Ekranizacje - Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (2005)
Anonymous - Śro 01 Gru, 2010 16:22
Robicie to specjalnie?
Sofijufka - Śro 01 Gru, 2010 16:25
pomyśl, o my lady - Keira może zagrać Kareninę....
damamama - Śro 01 Gru, 2010 21:18
| lady_kasiek napisał/a: | Robicie to specjalnie? |
Absolutnie
Alicja - Nie 05 Gru, 2010 13:28
| Sofijufka napisał/a: | | Keira może zagrać Kareninę.... |
aaaargh
prosiakom w DiU mówimy zdecydowane - nie. Odwiedzaj częściej Copycat
Copycat - Śro 08 Gru, 2010 21:53
| Alicja napisał/a: | Odwiedzaj częściej Copycat |
Tak zamierzam
Pardą Lady, ale nie mogłam się powstrzymać..
Anonymous - Śro 08 Gru, 2010 21:55
Nie wiem dlaczego ludzie muszą mi dokuczać...
Madalam - Wto 14 Gru, 2010 13:20
Jako zagorzała fanka "Dumy i uprzedzenia" oraz niemal już "kanonicznej" adaptacji AD 1995 (piszę "niemal", gdyż paru uchybień mogłabym się spokojnie dopatrzyć ), na filmową wersję wybrałam się do kina od razu w dniu premiery, choć nie byłam szczególnie przekonana, co do potrzeby stworzenia nowej adaptacji. I do dzisiaj pamiętam, jak siedziałam w kinie, a oczy rozwierały mi się coraz szerzej, natomiast szczęka opadała coraz niżej. Doskonale mogłam sobie wyobrazić, co czuli Darcy oraz siostry Bingleya, gdy zawitali na bal w Meryton . Powróciłam do domu w stanie ciężkiego szoku, poskarżyłam się mamie (kolejnej oddanej fance ) i doszłam do przekonania, iż żadna siła nie zmusi mnie do tego, bym ową wersję polubiła.
Jednakże stała się rzecz (dla mnie) nieoczekiwana. Gdy już ochłonęłam, zaczęłam sobie uświadamiać, że były w "Dumie..." rzeczy, które mi się podobały. Krajobrazy, muzyka, śliczna Rosamund Pike jako Jane, a także niektóre sceny (jak choćby błąkanie się po polach o świcie ). Dlatego też, gdy moja kolażanka wyraziła chęć zobaczenia owego filmu, towarzyszyłam jej z pewną przyjemnością. I stwierdziłam, że ta wersja jest wcale niezłą komedią (choć zamierzenie twórców chyba nie było dokładnie takie , ale ja naprawdę nie potrafię zachować powagi, gdy widzę "przygotowania" Bingleya do oświadczyn, panie Bennet gorączkowo przygotowujące się do przyjęcia panów Bingleya i Darcy'ego, "wejście smoka" Darcy'ego na plebanię Collinsów i jego minę plus "miętolenie" rękawiczek, czy kwiatek wyciągnięty w kierunku Elżbiety, gdy pan Collins przystępuje do oświadczyn ). W każdym razie, gdy zawitałam do kina po raz trzeci (tym razem z mamą) śmiałam się niemal przez cały czas (o mały włos pewien pan "współoglądacz" porządnie by się na mnie w związku z tym zdenerwował ).
Ostatecznie więc doszłam do przekonania, że aczkolwiek jako adaptacja, "Duma i uprzedzenie" Joe'go Wrighta kompletnie się nie sprawdza (nie ma dumy, uprzedzenie może i jest, ale niewielkie, zachowanie pana Bingleya jest dosyć, hm, "niekonwencjonalne", a pan Darcy w wykonaniu Matthew ma z książkowym wspólne jedynie nazwisko), to jednak jako film "luźno oparty na motywach" bardzo przyjemnie się ogląda .
I owszem, wkurzają mnie stroje Elżbiety (poza sukienką w paski i niebieską), maniery i zachowania nieprzystające do epoki (najazd lady Catherine na dom Bennetów nadal działa na mnie niczym płachta na byka - ja rozumiem, że chcieli pokazać jej chamstwo, ale wybrany przez twórców sposób, to już megałopatologia dla inteligentnych "bardzo inaczej"), czy kompletna scenariuszowa porażka, jaką jest postać Wickhama, ale z drugiej strony jest też wiele scen, które zwyczajnie mi się podobają i dzięki którym film (jako osobną, niezależną jednostkę) ogólnie oceniam na plus. A Keira jest ładną dziewczyną (mimo nieco wystającej szczęki, która powoduje, że jej uśmiech jest nieco "wampirzy"), zaś Matthew po prostu lubię, więc gdyby nawet zagrał trzonek od mopa i tak nie straciłby mojej sympatii .
