To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałem...

Caitriona - Czw 21 Gru, 2006 22:30

Aine, a ten Wimbledon to prywatnie czy gdzieś będzie pokazywany w tv?
Matylda - Czw 21 Gru, 2006 22:46

Fajny film to ja dzisiaj wieczorem widziałam
:oops: Ach ten Bill Pulman miał takie spojrzenia jak Rysiu :serce2:
:serduszkate:

migotka - Sob 23 Gru, 2006 12:49

obejrzałam znów Rob Roy'a;) dawno tego filmu nie widziałam i warto sobie było przypomnieć dzięki TV

http://www.imdb.com/title/tt0114287/
http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=1302

Anonymous - Sob 23 Gru, 2006 13:38

kurde, a na którym leciało?
Ja wczoraj przy okazji babeczek oglądnęłam sobie recital Hanny Banaszak "Miłość Ci wszystko wyznaczy". Bardzo mi się podobał. Musze przyznać, że za głosem pani Banaszak nie przepadam. Drażni mnie po prostu, ale jej interpretacja zawsze jest doskonała :D
A tutaj była współpraca 3 mistrzów - mistzyni śpiewu, mistrz recytacji (Żebrowski) i mistrz słowa (Poniedzielski). Połąćzenie - :thud: :thud:
Uwielbiam słuchać głosu Żebrowskiego. Mogłabym, tak w koło ciągle i ciągle...POniedzielski to klasa S i jako narrator czasem zagłusza artystę :D Ale nie tutaj. Jego wprowadzenie było wprowadzeniem tak idealnych, że każde słowo piosenki po nim następującym było dopasowane niczym ostatni kawałek puzzli.
Każdy z nich trzymał tak wysoki poziom (Żebrowski nawet popełnił kilka piosenek !! :D ), że recital był rozkoszą. Oczywiscie rozkosz ta była zarezerwowana dla nocnych marków, bo zaczął sie tak kole 2 w nocy (skandal !!!)

migotka - Nie 24 Gru, 2006 09:10

obejrzałam wczoraj "Kopię mistrza" POLECAM !!!! szcxzególnie tym co lubią muzykę poważną;) ja się "odchamiłam"

http://www.myriadpictures.com/film.php?film=63 strona oficjalna

http://kopia.mistrza.filmweb.pl/
http://www.film.pl/film-1655.html
http://www.zoneeuropa.tv/rc/rc_0611302.php recenzja filmu

Admete - Wto 26 Gru, 2006 11:25

W końcu obejrzałam film na podstawie powieści Chitry Banerjee Divakaruni "Mistrzyni przypraw":
http://www.zysk.com.pl/ca...products_id=760

Są też dostępne inne książki tej autorki i chyba się skuszę, bo Mistrzyni mi sie podobała, a Zysk jak widzę ma całkiem rozsądna promocję:

http://www.zysk.com.pl/ca...roducts_id=1640

Niestety polscy tłumacze znów się nie popisali i tytuł filmu z bliżej nieznanych mi powodów przetłumaczyli na "Magie zmysłów" ( nie pasuje, jest mylący, na dodatek książka została wydana juz dobre kilka lat temu i tytuł zdążył się u nas utrwalić ). Niestety musze napisać, że choć film jest bardzo starannie zrobiony, to powieśc jest lepsza. Scenarzysta i reżyser w jednej spłycił i okroił całą historię. Nie ma tak uwidocznionych przemian Tilo z kobiety starszej w przepiękną dziewczynę, a potem w zwykłą kobietę. Zabrakło też ekranowej chemii między piekną Aishwary'ą ( pamiętacie ją zapewne jako Lalitę w Bride and Prejudice ), a całkiem przystojnym choć zupełnie mi nieznanym Dylanem McDermottem. Cos mi się zdaje, ze reżyser nie wykorzystał w pełni ani materiału zawartego w książce jak i możliwości aktorów czy twórcy zdjęć. ten ostatni to przeciez Santosh Shivan, który w Indiach nie tylko jest operatorem ale też reżyserem - szkoda, że to nie jemu przypadło reżyserowanie tego filmu, zwłaszcza jeśli ma się w pamięci magiczne ujęcia z Asoki. On również odpowiadał za zdjęcia w Bride and Prejudice i tam dużo lepiej wykorzystano jego talent. Niestety tutaj zachodni producenci nie pozwolili najwyrażniej na większą swobodę. Jako fanka Anupama Khera musze koniecznie dodać, że świetnie wypadł jako dziadek :-) ( tez go mozecie kojarzyć jako pana Bakshiego z Bride, zawsze świetnie wypada w roli ojców :-) ).
Na koniec strona filmu, bo mimo wszystko warto go obejrzeć - scenografia sklepu Tilo jest przepiękna:
http://www.filmweb.pl/Film?id=149980

