Nie znaczy to, że nie lubię go, po prostu bardziej lubię i empatycznie podchodzę do postaci Kim Na Na.
jak i ja.
Admete napisał/a:
A ja rozumiem, bo naprawdę bym się na końcu wkurzyła, a tak spokój i równowaga
hm, trochę mnie zaintrygowałaś, ciekawe co tak bardzo mogło wkurzyć Lepiej nie odpowiadaj, sama się kiedyś przekonam
Dwa zdania o treści QoR bo skończyłam pierwszy odcinek - a był on potwornie nudny
Główna - Hwang Tae Hee, HTH na przyszłość jest kobietą sukcesu, po trzydziestce a wciąż niezamężną, równie samotna i ambitna szefowa z krwistoczerwonymi usty widzi w niej swoją następczynię i promuje. Gdy do działu dołącza gość z barankiem na głowie (będę go nazywała Palantem, bo w drugim odcinku mocno się starał o to miano, na szczęście jak już moja irytacja sięgała zenitu pojawił się wreszcie długo oczekiwany cheabol i wniósł do dramy trochę świeżości bo to wszystko takie trochę skostniałe było) ad rem: na widok Palanta HTH dostaje małpiego rozumu, on jej schlebia, ona mu sprzyja - zaloty pominę - ślubny kobierzec czeka. No ale jak wracają z podróży poślubnej, to odkrywają w firmie przewrotkę: na miejscu dotychczasowej Kierowniczki HTH jest Lisica - równie złośliwa i niemiła jak tamta poprzednio (tylko ma o niebo więcej wdzięku ), no bo szefowa przecież ostrzegała, że nie można gonić dwóch króliczków na raz: rodziny i kariery zawodowej. Tu się dla mnie zrobiło ciekawiej, tj. 2. znacznie lepiej mi się oglądało niż 1. Zobaczymy czy trend się utrzyma.
To, co na razie najbardziej mi się podoba w tej dramie, to sfera obyczajowa - nawet jeśli znana już dość dobrze - która wyłazi co i rusz np. poprzez:
- traktowanie podwładnych i zwierzchników, - zwłaszcza po odwróceniu kota (Lisicy ) ogonem:
- sprzeciw rodziców wobec stadła bo: ona nie jest pierwszej młodości, z dobrego domu itd.
- ukrywanie rodzinnej tajemnicy, że małżonek poszedł w tango w inną
- wytykanie podwładnemu, że nie pracował do późna tylko poszedł na randkę w ciemno,
- kłamstwa żeby samemu pójść na randkę,
- pokłony w czasie ślubu, itp. itdTrzykrotka - Wto 13 Sty, 2015 16:08 Ja wiem, po co Junki zasłania usta maseczką: żeby wyeksponować oczy, nie razić na raz podwójnym ogniem. Z ekranu jeszcze się to zniesie, ale na żywca śmierć murowana (jaki on ładny jest... )
Mnie w QoR zaskoczyła kolosalna różnica w sposobie kręcenia dram wtedy i dziś. Tamta, nie stara przecież, tylko z 2010, wydaje się bardziej statyczna i konwencjonalna. Nie wiem, jak to lepiej ująć Choć w sumie wiele się nie zmieniło. Nadal matki leją po głowach i plecach swoje córki (w Valid Love było to tak dotkliwe, że nawet Cieśla stanął w końcu w obronie Il Ri mówiąc jej mamie, żeby z nią rozmawiała, a nie biła. W nagrodę oberwał po łbie chochlą, aż zadzwoniło ), choćby nie wiem na jakich stanowiskach były, nadal przystojny (powiedzmy, mnie się nie bardzo podoba) gostek wzbudza wręcz niezdrową ekscytację wśród pań i nadal nawet w jędzy wyzwala pokłady aygoo i chęć, żeby łapać mikrofon w dłoń i śpiewać I każda sroga team leader w obliczu teściowej jest cicha i pokorna i pozwala sobie ubliżać.
czekam na PSH jak na zbawienie. Mam tez nadzieję, że pani trochę odsztywnieje, bo na razie dość dziwna jest. Fakt, że Lisica i ładniejsza i żwawsza (w życiu nie poznałabym, że to narzeczona z NL)BeeMeR - Wto 13 Sty, 2015 16:30
Trzykrotka napisał/a:
wydaje się bardziej statyczna i konwencjonalna.
