Literatura - Proza i poezja - Wiersze ukochane ...
Admete - Śro 14 Mar, 2012 17:37
Wiersz Dar powstał w 1971 roku.
A to inny wiersz Miłosza:
Jasności promieniste
Jasności promieniste,
Niebiańskie rosy czyste,
Pomagajcie każdemu
Ziemi doznającemu.
Za niedosiężną zasłoną
Sens ziemskich spraw umieszczono.
Gonimy dopóki żywi,
Szczęśliwi i nieszczęśliwi.
To wiemy, że bieg się skończy
I rozłączone się złączy
W jedno, tak jak być miało:
Dusza i biedne ciało.
I jeszcze:
Na moje 88 urodziny
Miasto gęste od krytych pasaży, wąskich
placyków, arkad,
schodzące tarasami ku morskiej zatoce.
I ja, zapatrzony w młode piękno,
cielesne i nietrwałe,
jego ruch taneczny wśród starych kamieni.
Kolory sukien według letniej mody,
stuk pantofelka na dallach sprzed stuleci,
cieszą mnie swoim obrzędem powrotu.
Dawno zostawiłem za sobą
zwiedzania katedr i wież warownych.
Jestem jak ten, kto widzi, a jednak sam nie przemija,
duch lotny mimo siwizny i chorób starości.
Ocalony, bo z nim wieczne i boskie zdziwienie.
Genua, 30 czerwca 1999
Ania Aga - Czw 15 Mar, 2012 08:51
| Admete napisał/a: | | Wiersz Dar powstał w 1971 roku. |
czyli Miłosz miał 60 lat, w "Darze" widać, że napisał go człowiek dojrzały, choć myślałam, że jednak autor był starszy. Dawno żaden wiersz nie zrobił na mnie takiego wrażenia!
Anaru - Pią 16 Mar, 2012 11:21
Piękne te wiersze
Admete - Pią 16 Mar, 2012 12:55
Wiersze Miłosza są zwykle takie - klarowne...
Ania Aga - Czw 29 Mar, 2012 22:42
Tadeusz Różewicz
Dodatkowe korzyści z książek
pożytek z ksiąg i książek
bywa rozmaity
rano
po przebudzeniu
wyskakujemy raźno z łóżka
(szkoda dnia!)
bierzemy książkę
(jeśli takową mamy w domu)
i zaczynamy gimnastykę
chodzimy z książką
na głowie
po jednej linii
pytacie państwo
"jaką książkę"
tu chodzi nie o książkę
ale o równowagę
stawiamy stopę
za stopą
nie przesuwamy bioder
z boku na bok
odkładamy książkę
na bok
"jaką książkę?"
może być Quo vadis
Ogniem i mieczem
Johna R.R. Tolkiena
Der Herr der Ringe
(mit Anhangen)
Baudolino
Stara baśń
wszystko jedno
może być nominowana
idziemy prosto
z zamkniętymi oczami
rozkładamy ramiona
na boki
idziemy w prostej linii
bierzemy głęboki oddech
Wrocław 2002 r.
Admete - Wto 15 Maj, 2012 21:59
W związku z tym, że byłam dziś na Madam Butterfly w wykonaniu Opery Śląskiej:
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Madame Butterfly
Gdy Butterfly leżała na macie słomianej,
jak owoc przekrajana ciosem harakiri,
ktoś nadbiegł, ktoś zapukał w papierowe ściany
i rozbłysły śmiertelne odmęty i wiry,
Usłyszała głos jego. Zaklęty! przeklęty!
więc poczęła się rzucać, jak pstra gąsienica,
na łokciach i na boku w stronę drzwi zamkniętych
splątana w suknię z nieba, brzoskwiń i księżyca.
W pośpiechu padła nagle twarzą do podłogi -
i przeszła po niej fala szeroka, znużona -
jął szumieć Wielki Wachlarz czarny, złowrogi,
rozwiał ściany i kwiat, świat i Pinkertona...