W sklepie z przyprawami:


Matylda - Wto 26 Gru, 2006 22:21

A ja wczoraj obejrzałam sobie film O Marii Stuart
Bardzo mi sie ten film podobał
Aktorzy tacy zupełnie mi nieznani
Ciekawe ile w nim było fikcji literackiej???

przecinek - Śro 27 Gru, 2006 11:58

Obejrzałam sobie po raz kolejny, w czasie świąt „Ja cię kocham a ty śpisz”, i nie wiem może to ta pogoda za oknem, a może ogólna depresja, ale zupełnie inaczej odebrałam ten film. Oczywiście były motylki we właściwych miejscach, Joe junior – pokłon do ziemi :) ale bardzo zniesmaczyła mnie rodzina Jacka i Petera. W końcu ich syn, brat, wnuk i przyjaciel, uległ ciężkiemu wypadkowi, leży nieprzytomny w szpitalu, ledwo odratowany, a oni sobie urządzają wesołe przyjęcia świąteczne i noworoczne. Śpiączka Petera trwała zaledwie od kilku godzin, a nie miesiącami, tak aby można się było do niej przyzwyczaić (jeżeli w ogóle można się do takiej sytuacji przyzwyczaić), a oni zupełnie bez strachu o jego zdrowie i życie żartują sobie przy stole i świętują. Nawet w scenach w szpitalu nie było widać rozpaczy i bólu. Wiem że film ten ma być miły i przyjemny, taki na święta, ale trochę łez by nie zaszkodziło. Najdziwniejsze jest to że przez tyle lat oglądania tej komedii nigdy na to nie zwróciłam uwagi. Dojrzewam albo co?
Matylda - Śro 27 Gru, 2006 12:03

A ja wczoraj obejrzałam drugą część filmu Proch......
Tym razem bohaterem był synus Marii Stuart
Boże to jakaś okropna kreatura była !!! :twisted:
Pokraka i zboczeniec
Krew lała sie równo wiadrami- jednym słowem nie znasz dnia ani godziny
Ciekawe czy scenarzyści trzymali sie dokładnie faktów historycznych????

Caitriona - Śro 27 Gru, 2006 13:50

Tez widziałam "Proch, zdrada i spisek". Obie części dobre, ale ta o Marii, Królowej Szkotów, podobała mi się bardziej.

Kilka twarzy rozpoznałam - Robert Carlyle (Jakub), Gary Lewis (Knox), Richard Harrington (Percy - doktor z "Bleak House"), Kevin McKidd (Bothwell), Paul Nicholls (Darnley) i Much z nowego Robina ;)

miłosz - Śro 27 Gru, 2006 18:47

Matylda napisał/a:
A ja wczoraj obejrzałam drugą część filmu Proch......
Tym razem bohaterem był synus Marii Stuart
Boże to jakaś okropna kreatura była !!! :twisted:
Pokraka i zboczeniec
Krew lała sie równo wiadrami- jednym słowem nie znasz dnia ani godziny
Ciekawe czy scenarzyści trzymali sie dokładnie faktów historycznych????


tak prześledziłam z grubsza i wydaje mi się, że tak (choć pewnie Aine mogłaby sie wypowiedzieć). Ogladałam wyłącznie drugą część i bardzo mi się podobała; jako ciekawostkę dodam, że prawa katolików i protestantów w Anglii w pełni zostały zrównane dopiero w XIX wieku. Robert Carlyle był znakomity!!!

Maryann - Śro 27 Gru, 2006 20:33

Matylda napisał/a:
A ja wczoraj obejrzałam drugą część filmu Proch......
Tym razem bohaterem był synus Marii Stuart
Boże to jakaś okropna kreatura była !!! :twisted:
Pokraka i zboczeniec
Krew lała sie równo wiadrami- jednym słowem nie znasz dnia ani godziny
Ciekawe czy scenarzyści trzymali sie dokładnie faktów historycznych????

Jakub Stuart rzeczywiście nie był ani szczególnie mądry, ani urodny.

Upodobania też miał szczególnego rodzaju...
Na jego obronę można dodać, że miał wyjątkowo ciężkie dzieciństwo - ojciec zamordowany, gdy był niemowlęciem, matka zdetronizowana, on sam wychowany przez fanatycznych protestantów. No i to prześladujące go całe życie podejrzenie, że jego ojcem nie był Darnley, a ten włoski przybłęda Rizzio...

