Seriale - Fajny serial wczoraj widziałem ...
trifle - Śro 11 Mar, 2009 17:29
Hehehe Salam Namaaste i Studium Nauczycielskie
Lektor jeszcze czasem się przydaje, jak ma się zamiar w czasie oglądania robić coś innego, nie zna się języka oryginału, a nie trzeba uporczywie wpatrywać się w ekran i czytać
I wolę jak dialogi czyta jeden lektor niż kiedy np kobiece kwestie czyta kobieta, a męskie mężczyzna, bo coś mi się wydaje, że takie dziwadełko też słyszałam... A może to był dubbing...
Sofijufka - Śro 11 Mar, 2009 17:30
Rosjanie mają taki zwyczaj...
Admete - Śro 11 Mar, 2009 18:57
| Cytat: | | W filmie Fotograf elfów, bo to o nim mówiła Praedzio! Może warto poznać? Niestety, występuje tam włochaty rudzielec, samym swoim wyglądem wywołujący obrzydzenie. |
Mag nie zrozumiałaś Rielli - ona nie myśli Tak o panu TS - dała Ci tylko przykład, że każdemu może się zrobić przykro, gdy słyszy takie sformułowania o czymś/kimś, co lubi. Wszystkie Rielle są bardziej niż tolerancyjne - taka już ich riellowata natura Mogą czytać i oglądać wszystko bez uprzedzeń, byle na odpowiednim poziomie. Fotograf elfów bardzo by się jej spodobał, znam ją na tyle, by to stwierdzić. Szczerze mówiąc ona jest zawsze mniej uprzedzona niż ja
| Cytat: | | Zgadzam się - w narzeczu amerykańskim wszystkie myśli wydają się być głębsze..... Niestety, mój ograniczony umysł głębi tej nie pojmuje.. |
Czy ktoś napisał, że chodzi tylko o amerykańską odmianę angielskiego, żeby jej nie zagłuszać? Dubbing jest zawsze złem w przypadku filmów aktorskich. Oglądam filmy koreańskie, japońskie, hinduskie, europejskie - nigdy z dubbingiem. Chcę znać głos aktora - taki jakim został obdarzony. Dzięki temu mogę bardziej docenić grę. Myślę, że wszystkim o to chodziło. Jeśli film będzie w języku niemieckim, to chciałabym obejrzeć go po niemiecku z polskimi napisami Nie sądzę, by ktos był uprzedzony do niemieckiego. Mnie najbardziej podoba się hiszpański...Chiałabym się go kiedyś nauczyć.
Anaru - Śro 11 Mar, 2009 19:11
| Admete napisał/a: | | Mag nie zrozumiałaś Rielli - ona nie mysli Tak o panu TS - dała Ci tylko przykład, że każdemu może się zrobić przykro, gdy słyszy takie sformułowania o swim ulubieńcu. |
Myślę, że zrozumiała.
| Mag13 napisał/a: | | Dubbingiem niemieckim zachwycać się nie będę, bo bronić nie ma czego, ale ów blondyn mający widzenie trząsł się i bulgotał ponadnarodowo, udając objawienie jakiejś wyższej siły, i robił to po prostu nieudolnie aktorsko i głupio. |
Jednocześnie myślę, że to jest wartościujące. Bo tu nie o stwierdzenie, że facet był blondynem chodzi. Chodzi o wyszydzenie i lekceważenie zarówno serialu jak i aktora, który jest tu, w tym wątku i wśród tych ludzi lubiany. Niestety, my jesteśmy na tyle durne, że NAM się ten serial podoba i cieszymy się nim. Aktor też nam się podoba, prymitywnie jak cholera. I jeden i drugi. I wcale a wcale mi nie wstyd z tego powodu. I zamierzam to dalej oglądać i dalej się dobrze bawić. Niezależnie od tego jak aktorsko i głupio będzie ktokolwiek w tym serialu bulgotał.
