To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Nasz własny fanfik

Anonymous - Pią 08 Lut, 2008 14:51

Ja tam zamarłam na plus. :)
a przy końcu to umarłam. Co to za presja na artystę? :wink:

nicol81 - Pią 08 Lut, 2008 14:52

:mrgreen: Nie chciał przyjść Iber do Mahometa, to przyszła góra do Ibera :wink:
Marija - Pią 08 Lut, 2008 15:05

nicol81 napisał/a:
ALe zamarłaś na plus czy na minus? Ja się tu tak starałam, cały ranek poświęciłam a tu zero krytyki :cry2:
Ze strachu zamarłam na koniec, a więc zdecydowanie na plus :mrgreen: . Wystraszyć czytelnika to trzeba umieć, co nie? :wink:
Anonymous - Pią 08 Lut, 2008 15:40

Mojej pisaniny ciąg dalszy. opanujcie mnie póki można; :ops1:

Georgiana zdziwiona spojrzała na osobnika, który znał człowieka tak bliskiego jej sercu. Osobnik, który wymówił to nazwisko, absolutnie nie wyglądał na kogoś kto utrzymuje bliskie kontakty z wyższymi sferami.
-Georgiano chodźmy. Ten ekhm... człowiek na pewno się pomylił.- to Elizabeth sprowadzała na ziemię bratową. Lizzy czuła, że jej małżonek nie byłby zachwycony widząc w jakim towarzystwie obraca się jego siostra.
-Nie Elizabeth. Wybacz, ale może to nie jest pomyłka. A nawet jeśli... to nie możemy zostawić tego biedaka na środku ulicy. To byłoby okrutne. Zobacz On nie wygląda dobrze. Chyba ma gorączkę. Powinnyśmy się nim zająć. Wiem, że mnie rozumiesz.- i uważając sprawę za załatwioną, zwróciła się do mężczyzny- Dobry człowieku, czy mógłbyś mi powiedzieć skąd znasz lorda Broughama? Proszę pana!!. Lizzy, on... on... chyba zemdlał!! Lizzy...!! co my zrobimy?- Elizabeth nie miała zbyt wielkiego pola manewru. Georgiana na pewno nie zgodziłaby się na pozostawienie człowieka w takim stanie na ulicy, zaś Fizwilliam zapewne nie będzie zachwycony. I jakkolwiek zgadzała się całym niemal sercem z Georgianą, to z lękiem myślała o reakcji małżonka. Wyjście w każdym razie było jedno zawieźć nieszczęśnika do domu, położyć Go do łóżka i wezwać jak najszybciej lekarza. Takie też dyspozycje zostały wydane natychmiast gdy ich powóz zatrzymał się przed domem. Chory nadal nie odzyskiwał przytomności. Lekarz, który niebawem przybył stwierdził silne wyczerpanie, z ostrym zapaleniem oskrzeli(czy wtedy chorowało się na oskrzela, czy tylko płuca i do...).
-Nie będę przed Panią urywał, ze stan chorego jest bardzo ciężki. Trzeba bardzo uważać, aby zapalenie oskrzeli nie przeszło w zapalenie płuc bo przy jego stanie...jest bardzo wycieńczony, jeśli stanie się jak mówię, nie będę już nic w stanie zrobić. Rozumie Pani?
-Tak oczywiście Panie Doktorze. Zaopiekujemy się nim. Wprawdzie nie miałyśmy zamiaru zostawać dłużej w Londynie, ale w takiej sytuacji, najlepiej będzie jeśli zostaniemy, aby Go doglądać, zresztą czuję, ze bratowa nie zgodziłaby się na wyjazd.
-Dziękuję Panie Doktorze.
-Nie ma za co. To moja praca, teraz wrócę do domu, jak najszybciej przyślę, tutaj wykwalifikowaną pielęgniarkę, aby się zajęła tym nieszczęśnikiem. Sam też będę często tutaj zaglądał. A teraz proszę wybaczyć. Już pójdę. DO zobaczenia później Pani Darcy.
-Do widzenia Panie Doktorze.- Elizabeth poczuła pewną ulgę, że chory znalazł się w dobrych i wykwalifikowanych rękach. Żal jej było tego człowieka, który samym swym wyglądem wzbudzał litość. A na dodatek był tak bardzo chory. Miała nadzieję, że również Pan Darcy to zrozumie. Aby się o tym przekonać by jeden prosty sposób. Lizzy postanowiła napisać mężowie list w którym opisze całą sytuację i poinformuje o tym, że zamierzają z Georgianą zostać w Londynie. Napisze list i wyśle, a potem... niech się dzieje wola nieba