Akaterine - Nie 20 Maj, 2012 22:48
Zakupiłam niedawno tomik wierszy Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i jestem w niej coraz bardziej zakochana. Pewnie mogłabym przytoczyć wiele wierszy, które mi się spodobały, ale na razie wrzucę ten, jeden z ostatnich wierszy, pisany na obczyźnie, wydany pośmiertnie. Niesamowite jest to, że proste słowa mogą tyle wyrazić.
Pawlikowska-Jasnorzewska Maria
Wrażenia
Stary kościół - kamienna korona
W drzew obrębie, w oparów smudze...
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dolo moja niewydarzona,
Jakie to wszystko cudze!
Domostwo z surowej cegły,
Bluszczem obrosłe podwoje -
Z powitaniem psy ku mnie podbiegły -
Serdeczne, ale nie moje.
Służące: Phyllis, Rebeka -
Golf: aksamitne boisko -
Jakże to wasze wszystko!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ja zaś jestem z bardzo daleka...
O zmierzchu domowe ognisko
W marmurowym, czarnym kominie
Zapłonie jak bukiet chryzantem.
Zgromadzonej przed nocą rodzinie
Radio zagra "The National Anthem" -
O jakież cudze to wszystko.
Na ileż lat szczęścia liczycie?
Powiedzcie. Ja was nie straszę,
Nie pouczam was, czym jest życie.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Jakie to wszystko wasze!
Lecz te głogi kwitnące, bezpańskie,
To niebo w kałuży, jak w blasze,
Ten wiatr na umarłą nutę,
Ten trakt daleki, ten smutek,
Rosy, kolce,
To już nie tylko wasze.
To już i moje, cygańskie,
Cygańsko-polskie...
Admete - Pon 21 Maj, 2012 15:51
Dobry wiersz. Podoba mi sie. Poezja Pawlikowskiej nie jest do konca "moją" poezją, ale ma w sobie coś takiego, co przyciąga.
Ania Aga - Wto 26 Cze, 2012 10:14
Czasem poeta potrafi zaskoczyć, nie spodziewałam się, ze Staff napisał coś tak pięknego.
Leopold Staff
Most
Nie wierzyłem
Stojąc nad brzegiem rzeki,
która była szeroka i rwista
Że przejdę ten most,
Spleciony z cienkiej, kruchej trzciny
Powiązanej łykiem.
Szedłem lekko jak motyl
I ciężko jak słoń,
Szedłem pewnie jak tancerz
I chwiejnie jak ślepiec.
Nie wierzyłem, że przejdę ten most.
I gdy stoję już na drugim brzegu,
Nie wierzę, że przeszedłem.
Yvain - Wto 26 Cze, 2012 10:30
Lubię Staffa , jesienią zawsze sobie przypominam ten wiersz.
Jesień
Dzień dzisiaj chmurny od samego rana.
Czuć, że się jesień na schyłku przesila.
Chłodno, deszcz zacznie padać lada chwila.
Nie wyjdziem z domu, dal mgłami owiana.
Już zbłąkanego nie znajdziem motyla
ani kopicy spóźnionego siana.
Brunatna, naga ziemia już zorana
i wicher gołe topole pochyla.
Tą samą chustką, którąśmy żegnali
jesień pogodną, znikającą w dali,
rozproszym smętek, co myśl naszą ściga.
Rozpalim jasny ogień na kominie,
a ty usiądziesz cicho przy pianinie
i mrużąc oczy zagrasz Wiosnę Griega
Leopold Staff
Ania Aga - Śro 27 Cze, 2012 07:46
Ładny, mało znam Staffa
praedzio - Sob 30 Cze, 2012 22:56
LETNI WIECZÓR
Już zaszedł nad doliną
Złocisty słońca krąg;
Ciche odgłosy płyną
Z zielonych pól i łąk.
