To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"

nicol81 - Wto 26 Lut, 2008 08:49

fanturia napisał/a:
:rotfl: Aragorn :rotfl:

Ja też... :-D Co w tym śmiesznego? :shock:

fanturia - Wto 26 Lut, 2008 10:11

Bo z różnymi postaciami mogłaby próbować się identyfikować, ale Aragorn do głowy by mi nie przyszedł :)
Wiedźma - Wto 26 Lut, 2008 10:38

RaczejRozwazna napisał/a:
No to jeszcze jeden teścik, tym razem po angielsku - kim jesteś z bohaterów LOTRa.

http://www.matthewbarr.co.uk/lotr/index.htm

wyszło mi, że jestem Merry Brandybuck... :shock: :mysle:


Jo sem Legolas (z moim lękiem wysokości i kompletnym brakiem koordynacji ruchowej to może być ciekawe :D )

Gunia - Wto 26 Lut, 2008 17:17

A ja jestem Aragorn. :mrgreen:
Zaraz zrobię z ciekawości jeszcze raz.
Przy was odświeży mi się moja mania i znowu będę rozwiązywać po sto LOTRowskich psychotestów dziennie. :roll:

Tamara - Wto 26 Lut, 2008 18:30

RaczejRozwazna napisał/a:
Dużo łączy Legolasa i Sama. Są to lojalni przyjaciele, trochę w cieniu innych, ale wykonujący ciężką (czasem najcięższą) robotę, i - uwaga - niewrażliwi na uroki pierścienia (choc każdy z innych względów). Jako tacy - niezastąpieni w Drużynie.

Ha , zawsze podejrzewałam , że jestem niezastąpiona :mrgreen:
i oporna na różne uroki :foch2:

Edit po namyśle: i od czarnej roboty ! :wsciekla:

fanturia - Śro 12 Mar, 2008 20:25

Ktoś to jeszcze czyta? Ja doszłam do Faramira.
maniutka - Śro 12 Mar, 2008 20:35

fanturia napisał/a:
Ktoś to jeszcze czyta? Ja doszłam do Faramira.

ja wladce juz czytala, teraz zabralam sie za "dzieci hurina" ale chyba poczekaja na wakacje

ps. uprzedzam przed koncem. jak juz nie bedzie co czytac to moze pozostac pustka :(

Gunia - Śro 12 Mar, 2008 21:00

fanturia napisał/a:
Ktoś to jeszcze czyta? Ja doszłam do Faramira.

Jak wreszcie nadszedł czas na porządne tematy, to wszyscy zniknęli. :lol:

maniutka - Śro 12 Mar, 2008 21:07

Gunia napisał/a:
Jak wreszcie nadszedł czas na porządne tematy
no przeprasz ale na tym forum sa same porzadne tematy :-P
Gunia - Śro 12 Mar, 2008 21:07

Ale w tym wątku to Faramir jest najporządniejszym tematem. ;)
maniutka - Śro 12 Mar, 2008 21:26

calkowicie sie zgadzam :serduszkate:
z bohaterow dalszoplanowych Faramir podobal mi sie najbardziej. szkoda ze w filmie nie pokazali jego rozmow z Eowina w minas tirith. podobal mi sie ten watek :rumieniec:

Gunia - Śro 12 Mar, 2008 21:28

Trochę można było znaleźć na ten temat w Extended.
fanturia - Śro 12 Mar, 2008 21:34

Szkoda, że w filmie wypaczyli trochę jego prawy charakter.
Aragonte - Śro 12 Mar, 2008 21:49

Wiecie... owszem, wypaczyli w porównaniu z książką, ale dla mnie ten Faramir stał się bardziej realny, wiarygodny psychologicznie, pełnokrwisty. Ten książkowy - choć go uwielbiam :mrgreen: - jakoś mniej. W sumie to szkoda mi, że w książce tak mało jest Faramira, że nie został ukazany pełniej. To pewnie nieuniknione, bo zaistniał jako postać z drugiego planu, która pojawia się w pewnym momencie na drodze Froda, ale jakoś tak szkoda mi ;) Lubię obu braci, i Faramira, i Boromira.

Guniu, no są te sceny z Domów Uzdrowień na DVD, ale malutko tego, tak malutko :(

Gunia - Śro 12 Mar, 2008 22:02

Ale za to JAK, Aragonte. Motyle amazońskie hasają po mnie na samo wspomnienie. :serduszkate: Uwielbiam Faramira, choć przy co drugiej jego tyradzie legalnie umieram ze śmiechu, zwłaszcza przy kolejnych powtórkach. Niezły z niego megaloman, ale to wciąż jedyny bohater literacki, przy którego wyznaniu miłosnym naprawdę się popłakałam. :serce2:
maniutka - Śro 12 Mar, 2008 22:14

ja osobiscie boromira nie lubie. co prawda nie bardzo pamietam go z ksiazki ale w filmie mi sie nie podobal, calkowicei mi obzydl, wiec wydaje mi sie ze w ksiazce juz podchodzilam do niego z uprzedzeniem
Aragonte - Śro 12 Mar, 2008 22:23

Ja lubię Boromira - także za to, że popełnia błędy i jest przez to zwyczajnie ludzki.
Anonymous - Czw 13 Mar, 2008 14:12