Nie zamierzam nikogo do oglądania namawiać ani nikogo zniechęcać, niech się serialem cieszą ci, którym to sprawia przyjemność, ci, którym nie sprawia, mają inne filmy i innych aktorów, na których reagują albo podobnie prymitywnie, albo z większym dystansem, nie wnikam. Nic na siłę, jak to już Basia pisała, każdy ma prawo do swoich gustów i swoich sympatii we wszelkim tego słowa znaczeniu.
I wolałabym skończyć obustronne uszczypliwostki zanim się nam zrobi jakoś mniej fajnie na forum.
Admete - Śro 11 Mar, 2009 19:56
Kasiek Ja tam nigdy nie jestem jakoś szczególnie emocjonalna Jak zawsze gałązkę oliwna wyciagnę
Mam zamiar niedługo zapoznać się z pilotem nowego serialu - gra w nim bardzo sympatyczny aktor znany mi z produkcji Josha Whedona - Firefly i Dr Horrible - Nathan Fillion.
Serial nosi tytuł Castle i opowiada o pisarzu, który bawi się w detektywa - amatora -
http://www.imdb.com/title/tt1219024/
ttp://www.filmweb.pl/f488486/Castle,2009
Myslę, ze dla osób, które lubia Filliona to pzoycja obowiązkowa
W wątku fantastycznym wspominałam tez o The Listener - sanitariusz ze zdolnościami telepatycznymi
Caitriona - Śro 11 Mar, 2009 19:58
| Admete napisał/a: | | gra w nim bardzo sympatyczny aktor znani mi z produkcji Josha Whedona - Firefly i Dr Horrible - Nathan Fillion. |
I jeszcze z jednaj produkcji Whedona: Dr. Horrible Sing-Along Blog, rewelacyjnego niskobudżetowego musicalu Ja go uwilebiam
Admete - Śro 11 Mar, 2009 20:00
Toz przecie napisałam, że grał w Dr Horrible - tylko w skrócie
Caitriona - Śro 11 Mar, 2009 20:02
| Admete napisał/a: | | Toz przecie napisałam, że grał w Dr Horrible - tylko w skrócie |
Boziu, co ślepemu po oczach Jakim cudem ja tam przeczytałam Firefly i Serenity to nie wiem... Sori Admete!!
Calipso - Śro 11 Mar, 2009 20:12
| damamama napisał/a: | | Ogromnie mi się podobał odcinek, gdy przeciwwagą dla niego było FBI z całą swoją supernowoczesną aparaturą. |
Jeszcze nie dotarłam do tego odcuinka.Dzisiaj skończyłam na Monku zastępującym sędziego na boisku do baseballa
| Anaru napisał/a: | | mną kierują prymitywne pobudki przy oglądaniu seriali |
Tiaaa,wierzę bo muszę
| Anaru napisał/a: | | Natomiast wierzę, że serial fajny, może kiedyś zobaczę. |
Jak zobaczysz,to mam nadzieję że Ci się spodoba
Aragonte - Śro 11 Mar, 2009 23:57
| Mag13 napisał/a: | | Moje słowa odnosiły się do stwierdzenia zacytowanego ponieżej - cenię język niemiecki i kulturę i nie widzę powodów, by Niemców i ich mowę traktować w kategoriach plemion dzikich, a tak to zrozumiałam. Nota bene - Niemcy nie mogą zrozumieć, jak można oglądać filmy z lektorem. Proste pytanie: jak jeden lektor jest w stanie oddać np. kłótnię kilku osób czy szybki dialog..... Tam ogląda się albo filmy z dubbingiem, albo z napisami. |
Mag - Ty naprawdę bierzesz serio to, co napisała Riella o "narzeczu"? Toż to żarty były i nawet mi do głowy nie przyszło, by odbierać to inaczej - podobnie jak Twoje dość ironicznie brzmiące posty o fantastyce i SPN (bo zakładam Twoją dobrą wolę i nie sądzę, abyś poddawała próbie cierpliwość SPN-maniaczek i miłośniczek fantastyki, tylko po prostu się przekomarzasz, co często wszystkie tu czynimy). Nie wydaje mi się, aby ktoś w tym wątku zamierzał celowo, świadomie zasugerować, że niemiecki jest okropny, a kultura naszych sąsiadów z zachodu - beznadziejna, po prostu dla osób znających dany serial jako stricte amerykański, kontrast z dubbingiem niemieckim jest dość rażący. I równie dobrze mogliby mówić po rosyjsku, fińsku, wietnamsku albo w suahili.