nicol81 - Pią 08 Lut, 2008 20:06

Super, Lady Kasiek :oklaski: Ale czemu chcesz się opanować? Czekamy na opis Ibera i jego przedstawienie :wink:
Anetam - Sob 09 Lut, 2008 11:00

Kasiu wielkie brawa :oklaski: .Chylę czoło w twą stronę
Marta - Wto 12 Lut, 2008 10:42

No proszę, a ja w nieświadomości żyję, że nam sie tu fanfikołek kręci!
Brawo, Kaśku, czekamy na ciąg dalszy, masz pole do popisu z tym Twoim Iberem :wink:
Nicol, ja też zamarłam! Już myślałam, że coś zrobią biednej Georgianie... :paddotylu:

Anonymous - Nie 17 Lut, 2008 15:30

:ops1: :ops1: :ops1:
Drogi mężu!
Zapewne jesteś zdziwiony, że z Londynu przyjechał posłaniec z listem miast Twojej siostry i żony. Domyślam się, ze możesz być zaniepokojony, tak więc piszę, aby Cię uspokoić. Nic się nie stało. To znaczy coś się stało. Ale nic nie jest ani mnie ani Twojej siostrze. Wiesz, ze do Londynu udałam się aby pomówić z Panią Bingley a Twa siostra towarzyszyła mi z myślą odwiedzenia kilku towarzystw dobroczynnych. Otóż będąc na ulicy rozmawiałyśmy z Twą siostrą o Naszym Drogim Przyjacielu, który wyjechał za granicę. Georgiana wymieniła jego nazwisko i pewien dosyć zaniedbany człowiek który znajdował się opodal zaczął się dziwnie zachowywać. Zdawało się Nam, że go zna. Mężczyzna ten zanim zdążył coś o sobie powiedzieć, wyjawić skąd zna Naszego Przyjaciela stracił przytomność. Na ulicy! Tak więc rozumiesz Mój Drogi, ze nie mogłyśmy go tam zostawić i zabrałyśmy Go do domu. Lekarz orzekł, że stan jego jest dosyć poważny i, że wymaga opieki. Toteż Georgiana i Ja postanowiłyśmy zostać w Londynie i się nim zając. Wszak to Nasz chrześcijański obowiązek. Na pewno to rozumiesz.
Georgiana prosiła abym Cię serdecznie pozdrowiła.
Obie bardzo za tobą tęsknimy.
Wrócimy Gdy tylko to będzie możliwe.
Uważaj na siebie!
Twoja Żona