Bo ona jest strasznie statyczna - tempo jest ślamazarne (aloe zw Gumiho np. też , tyle że jest znacznie ładniejsze i zabawniejsze), kamera stoi (akurat za tym jestem jak najbardziej, bo nie znoszę jak skacze). No i te barany na głowach panów - olaboga!
No ale i teraz zdarzają się cuda, na które trudno patrzeć
Drugi odcinek (chwalebnie skończyłam i przerzuciłam się na Gumiho ) jest IMHO znacznie lepszy, ale to nie oznacza dobry. Niemniej końcówka niesie nadzieję jak dla mnie -że HTH nie będzie dramowym Kopciuszkiem i popychadłem, bo tego bym zwłaszcza w tym tempie dramowym nie zniosła, ale że dostanę ostrą konkurencję pań - bo tego się domagam. I bardzo zdecydowanie domagam się więcej czasu ekranowego dla PSH
Na Palanta to ja patrzę trochę przez pryzmat Irysa, nie da się ukryć a oni tak z Lee Byun Hunnem różne cuda wyprawiali zanim stanęli po przeciwnej stronie barykady :
Btw przy Oskach rozważałam, czy temu całusowi nie dać nagrody za tło
Agn - między innymi po to mi fotki, żebym sobie mogła do nich sięgnąć jak po dramie dawno słuch zaginął na moim dysku Admete - Wto 13 Sty, 2015 17:31
BeeMeR napisał/a:
Lepiej nie odpowiadaj, sama się kiedyś przekonam
Może teraz już by tak nie wkurzyło, ale wtedy byłam świeżo po CH zooshe - Wto 13 Sty, 2015 19:21
Trzykrotka napisał/a:
Bohaterka mieszka w małej komunce z przyjaciółką i najlepszym przyjacielem, którym jest - o cudzie - Rozgotowany Szpinak
Czemu rozgotowany szpinak?!
Trzykrotka napisał/a:
Jedyny zgrzyt to blada i bez wyrazu Bohaterka.
Zupełnie nie potrafię się z tym zgodzić. Może to kwestia przesytu tymi wszystkimi bohaterkami typu candy, sierotkach o złotych serduszkach, pełnych lukru, puchu i mózgach wielkości orzecha wyszarpywanych sobie z rąk do rąk przez panów, więc kiedy widzę niezależną, silną kobietę w dramie od razu pałam do niej afektem.
Aktorka nie miała łatwej roli - jej postać kręci, oszukuje i manipuluje mężczyznami ale nadal budzi sympatię (u mnie na pewno).
Doskonale też rozumiem powody jakimi się kieruje i dlaczego od początku nie przyznała się co ją łączyło z Tae Ha. W poprzednim związku to ona była stroną której "zależało bardziej", więc teraz nie chce ponownie się sparzyć, jednocześnie odgrywa się na swoim byłym.
Jeszcze odnoście TEN.
Nadal jest bardzo dobrze. Drugi odcinek trochę jak z horroru. Cała rodzinka zostaje wyrżnięta, jedynym świadkiem jest babcia, która nie kontaktuje za dobrze. Dom wyglądał jakby nawiedziła ich rodzina Mensonów, wszędzie krew.
Podoba mi się, że każdy odcinek zaczyna się od zagranicznej (niekoreańskiej) piosenki. I tak w 1 odcinku mieliśmy Bjork, w drugiej leciał cover House Of The Rising Sun, a w trzecim The Doors.Agn - Wto 13 Sty, 2015 19:33
Aragonte napisał/a:
Zabij mnie, nie wiem, czemu Junki ma maseczkę na twarzy
Dwa zdania o treści QoR bo skończyłam pierwszy odcinek - a był on potwornie nudny
Musiał być tym bardziej irytujący, że trzeba było tyle czekać na chaebola.
Cytat:
Ja wiem, po co Junki zasłania usta maseczką: żeby wyeksponować oczy, nie razić na raz podwójnym ogniem. Z ekranu jeszcze się to zniesie, ale na żywca śmierć murowana (jaki on ładny jest... )
Mnie z ekranu ledwo-ledwo oddychanie się przypomina...