Dalekie ludzi głosy,
Daleki słychać śpiew
I cichy szelest rosy
Po drżących liściach drzew.
Promieni gra różana
Topnieje w sinej mgle,
A świeży zapach siana
Skoszona łąka śle.
Wraz z wonią polnych kwiatów,
Z gasnącym blaskiem zórz
Cicha poezja światów
W głąb ludzkich spływa dusz.
W półcieniu pierś olbrzymią
Podnoszą widma gór,
Nocnymi mgłami dymią,
Wdziewają płaszcze chmur.
I wiążą swoje skrzydła,
Podarty kryjąc stok,
Jak senne malowidła
Powoli toną w mrok.
Wieczoru blask niepewny
Oświetla obraz ten...
Ludzie w zadumie rzewnej
Gonią piękności sen.
Adam Asnyk
Admete - Nie 01 Lip, 2012 00:30
Fajnie by było, ale niestety miejska duchota, upał i kurz. Ani chwili wytchnienia.
Admete - Sob 04 Sie, 2012 10:29
Dla Rielli mam fragment wiersza Szymborskiej po włosku - czyż nie jest piękny?
"Tanto mondo d'un tratto da tutto il mondo
morene, murene a marosi e mimose
(...) lapilli, mirtilli, berilli e zampilli -
grazie, ma ce n'e fin sopra i capelli."
To jest fragment wiersza "Urodziny"
Tyle naraz świata ze wszystkich stron swiata:
moreny, mureny i morza, i zorze,
(...) Motyle, goryle, beryle i trele -
dziękuję, to chyba o wiele za wiele,"
A po hiszpańsku:
"Ningun dia se repite,
ni dos noches son iguales,
ni dos besos perecidos
ni dos citas similares"
"Nic dwa razy"
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy."
Deanariell - Sob 04 Sie, 2012 17:40
| Admete napisał/a: | | Dla Rielli mam fragment wiersza Szymborskiej po włosku - czyż nie jest piękny? |
Zaiste, jest. Nie rozpoznałam go, bo akurat tego wiersza i po polsku nie znałam. Końcówka jest fajnie przetłumaczona, bo po włosku "to chyba za wiele" dosłownie brzmi coś jak "powyżej włosów".
Kurcze, poszłabym chętnie na jakiś kurs włoskiego tak hobbystycznie, tylko funduszy na "zbytki" brak...
Agn - Nie 23 Wrz, 2012 00:00
Nigdy nie byłam wielbicielką poezji i poza kilkoma wierszami Baczyńskiego oraz (także wybranymi) Klimka (bo ileż można czytać wierszy o kotach?) jakoś mnie nic nie ruszyło.
Im jestem starsza tym (nie wierzę, że to piszę) coraz bardziej doceniam poezję romantyczną. Może nie całą, bo trochę tam pitolenia było, ale znajdzie się tam to i owo dla Agn. Te wiersze, w przeciwieństwie do dziamdolenia współczesnej poezji, której nie rozumiem, są dla mnie zrozumiałe, obrazowe i po prostu doceniam ich urodę. I jak nigdy nie znosiłam Mickiewicza, tak zaczynam przekonywać się do jego twórczości. Może to kwestia wieku, nie wiem. W szkole męki i katusze przeżywałam przez cały ten cholerny romantyzm, a teraz dziwię się sobie, bo przecież lubię patriotyzm, więc zarówno Mickiewicz jak i Słowacki powinni poruszyć we mnie czułą nutę. Nic to, pewnie musiałam dorosnąć. Albo po prostu wiersz usłyszeć, a nie przeczytać, by się potem nauczycielka nie czepiała, że nie wiem, o co chodzi.
Bardzo ładny fragment z filmu Syzyfowe prace (pracuję nad tym, by film obejrzeć) - Reduta Ordona: http://www.youtube.com/wa...feature=related
Aż mi serce przyspieszyło z wrażenia, jaki to jest piękny wiersz.
