Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"
Gunia - Sob 21 Lut, 2009 18:31
| Aragonte napisał/a: | 27,5?????? Matulu! A co, już drugie pół z 28 nie weszło? |
Dokładnie - ani łopatą, ani czołgiem.
| Aragonte napisał/a: | Bo jeśli duże, to |
No takie normalne pączki, nie te takie malutkie.
Aragonte - Sob 21 Lut, 2009 19:21
| Tamara napisał/a: | Poza własną ambicją nikt go nie zmuszał |
Dokładnie. Anielka go podpuściła, ale do licha, mógł wykazać się odrobiną rozsądku.
Przypomniałam sobie dzisiaj fragmenty Kłamczuchy i parsknęłam śmiechem przy niektórych scenach Próby Hamleta, Franciszka Wyrobek
Lubię tę książkę, bo romansik dla panienek jest ładnie równoważony pomysłową intrygą. I stwierdzam, że lubię Anielkę - mimo jej wad. Wolę czytać o kimś takim niż o kimś słodkim do bólu zębów. Ale to tylko moje zdanie
Mam wrażenie, że w tych pierwszych książkach jest pewna świeżość ujęcia, którego trochę brakuje mi w najpóźniejszych. I jakby dydaktyzm mniej mnie razi. Hmm, muszę to jeszcze przemyśleć, bo nie umiem się dobrze wyjęzyczyć
Może też być tak, że po prostu mam sentyment do wczesnej Musierowicz
trifle - Sob 21 Lut, 2009 19:25
Oj, Franciszka...
"A to to to jak się myje?... Ojej! Jaki pan silny, a ja taka mała!"
Tamara - Sob 21 Lut, 2009 19:57
| Aragonte napisał/a: | | Mam wrażenie, że w tych pierwszych książkach jest pewna świeżość ujęcia, którego trochę brakuje mi w najpóźniejszych. I jakby dydaktyzm mniej mnie razi. |
Święte słowa , później zaczęła być chwilami nieznośnie umoralniająca , najbardziej w Kalamburce .
Hortensja - Sob 21 Lut, 2009 20:15
| Aragonte napisał/a: | | Tamara napisał/a: | Poza własną ambicją nikt go nie zmuszał |
Dokładnie. Anielka go podpuściła, ale do licha, mógł wykazać się odrobiną rozsądku.
Przypomniałam sobie dzisiaj fragmenty Kłamczuchy i parsknęłam śmiechem przy niektórych scenach Próby Hamleta, Franciszka Wyrobek
Lubię tę książkę, bo romansik dla panienek jest ładnie równoważony pomysłową intrygą. I stwierdzam, że lubię Anielkę - mimo jej wad. Wolę czytać o kimś takim niż o kimś słodkim do bólu zębów. Ale to tylko moje zdanie
Mam wrażenie, że w tych pierwszych książkach jest pewna świeżość ujęcia, którego trochę brakuje mi w najpóźniejszych. I jakby dydaktyzm mniej mnie razi. Hmm, muszę to jeszcze przemyśleć, bo nie umiem się dobrze wyjęzyczyć
Może też być tak, że po prostu mam sentyment do wczesnej Musierowicz |
Aniela jest naprawdę fajnie skonstruowaną postacią. Można jej nie lubić (ja ją nie za bardzo lubię ) bo ma solidne wady. Ale jest ludzka, jest postacią z krwi i kości, a nie z papieru.
Co do opozycji stare/nowe ksiażki całkowicie się zgadzam. Pisałam już, ze moją ulubioną częścią jest "Szósta Klepka", gdzie nie ma jeszcze Borejków, są za to Żakowie- weseli, inteligentni, też nie pozbawieni wad, bezpretensjonalni. Cesia zakochuje się w sztywniackim brodaczu , a Julia jest wredna egoistka .
I wydaje mi się też, że początkowym częściom bardzo służyła jednowątkowa narracja, której bohaterką była dziewczyna w wieku młodzieńczych przemian, zwalczania kompleksów i pierwszych miłości Wg mnie to autorce świetnie wychodziło. A teraz właśnie mamy takie porozbijane na wiele wątków dydaktyczne opowieści.