Hortensja - Czw 12 Mar, 2009 00:25
| Mag13 napisał/a: | | Nota bene - Niemcy nie mogą zrozumieć, jak można oglądać filmy z lektorem. Proste pytanie: jak jeden lektor jest w stanie oddać np. kłótnię kilku osób czy szybki dialog..... |
Ale tę kłótnie się słyszy pod spodem. To jest i tak o wiele lepiej. Choć najlepsze napisy, a w miarę możliwości oryginał.
Ja w dubbingu lubię to, że łatwo go zrozumieć. Łatwiej mi zrozumieć film z włoskim czy francuskim dubbingiem, niż oryginalne filmy włoskie czy francuskie . Ale tym bardziej świadczy to o tym, że jest on nienaturalny.
praedzio - Czw 12 Mar, 2009 07:06
Dubbing okrada widza z wrażeń słuchowych.
Deanariell - Czw 12 Mar, 2009 08:37
| Aragonte napisał/a: | | Nie wydaje mi się, aby ktoś w tym wątku zamierzał celowo, świadomie zasugerować, że niemiecki jest okropny, a kultura naszych sąsiadów z zachodu - beznadziejna, po prostu dla osób znających dany serial jako stricte amerykański, kontrast z dubbingiem niemieckim jest dość rażący. I równie dobrze mogliby mówić po rosyjsku, fińsku, wietnamsku albo w suahili. |
Dokładnie TO miałam na myśli - nic innego
| Mag13 napisał/a: | | cenię język niemiecki i kulturę i nie widzę powodów, by Niemców i ich mowę traktować w kategoriach plemion dzikich, a tak to zrozumiałam. |
No to trochę źle zrozumiałaś Słowo "narzecze" nie jest pejoratywne i ma różne znaczenia ( http://pl.wiktionary.org/wiki/narzecze ) - zauważ, że odnosiło się to do Goethe'go - i dodatkowo wzięłam to w cudzysłów - niemiecki romantyzm w literaturze bardzo mi się podobał na studiach. Skoro władasz biegle tym językiem, to świetnie dla Ciebie - mogłabyś sobie "Fausta" przeczytać w oryginale - podczas, gdy ja jestem jedynie anglojęzyczna... Ale nie powiesz mi chyba, że niemiecki z czasów Goethego, to dokładnie ten sam język, co obecnie? (<--- to tak jak język Mickiewicza jest dość daleki od współczesnej polszczyzny... zwłaszcza tej, którą włada część młodzieży ).
Dubbingu nienawidzę w KAŻDEJ postaci - polskiego również (tak jak któraś z Was pisała - można to tolerować jedynie w kreskówkach i filmach dla dzieci, chociaż i tak uważam, że bardziej rozwijający jest jednak lektor albo - dla starszych - oglądanie z napisami, no ale... nie ja to ustalam w telewizjach. Dubbing to jeden ze znaków czasu ).