Gunia - Czw 28 Gru, 2006 16:17

Coś mnie tknęło na Dickensa i obejrzałam 'Great Expectations'. Bardzo mi się podobał. I tak pięknie został nakręcony, że już na początku filmu nabrałam ochoty na jakąś twórczość avatarową, chociaż dawno to rzuciłam. Ogólnie nie cierpię sztuki współczesnej, ale dzieła Finna przypadły mi do gustu.
No a Robert De Niro... Cudowna rola. :thud:
Kończę, bo nic gramatycznego nie uda mi się sklecić pośród tych zachwytów...

migotka - Pią 29 Gru, 2006 08:38

zobaczyłam ASK THE DUST (2006) - tlumaczone jest jako "Pytajac o miłość" z Salmą Hayek i Collinem Farellem. Film z atmosferą, oczywiscie o miłości i jej odmianach. No i akcja - ok.1930 , Los Angeles....

http://www.imdb.com/title/tt0384814/
http://www.askthedust-movie.com/enter.html oficjalna strona
http://www.youtube.com/watch?v=dP98_29zKnM fragm na youtube
http://www.colinfarrellfansite.com/filmask.php fansite Farella
http://www.rottentomatoes.com/m/ask_the_dust/


Caitriona - Pią 29 Gru, 2006 19:01

A ja obejrzałam film Alfie. Właściwie komedia romantyczna z maleńkimi wstawkami dramtu. W roli tytułowej Jude Law. Jak się zastanowiłam to widziałam tego chłopaka tylko we Wzgórzu nadziei i zbytnio się tam nie mógł popisać, i jeszcze w Closer gdzie był naprawdę niezły. Tutaj także bardzo mi się podobał. Alfie to czarujący, sympatyczny i bardzo przystojny kobieciarz. Do kobiet podchodzi bardzo luźno: jak nie ta to tamta. A najlepiej inna co noc. Pokazane są jego relacje z samotną matką z dzieckiem, z "dobrze zakonserwowaną piędziesiątką", z dziewczyną przyjaciela. Ale w sumie nie wszystko jest takie proste - dopada w końcu Alfiego moment, w którym zaczyna sie zastanawiać...
Mi się film podobał i polecam!


monika29.09 - Pią 29 Gru, 2006 20:31

Jestem właśnie świeżutko po Holiday z Judem Law i Kate Winslet (m.in.). Kate się zachwyciłam aktorsko, ale JL po prostu rozgrzał mnie do czerwoności ;) (już się trochę rozpisałam w wątku mateuszowym, musiałam jakoś wytłumaczyć zmianę avataru).

Na razie jest mi gorąco łamane przez duszno (na wspomnienia pięknych oczu, klaty, sposobu całowania, czułości w obliczu + tego, jak wygląda w jasno-niebieskiej koszuli), więc piszę niewiele, ale ślad zachwytu zostawiam. O rety.... :oops:

m.

miłosz - Pią 29 Gru, 2006 22:09

monika29.09 napisał/a:
Jestem właśnie świeżutko po Holiday z Judem Law i Kate Winslet (m.in.). Kate się zachwyciłam aktorsko, ale JL po prostu rozgrzał mnie do czerwoności ;) (już się trochę rozpisałam w wątku mateuszowym, musiałam jakoś wytłumaczyć zmianę avataru).

Na razie jest mi gorąco łamane przez duszno (na wspomnienia pięknych oczu, klaty, sposobu całowania, czułości w obliczu + tego, jak wygląda w jasno-niebieskiej koszuli), więc piszę niewiele, ale ślad zachwytu zostawiam. O rety.... :oops:

m.


:serce: :serce: :serce: :serce: :serce: :serce:
a ja sobie ogladnęłam "drezno" z johnem lightem (tak, tak toż to henryś z NS) noi John wygladał niezwykle ciekawie ;)
Jest styczeń 1945 roku. Młoda pielęgniarka Anna Mauth pracuje w jednym z drezdeńskich szpitali. Romansuje z doktorem Alexandrem Wenningerem. Pewnego dnia w szpitalnej piwnicy Anna przypadkowo znajduje ciężko rannego mężczyznę. To Robert Newman, angielski lotnik, którego samolot został zestrzelony nieopodal miasta. Resztką sił mężczyzna zdołał dotrzeć do szpitala, aby znaleźć tam schronienie. Anna decyduje się udzielić mu pomocy.

