To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam V

praedzio - Czw 08 Paź, 2015 11:32

Ja oglądałam go w kinie - i nawet mi się podobał. Nie zasnęłam przynajmniej. :lol:
BeeMeR - Czw 08 Paź, 2015 13:00

To jest szansa że się czepiam nadmiernie ;)
Szafran - Sob 24 Paź, 2015 10:51

Miałam trochę opowiedzieć o ulubionych festiwalowych seansach z zakończonej niedawno 31 edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego, więc zbiorczy wpis:). Na pierwszy ogień fabuły, potem jeszcze dorzucę coś o dokumentach:).

Indyjskie Miasto-Wyspa – nagrodzone już w tym roku w Wenecji jako najlepszy reżyserski debiut. Zdecydowane tak dla zdolnych kobiet reżyserek -bardzo dojrzały debiut, widać ogromną świadomość zastosowanych środków i bardzo przemyślaną strukturę i formę. Trzy luźno powiązane opowieści o współczesnym świecie, z powracającym motywem wielkomiejskiej samotności. Do refleksji, ale z dużą dawką czarnego humoru. Pierwsza nowelkę powinien obowiązkowo obejrzeć każdy pracownik korporacji;).
Nie będę się rozwodzić, bo pełną recenzję napisałam tu:
https://hunterwaalii.wordpress.com/2015/10/18/island-city-miasto-wyspa-recenzja/

Teraz coś z Japonii, propozycja rozrywkowa. Ryuzo i siedmiu najemników.
Zabawnie, z przymrużeniem oka, z sympatią dla nieco groteskowo pokazanych bohaterów. Ot, emerytowany członek yakuzy i banda jego siwiuteńkich kumpli z tęsknoty za dawnymi, złotymi czasami i zniesmaczona działalnością gangu młodych aroganckich oszustów zakłada „nową” rodzinę. Przemoc jest tu czysto umowna, a że całość leciutko zmierza ku farsie. Fabuła mocno pretekstowa, ale zupełnie to nie przeszkadza. Humor niehermetyczny. A pod spodem kpina z tęsknoty za tymi dawnymi złotymi czasami, co to zawsze i wszędzie były lepsze;).
Reżyser znany i jego filmy trafiały do Polski, więc jest szansa, że będzie też do zobaczenia w pozafestiwalowym obiegu.

Zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=zp2QeLGqtWs

Z Palestyny Idol – dwukrotnie nominowanego do Oskara w kategorii filmu obcojęzycznego Hany'ego Abu-Assada (to on zrobił Omara). Ze wszystkiego, co obejrzałam podczas tegorocznej edycji, ma największy komercyjny potencjał - i szansę do trafienia do normalnej kinowej dystrybucji. Bo ta fabularyzowana historia Mohammada Assafa, Palestyńczyka, który wygrał arabską edycję Idola, to uniwersalna opowieść ku pokrzepieniu serc, tyle że rozegrana w egzotycznych dekoracjach. Oczywiście jest obciążona wadami takich opowieści - jak podporządkowanie konwencji czy schematyczność - ale podana jest lekko i bezpretensjonalnie. Ponad krocie podobnych filmów wybija ją jednak kilka rzeczy. Po pierwsze inny obraz świata arabskiego niż li tylko obrazki zakwefionych dziewczynek i brodatych mężczyzn w kieckach wylewające się z mediów. Po drugie – oddany w tle codzienny dramat strefy Gazy, obrazy ruin, poczucie beznadziei zestawione z budującą i inspirującą historią. Po trzecie – i najważniejsze – świetne poprowadzona sekwencja dzieciństwa bohatera. Tak naprawdę żałuję, że inna historia była do pokazania – bo dzieciaki tutaj są rewelacyjne i ich zmagania z rzeczywistością mogłabym podglądać po napisy końcowe. Są totalnie Schulzowskie: mają zupełnie dorosłe bolączki i prowadzą błyskotliwe, dorosłe dialogi. A siostra Muhammada to postać, która zasługuje na własny film. Widzę już te krzykliwe tagline’y – palestyńska odpowiedź na Slumdog Millionera… Ale w przeciwieństwie do filmu Boyle’a, którego fanką nie jestem, Idol ma w sobie szczerość i autentyczność. Reżyser zna swój świat, swoich bohaterów, a nie tylko próbuje się pod kogoś, kogo nie rozumie, podszyć.
No i oczywiście to ogromnie ważny film dla Palestyńczyków, który naprawdę służy pokrzepieniu serc i dawaniu nadziei.

Anaru - Pon 26 Paź, 2015 13:16

Bardzo ciekawe te filmy mi się wydają :kwiatek: , mam zamiar za nimi poszperać jak będą dostępne :wink:
Agn - Wto 27 Paź, 2015 09:33

Wczoraj wieczorem obejrzałam ze znajomymi pół Avatara - testowaliśmy sprzęt 3D. Po kilku latach od oglądania tego filmu w kinie nie zmieniłam zdania - wizualnie jest ładny, naprawdę zrobiony pod 3D i to widać, ale... durnowate dialogi doprowadzają mnie do szału, a głupoty ze scenariusza psują przyjemność oglądania. Lubię sf, ale nie zostanę wielbicielką tego filmu.
Anaru - Wto 27 Paź, 2015 15:33

No toć to Pocahontas w kosmosie, ładne i poczciwe, czarno-białe ;) .
Ale wizualnie cacko, jak pamiętam.

