Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?
Mag - Pon 12 Mar, 2007 18:26
| Alison napisał/a: | | teraz jednak znała i inne przymioty męża, gderała jednak, tak dla pokrycia własnej słabości, jaką do niego żywiła, żeby się nie wydać śmieszną, tym co ich dawniej znali. Zakochana żona, to stanowczo nie było w jej stylu! |
Czy ja dobrze myślę, jak myślę,że Trestka się okazał niezłym lwem w sypialni i TE talenty rozkochały jego żonę???? :oops:
A Trędzia w Twoim wykonaniu Matulku jest trendy
Anonymous - Pon 12 Mar, 2007 21:01
też mnie zastanawia to co Mag.
Mamusiu nobel to dla Ciebie zaprawdę za mało
Gosia - Pon 12 Mar, 2007 21:36
Przy okazji znalazlam tekst piosenki z filmu przedwojennego ("Co mój mąż robi w nocy" ) ktory troche wspolgra z Tredowatą
Piosenka: JA JUŻ NIE MOGĘ
Ja już nie mogę i rób co chcesz,
Ja jestem tygrys, najdzikszy zwierz.
Ja mogę gryźć, całować, krew we mnie wre,
bo kocham Ciebie.
Pożerałem Cię oczyma
lecz dziś to musi skończyć się.
Czuję, że już nie wytrzymam,
bo coś, bo coś rozpiera mnie.
Ja już nie mogę, no prędko, cóż,
ja już nie mogę, nie mogę już.
Czy Ty nie widzisz, że na gardle mam nóż...
Przepraszam, nie mogę już.
Marija - Pon 12 Mar, 2007 21:45
Ojej, ale erotycznie się nam zrobiło :oops: . Dziki i pożerający zwierz . Czy może to inspiracja ma być dla Matki Szekspirki naszej?
Gosia - Pon 12 Mar, 2007 21:52
No to ewentualnie inspiracja do opisu nocy poslubnej ordynata i Stefci
Anonymous - Pon 12 Mar, 2007 22:17
I Trestków
Za! :oops:
asiek - Pon 12 Mar, 2007 22:33
| Gosia napisał/a: | | Piosenka: JA JUŻ NIE MOGĘ |
Wow...tak sie zrobiło inspirująco, że aż Mag zmieniła swój avatarek na...bardziej inspirujący .
Gosia - Pon 12 Mar, 2007 22:37
Ten sam Kazimierz Krukowiecki spiewa w innym filmie" "ABC miłości" taką zabawna piosenke. Kto widzial, ten wie o czym mowię, najwazniejsze jest jej zakonczenie
Piosenka: NIC TAKIEGO
Czy jest w doczesnym życiu
większa rozkosz, większy cud
niż sławnym być artystą
i nieść sztukę między lud?
Jak posiąść ową sztukę,
ale tę przez duże "S"?
Nauką czy talentem?
Może pracą? Może bez?
Nic takiego, nic trudnego,
po prostu tralalalala, maleńkie tralalalala.
Nic wielkiego, nic ważnego,
zwyczajnie tralalalalalalala!
I stwierdzam czy mam jeszcze głos...
A potem jadam obiad,
ale skromy, przyznam wręcz:
Szampiter, kawior, śledzik,
po angielsku mówiąc: lencz.
Nic takiego, nic ciężkiego,
po prostu tralalalala, maleńkie tralalalala.
Ach kolego, nic takiego,
zwyczajnie tralalalalalala!
- A po obiedzie...
- Po obiedzie teatr, tłum i szał.
Wychodzę, śpiewam. Brawo!
- Właśnie, mistrzu, ja bym chciał.
- Dyrekcja wpłaca gażę,
jak co dzień na PKO.
- A potem?
- - Po teatrze... szałów noc.
- A w nocy co?
Nic takiego, nic ważnego,
maleńkie tralalalala, maleńkie tralalalala.
Nic ważnego, nic ważnego,
zwyczajnie tralalalalalala!
Trzykrotka - Wto 13 Mar, 2007 00:08
Pamiętam, mam go w oczach, kiedy śpiewał to tralalalalalala bardzo znacząco. oJ, nie było niewinne to kino, nie było! Jak się jeszcze dołoży Sępolińskiego i jego Tomasz, ach Tomasz, no powiedz, gdzie ty to masz, to należy się obawiać, ze dalszy ciąg Alison będzie rozsyłać na priva, żeby nie było aury zgorszenia i bajecznego skandalu w sferach forumowych...
A ten Trestka, proszę - Ali - czy to taka cicha woda, czy dziewczyny dobrze odgadły, ze jego gusta limfatyczne niejeden jednak kryły paradoks, od którego pulsa w skroniach i tętna w piersiach mogly bić mocniej?