Cytat:
Mnie w QoR zaskoczyła kolosalna różnica w sposobie kręcenia dram wtedy i dziś. Tamta, nie stara przecież, tylko z 2010, wydaje się bardziej statyczna i konwencjonalna. Nie wiem, jak to lepiej ująć Choć w sumie wiele się nie zmieniło. Nadal matki leją po głowach i plecach swoje córki (w Valid Love było to tak dotkliwe, że nawet Cieśla stanął w końcu w obronie Il Ri mówiąc jej mamie, żeby z nią rozmawiała, a nie biła. W nagrodę oberwał po łbie chochlą, aż zadzwoniło ), choćby nie wiem na jakich stanowiskach były, nadal przystojny (powiedzmy, mnie się nie bardzo podoba) gostek wzbudza wręcz niezdrową ekscytację wśród pań i nadal nawet w jędzy wyzwala pokłady aygoo i chęć, żeby łapać mikrofon w dłoń i śpiewać I każda sroga team leader w obliczu teściowej jest cicha i pokorna i pozwala sobie ubliżać.
Niby tak, ale otoczka się lekko zmieniła, ciuchy, humor, także pomysły nawet te ograne są realizowane nieco inaczej. Widz się robi wymagający, to dramy się też trochę starają wyjść mu naprzeciw.
BeeMeR napisał/a:
Btw przy Oskach rozważałam, czy temu całusowi nie dać nagrody za tło
A ty Iryska widziałaś dopiero w 2014? Myślałam, że wcześniej.
zooshe napisał/a:
Czemu rozgotowany szpinak?!
Wiedźma go tak ochrzciła i zostało.
zooshe napisał/a:
Dom wyglądał jakby nawiedziła ich rodzina Mensonów, wszędzie krew.
O matko, okropieństwo! Ale dalej chcę oglądać, zachęcasz...Admete - Wto 13 Sty, 2015 19:36 Obejrzałam 11 odcinek Healera, choć napisy były niekompletne trochę. Mus będzie powtórzyć. W sprawie morderstwa sprzed lat bardzo jestem zaintrygowana, podoba mi się też pełna rezerwy relacja Reportera i Healera. Może z tego bromence będzie o ile obaj przeżyją, bo mam wątpliwości. Kolejne wcielenia bohatera mi się podobają. Teraz gra niby to samego siebie Co do randki popieram Ajumme - powinien CYS zostawić, ale nie zostawi. Randka do bólu dramowa czyli nie bardzo łapię takie rzeczy Dobry odcinek, czekam na więcej.Agn - Wto 13 Sty, 2015 19:43 Ja zaś odpalam 10-ego Healera dla odparowania. Akurat czysta rozrywka będzie...
Mniemam.
Admete napisał/a:
popieram Ajumme - powinien CYS zostawić, ale nie zostawi
Gdzie ci bohater dramowy swoją true love zostawi. Agn - Wto 13 Sty, 2015 20:07 Oglądam. Akcja na konferencji - miodzio. Noooo, w naszej malutkiej Shin Young budzi się Fallaci. Chang Wook z tymi swoimi wymownymi oczami jest w stanie chyba zagrać absolutnie wszystko. Podobało mi się, jak się Shin Young z kolegą z pracy wgapili w ekran monitora, Healer usiłował ich "obudzić", a w redakcji wszyscy kończyli nadawanie i jest taki... nastrój, że zrobili coś porządnie i coś ruszyło z kopyta. Shin Young zaraz eksploduje z euforii, mniemam.
Dorzucę - bardzo mi się podoba główna piosenka w tej dramie. Jest idealna. Dobra na tło, wyróżnia się, ale nie ma jakichś bitów, które by drażniły. Moim zdaniem przebój. BeeMeR - Wto 13 Sty, 2015 20:22
Agn napisał/a:
Musiał być tym bardziej irytujący, że trzeba było tyle czekać na chaebola.
Ja juz byłam po spotkaniu z chaebolem, więc nie w tym rzecz - czułam się jakbym wczesnych Zlotopolskich oglądała albo inną telemanianę: niby coś się dzieje a nic się nie dzieje albo strasznie wolno, statycznie, a dialogi są głównie o tym, że "Leona nie ma"
zooshe napisał/a:
House Of The Rising Sun
już bym była kupiona
Agn napisał/a:
bardzo mi się podoba główna piosenka w tej dramie. Jest idealna. Dobra na tło, wyróżnia się, ale nie ma jakichś bitów, które by drażniły. Moim zdaniem przebój.
A mnie właśnie nie zostaje w głowie - ale nie drażni, więc jest jak najbardziej ok.Agn - Wto 13 Sty, 2015 20:23
BeeMeR napisał/a:
dialogi są głównie o tym, że "Leona nie ma"
Dobrze, że nie Leonsia.
BeeMeR napisał/a:
zooshe napisał/a:
House Of The Rising Sun
już bym była kupiona
Moi też.