| Mag13 napisał/a: | | Preferencje, fascynacje takim czy innym stylem (thriller, fantasy Bollywood), aktorami, są oczywiście wyborem indywidualnym, i nie jest nigdy moim zamiarem oceniać gusta. Nie odbiera to jednak prawa do wypowiedzi krytycznych w tych punktach, które nie są kwestią "wiary", lecz doświadczenia i umiejętności obiektywnej oceny, także warsztatu aktorskiego czy reżyserskiego. |
Jak najbardziej, ale niech to będzie konstruktywna krytyka, a nie wynikająca z uprzedzenia... Czyli najpierw trzeba byłoby solidnie/uczciwie zgłębić dany temat i trzymać się konkretów w wypowiedzi, a nie niejasnych odczuć i wrażeń po ok. 15 minutach oglądania danego serialu (podczas, gdy emitowany jest już IV sezon) - bo w takim przypadku, moim zdaniem, nie ma to nic wspólnego z obiektywną oceną.
| Admete napisał/a: | | Mag nie zrozumiałaś Rielli - ona nie myśli Tak o panu TS - dała Ci tylko przykład, że każdemu może się zrobić przykro, gdy słyszy takie sformułowania o czymś/kimś, co lubi. |
Dokładnie - to był przykład (a wybrałam taki, bo wiem, że Mag lubi tego aktora, więc sądziłam, iż łatwiej zrozumie, co miałam na myśli...) - napisałam, że GDYBY ktoś tak powiedział, to polemika byłaby równie bezsensowna, bo cóż oprócz wzajemnej niechęci wniosłaby do dyskusji? Poza tym wzięłam to zdanie specjalnie w cudzysłów - to NIE BYŁY I NIE SĄ moje poglądy. Ja do TS nic nie mam (przeciwnie - uważam, że ma ciekawą urodę i fajny szalik ), "Fotografa elfów" BARDZO CHĘTNIE obejrzę - już sam tytuł zachęca. A kolor rudy (również na włosach) lubię od czasów pamiętnej Marion z "Robin Hooda" (tego z M. Praed'em naturalnie ) - proszę więc o mniej nadinterpretacji w przyszłości.
| Sofijufka napisał/a: | | No, chyba że to dubbing majstersztyk - jak ten ze Śląską do królowej Elżbiety, do dawnych Forsyte'ów albo do "Ja, Klaudiusz"... |
Ale to są raczej wyjątki od reguły, nie norma...
| Mag13 napisał/a: | | w narzeczu amerykańskim wszystkie myśli wydają się być głębsze..... Niestety, mój ograniczony umysł głębi tej nie pojmuje.... Włada jedynie biegle niemieckim, ale to oczywiście element obciążający. Na swoje (i języka niemieckiego) usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że nie odpowiadam za wybuch II wojny światowej. I za to, że Niemcy mówią, niestety, po niemiecku... |
No i widzisz Mag, ja czegoś takiego NIGDY nie sugerowałam i nie napisałam... Ktoś mógłby się obrazić za tę jawną ironię w Twoim głosie - tylko po co się obrażać? Szkoda czasu na celebrowanie niskich uczuć, życie ucieka, są ciekawsze rzeczy do zrobienia...
| Mag13 napisał/a: | | nie znam nazwiska ani imienia postaci, wiec jak mam określić osobę, którą widziałam raz jeden, przed kilkoma miesiącami, przez kilka minut? |
No właśnie, dokładnie to miałam na myśli - jak można na tej podstawie oceniać cały serial? Sama to potwierdzasz.
| Mag13 napisał/a: | Cytat:
Mag13 napisał/a:
Wiara w elfy kończy się źle, jak wiadomo
Tak? Ja tam w różne cuda wierzę i żyję - rzekłabym nawet - rozkwitam
W filmie Fotograf elfów, bo to o nim mówiła Praedzio! Może warto poznać? Niestety, występuje tam włochaty rudzielec, samym swoim wyglądem wywołujący obrzydzenie. ..... Więc nie namawiam. |
I znów nadinterpretacja Wiem do czego odnosiła się Twoja wypowiedź w tym miejscu - moja była żartobliwą polemiką z tematem filmu. Historia tam przedstawiona nie jest mi zupełnie obca, bo kiedyś już była podejmowana - oglądałam "Elfy z ogrodu czarów" swego czasu... (może pamiętacie: http://www.filmweb.pl/f51...zar%C3%B3w,1997 )
| Mag13 napisał/a: | A serial SN jest mi absolutnie obojętny. Do tego stopnia, że po kwadransie wyłączyłam telewizor. Prawo do wyłączania telewizora jest prawem kardynalnym każdego człowieka. |
Zgadza się, ale skoro jest Ci tak obojętny, to skąd te wszystkie uprzedzenia? I niech będzie "SN" - nazewnictwo, to w zasadzie sprawa drugorzędna.