A Żaków mi brak ...
nicol81 - Sob 21 Lut, 2009 20:58
| Tamara napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | Mam wrażenie, że w tych pierwszych książkach jest pewna świeżość ujęcia, którego trochę brakuje mi w najpóźniejszych. I jakby dydaktyzm mniej mnie razi. |
Święte słowa , później zaczęła być chwilami nieznośnie umoralniająca , najbardziej w Kalamburce . |
Hm- ja się zgadzam, że w pierwszych była świeżość, ale akurat moim zdaniem było też więcej dydaktyzmu- czego nie traktuję na minus- takie typowe książki młodzieżowe...
trifle - Sob 21 Lut, 2009 21:05
Zgadzam się z Nicol. Np teraz jak czytam, te Eksperymentalne Sygnały Dobra, morały o kłamstwie co do Anielki, idealność Borejków, bo nie dbają o pieniądze? Teraz trochę to trudne dla mnie do przełknięcia. Typowe książki młodzieżowe. I wtedy działały
Aragonte - Sob 21 Lut, 2009 21:11
| nicol81 napisał/a: | | Hm- ja się zgadzam, że w pierwszych była świeżość, ale akurat moim zdaniem było też więcej dydaktyzmu- czego nie traktuję na minus- takie typowe książki młodzieżowe... |
Biorę na to poprawkę, dlatego dydaktyzm mnie nie razi
Część tych różnic może być związana zwyczajnie z tym, że czasy się zmieniły i MM próbuje się do tego jakoś dopasować.
Mam też wrażenie, że obecność cenzury wychodziła tym książkom - o dziwo - na plus.
nicol81 - Sob 21 Lut, 2009 21:21
| Aragonte napisał/a: | | Biorę na to poprawkę, dlatego dydaktyzm mnie nie razi |
Mnie też nie razi, ale mówię, że było go więcej...
| trifle napisał/a: | | te Eksperymentalne Sygnały Dobra, morały o kłamstwie co do Anielki, idealność Borejków, bo nie dbają o pieniądze |
O tym mówiłam.
| Aragonte napisał/a: | | Część tych różnic może być związana zwyczajnie z tym, że czasy się zmieniły i MM próbuje się do tego jakoś dopasować. |
Ja widzę poważniejsze zmiany stylistyczne- właśnie wielowątkowość, szersza perspetywa- nie tylko nastoletnich dziewcząt, ale od dzieci do starców, wątki rozciągnięte na parę książek...
| Aragonte napisał/a: | | Mam też wrażenie, że obecność cenzury wychodziła tym książkom - o dziwo - na plus. |
A w jakim sensie?
trifle - Sob 21 Lut, 2009 22:08
Z cenzurą - może dlatego, że nie są jakoś szczególnie przez to przypisane do czasów, ale takie bardziej.. uniwersalne?
Dydaktyzm też mnie nie razi. Poza tym, że autentycznie szczerze mnie bawią te historie, mam do nich wielki sentyment Tak do "Pulpecji" mniej więcej.
nicol81 - Nie 22 Lut, 2009 21:37
| trifle napisał/a: | | Z cenzurą - może dlatego, że nie są jakoś szczególnie przez to przypisane do czasów, ale takie bardziej.. uniwersalne? |
Tzn. te starsze bardziej uniwersalne? Ja akurat mam przeciwne zdanie- tak gdzieś do "Noelki" one są ściśle umiejscowione w czasie- w głębokim PRLu, schyłkowym PRLu, a w końcu tranformacji. Te późniejsze z kolei bardziej ogólne mi się wydają...
trifle - Nie 22 Lut, 2009 22:48
Hmm... no tak, PRL jest, kartki, puste sklepy, ale tak względem wartości... Choć nie wiem, nie ja powiedziałam, że cenzura wyszła im na dobre
A czytam sobie Opium teraz i się zastanawiam, jak jakikolwiek mężczyzna może z taką durną dziewuchą się spotykać jak Matylda No naprawdę Zamszowy głos, dzióbek,wdzięczny przechył w tył...
Sofijufka - Nie 22 Lut, 2009 23:19
nie męzczyzna - chłopak....