Darcy, ledwie przebiegł wzrokiem po liście żony. Wiedział już wszystko. I oczyma wyobraźni widział całą sytuację. Zapewne projekt aby chorego, żebraka zabrać do domu był niezawodnie pomysłem Georgiany, albowiem Ona żywiła ostatnio takie dobroczynne zapędy. Do tej pory nie oponował bo wszystko mieściło się w granicach rozsądku. On wszystko rozumiał. Akcje dobroczynne datki, ale zbieranie obcych ludzi z ulic i urządzanie szpitala w domu to był już absurd. Darcego dziwiło to, ze Elizabeth nie zaprotestowała. Przecież Ona jest taka rozsądna i powinna odrobinę mocniej stąpać po ziemi. Jednak między Bogiem a prawdą Elizabeth ostatnio także zachowywała się dziwnie. A On nie zwrócił na to uwagi. To, ze był zapracowany wcale go nie usprawiedliwiało. I jeszcze ten jej nagły wyjazd do Londynu. Powoli zaczynają zachowywać się jak stare małżeństwo. Jego zajmuje tylko praca a ona ze swoimi problemami ucieka od męża. Stanowczo wziął zna siebie za dużo. Zajmowanie się Pemberley było wystarczająco pracochłonne a on jeszcze podjął się doglądania dobytku przyjaciela. I dlatego nie miał czasu dla rodziny. Biedna Lizzy zrozumiałe jest, że była nie w humorze. Znalazła się w nowym otoczeniu, na głowę spadły jej nowe obowiązki. I jeszcze... tak wizyta siostry to od tego wszystko się zaczęło. Jak mógł być taki niedomyślny. To od owego listu pani Bennet Elizabeth straciła humor. Czyli jedna zagadka była wyjaśniona. No prawie. Należało tylko rozmówić się z panią Darcy i problem z głowy.
Pozostawał jeszcze jeden problem. Mianowicie, nieznajomy w londyńskim mieszkaniu. ciekawe czy żadna z jego pań nie pomyślała o potencjalnym niebezpieczeństwie jakim jest zabieranie obcych i dziwnych ludzi z ulic. Ten jest jednak ciężko chory co jest jednak pewną okolicznością łagodzącą. Jakkolwiek pan Darcy wysilał bardzo intensywnie swój umysł, nie mógł odgadnąć kim jest ów Nieznajomy, znajomy lorda Broughama. Inna sprawa, że Lizzy wcale go nie opisała, ani słówka na temat wyglądu. Tabula rasa.
Wynikiem tego usilnego dumania było ostateczna decyzja, aby jak najszybciej udać się do Londynu. I to nie tylko z wyżej wymienionych powodów. Pand Darcy stęsknił się również za żoną, jakoś tak szybko przywykł do jej obecności... Dlatego skoro tylko pozałatwia najpilniejsze sprawy uda się do Londynu.
:ops1: :ops1: :ops1:
ja si chyba poddam bo czuje, ze sie do tego nie nadaje

MiMi - Nie 17 Lut, 2008 15:41

Dobrze Ci idzie :oklaski: , nie poddawaj się, obiecałaś ognistego Ibera, to musisz dotrzymać słowa :wink:
Marija - Nie 17 Lut, 2008 15:48

HA!! I co dalej, i co dalej?
nicol81 - Nie 17 Lut, 2008 21:35

Brawo, Lady Kasiek :oklaski: Nie poddawaj się :banan: Czekamy na konfitury :excited:
nicol81 - Nie 17 Lut, 2008 21:37

lady_kasiek napisał/a:
Jakkolwiek pan Darcy wysilał bardzo intensywnie swój umysł, nie mógł odgadnąć kim jest ów Nieznajomy, znajomy lorda Broughama.

Ale że Darsik nie wpadł, że to może wiązać się z wiadomą działalnością? :mysle: Chyba umysł naszego słoneczka się przytępił... :paddotylu:

Anonymous - Nie 17 Lut, 2008 22:12

nicol81 napisał/a:
Czekamy na konfitury

no własnie boje się, ze zamiast tych słodkich konfitur wyjdą mi gorzko-mdłe niewiadomo co. Ja się chyba nie nadaję do pisaniny :ops1: Bo to co ja wypisuje to obraz nędzy i rozpaczy

nicol81 - Nie 17 Lut, 2008 22:14

No bo czekamy na przedstawienie Ibera. :slina:
Marija - Pon 18 Lut, 2008 08:31

Duchowe wzloty i upadki Twórcy to rzecz normalna :roll: . No gdzie ten Iber? :-P
Harry_the_Cat - Pon 18 Lut, 2008 21:55