Anaru - Czw 12 Mar, 2009 10:27
| Deanariell napisał/a: | I niech będzie "SN" - nazewnictwo, to w zasadzie sprawa drugorzędna. |
Może i drugorzędna, ale dla nas od paru lat to tytuł zupełnie innego filmu
I odbieram SN jako SPN li i jedynie dlatego, że w tym wątku
| Deanariell napisał/a: | | Czyli najpierw trzeba byłoby solidnie/uczciwie zgłębić dany temat i trzymać się konkretów w wypowiedzi, a nie niejasnych odczuć i wrażeń po ok. 15 minutach oglądania danego serialu (podczas, gdy emitowany jest już IV sezon) - bo w takim przypadku, moim zdaniem, nie ma to nic wspólnego z obiektywną oceną. |
Czasem można bez zgłębiania tematu stwierdzić, że dany film/serial nie interesuje, bądź NA RAZIE nie interesuje. Ja tak mam np. ze wspomnianym poprzednio Monkiem. Zobaczyłam postać głównego bohatera, stwierdziłam, że mi się facet nie podoba jakoś szczególnie i że nie będę oglądać. Ale nie pisze o tym w kółko, bo i po co. Może obiektywnie patrząc serial jest dobry, może zły, nie wiem. Widziałam po kilka minut parę razy, nie zainteresowało mnie, facet wydał mi się dziwakiem, ale nie mogę powiedzieć o tym serialu de facto niczego, bo nie oglądałam. Mogę tylko bardzo subiektywnie powiedzieć, że mnie nie zainteresował, ale nie wykluczam, że kiedyś może zmienię zdanie.
Chociaż nie obiecuję
| Deanariell napisał/a: | Ktoś mógłby się obrazić za tę jawną ironię w Twoim głosie - tylko po co się obrażać? Szkoda czasu na celebrowanie niskich uczuć, życie ucieka, są ciekawsze rzeczy do zrobienia... |
I szkoda czasu na kłócenie o rzeczy, które są bardzo subiektywne i wirtualne...
A w ogóle sobie myślę, że po prostu to obustronne przerzucanie się ironicznymi uwagami się chyba za długo ciągnie. Jak się przeczyta raz, ok, jak drugi też, jak kolejny i kolejny, to się człowiek zaczyna po prostu czasem irytować, choćby i najspokojniejszy był i zaczyna się robić tak jakoś średnio, a obie strony się okopują na swoich pozycjach...
Chociaż w gruncie rzeczy na razie nie wyszłyśmy poza dyskusję, do rękoczynów jeszcze, mam nadzieję, daleko
Ale w gruncie rzeczy co to ma za znaczenie. Mnie tak serio wszystko jedno jakie kto ma sympatie, antypatie i braki zainteresowań, też mam swoje, tylko jakoś nie wyrażałam dotychczas . Chociaż może powinnam zacząć łazić po odpowiednich wątkach.