Admete - Nie 23 Wrz, 2012 08:48
He, he Widać pani sie nie wczuwała przy czytaniu na lekcji Ja się wczuwałam
Admete - Nie 23 Wrz, 2012 08:50
A tu masz inny fragment:
http://www.youtube.com/watch?v=Lfvv52Q6TvA
Zemsta, zemsta na wroga Obejrzałabym znów lawę. Pamiętam, jak wielkie wrażenie wywarł na mnie ten film lata temu.
Agn - Nie 23 Wrz, 2012 09:35
| Admete napisał/a: | | Widać pani sie nie wczuwała przy czytaniu na lekcji |
Zacznijmy od tego, że pani nam tych wierszy nie czytała. To myśmy je czytali, a zadanie to najczęściej wykonywali ci, którzy ledwo czytać umieli (sorry, ale nawet w liceum chłopaki dukali jak półanalfabeci... choć Sienkiewicz im się podobał, hmmm), potem musieliśmy to rozbrajać na kawałki, co zupełnie odzierało każdy, nawet najpiękniejszy wiersz z urody. No i dlatego dopiero teraz odkrywam, że wcale tak totalnie nie nienawidzę Mickiewicza. Kto wie? Może w końcu uda mi się przeczytać Pana Tadeusza? (Trzy podejścia, każde nieudane.)
Ania Aga - Nie 23 Wrz, 2012 09:41
Mickiewicz miał przepiękny styl jasnego wyrażania myśli, w odróżnieniu od innych poetów czyta się go łatwo. W dzieciństwie trafiłam w bibliotece na "Ballady i romanse" i potraktowalm je jak bajki.
Moja babcia, rocznik 1914, chodziła już do polskiej szkoły i do dziś potrafi wyrecytować duże fragmenty "Powrotu Taty". Nie pamięta ile ma lat, ile miała dzieci, nie zawsze wie jak się nazywa, ale Mickiewicz pozostał w zakamarkach jej umysłu.
praedzio - Nie 23 Wrz, 2012 09:54
Ja też dopiero po latach doceniłam Mickiewicza.
Agn - Nie 23 Wrz, 2012 09:56
Czyli nie jestem jakimś wyjątkiem. Znaczy jest dla mnie nadzieja?
Admete - Nie 23 Wrz, 2012 12:12
Hmmm...zawsze czytałam wiersz jako pierwsza. I wybierałam potem dobrych recytatorów do czytania. Każdy wiersz był czytany dwa razy głośno i raz cicho ( to już każdy dla siebie ). Bywało, że czytywałam im też prozę. Chyba mieli ubaw, jak im czytałam fragment z pożegnaniem Wołodyjowskiego i prawie płakałam Lubiłam czytać Lilije Z efektami w postaci stukania w odpowiednim momencie No i teraz jest dobrze, bo do podręczników są płyty z pięknymi wersjami różnych utworów czytanymi przez profesjonalistów - wiersze, proza. A żebyście wiedziały jak Riella czyta swoim uczniom na lekcjach albo uczy ich recytowania przed akademiami czy przedstawieniami - Pełne zaangazowanie.
Agn - Nie 23 Wrz, 2012 15:25
Kurczę, musiały to być piękne momenty. Za moich czasów poezja była prezentowana "na sucho" i by zmusić leni do czytania - dukali trzynastozgłoskowcem. A najlepiej było, jak jeszcze któryś miał katar...
Litwo! *sniff* Oj... czyzno mo... ja *sniff* Ty jeseeś... *sniff*
Anaru - Nie 23 Wrz, 2012 23:54
| Agn napisał/a: | | Litwo! *sniff* Oj... czyzno mo... ja *sniff* Ty jeseeś... *sniff* |
Matkosz.....
Ale coś takiego też ze szkoły pamiętam
|
|
|