Sofijufka - Wto 14 Gru, 2010 14:58
tia.... a jakbyś go zobaczyła w roli faceta katującego żonę...?
Anonymous - Wto 14 Gru, 2010 15:51
a to juz zalezy, czy oddziela sie aktora od postaci. Mnie by to w ogole nie przeszkadzalo - na ten przyklad.
Madalam - Wto 14 Gru, 2010 18:03
| AineNiRigani napisał/a: | | a to juz zależy, czy oddziela się aktora od postaci. Mnie by to w ogole nie przeszkadzalo - na ten przyklad |
Otóż to . Kevin Spacey może grać w "Siedem" psychopatę, a i tak należy do moich ulubionych aktorów. Ciaran Hinds w "Veronice Guerin" gra postać, łagodnie mówiąc, nieprzyjemną, i co z tego? I tak go bardzo lubię .
Gdyby Matthew zagrał drania, to oceniałabym postać, nie aktora, który ją odtwarza i nie miałoby to absolutnie żadnego wpływu na moją doń sympatię.
A tak na marginesie, ciekawe jakby w takiej roli wypadł?
Tamara - Wto 14 Gru, 2010 19:06
| Madalam napisał/a: | | zaś Matthew po prostu lubię, więc gdyby nawet zagrał trzonek od mopa |
Hmmm , broń Boże nie chcę Cię urazić , ale on właśnie to zrobił
BeeMeR - Wto 14 Gru, 2010 19:10
| Tamara napisał/a: | | Madalam napisał/a: | | zaś Matthew po prostu lubię, więc gdyby nawet zagrał trzonek od mopa |
Hmmm , broń Boże nie chcę Cię urazić , ale on właśnie to zrobił | uhum
Madalam - Śro 15 Gru, 2010 08:33
E, tam, gadacie . Jeżeli Matthew według Was zagrał Darcy'ego z wdziękiem trzonka od mopa, to moim skromnym zdaniem jest to trzonek, że się tak wyrażę, wyjątkowo giętki .
stawrogi - Śro 15 Gru, 2010 10:17
Hm - ciężko chyba uzywa się mopa z giętkim kijem (przynajmniej do mycia podłogi....)
Alicja - Śro 15 Gru, 2010 12:22
| Tamara napisał/a: | Madalam napisał/a:
zaś Matthew po prostu lubię, więc gdyby nawet zagrał trzonek od mopa
Hmmm , broń Boże nie chcę Cię urazić , ale on właśnie to zrobił |
Matthew jak Matthew, gorzej Keira w roli Elizabeth
milenaj - Śro 15 Gru, 2010 14:11
| Alicja napisał/a: | | Matthew jak Matthew, gorzej Keira w roli Elizabeth |
Oj, tak...
JoannaS - Śro 15 Gru, 2010 14:52
Dla mnie to oboje do niczego . Tej ekranizacji nie znoszę. Obejrzałam raz - o raz za dużo.
milenaj - Śro 15 Gru, 2010 15:31
A ja mimo wszystko czasami sobie puszczę ten filmik. Głupia jestem, bo za każdym razem mam nadzieję, że jednak jest tak, jak mówi moja koleżanka: "adaptacji Jane Austen nigdy za dużo..."
I za każdym razem dochodzę do wniosku, że jednak świat mógłby się obyć bez tej adaptacji...
Sofijufka - Śro 15 Gru, 2010 15:36
jak sobie człowiek powtarza: to nie ekranizacja, to nie ekranizacja, to nie ekranizacja...
to całkiem zręczny filmik...
BeeMeR - Śro 15 Gru, 2010 15:55
Mnie tu Keira tak nie denerwuje jak Matthew -
Może denerwuje to złe określenie, ale to mój antytyp bohatera romantycznego - dumy tam nigdzie nie widzę, jedynie niezdecydowanie i łokropeczną fryzurę
Sofijufka - Śro 15 Gru, 2010 16:07
fryzura jest taka więcej jak u młodego Bonapartego
milenaj - Śro 15 Gru, 2010 17:36
A wiecie, że za każdym razem jak odżywa dyskusja w tym temacie, to mnie paradoksalnie nachodzi, żeby sobie filmik przypomnieć...
dziwne to trochę, bo pozytywów za każdym razem w dyskusjach mało
Alicja - Śro 15 Gru, 2010 18:16
| Sofijufka napisał/a: | | fryzura jest taka więcej jak u młodego Bonapartego |
Bonaparte miał w sobie więcej dumy, mógłby zagrać pana Darcy
Sofijufka - Śro 15 Gru, 2010 18:32
http://3.bp.blogspot.com/...ung_officer.jpg
Copycat - Czw 16 Gru, 2010 00:34
Twórcy, na końcu, zamiast "Based on the novel by Jane Austen" powinni napisać "With apologies to Jane Austen" i wszystko by grało.
|
|
|