BeeMeR napisał/a:
A mnie właśnie nie zostaje w głowie
Biorąc pod uwagę, co potrafią zrobić piosenki z dram - jest to niewątpliwa zaleta.
Właśnie jestem przy "randce na górze". Healer prosto w oczy i bez łażenia ogródkiem czyni wyznanie - wyściskać takiego chłopa na miejscu! Tylko Shin Young na razie ma jeszcze w głowie Healera-bohatera i ewentualnie swojego sunbae-pierwszy-crush. Nic to, jeszcze na pewno dojrzeje do tego, by zainteresować się kimś obok. Choć pewnie wtedy będzie już wiedziała, że to jest właśnie Healer.BeeMeR - Wto 13 Sty, 2015 20:47
Cytat:
Biorąc pod uwagę, co potrafią zrobić piosenki z dram - jest to niewątpliwa zaleta.
pewnie, że tak - wolę jednak, jak zostaje w głowie w ten dobry sposób
Świętowanie konferencji na dachu bardzo mi ie podobało - już od jazdy windą, tylko ten niemal całus taki bardzo dramowy Za to splecenie rączek - piękne
Wyznanie i odrzucenie - cudo
Krótko i po prostu, bez udziwnień - za co dramie chwała, a przede wszystkim pięknie zagrane przez oboje
Ciekawa jestem 11. może dziś się uda obejrzeć Admete - Wto 13 Sty, 2015 21:08 Rozmowa Reportera i Healera w 11 bardzo mi się podoba, a potem opowieść o przeszłości - na tym dawnym złomowisku.Agn - Wto 13 Sty, 2015 21:15
BeeMeR napisał/a:
Świętowanie konferencji na dachu bardzo mi ie podobało - już od jazdy windą, tylko ten niemal całus taki bardzo dramowy Za to splecenie rączek - piękne
Wyznanie i odrzucenie - cudo
Krótko i po prostu, bez udziwnień - za co dramie chwała, a przede wszystkim pięknie zagrane przez oboje
Też mnie się podobało. Niemal całus też - może i dramowy, ale pokazuje Jung Hoo, że ciągnie go do Shin Young jak magnes. Klamka zapadła, rzekłabym.
Jestem też świeżo po rozmowie z Nauczycielem - MIODY!!! Miody lane gęsto i bez ograniczeń. Świetna scena! Chang Wook jest zajebisty. Wybaczcie, to nieparlamentarne określenie, ale lepszego nie ma. Admete - Wto 13 Sty, 2015 21:26
Agn napisał/a:
Chang Wook jest zajebisty.
Podejrzałam rozmowę z 12 odcinka - kolejna z Reporterem i też doskonale zagrana. Na niego się patrzy z absolutną przyjemnością - pod każdym względem.Agn - Wto 13 Sty, 2015 21:27
Admete napisał/a:
Na niego się patrzy z absolutną przyjemnością - pod każdym względem.
Mmm, prawda. Brzydki nie jest, a grać potrafi. To przyjemna kombinacja, przyznaję. Aragonte - Wto 13 Sty, 2015 22:01
Agn napisał/a:
Admete napisał/a:
popieram Ajumme - powinien CYS zostawić, ale nie zostawi
Gdzie ci bohater dramowy swoją true love zostawi.
Niom, City Hunter od paru odcinków Kim Na Na odrzuca i jakoś mu to nie do końca wychodzi aczkolwiek ostatnio bohaterka chyba wkurzyła się ostatecznie, bo sama trzyma go na dystans, za to jemu oczy ciągle uciekają w jej kierunku np. podczas lekcji z prezydencką córeczką.
No dobra, poćwiczyłam, herbata się robi, jeszcze tylko prysznic, mycie głowy i mogę wrócić do 16. odcinka CH.Agn - Wto 13 Sty, 2015 22:17
Cytat:
Niom, City Hunter od paru odcinków Kim Na Na odrzuca i jakoś mu to nie do końca wychodzi aczkolwiek ostatnio bohaterka chyba wkurzyła się ostatecznie, bo sama trzyma go na dystans, za to jemu oczy ciągle uciekają w jej kierunku np. podczas lekcji z prezydencką córeczką.
Ot, jak widać przykłady się same mnożą.
Ja zaś po frustracyjnym 11tym odcinku My girl oraz kapitalnym 10tym Healera wzięłam na tapetę 19ty The Princess Man.
I będę spoilerować.