Dobra, dla mnie koniec tematu, w gruncie rzeczy już mi dzisiaj wszystko jedno, serio serio
| Mag13 napisał/a: | | Preferencje, fascynacje takim czy innym stylem (thriller, fantasy Bollywood), aktorami, są oczywiście wyborem indywidualnym, i nie jest nigdy moim zamiarem oceniać gusta. Nie odbiera to jednak prawa do wypowiedzi krytycznych w tych punktach, które nie są kwestią "wiary", lecz doświadczenia i umiejętności obiektywnej oceny, także warsztatu aktorskiego czy reżyserskiego. |
Problem w tym, że to lubienie/nielubienie nie zawsze się pokrywa z obiektywna oceną, jaką można by było komuś/czemuś wystawić. Czasem się po prostu ceni i lubi, albo niekoniecznie ceni, a bardzo lubi, jak to jest z niektórymi produkcjami np. tamilskimi czy telugu, skoro już się tu pojawiły filmy indyjskie, czasem nie można stwierdzić, że coś jest obiektywnie dobre, a subiektywnie się uwielbia. To są właśnie bardzo, bardzo subiektywne upodobania .
A czasem się nie lubi nie ceni czegoś, co może i jest teoretycznie ogólnie dobre, ale w subiektywnym odczuciu ani trochę. Ja mam tak np. z kobieca literaturą, którą część z Was się zachwyca. Nie mogę się przemóc do Jane Austen, Gaskell... Owszem, czasem oglądnę jakiś serial (z Basią ) czy film, ale nie jestem w stanie się tym interesować na tyle, żeby się wziąć za lekturę (a próbowałam, odpuściłam ), czy żeby szaleć za następnymi produkcjami, szukać ich po obcojęzycznych aukcjach, czekać z wytęsknieniem na kolejny egzemplarz. Moim zdaniem te książki nie są na tyle przykuwające i dobre, żeby tracić na nie czas. Wiersze to samo. Moim zdaniem nudy. MOIM zdaniem.
Po prostu każdym ma inny gust, nie oceniam czy lepszy czy gorszy - po prostu inny . Nie uważam, żeby to, czy się lubi literaturę XIX wieku i jej ekranizacje czy fantasy i jej ekranizacje w jakiś sposób świadczyło o wartości człowieka. . Czy seriale amerykańskie, albo filmy indyjskie. Wśród wszystkiego się znajdzie chłam, wśród wszystkiego się znajdą perełki, a jak się coś lubi, to się przymknie oko nawet na niedostatki tego czy owego .
A ponieważ ja sama nie dałabym się za nic w świecie namówić do zgłębiania np. Jane Austen i pokrewnych, więc za nic nie będę namawiać Mag na Supernatural tłumacząc - nie podoba się jej i już, nie są tu potrzebne racjonalne argumenty .
Ok, serio koniec tematu, bo mi się tu offtop wprowadził
Odnoszę wrażenie, że to forum nie byłoby w stanie funkcjonować bez offtopów
A w gruncie rzeczy fajnie, że mamy różne zdanie na różne tematy, jest ciekawiej i żywiej na forum
Anaru - Czw 12 Mar, 2009 18:08
| Mag13 napisał/a: | | naprawdę nie mogłam zdzierżyć ze śmiechu oglądając ów nieszczęsny odcinek Supernatural, bo wydał mi się strasznie głupi po prostu |
A ja się dalej zastanawiam, na który trafiłaś , bo nie wszystkie są równie dobre i na ten temat też już dyskutowałyśmy (jak chociażby ten odcinek reality z łapiduchami ). Serio się zastanawiam
Trzeba będzie przejrzeć druga serię kiedyś jak czas pozwoli.
| Mag13 napisał/a: | | Nie wszystkie role były też szczególnie udane (np. w Wielkim Gatsby'm). |
On grał w Wielkim Gatsby'm???
A w ogóle mam pytanko: ile jest serii Tudorów? Dwie na razie? Na każdą z żon będzie przypadała jedna seria?