QaHa - Wto 13 Mar, 2007 08:59
o kurczak pobladły alem zapóźniona, wystarczyło sobie poweekendować bezkompowo i juz człowiek w tyle tkwi ehhhh
i hop siup już jestem na czasie, alem znokautowana opisami .....przeżywam, mój techniq umysł za mało rozepchany romantyzmem bym tu cokolwiek wpisać była w stanie, ale wiosna już u nas, słonko świeci, rowerkiem sobie pomykam wzdłuż wisełki to może mnie natchnie
Mag - Wto 13 Mar, 2007 09:53
Właśnie czytam opis jak Erynia uniosła Stefcię, bo biła ją suknią po oczach (jest na to jeden sposób- Stefcia zarzuciła klaczce suknię na głowę ) i Trestka tam jechał na koniu z wężowym ruchami . A ordynat arystokratycznie. I opis miłości wieśniaków, o typowym tubylczym wyglądzie- Helenka rządzi
Trzykrotka - Wto 13 Mar, 2007 12:40
Ja się z prawdziwą rozkoszą zanurzyłam w opisie splendoru Głębowicz, zamczyska rodowego odynata, które miały wygląd "staroświecki", ogrodów, parków, sal portretowych, krużganków, galerii, jezior, ochronek terenów łowieckich i wszelakich wspaniałości, którymi Waldy mamił oczy nie tylko Stefci, ale wszyskich obecnych pań i panienek, które albo się w nim kochały, albo na niego "rachowały". No i na koniec dostałam po oczach dialogiem:
- Podobały się pani Głębowicze?
- Cudne (...)
- Twoje - wyszeptały bezpamiętne usta jego
Dreszcze od stóp do głów przebiegają od bezpamiętnych ust ordynackich
Alison - Wto 13 Mar, 2007 12:55
Odpowiadam w kolejności zadawanych pytań.
1. Tak, Trestka TE zdolności objawił, cóż by innego mogło Ritę pociągnąć, skoro wcześniej tylko się z nim kłócić mogła. Teraz kłóci się dla niepoznaki i zachowania Riciej twarzy.
2. Na żadne noce poślubne mię nie namówicie. Póki się muskają wąsikami i przepalają wzrokiem to się można wygłupiać, ale już dalej, to łatwo przeskoczyć tę granicę pomiędzy parodią a zwyczajnie dobrym smakiem, nie wiem czy się czuję na siłach. Spróbuję, ale nic nie obiecuję.
3. Mam już w głowie ślub, ale jeszcze muszę siąść napisać, a wytrąconam z równowagi, bo 200 zł w warsztacie autkowym zostawiłam (wymiana opon, wentyli, wymiana płynu w chłodnicy :cry: ), i się dowiedziałam, że amortyzator do wymiany (800 zł bo się wymienia parami ). Miesiąc temu byłam na przeglądzie rejestracyjnym, wymieniali mi jakieś drążki i wszystko było jak ta lala. Facet coś mi wmawiał, jak to oni, jak widzą blondynkę, ale się konsultowałam z bratem i nie ma zmiłuj :cry: :cry:
A za co do ciężkiej..., żyć?! Wszystko mię opadło. Nawet wena. To jeszcze chwilę poczekajcie na ten ślub, aż się w sobie zbiorę, bo narazie to się w sobie "zamkłam" :cry:
P.S.
Ostatnio wypatrzyłam u pani Helenki cudny cytacik, jeno nie wiem gdzie go zastosować, przy ślubie chyba nie wypada:
"Jasne wycięcia staników kobiet, wynurzyły się z wypukłą wyrazistością". To jest szkandał po prostu, że ona Nobla nie dostała
Trzykrotka - Wto 13 Mar, 2007 13:16
| Alison napisał/a: |
"Jasne wycięcia staników kobiet, wynurzyły się z wypukłą wyrazistością". To jest szkandał po prostu, że ona Nobla nie dostała |
O .... piekna wizja!!
Przypomniało mi się, ze i charakter Trestki odrzynał się wypukło.
Nie można powiedzieć, ze pani Helenka miała płaską wizję świata
Alison - Wto 13 Mar, 2007 13:26
| Trzykrotka napisał/a: | | Alison napisał/a: |
"Jasne wycięcia staników kobiet, wynurzyły się z wypukłą wyrazistością". To jest szkandał po prostu, że ona Nobla nie dostała |
O .... piekna wizja!!
Przypomniało mi się, ze i charakter Trestki odrzynał się wypukło.