[quote="raczejrozwazna"]no, naraszcie wątek ożył :banan_Bablu: Faramir, ach Faramir... Uwielbiam Faramira książkowego, nie lubię filmowego. To, że nie był zainteresowany pierścieniem nie jest dla mnie dowodem na to, że był mniej "ludzki". Po prostu rozumiał zagrożenie, jakie się wiązało z pierscieniem, a poza tym zbyt krótko przebywał w jego towarzytwie. moja ulubiona scena to ta, gdy przed posiłkiem Faramir z resztą towarzyszy zwracają się twarzą ku Zachodowi... Dla mnie faramir jest przykładem człowieka prawego, szlachetego, a przede wszystki o ogromnej mądrości i pokory. no i miłości - jak on kochał brata i ojca!!! Eowina miała szczęście - jeszcze zamieszkali se póxniej w Ithillien, a elfy lesne przechadzały się po ich ogrodach...Cuuudownie :serduszkate: [/quote]

Ps odpowiedziałam jako gośc, bo nie chciało mi się logować :ops1: jest teraz taka opcja, super:)

nicol81 - Pią 14 Mar, 2008 18:36

Ja na trochę przerwałam lekturę, jak się wszyscy wykruszyli i jeszcze nie doszłam do Faramira :( Ale dla mnie on absolutnie nie jest mniej ludzki przez odrzucanie pierścienia. Ludzie nie tylko popełniają błędy, ale są w stanie też wznieść się ponad nie. A zmiana w filmie na początkowo chęć zabrania pierścienia nie tylko nic nie wnosiła, ale i powtarzała sytuację z Boromirem. To i brak scen z Eowiną to moje dwie największe uwagi do filmu.
RaczejRozwazna - Pią 14 Mar, 2008 21:05

Koniecznie przeczytaj - dla Faramira warto :-D ! I zgadzam się - Faramir filmowy chce za bardzo naśladować Boromira, ma wobec niego jakiś kompleks - nie jest wolny w swych decyzjach. Natomiast w książce jest to absolutnie wolny człowiek - i to w nim tak pociąga.

Sceny z Eowiną są w wersji rozszerzonej - są to sceny w których zdecydowanie Eowina najpiękniej wygląda. Bo dotychczas jakoś nie podobała mi się jej filmowa postać.

Ale jeszcze przed Faramirem - przecież był Eomer (tu z kolei podobał mi się filmowy), oraz enty!!! Myślę, że ci pasterze drzew najbardziej zostali spartoleni w filmie. Drzewiec (Fangorn) był mądry, głęboki (choć nie pozbawiony humoru) i należał jakoś do świata, który odchodził. Uwielbiam jego rozmowę z Galadrielą na końcu książki... Ale zapędziłam się za bardzo. W filmie Drzewiec był raczej postacią komiczną.

nicol81 - Pią 14 Mar, 2008 21:58

Widziałam wycięte sceny na tubisiach i choć śliczne, nie uwględnili dialogu, który był po prostu cudowny :serduszkate:
Związki Aragorn/Arwen i Aragorn/Eowina- który na razie bardziej wam się podoba?
W książce też entowie byli trochę komiczni, ale rzeczywiście też było pokazane to ich odchodzenie...
Eomera lubię, a poprzednio nie zwracałam nań uwagi :-D I lubię Hama, którego w filmie nie było, a przy pierwszym czytaniu mi się minął. Mało jego, ale zdążył oddać miecz Eomerowi, zaproponować Eowinę na rządcę i przepuścić Gandalfa z laską :mrgreen:
Lubię bitwę o Helmowy jak- tak lec z honorem. Uwielbiam rozwój przyjaźni mięzy Gimlim a Legolasem :kwiatek:

RaczejRozwazna - Pią 14 Mar, 2008 22:45

Hmm tak szczerze to tej Arweny niewleie w książce... A związku Eowiny z Aragornem właściwie nie było więc trudno powiedzieć... mnie się podoba Faramir z Eowiną :mrgreen:

A przyjażń Gimliego z Legolasem jest wspaniała!

Anonymous - Sob 15 Mar, 2008 07:10

Tiaaa, świetnie zabrzmiało :D
- Kogo wolicie arwen-Aragorn, czy Eowyn - Aragorn?
- Gimlego i Lovelasa :D ( w duzym skrocie :D )

Ja jeszcze ksiazkowo zafascynowana byłam Eomerem i Faramirem, wyglad aktorów jedynie to pogłębił. Aczkolwiek mujszę przyznać, ze hama mi nie uciekł ani za pierwszym razem ani za dziesiątym ani za trzydziestym. Jakos tak wydawał mi sie dosc wazna postacia tamtych wydarzen, chociaz wyobrażałam go sobie zupełnie, zupełnie inaczej - dużo młodszego, bardziej postawnego, słomkowowłosego...

fanturia - Sob 15 Mar, 2008 11:56

AineNiRigani napisał/a:
Ja jeszcze ksiazkowo zafascynowana byłam Eomerem i Faramirem, wyglad aktorów jedynie to pogłębił.


No, całkiem przyjemni są :wink:

nicol81 napisał/a:
Uwielbiam rozwój przyjaźni mięzy Gimlim a Legolasem :kwiatek:


Filmowa przyjaźń i ich "rywalizacja" całkiem sympatyczne :) . Ale w książce ta wielka przyjaźń, do której zresztą przyznawali się, zaczęła się wcześniej - tam nie było rywalizacji.

RaczejRozwazna - Sob 15 Mar, 2008 13:34

No nie wiem, mnie się wydaj, że i w ksiązce i w filmie ta przyjaźń tak naprawdę zaczyna się po ropzadzie Drużyny - ta pocz. II tomu. A troszkę rywalizacji tam jednak było - chociażby to przekomarzanie się kto więcej ubił orków....


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group