Szafran - Wto 27 Paź, 2015 19:52

Mnie w "Awatarze" najbardziej bawi taki podskórny niefajny przekaz - jesteś niepełnosprawny, masz przerąbane i jesteś tylko słabym ciamajdą. Uciekaj do wirtualnego świata, a zostaniesz kimś. :>
Agn - Śro 28 Paź, 2015 00:00

Anaru napisał/a:
No toć to Pocahontas w kosmosie, ładne i poczciwe, czarno-białe .

Jako że nie widziałam nigdy Pocahontas, to nawet nie o to chodzi. Pomijam też idiotyzm, że gościa bez przeszkolenia zabierają szybko w kosmos i od razu w teren - brawo. Wnerwiało mnie podejście do bohatera pani doktor. Nie mówi o nim inaczej jak "debil ze spluwą", albo "idiota" - no tak, przecież żołnierzem może zostać wyłącznie półmózg, który strzela sobie bez rozkazu do wszystkiego co się rusza, o czym pani szanowna doktor jest najwyraźniej święcie przekonana. :roll: Nienawidzę dialogów, które prezentują się na zasadzie:
- Jesteś palantem.
- Cmoknij mnie w (i tu wybrany wyraz zastępczy na męskiego penisa).
No serio, Cameron się tak chwalił, że musiał tyle lat czekać, by technika pozwoliła mu zrealizować swoją wizję - nie mógł, kurza morda, usiąść i napisać za ten czas scenariusza? Tak pięknie ten film wygląda, a taki mógł być fajny, gdyby dialogów nie płodził ograniczony pisarzyna. :roll:

Anaru - Śro 28 Paź, 2015 11:29

Kompletnie tych dialogów nie pamiętam :shock: , chyba sie skupiłam na części wizualnej.
Trzykrotka - Śro 28 Paź, 2015 11:58

Prawda, co piszecie - i scenariusz cieniuni i podskórny przekaz paskudny. Jak te wakacje na Marsie, które w filmie z Arnim przeżywało się siedząc na Ziemi, w fotelu, ze stymulatorem mózgu na łbie :roll: I to prawda, że wizja piękna, choć częściowo zapożyczona choćby z japońskich anime.
Usnęłam na Avatarze w kinie i już więcej nie chcę.

BeeMeR - Śro 28 Paź, 2015 14:00

Też uważam Avatar za przereklamowaną kichę - oglądalną, ale nie jest to jeden z wielkich filmów które zmieniły kinematografię lub dadzą się oglądać po kilka razy.
Mnie też dziwiło, że wypuszczono na obcą zamieszkaną planetę naturszczyka nie obznajomionego w ogóle z tubylcami i ich florą, zachowującego się trochę jak palant z początku, a podejście "biologów" wiele lepsze nie było. Nio i rozczarowana byłam tymi niby trójwymiarowymi efektami co to ich nie widziałam w trakcie seansu za bardzo - pamiętam aż jeden, jak ktoś grał w mini-golfa.

Agn - Śro 28 Paź, 2015 16:53

Trzykrotka napisał/a:
Jak te wakacje na Marsie, które w filmie z Arnim przeżywało się siedząc na Ziemi, w fotelu, ze stymulatorem mózgu na łbie

Lubię Pamięć absolutną. I tą nową, i tą starą. :mrgreen:
BeeMeR napisał/a:
Nio i rozczarowana byłam tymi niby trójwymiarowymi efektami co to ich nie widziałam w trakcie seansu za bardzo - pamiętam aż jeden, jak ktoś grał w mini-golfa.

To chyba byłaś na 2D, bo akurat tego filmowi zarzucić nie sposób - 3D tam w grzyb i trochę i to akurat naprawdę widać.
Albo inaczej - możesz być jedną z tych osób, które nie widzą efektu 3D. Mąż mojej koleżanki tak ma. Ponoć widzi go przez chwilę, a potem już nie widzi w ogóle, za to piekielnie boli go głowa.