Matko jedyna, Suyang stracił cierpliwość i na imponującą wierność wobec poprzedniego władcy dostał wścieku i skazał więźniów na potworną śmierć (rozrywanie). Jong... Dla niego już pewnie nie ma szans. BeeMeR - Wto 13 Sty, 2015 22:22
Agn napisał/a:
Jong... Dla niego już pewnie nie ma szans.
A ja dalej nic nie powiem, prócz tego, że postać Jonga kocham Aragonte - Wto 13 Sty, 2015 22:30 No cóż, na szczęście jestem spoileroodporna
Zresztą może pozapominam wszystko, zanim wrócę do oglądania The Princess Man (tiaaaa...).
No dobra, wracam do City Huntera. Mam nadzieję, że nie dobije mnie dzisiaj, bo mam kiepski nastrój Wystarczy, że wczoraj poprawiałam go sobie procentami, choć nie powinnam, dzisiaj już nie mogę tego zrobić Agn - Wto 13 Sty, 2015 23:26
Aragonte napisał/a:
Zresztą może pozapominam wszystko, zanim wrócę do oglądania The Princess Man (tiaaaa...).
Ja skończyłam 19tkę -
Spoiler:
pobeczałam sobie nieco przy Myunie rozwalającym wszystko, stwierdzającym, że nie może się już wycofać (fakt, nie może) i cichaczem robiący szeroką drogę dla uciekinierów...
Złorzeczyłam ile wlezie, że się zdecydowali zostać (WTF?!) i umrzeć, wiedząc co ich czeka. No ale może ja za mało wytresowana jestem na sposób koreański, by to pojąć. Bo ja bym wiała. Instynkt by mnie poniósł do najbliższej drogi ucieczki i nie ma głupich, że zachowałabym się inaczej.
Z innej beczki - KSY jawnie okazał, że boi się o Se Ryung. Drgnęło coś. Może w końcu przestanie fanzolić, że więcej się nie spotkają bla bla bla. No serio - ja wiem, że to bzdura, Se Ryung wie, że to bzdura, scenarzysta wie, że to bzdura, wszyscy wokół wiedzą, że to bzdura... jeden KSY tego nie wie, cińca!
Se Ryung natomiast poszła odciąć warkocz na oczach ojca i zerwać z nim więzi. Po wieki będę chyba wdzięczna, że Admete onego czasu przeczytała książkę o włosach i wyłapała motyw koreański, bo bym pewnie nie wiedziała, o co chodzi tej kobiecie. A tak - wiem!
No i w kwestii Jonga - zaskoczyło mnie, że księżniczka uratowała mu życie. Ciekawe na jak długo. Ja tak przewiduję śmierć tego bohatera od ładnych paru odcinków i za każdym razem cieszę się, że to jeszcze nie teraz.
Tyle tylko, że teraz stracił twarz. Ech... nie da się pogodzić tego wszystkiego? Jakoś?
Zadowolonam jak to się wszystko rozwija, acz rozstraja mnie to emocjonalnie jak nie wiem.BeeMeR - Wto 13 Sty, 2015 23:35 Healer 11
Bardzo mi się odcinek podobał, ciekawam następnego
Bardzo dobra rozmowa reportera z Healerem, i piękny dream team stworzyli - co się idealnie zbiegło z odrzuceniem wyznania i odcięciem dziewczyny - brawo
Bardzo mi się podobało to, że reporter poznawszy tożsamość Healera zaczął go traktować dokładnie tak jak dziewczynę - tj. jak dziecko, którym się trzeba zająć i zainteresować oraz że go ostrzegł przed detektywem - i że Healer zachował czujność i rezerwę w rozmowie.
Randka z Healerem ok - tylko przy świeczkach przewróciłam oczami, myśląc, że to chyba elfy musiały je pozapalać, tyle ich było Bardzo dramowe w każdym razie ale ładne Aragonte - Wto 13 Sty, 2015 23:38 A ja sobie zaspoilerowałam właśnie końcówkę City Huntera...
Wrrrrrrrrrrrrrrrr!
Ja się na taki koniec nie zgadzam
Coś mi się zdaje, że będę musiała zrobić przerwę i włączyć jakiś odmóżdżacz albo chociaż pogapić się dla uspokojenia na czyjeś piękne oczy, bo się sfoszyłam Agn - Wto 13 Sty, 2015 23:40 Ale w sensie że co?
Co wy macie z tym zaglądaniem na koniec???
Cytat:
Healer 11
Bardzo mi się odcinek podobał, ciekawam następnego
Dziś w nocy sobie coco jumbo, ale tymczasem lecę sobie przez TPM nr 20.