak - człowiek z dwoma sercami?! |
U Baranowskiego wyczytałam coś takiego, że ten przesąd mógł się brać stąd, że czasem serce mogło się znajdować po niewłaściwej stronie. I wtedy pojawiało się podejrzenie, że coś z takim człowiekiem było nie teges. Ale to taka "racjonalna" teoria, ten przesąd mógł się wziąć znikąd, nie mieć żadnych pseudorzeczowych przesłanek.
A następstwem tej wiary w dwa serca czy dwie dusze (bo głównie o nie chodziło) było przeświadczenie, że ta druga dusza pozostaje poza obrębem ludzkiej społeczności, jest nieochrzczona etc., a więc nie przejdzie do krainy zmarłych, za to po śmierci może dalej ożywiać ciało - wtedy już upiora.
A jeszcze co do tych wampirów rodzinnych - krew czasem ssały, owszem, ale pomagały w gospodarstwie, więc występowały jak niemalże domowe skrzaty
Aragonte - Wto 14 Kwi, 2009 19:53
Właśnie kończę Moonlight - od jakiegoś trzeciego odcinka mnie wciągnęło i oglądałam ciurkiem. Czy to jedyny sezon, czy nakręcili kolejny?
aneby - Wto 14 Kwi, 2009 20:00
Chyba ten serial tak ma, że wciąga koło 3-4 odcinka Niestety jeden sezon
Aragonte - Wto 14 Kwi, 2009 20:14
A ile jest odcinków? Mam chyba dwanaście tylko, a ktoś w tym wątku przebąkiwał coś o piętnastym, jeśli mnie wzrok nie mylił
aneby - Wto 14 Kwi, 2009 20:25
Wszystkiego jest szesnaście. W ten piątek będzie w tvp 15, a za tydzień 16.
Ewentualnie na innym kanale można obejrzeć wszystko
Aragonte - Wto 14 Kwi, 2009 20:49
Na właśnie ja, ekhm, oglądam na innym kanale
Ale chyba paru odcinków na nim nie dają
Caitriona - Śro 15 Kwi, 2009 10:18
| Aragonte napisał/a: | | Ale chyba paru odcinków na nim nie dają |
Jakby co to służę
Aragonte - Śro 15 Kwi, 2009 10:26
| Caitriona napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | Ale chyba paru odcinków na nim nie dają |
Jakby co to służę |
Mam nadzieję, że albo Ty, albo Praedzio znajdziecie chwilkę w tym tygodniu, żeby spotkać się ze mną choćby w przelocie
Doszłam do przemiany (po zażyciu wiadomego "serum") Micka w człowieka i na tym stanęłam
Z uwagi na wampiryczny głód połknęłam pierwsze kilkanaście stron tego wątku
Aha, Moonlight jako całość jest zdecydowanie zbyt sentymentalny, ale ogląda się przyjemnie
Agn - Czw 16 Kwi, 2009 08:20
| Aragonte napisał/a: | Aha, Moonlight jako całość jest zdecydowanie zbyt sentymentalny, ale ogląda się przyjemnie |
Fakt. Ale, jak wspomniałaś, ogląda się przyjemnie. Ja zresztą wolę Josefa. A z seriali w ogóle to Blood ties rządzi. Młodszy brat SPNu, hihihi.
Oj, chyba będę musiała sobie przypomnieć BT, albowiem lubię Henry'ego. I w ogóle dialogi tam były świetne.
praedzio - Czw 16 Kwi, 2009 08:45
No, to ja się przyznam, ze przed świętami kupiłam sobie kolejną część cyklu Tanyi Huff pt. Ślad krwi i prawie już kończę. Aine by się spodobało, bo akcja kręci się wokół wilkołaków.
aneby - Czw 16 Kwi, 2009 22:22
Przeczytałam "Księgę bez tytułu", a raczej zmęczyłam
W pełni się zgadzam z określeniem "tarantinowska", bo opisy krwawych jatek z udziałem ludzi i wampirów są jak żywcem wyjęte z "Od zmierzchu do świtu". Dla mnie to jednak nie jest atut. Nie bawią mnie także wulgaryzmy używane w dużych ilościach.
Cała akcja kręci się wokół tajemniczego kamienia zwanego Okiem Księżyca, który ma zapewnić nieśmiertelność jego posiadaczowi i daje moc kontrolowania orbity Księżyca tak, aby na zawsze zakrył Słońce. Poszukują go więc różne typy spod ciemnej gwiazdy, żywe i nieumarłe, zabijając się po drodze, wyrywając języki, wyłupiając oczy itp
Po drodze jeszcze giną ludzie (zupełnie nie wiadomo dlaczego), którzy przeczytali tytułową "Księgę".... Niby na końcu wszystko się wyjaśnia......
Mnogość postaci powoduje niestety, że można się pogubić, kto jest kim, a na końcu okazuje się zupełnie kimś innym (np wampirem)
A już szczytem jest, IMHO, wymyślenie Pana Ciemności, który ma w sobie krew Chrystusa i krew wampira i jest "naczelnym krwiopijcą"
Zawiodłam się bardzo. Drugi raz bym tego nie kupiła.
"W tej oryginalnej, przezabawnej, już legendarnej książce Tarantino spotyka się ze Stephenem Kingiem....." - Chyba się minęli.
|
|
|