Na razie najwyrazniej w Iberii... ;)
Marija - Pon 18 Lut, 2008 23:02

Harry_the_Cat napisał/a:
Na razie najwyrazniej w Iberii... ;)
...czyli coś wiesz, tylko nie chcesz nam powiedzieć? :excited:
hamadryad - Czw 06 Mar, 2008 19:48

A ja tak siedzę i zastanawiam się, czemu dopiero teraz odkryłam ten fanfik. Cudeńko! :mrgreen:
Ada_5 - Czw 06 Mar, 2008 19:53

lepiej późno niż później ;P ja też dopiero niedawno na niego wpadłam :)
Anonymous - Sob 08 Mar, 2008 20:55

Widzę, że ucichło wszystko...
Ja powoli już się zbieram do pracy

hamadryad - Sob 08 Mar, 2008 22:33

A nam wypada tylko czekać :-)
Anonymous - Sob 08 Mar, 2008 22:50

hamadryad napisał/a:
A nam wypada tylko czekać :-)

nie nie :-P
wypada również pisać,
lub tez wyrażać krytyczne uwagi na temat pisaniny mojej. lub postulować o porzucenie zamiaru napisania kolejnych części :mrgreen:

hamadryad - Nie 09 Mar, 2008 13:22

lady_kasiek napisał/a:
porzucenie zamiaru napisania kolejnych części

NIE! NIE! NIE!
My będziemy wiernie czytać i komentować, a może nawet jakaś dama odważy się sama coś skrobnąć :-D

Anonymous - Śro 19 Mar, 2008 19:53

Nie minęło wiele czasu od przyjazdu Darcy`ego do Londynu, gdy przekonał się, że jego przyjazd nie był niezbędny. A przynajmniej nie powinien rzucać wszystkiego od ręki, bo ze strony nieznajomego nijakiego zagrożenia spodziewać się nie trzeba było. Przynajmniej na razie. Gość domu bowiem, wciąż był w dość poważnym stanie, najczęściej spał, gdy zaś nie spał w jego pokoju przebywała Georgiana, doglądając go i dbając, żeby jego kuracja przebiegała bez zakłóceń. Darcy nigdy nie podejrzewał w siostrze tak głębokiego powołania do bycia Siostrą Miłosierdzia, dziewczyna, zawsze była czuła na cudzą krzywdę, ale nie spodziewał się aż takiej wytrwałości.
Przyjazd Fizwilliama był potrzebny za to z innego powodu. Tak jak przeczuwał z Panią Darcy działo się coś niedobrego. Kobieta tryskająca niegdyś humorem, obecnie była jakby przygaszona. Owszem przyjazd męża ucieszył ją, ale dosyć szybko stała się osowiała. Spróbował ją zagadnąć, ale wymówiła się zmęczeniem. Podejrzewał jaka jest przyczyna jej zmartwienia, ale nie wiedział jak z nią o tym porozmawiać, żeby nie poczuła się dotknięta. Darcy wiedział, że to jest ważna sprawa nad którą musi pomyśleć, wybrać odpowiednią chwilę i rozwiązać problem. Oto pojawiały się problemy, to o tym mówiła jego ciotka ostrzegając go przed tym związkiem, na wierzch zaczynają wypływać sprawy związane z ich różnym pochodzeniem. Było mu trochę przykro, że ona mu nie ufa, że nie chce mu powiedzieć co ją gryzie, uciekła z domu, do swojej siostry, żeby to jej się wypłakać, wyżalić, prosić o radę. Nie rozumiał tego. Kochała go, a jednocześnie nie czuła się z nim pewnie. I to go właśnie martwiło...