trifle - Pon 23 Lut, 2009 11:23
Chłopak. Żadna różnica. Jak to może na kogokolwiek działać? Nie mogę pojąć... Ok, ładna, ale przecież ona od początku przy każdej rozmowie pokazywała jaka jest
nicol81 - Pon 23 Lut, 2009 13:26
| trifle napisał/a: | | PRL jest, kartki, puste sklepy, ale tak względem wartości... |
Nie tylko- soboty pracujące, donosicielstwo i propaganda w szkole, protekcja od przedszkola po studia... Jak czytasz "Opium", to widać, że cenzor albo spał, albo go Musierowicz posmarowała
| trifle napisał/a: | | Ok, ładna, ale przecież ona od początku przy każdej rozmowie pokazywała jaka jest |
Romatyczna, ze szczególnym uzględnieniem imienia , wytworna, co w siermięznej rzeczywistości było istotne, a przede wszystkim schlebiała mu, udowadniając jaki jest wspaniały
trifle - Pon 23 Lut, 2009 14:01
No po prostu głupota ludzka mnie czasem zadziwia. I nawet nie mogę powiedzieć sobie tak po prostu, że faceci są głupi bo w końcu Matylda facetem nie jest
Alicja - Pon 23 Lut, 2009 15:01
| trifle napisał/a: | | A czytam sobie Opium teraz i się zastanawiam, jak jakikolwiek mężczyzna może z taką durną dziewuchą się spotykać jak Matylda No naprawdę Zamszowy głos, dzióbek,wdzięczny przechył w tył... |
oj mogą, uwierz mi mogą, znam kilku takich, na których tak zadziałał wygląd , oczęta z rzęskami trzepoczącymi ( jak w książce ) i dzióbeczek zamiast usteczek, szkoda słów na niektóych facetów. Co niektórzy to nawet ożenili się z takimi. Tylko po ślubie te same oczęta już nie trzepały rzęskami
Anonymous - Pon 23 Lut, 2009 15:04
| Alicja napisał/a: | | Tylko po ślubie te same oczęta już nie trzepały rzęskami |
tylko wałek i trzep! przez pusty łeb
Tamara - Pon 23 Lut, 2009 18:37
| trifle napisał/a: | A czytam sobie Opium teraz i się zastanawiam, jak jakikolwiek mężczyzna może z taką durną dziewuchą się spotykać jak Matylda No naprawdę Zamszowy głos, dzióbek,wdzięczny przechył w tył... |
Dziewięciu na dziesięciu się na to złapie typowa pułapka biologiczna sugerująca wysoki poziom estrogenów czyli 300% kobiecości (i 0%rozumu w ogólnie przyjętym znaczeniu , za to wiele sprytu )
Sofijufka - Pon 23 Lut, 2009 18:43
a ,mnie jej trochę szkoda było.... dzieciaki w szkole potrafia spłaszczyc niepopularna/brzydka koleżankę, a i mama była z gatunku toksycznych...
Tamara - Pon 23 Lut, 2009 19:28
O doktor Stągiewkowej niewiele wiadomo , a wychowała córunię na swój obraz i podobieństwo , więc Matylda zapewne toksyczności żadnej nie czuła , odziedziczywszy różne cechy po rodzicielce
Hortensja - Pon 23 Lut, 2009 19:29
A dla mnie ta cała sytuacja z Matyldą była bardzo schematyczna. Ładna lala, ale bardzo pusta, tak jednowymiarowo. Zaślepienie Maćka też było jakieś przesadzone. Ja uważam, że mądry facet (a Maciek niby głupi nie jest) raczej by zauważył jaka Matylda jest, bo na kartkach książki to jednoznacznie widać. Ale to tylko książka. W życiu owszem, może się jeden z drugim dać omamić, bo nie jest to tak jednowymiarowe. Ale nie oczekuję od tych książek super głębi psychologicznej. Ja w ogóle cały miłosny wątek w "Opium..." średnio lubię. Maciek zapatrzony w Matyldę, Kreska zapatrzona w Maćka (który ja zostawia w operze )... Fajniejszy jest wątek Aurelii i Ewy jak dla mnie.
Ulka - Pon 23 Lut, 2009 22:52
Maciek może i mądry, ale tylko dorastający chłopak. Pierwszy raz ładna dziewczyna tak zagięła nań parol, to i nie dziw, że się pogubił. Chociaż mu cosik od początku nie grało, to faceci jednak dosć prosci są - spodobała mu się, podrywała go, a raczej dała się obskakiwać - wystarczyło.
Na usprawiedliwienie - szybko się "ogarnął"
Tamara - Pon 23 Lut, 2009 22:55
Znałam takich jak Maciek - jak im jakaś Matylda zawróciła w głowie , nie było mocnych , mimo całego niby rozsądku . A nam niby nie zdarza się zgłupieć całkowicie dla pięknego faceta z pierzem zamiast mózgu ?
Anonymous - Pon 23 Lut, 2009 23:00
| Tamara napisał/a: | | A nam niby nie zdarza się zgłupieć całkowicie dla pięknego faceta z pierzem zamiast mózgu ? |
Oj zdarza... a jak potem jest człowiekowi głupio
|
|
|