Podsumowując moje jojczenie na ten film - to jeden z tych filmów, które uświadamiają mi, że jestem stara. Do kina łatwiej mnie zaciągnąć na spokojny film bez żadnych efektów, za to ze scenariuszem. Z superprodukcji od jakiegoś czasu wychodzę z poczuciem niepotrzebnie wywalonych pieniędzy, których nie odzyskam. Nie mam parcia, że coś TRZEBA zobaczyć w kinie - jak coś jest bzdetne to mi się nie spodoba, choćby nie wiem, jakich rozmiarów był ekran. Kino traktuję jako wyjście z domu i wolę tam oglądać np. obyczaje niż bombastyczne efekty specjalne.
Wyjątek stanowią filmy typu Star Wars. ;)
No i na RE6 się wybieram, ale wiem, że to będzie dno, tylko że... ehm, powiedzmy, że mam swoje powody. :P

BeeMeR - Śro 28 Paź, 2015 22:48

Agn napisał/a:
możesz być jedną z tych osób, które nie widzą efektu 3D. Mąż mojej koleżanki tak ma. Ponoć widzi go przez chwilę, a potem już nie widzi w ogóle, za to piekielnie boli go głowa.
Mogę - 3d mnie męczy, przestałam już uznawać filmy 3d, a wadę wzroku mam porządną, nie zdziwiłabym się gdybym do astygmatyzmu i krótkowzroczności oraz złego osądzania odległości traktowała 3d jak nowe szaty cesarza - dla mnie niewidoczne :P
Z tym, że na bij-zabij Jensena fruwający kilof widziałam ;)

Agn napisał/a:
na RE6 się wybieram, ale wiem, że to będzie dno, tylko że... ehm, powiedzmy, że mam swoje powody. :P
:lol:
Harry_the_Cat - Czw 29 Paź, 2015 18:44

Zgadzam sie ze 3D w horrorze z jensenen bylo dużo lepsze ;)
Barbarella - Sob 31 Paź, 2015 17:51

Oglądałam "11 minut". Przez pierwszą godzinę nie bardzo wiedziałam, o co chodzi w tym filmie. Dużo wątków, dużo bohaterów. Natomiast w końcówce wszystko się wyjaśniło. Bohaterów połączyło jedno wydarzenie. Końcówka wbiła mnie w fotel.

A jeśli chodzi o Avatara - film bardzo mi się podobał. Ale widziałam w nim drugie dno.

Admete - Sob 31 Paź, 2015 19:57

Ciekawa jestem tych "11 minut".
Barbarella - Pon 02 Lis, 2015 20:42

"Demona" Marcina Wrony oglądałam. Mocny film. I bardzo mi się podobał.
I po raz kolejny cieszę się, że powstał Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Trzykrotka - Wto 03 Lis, 2015 21:04

Agn napisał/a:

Podsumowując moje jojczenie na ten film - to jeden z tych filmów, które uświadamiają mi, że jestem stara. Do kina łatwiej mnie zaciągnąć na spokojny film bez żadnych efektów, za to ze scenariuszem. Z superprodukcji od jakiegoś czasu wychodzę z poczuciem niepotrzebnie wywalonych pieniędzy, których nie odzyskam.

No i właśnie, mamuty jesteśmy. Poczytałam sobie ostatnio Ekrany, numer o epoce blockbusterów i włos mi się zjeżył na głowie. Za chwilę może się okazać, że takie jak my pożegnają się z kinem na zawsze.

Agn napisał/a:
No i na RE6 się wybieram, ale wiem, że to będzie dno, tylko że... ehm, powiedzmy, że mam swoje powody. :P

:lol:

Anaru - Wto 03 Lis, 2015 22:45

Trzykrotka napisał/a:
Agn napisał/a:
No i na RE6 się wybieram, ale wiem, że to będzie dno, tylko że... ehm, powiedzmy, że mam swoje powody. :P

:lol:

No niech zgadnę... wyrafinowaną grę aktorską, wspaniałe dialogi i głębię przekazu? :flirtuje1:

Agn - Wto 03 Lis, 2015 22:59

Anaru napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Agn napisał/a:
No i na RE6 się wybieram, ale wiem, że to będzie dno, tylko że... ehm, powiedzmy, że mam swoje powody. :P

:lol:

No niech zgadnę... wyrafinowaną grę aktorską, wspaniałe dialogi i głębię przekazu? :flirtuje1:

A czy tam znajdę cokolwiek innego? ;)

Trzykrotka - Wto 03 Lis, 2015 23:04

Alez oczywiście - ten powód (a raczej Powód) to tylko to i nic więcej :lol:
Jak mam taki sam Powód, żeby iść na nowy film Jackie Chana :rumieniec:

BeeMeR - Wto 03 Lis, 2015 23:08

Trzykrotka napisał/a:
Jak mam taki sam Powód, żeby iść na nowy film Jackie Chana :rumieniec:
Pewnie ten sam co ja ;) Może razem pójdziemy i będziemy się zachwycać eee... poziomem artystycznym filmu ;)
Agn - Wto 03 Lis, 2015 23:17

Trzykrotka napisał/a:
Jak mam taki sam Powód, żeby iść na nowy film Jackie Chana

Pociesz się, że ten film będzie miał prawdopodobnie więcej sensu niż RE6. :P

Trzykrotka - Śro 04 Lis, 2015 00:33

BeeMeR napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
Jak mam taki sam Powód, żeby iść na nowy film Jackie Chana :rumieniec:
Pewnie ten sam co ja ;) Może razem pójdziemy i będziemy się zachwycać eee... poziomem artystycznym filmu ;)

Umowa stoi :excited:

Agn - Śro 04 Lis, 2015 00:35

A dajcie wcześniej jakoś znać, kiedy idziecie, co?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group