Nie można powiedzieć, ze pani Helenka miała płaską wizję świata |
Oj nie, wielce ona ją miała wypukłą, a talent jej z daleka wyraziście wrzynał się w oczy na wpół omdlałego, od wrażeń, czytelnika
QaHa - Wto 13 Mar, 2007 14:52
| Alison napisał/a: | a wytrąconam z równowagi, bo 200 zł w warsztacie autkowym zostawiłam (wymiana opon, wentyli, wymiana płynu w chłodnicy ), i się dowiedziałam, że amortyzator do wymiany (800 zł bo się wymienia parami ). Miesiąc temu byłam na przeglądzie rejestracyjnym, wymieniali mi jakieś drążki i wszystko było jak ta lala. Facet coś mi wmawiał, jak to oni, jak widzą blondynkę, ale się konsultowałam z bratem i nie ma zmiłuj
A za co do ciężkiej..., żyć?! Wszystko mię opadło. Nawet wena. To jeszcze chwilę poczekajcie na ten ślub, aż się w sobie zbiorę, bo narazie to się w sobie "zamkłam" |
eh co tu począć z poskudnymi podstepymi i grabieżczymi warsztatami, człowiek sobie tłumaczy, że ci panowie chcą dobrze itp ale i tak serce boli
Kaziuta - Wto 13 Mar, 2007 19:29
| Trzykrotka napisał/a: | No i na koniec dostałam po oczach dialogiem:
- Podobały się pani Głębowicze?
- Cudne (...)
- Twoje - wyszeptały bezpamiętne usta jego |
Jak to pierwszy raz przeczytałam padłam z zachwytu
I tak jakoś skojarzyła mi sie taka scena z DiU 1995 jak Lizzy oglądała posiadłość Darcyego i mówiła "a mogłam być pania tego wszystkiego".
Dlaczego mi sie skojarzyła nie pytajcie, nie mam zielonego pojęcia.
Alison - Wto 13 Mar, 2007 19:33
Następny dzień minął w z lekka podniosłej atmosferze przygotowań do uroczystości ślubnych. Ślub miał być cichy i pozbawiony oprawy, o jakiej Waldemar pierwej marzył. Jeszcze w Ruczajewie, za namową Stefci, zgodził się, żeby ślub wzięli w kaplicy zamkowej w Głębowiczach, tylko w obecności najbliższych im osób. Stefcia, po przeżyciach z Barskimi, miała uraz do eksponowania światu swego szczęścia, a i Waldemar przyznał, że nadmiernie wystawny ślub i wesele, znowu narazić ich może na zawistne komentarze, dla znoszenia których Stefcia jeszcze nie była zastosowana. Ustalono zatem, że ślubu udzieli im miejscowy proboszcz, przywieziony o oznaczonej godzinie osobiście przez hrabiego Trestkę, który wraz z żoną miał być świadkiem sakramentu. W początkowym zamyśle, świadkować miał Waldiemu Brochwicz, ale zatrzymały go zagranicą jakieś sprawy i miał się z nimi spotkać dopiero w trakcie podróży poślubnej. Zaproszonymi gośćmi byli zatem tylko księżna Podhorecka, dziadzio Michorowski, pani Idalia z Lucią, rodzice Stefci, jej brat, Jurek, oraz młoda księżna Podhorecka z obiema córkami. Po miłej kolacji, na której obecni byli wszyscy goście, narzeczeni poszli wcześnie do swoich sypialni, aby wypocząć dobrze przed nadchodzącym dniem, towarzystwo zaś bawiło się jeszcze do późnego wieczora. Podczas gdy na dole, w salonie dyskutowano i śmiano się z przekomarzań państwa Trestków, w sypialniach narzeczonych długo jeszcze paliło się światło. Stefcia coraz bardziej denerwowała się przed ceremonią. Nie miała wątpliwości, o nie, duszą i sercem kochała Waldemara, wiedziała, że ten i tylko ten, w niebie jej został zapisany, ale bała się świata, w którym przyjdzie jej żyć. Świata, który potrafił błyszczeć jaskrawo, jak najpyszniejszy brylant, który kusił migotliwie i zwodził olśniewającym blaskiem, ale jak brylant fałszywy, który dopiero przy bliższym przyjrzeniu odkrywa skazy i zarysowania. Bała się też, że zawiedzie Waldemara, że nie podoła roli ordynatowej Michorowskiej, że może przyjdą dni, kiedy będzie się wstydził, że pojął za żonę skromną nauczycielkę, niejaką Rudecką z Ruczajewa, że jej wypomni co dla niej ryzykował i z jaką prastarą tradycją walczyć musiał, przeciwstawiając się starszyźnie swego rodu. Waldemar w tym czasie, klęczał przed krucyfiksem i z całych sił prosił Boga, żeby już nic nie stanęło mu na przeszkodzie by z tej kobiety, którą całym swym jestestwem ukochał, uczynić swoją żonę. Obiecywał Bogu, już teraz, sam na sam, dbać o nią, opiekować się nią, chronić przed wszelkim złem i zawiścią, stawać w jej obronie ilekroć zdarzy się potrzeba, nieba jej uchylać i kochać po ostatnie tchnienie. Kiedy wstał spokojniejszy, gdyż w duszy już śluby poczynił, nagle poczuł niepokój, jakby jakiś fluid zewnętrzny przenikał przez ściany i o czymś dawał mu znać. Wyszedł na korytarz i wiedziony nieznanym impulsem, podszedł aż pod drzwi sypialni Stefci. Nie wiedział czy powinien, ale nie mógł się oprzeć pokusie, by ją choć przez chwilę jedną zobaczyć, po włosach miękkich jak łabędzi puch pogłaskać, do serca choć na mgnienie oka przytulić. Chciał zapukać zdecydowany, gdy mu nie odpowie, natychmiast wrócić do siebie. Ale w tej samej chwili drzwi się otworzyły, jakby stała za nimi i czekała, aż przyjdzie, odpowiadając na jej tęskne, bezgłośne wołanie....