Deanariell - Czw 12 Mar, 2009 18:46
| Anaru napisał/a: | | Czasem można bez zgłębiania tematu stwierdzić, że dany film/serial nie interesuje, bądź NA RAZIE nie interesuje. |
No fakt, ale w takim wypadku najczęściej nie oceniasz pod kątem krytycznym fabuły, ani tym bardziej gry aktorskiej - co najwyżej stwierdzasz, że tematyka nie bardzo jakoś przypadła do gustu albo aktor mało pociągający z wyglądu Generalnie osobiście stosuję się do zasady - jak czegoś nie widziałam, nie znam, to się nie wypowiadam (jeszcze bym przy okazji jakieś kretyństwo palnęła i po co mi to? )
| Mag13 napisał/a: | jednocześnie - i proszę tego tym razem nie przyjąć za złośliwość - naprawdę nie mogłam zdzierżyć ze śmiechu oglądając ów nieszczęsny odcinek Supernatural, bo wydał mi się strasznie głupi po prostu (błagam - nie obrażać się proszę! ). Po prostu widocznie inaczej reaguję, nie mam też potrzeby "transcendencji", co wpływa na odbiór |
Tym razem nie słyszę ani cienia złośliwości w Twoim głosie Niestety, obiektywnie muszę przyznać, że nie jesteś jedyną osobą na świecie (w Polsce tym bardziej), której SPN wydaje się głupim serialem - już moja kochana mamusia mawiała, widząc mnie w czasach szkolnych z kolejną książką SF w ręce: "Dziecko, co ty za głupoty czytasz? Przeczytałabyś coś poważniejszego..." Wyrobiłam sobie niejaką odporność w tym względzie Niemniej jednak tak trochę nieswojo, jak ci ktoś sugeruje, że oglądasz debilne seriale... (miłośnicy telenowel też by się pewnie tutaj obruszali... )
Co do dubbingu, to będę go nienawidziła aż po grób Jako filolog - nawet nie znając danego języka - lubię go słyszeć w oryginale (takie zboczenie czy jak? ) I jeśli oglądałabym film niemiecki (lubiłam kiedyś taki serial kryminalny "Komisarz Rex" ), to chcę, żeby Niemcy mówili w nim po niemiecku, a nie np. włosku czy hiszpańsku - nie cierpię kiedy ludzie inaczej ruszają ustami, a co innego słychać (nie wspominając o reszcie ścieżki dźwiękowej, której dubbing - moim zdaniem - nie jest w stanie idealnie odtworzyć...) Mogłabym odprawiać pokutę oglądając filmy z dubbingiem...
| Mag13 napisał/a: | | W Canossie byłam kiedyś w czasie pobytu we Włoszech! |
Szczęściara!
| Anaru napisał/a: | | w gruncie rzeczy fajnie, że mamy różne zdanie na różne tematy, jest ciekawiej i żywiej na forum |
Dokładnie - gdyby wszyscy się ze sobą we wszystkim zgadzali, to dyskusje przestałyby być interesujące - za dużo lukru w lukrze Pax vobiscum!
trifle - Czw 12 Mar, 2009 20:13
| Deanariell napisał/a: | | już moja kochana mamusia mawiała, widząc mnie w czasach szkolnych z kolejną książką SF w ręce: "Dziecko, co ty za głupoty czytasz? Przeczytałabyś coś poważniejszego..." |
Hyhy, moja mamma to samo, jak zobaczyła Sapkowskiego na półce. A ja do niej ambitnie: a mama czytała cokolwiek? Nie? To nie mamy o czym mówić! (asertywna byłam )
| Deanariell napisał/a: | | ako filolog - nawet nie znając danego języka - lubię go słyszeć w oryginale (takie zboczenie czy jak? ) |
Ja jako filolog in spe mam tak samo
| Deanariell napisał/a: | | nie cierpię kiedy ludzie inaczej ruszają ustami, a co innego słychać |
Dokładnie! Ja nawet dzieckiem będąc - pamiętam! - oglądając kreskówki patrzyłam na usta postaci, czy dźwięki się z obrazem zgadzają
| Anaru napisał/a: | | On grał w Wielkim Gatsby'm??? |
Główną rolę nawet
Aragonte - Czw 12 Mar, 2009 21:30
Jeszcze co do dubbingu - ja lubię słuchać melodii danego języka, nawet jeśli nie rozumiem go ni w ząb. Język to w końcu integralna część kultury, mam wrażenie, że odrobinę z niej czerpię, kiedy go słucham, a jeśli nawet nie czerpię świadomie, to coś tam intuicyjnie odbieram, tworzę sobie jakiś obraz kraju, ludzi. Nie musi się to wcale pokrywać z realiami, zastrzegam
Nie wyobrażam sobie z dubbingiem kina skandynawskiego, francuskiego... właściwie to żadnego. Wyobraźcie sobie takich Świętych z Bostonu z dubbingiem, bez wspaniałego irlandzkiego akcentu w tle... No way!