romans wtle, a z fronta bombardowanie Drezna - niezwykle sugestywne


no i niech panie powiedza.........




henrys o chmurnym spojrzeniu...

http://www.zdf.de/ZDFde/i...3793313,00.html

Anonymous - Pon 01 Sty, 2007 15:54

Apocalypto ogladnełam. Rozczarowałam się bardzo, spodziewałam się filmu bardziej hiistorycznego,a tu nie bardzo historyczny jest. Kilka razy sie zastanawiałam czy nie skończyć oglądania. Trupów kilka pada i to ładnych pada, takiego mordobicia sporo.
migotka - Pon 01 Sty, 2007 16:26

wczoraj przed wybiciem pólnocy, kiedy na polsacie i dwójce było muzyczne szalenstwo, obejrzeliśmy film "milczenie" (2001) film co prawda ciężki na noc sylwestrową ale bdb

http://film.onet.pl/8483,,Milczenie,film.html
http://www.imdb.com/title/tt0258967/

Vasco - Pon 01 Sty, 2007 18:19

A mnie się bardzo Apocalypto bardzo podobało. Fakt, że jest zupełnie o czym innym niż we wszystkich zwiastunach czy reklamach zapowiadano, ale to nic.
miłosz - Wto 02 Sty, 2007 10:23

a ja sobie ogladnęłam wczora - "Przeminęło z wiatrem" - zawsze mnie zadziwia doskonałość tego filmu premiera w 1939 roku, a on nie zestarzał się ani troche i ten dobór aktorów - Vivien i Clark........... znam to na pamięć ( jak i "Casablancę") a ciągle wywołuje we mnie ten dreszcz...
I tak się zastanawiam czy w ramach ogólnej tendencji do robienia remejków któś sie na to porwie......?

(i taka ciekawostka - "Baz Luhrmann zdradził tytuł swojego nowego filmu zapowiadanego jako australijskie "Przeminęło z wiatrem". Obraz, w którym główne role zagrają Nicole Kidman i Hugh Jackman, nosił będzie tytuł "Australia". Prace na planie rozpoczną się już w marcutego roku" )

Maryann - Wto 02 Sty, 2007 18:06

miłosz napisał/a:
a ja sobie ogladnęłam wczora - "Przeminęło z wiatrem" - zawsze mnie zadziwia doskonałość tego filmu premiera w 1939 roku, a on nie zestarzał się ani troche i ten dobór aktorów - Vivien i Clark........... znam to na pamięć ( jak i "Casablancę") a ciągle wywołuje we mnie ten dreszcz...
I tak się zastanawiam czy w ramach ogólnej tendencji do robienia remejków któś sie na to porwie......?

Czasami to bym chciała, żeby ktoś się zdecydował - i to nawet nie na film fabularny, ale na cały serial. Tyle, że nie jestem pewna, czy w dzisiejszych czasach politycznej poprawności ta książka ma szanse na ponowną ekranizację - jest przecież tak jednoznacznie "propołudniowa", że chyba trudno byłoby wszystkich zadowolić, a jednocześnie dotrzymać wierności oryginałowi.

Agn - Wto 02 Sty, 2007 18:16

Wczoraj widziałam Eragona. Nie czytałam wcześniej książki, bo przejrzawszy ją zwiałam z krzykiem przed stylem, ale czego się spodziewać po piętnastoletnim chłopaczku? Czytać nadal nie mam ochoty, sorri. Ok, nie o książce miałam - obejrzałam za to film. Może nie jest powalający, ale niezgorzej się to ogląda. Mam jednak wrażenie, że - o ile film ma coś wspólnego z książką - chłopak naczytał się fantasy i pozlepiał co lepsze pomysły w jedno, a filmowcom w to graj. Filmowo miałam kilka skojarzeń z Władcą pierścieni (np. Saruman i orkowie... przepraszam - Durza i te jego stworki produkujące broń) czy też z Gwiezdnymi wojnami (Durza na tej księżniczce wyraźnie używa Mocy :mrgreen: ). Muzyka tu i ówdzie naprawdę dobra, aczkolwiek całego soundtracka nie wiem, czy słuchałabym z przyjemnością. Doyle to jednak nie jest moim ulubieńcem. Główny bohater niezgorzej się sprawił, chociaż podejrzanie szybko nauczył się machać mieczem. Najpierw Irons miota nim po krzakach, a potem wsiadło to na smoka i dawaj bitwę wygrywać. Ba! Prowadzić!
No właśnie - mało mi było zarówno Ironsa jak i Malkovicha. Królewna, co ją więzili - to walczyło mieczem?! To chucherko??? Gdzie to ma mięśnie JAKIEKOLWIEK?! Od walki czy też ćwiczenia mięśnie się jakieś wyrabiają, a tu skóra i kości. Blee! Bez jaj! Wrażenie jak po oglądaniu Keiry Knightly w akcji w Królu Arturze. :obrzydzenie: Robert Carlyle był za to fajny. Ale ja ogólnie lubię tego aktora (mimo że nie umiem pisać jego nazwiska), więc powiedzmy, że obiektywizm mi uciekł i nie chce wracać, drań. ;)
Smoczyca wersja mała - szłooodka! Smoczyca wersja duża - wygląda w porządku. Ale ten głos... *ściana* Przepraszam, tak potężne zwierzę nie powinno przemawiać takim delikutaśnym głosem. Nawet jeśli to tylko myśli. No i ogólnie smoczyca klepała tylko frazesy, nic ciekawego do powiedzenia nie miała.
Ogólnie - film niezgorszy. Chociaż niekoniecznie trzeba na to iść do kina. Albo już lepiej kino - za DVD więcej się płaci niż za 1 seans...