Zostawiam Was na noc, z Waszą rozbuchaną, namiętną wyobraźnią. Rójcie sobie co tam, której w duszy gra. A jutro będzie ślub jak pan Bóg przykazał
Kaziuta - Wto 13 Mar, 2007 19:39
Ali cudnie jak zwykle, ale zostawić nas w takim momencie to nieludzkie jest.
Matki tak nie postępują. Chcesz żeby Ci sie dzieci zestresowały i wpadły w depreche. :cry:
Alison - Wto 13 Mar, 2007 19:42
| Kaziuta napisał/a: | Ali cudnie jak zwykle, ale zostawić nas w takim momencie to nieludzkie jest.
Matki tak nie postępują. Chcesz żeby Ci sie dzieci zestresowały i wpadły w depreche. :cry: |
Chcę żeby rozwinęły wyobraźnię, a jutro podzieliły się z Matką, co się tam której przyśniło :razz: Nie można tak wszystkiego na tacy. Normalnie to mamy tu kicz, ale dziś kicz tchnie nam literaturą, co to daje pole dla wyobraźni czytelnika
Kaziuta - Wto 13 Mar, 2007 19:45
Wyobraźni trochę mam, nie powiem ale ona tak bardziej fanfikowa :oops: a tu jeszcze ślubu nie było. Co do snów to napewno nic mi sie nie przyśni, bo mi się nigdy nic rozbuchanego namiętnością nie śni.
Alison - Wto 13 Mar, 2007 19:48
| Kaziuta napisał/a: | Wyobraźni trochę mam, nie powiem ale ona tak bardziej fanfikowa :oops: a tu jeszcze ślubu nie było. Co do snów to napewno nic mi sie nie przyśni, bo mi się nigdy nic rozbuchanego namiętnością nie śni. |
No dobra, ale tak przed zaśnięciem to można sobie coś powyobrażać. Ja tylko stworzyłam scenerię i okazję, a dalej nie śmiem, bo przecie umysł mój świętym sakramentem zastosowany , więc na żadne paradoksy się rozpraszać niepodobna
Marija - Wto 13 Mar, 2007 21:19
| Alison napisał/a: |
narazić ich może na zawistne komentarze, dla znoszenia których Stefcia jeszcze nie była zastosowana | Cudo, nie kontynuacja. Matko!
Gosia - Wto 13 Mar, 2007 21:29
Cudne, Ali. :grin: :grin:
Ale jakos przed tym krucyfiksem, to widze Stefcie, a nie Waldemara, ale to moze dlatego, ze w filmowej przedwojennej Tredowatej (bo chyba nie w innym filmie), byla scena z obrazkiem swietym zawieszonym na galezi, przed ktorym sie modlila.
Swoja droga, ze po modlitwie Waldemara naszlo, zeby pojsc do jej sypialni Chyba diabel w nim siedzi
Trzykrotka - Wto 13 Mar, 2007 21:41
| Gosia napisał/a: |
Swoja droga, ze po modlitwie Waldemara naszlo, zeby pojsc do jej sypialni Chyba diabel w nim siedzi |
Poczuł wolę Bożą! W końcu nozdrza tak dlugo musiał trzymać na wodzy i hamować przed falowaniem, ze nie strzymał.
Ale nie łudźcie się, Stefcia na pewno pilnowała tej sławetnej korbki elektrycznej, do żadnych paradoksów przed ślubem nie miała weny!
Ali, zastosowałaś "zastosowanie" po prostu genialnie!
|
|
|