Admete - Czw 12 Mar, 2009 21:50
Dziewczyny jestem właśnie po pierwszym odcinku serialu Castle z Nickiem Fillionem - bardzo mi się podoba. Dawno już się tak nie śmiałam. Trochę więcej napisze w wolnej chwili w serialch sensacyjnych i kryminalnych. A tutaj powód mojej radości
Anaru - Czw 12 Mar, 2009 22:06
| Admete napisał/a: | A tutaj powód mojej radości |
?
Admete - Czw 12 Mar, 2009 22:08
Anaru wkleiłam póżniej Nathan Fillion jako Rick Castle - znany autor kryminałów.
Anaru - Czw 12 Mar, 2009 22:17
| Mag13 napisał/a: | | W 2001, z Mirą Sorvino i Paulem Ruddem. Jest u nas wydane na DVD. |
I nawet oglądałam na HBO kiedyś, nawet Mirę Sorvino pamiętam
Ale wtedy nie miałam pojęcia, że istnieje jakiś Tobik, a na faceta nie zareagowałam, bo nie w moim typie był.
| Admete napisał/a: | | Nathan Fillion |
A kto to jest?
Admete - Czw 12 Mar, 2009 22:28
Anaru ja znam tego aktora z takiego świetnego serialu Firefly - fantastyka oczywiście - Dziki Zachód w kosmosie
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Kocham takie dziwne rzeczy. Niestety serial miał tylko jeden sezon. Jak Ziemia 2...Więcej o Firefly pisałyśmy chyba w Fantastyce na małym i duzym ekranie.
Nathan pojawił się też w takim dziwacznym mini serialu muzycznym jako Kapitan Młot Polecam mogłoby Ci się spodobać
http://www.youtube.com/watch?v=apEZpYnN_1g
Koleżanka właśnie mnie dobiła stwierdzeniem - "Wiesz, jak w tym serialu gra Nathan Fillion, to jest duże prawdopodobieństwo, że go skasują"
Dr Horrible's Sing Along Blog
Caitriona - Pią 13 Mar, 2009 10:43
| Admete napisał/a: | | Koleżanka właśnie mnie dobiła stwierdzeniem - "Wiesz, jak w tym serialu gra Nathan Fillion, to jest duże prawdopodobieństwo, że go skasują" |
O, rany. Jesli serial jest dobry to mam nadzieję że dziewczyna nie ma daru przepowiadania przyszłości Już nie pamiętam czy o tym napisałam w ankiecie serialowej Agn, ale to że skasowali Firefly było wielkim błędem. To był dobry serial.
A muzykę z Dr Horrible ma cały czas na mp3
BeeMeR - Pią 13 Mar, 2009 18:44
| Cytat: | | już moja kochana mamusia mawiała, widząc mnie w czasach szkolnych z kolejną książką SF w ręce: "Dziecko, co ty za głupoty czytasz? Przeczytałabyś coś poważniejszego..." | skąd ja to znam
Aniu, siostro moja - piekny masz avek
|
|
|