Anonymous - Śro 03 Sty, 2007 16:15

A ja wczoraj spłakałam się na 1409 - Afera w Bartenstein :D
UWAGA MOGA BYĆ SPOILERY !!!!

Przez połowę filmu zastanawiałam się, co mi ten film przypomina. Drogie Panie - to jest polska odpowiedź na produkcje Pythonów. Podobny humor, połaczenie filmu z filmem rysunkowym, czasem chaos (szczególnie na początku).
Mamy grupę Krzyżaków zajmujących twierdzę Bertenstein. Żyją w pokoju z mieszkańcami wsi (którzy mają większe poszanowanie :D ). Zdarzają się konflikty (ot gdy brat Kunon uwiedzie córkę młynarza), ale gdy bracia mają problemy z zapowiedzianą wizytacją Wielkiego Mistrza, nawet rebelianci mu pomagają:D

Film jest pastiszem i w takich kategoriach należy go rozpatrywać. Jest nawiązanie do literatury i filmu (Krzyżacy, Vabank, Władca pierścieni, Konan Barbarzyńca i kilkanaście innych) - Komtur chodzący po zamku ze skrzynią pełną złota i mówiący "Mój sskarbuś", walka miedzy córką młynarza a jednym z kumturów o możliwość zarzucenia nałączki na Kunona (- mój ci on, - nie nieprawda, mój on jest, - nie nieprawda, bo mój), wspaniała zabawa językiem polskim (synonimy, przysłowia, powiedzenia, zwyczaje). No po prostu Monthy Python po polsku :D :D
No i niezła obsada - jan Machulski jako Komtur, Jerzy Bończak jako mnich Sznajder, no i bracia:Jan Wieczorkowski (naprawde fajnie wyszedł. Jak za nim nie przepadam, tak stwierdzam - zagrał fajnie :D ), Bartek świderski, Andrzej Nejman, Bruno Szyc, Joanna Brodzik jako Jagiętka.
Kiedyś czytałam wywiad z Borysem Szycem, który pisał, że z wszystkich ról najlepiej wspomina rolę knechta Hermana. Cały film był jednym wielkim zartem i wygłupem. Najtrudniejszym zadaniem przy kręceniu było utrzymanie powagi... i to widać :D Nejman prezentuje "przedziałek" przy schylaniu, Bartkowi Świderskiemu po prostu oczy same się śmieją (on chyba nie potrafił tego powstrzymać, szczególnie gdy walczył o Nejmana z córką młynarza :D ), Wieczorkowski czasem nie potrafił przestać się śmiać.
W sumie twórcy zebrali chyba najwięszych "jajcarzy" polskiego kina, a już na pewno ludzi, którzy potrafią się śmiać sami z siebie (Jan Machulski i ucho od śledzia :D )

Film jest naprawde warty obejrzenia, a ja wciągnęłam go na listę ulubionych antychandrowych :D
Garstka informacji:
http://www.album-grunwald...a1409/index.php

Anonymous - Śro 03 Sty, 2007 17:14

Sorki - malutki dialog :D
Komturowie dyskutują na temat wizytacji Wielkiego Mistrza
- a po co oni przyjeżdżają?
- eee, może lochy chcą zobaczyć?
- nie, no co ty? Samice dzika?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group