Istotnie, by było tak jak zauważył Darcy. Georgiana faktycznie niemal każdą chwilę spędzała w pokoju chorego nieznajomego. Zresztą Nieznajomy wcale nie był taki nieznajomy. Podczas pobytu w jego pokoju georgianie udało się dowiedzieć coś niecoś o nim. Jak się okazało mężczyzna był Hiszpanem, na imię miał Raul :wink: . I wprawdzie to był koniec informacji uzyskanych przez pannę Darcy, ponieważ w trosce o jego zdrowie, (a rozmowa wyraźnie go męczyła) nalegała, aby się nie przemęczał, gdy nie spał czytała mu na głos. A gdy spał, także przesiadywała w jego pokoju. Po prostu go obserwowała. Bo Iber miał bardzo miłą powierzchowność. Mimo bladości wywołanej osłabieniem i chorobą jego skóra iała ciemny odcień, duże brązowe oczy ocienione długimi rzęsami(nonsens po co mężczyźnie takie rzęsy jak firanki). Prosty nos jak u greckiej rzeźby, zdecydowanie miał szlachetny profil. No i absolutnie piękne usta. Chociaż Georgianie podświadomie wydawało się, że myślenie o jego wyglądzie i taka gorąca kontemplacja nie przystoi przyzwoitej panience. Lord Brougham, który do niedawna zaprzątał ciągle jej myśli, teraz zszedł na drugi plan, uciekał z jej pamięci. Ucieszyła się z przyjazdu brata. Jak mała dziewczynka czuła się bezpiecznie w jego obecności. Mimo, że nie miała najmniejszego zamiaru zwierzać się ze swoich myśli, wątpliwości, to czuła, że w obecności brata nic złego jej się nie stanie. Gdy on będzie blisko nie zrobi głupstwa.

nicol81 - Śro 19 Mar, 2008 20:25

lady_kasiek napisał/a:
Przyjazd Fizwilliama był potrzebny za to z innego powodu. Tak jak przeczuwał z Panią Darcy działo się coś niedobrego. Kobieta tryskająca niegdyś humorem, obecnie była jakby przygaszona. Owszem przyjazd męża ucieszył ją, ale dosyć szybko stała się osowiała. Spróbował ją zagadnąć, ale wymówiła się zmęczeniem. Podejrzewał jaka jest przyczyna jej zmartwienia, ale nie wiedział jak z nią o tym porozmawiać, żeby nie poczuła się dotknięta. Darcy wiedział, że to jest ważna sprawa nad którą musi pomyśleć, wybrać odpowiednią chwilę i rozwiązać problem. Oto pojawiały się problemy, to o tym mówiła jego ciotka ostrzegając go przed tym związkiem, na wierzch zaczynają wypływać sprawy związane z ich różnym pochodzeniem. Było mu trochę przykro, że ona mu nie ufa, że nie chce mu powiedzieć co ją gryzie, uciekła z domu, do swojej siostry, żeby to jej się wypłakać, wyżalić, prosić o radę. Nie rozumiał tego. Kochała go, a jednocześnie nie czuła się z nim pewnie. I to go właśnie martwiło...

Oj, jakie ciekawe :mrgreen: Problemy się pojawiają :excited:
lady_kasiek napisał/a:
Jak się okazało mężczyzna był Hiszpanem, na imię miał Raul

Długo zajęło ci, by wybrać imię? :wink:
lady_kasiek napisał/a:
Bo Iber miał bardzo miłą powierzchowność. Mimo bladości wywołanej osłabieniem i chorobą jego skóra iała ciemny odcień, duże brązowe oczy ocienione długimi rzęsami(nonsens po co mężczyźnie takie rzęsy jak firanki). Prosty nos jak u greckiej rzeźby, zdecydowanie miał szlachetny profil. No i absolutnie piękne usta.

:serduszkate: :slina:
Wreszcie mamy naszego Ibera :serce: Dziękuję, lady kasiek i proszę o więcej :-P



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group