To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Downton Abbey

asiek - Śro 19 Paź, 2011 15:23

Agn napisał/a:
Aśku, teraz pewnie można. Ale czy wtedy to wyglądało tak samo? Mam na myśli czy w 1918 roku prawo w Anglii wyglądało tak samo jak teraz?

Z tego co wiem, to brak konsumpcji małżeństwa od wieków był podstawą do unieważnienia związku. Może gdzieś i były niszowe przepisy, które te kwestię traktowały inaczej /osobiście się nie spotkałam/, jednak ogólna tendencja skłaniała się ku "spożyciu". :wink:

Akaterine napisał/a:
asiek napisał/a:
William zachował się szlachetnie, choć z drugiej strony pozbawił ojca finasowego wsparcia...

Z tym że ojciec o tym wiedział i pewnie zaakceptował.

A co miał innego zrobić ? Nie był w stanie odmówić umierającemu synowi. Uważam, że William miał większe zobowiązania wobec rodziny niż Daisy... No, ale wtedy nie byłoby szargającej za serce dramatozy.

Agn - Śro 19 Paź, 2011 16:27

Tylko zastanawiam się, czy ktoś się aż tak uprze, by sprawdzać, czy małżeństwo zostało skonsumowane. Myślę, że w DA... chociaż Thomas czy O'Brian by pewnie chętnie sypnęli, byle zrobić komuś na złość.
Akaterine - Śro 19 Paź, 2011 16:29

Cytat:
A co miał innego zrobić ? Nie był w stanie odmówić umierającemu synowi.

Mógł choćby przyrzec, że zaopiekuje się Daisy, mógłby go próbować przekonać, żeby nie robić z niej wdowy w tak wczesnym wieku. Jak dla mnie w tym odcinku nie było żadnych przesłanek, że ojciec był z tego powodu choć trochę niezadowolony.

milenaj - Śro 19 Paź, 2011 17:35

Przyznam, że też myślałam o tym, czy to małżeństwo jest ważne. Z drugiej strony zostało zawarte w dobrej wierze, bez możliwości skonsumowania. Tylko czy to się jakoś liczy?

Swoją drogą pobuszowałam trochę po forach i z niepokojem stwierdzam, że nie tylko ja zauważyłam, że coś się święci między pokojówką i Robertem.

Zastanawiam się dlaczego Mary będzie się chciała wycofać z umowy z Richardem. :mysle:

Admete - Śro 19 Paź, 2011 18:10

Komplikujecie sprawy. Ojciec Williama uznał, że jest stary i sobie poradzi, a pieniądze niech ida do żony, która William kochał. Moim zdaniem nie można unieważnić małżeństwa, jak jedna ze stron juz nie zyje. Jaki to by miało sens? Kruczków prawnych szuka się za życia, nie po śmierci. Wszyscy zapewne uznaliby próbę odebrania renty po mężu za niegodną.
primavera - Śro 19 Paź, 2011 18:42

moje drogoe damy nie zapominajcie że na tym ślubie byli wszyscy najważniejsi w Downton Abbey i na pewno poświadczą, że małżeństwo zawarto zgodnie z wolą boską gdyby trzeba było :)
asiek - Śro 19 Paź, 2011 18:50

Admete napisał/a:
Moim zdaniem nie można unieważnić małżeństwa, jak jedna ze stron juz nie zyje. Jaki to by miało sens?

Można... można... Z małżeństwem związane są daleko idące konsekwencje prawne. W miejsce zmarłego małżonka wstępuje kurator.

Admete napisał/a:
Kruczków prawnych szuka się za życia, nie po śmierci.

Oj, żebyś wiedziała co się dzieje w sprawach spadkowych. :wink: Cuda prawdziwe. :wink:

Admete napisał/a:
Wszyscy zapewne uznaliby próbę odebrania renty po mężu za niegodną.

Pytanie zasadnicze, czy istotnie William został mężem ? :wink: Poza tym, gdyby ojciec Williama po opadnięciu emocji chciał zakwestionować prawa Daisy do renty, to czy istotnie byłoby to niegodne ? Kwestia oceny... Sama Daisy miała wielkie opory i nie była przekonana o słuszności swej decyzji.

milenaj - Śro 19 Paź, 2011 18:59

asiek napisał/a:
Admete napisał/a:
Kruczków prawnych szuka się za życia, nie po śmierci.

Oj, żebyś wiedział co się dzieje w sprawach spadkowych. Cuda prawdziwe.


Święte słowa. :mrgreen:

Admete - Śro 19 Paź, 2011 20:54

Asiek ale to serial nie życie ;) jakoś zupełnie nie umiem odnosic do tego serialu realiów życia codziennego. To już Spn jest w moim odczuciu bardziej realistyczne :lol: Pisząc, że wszyscy uznaliby to za niegodne miałam na mysli rzeczywistośc serialową. W obrębie fikcyjnego świata Downton Abbey miałoby to sens tylko wtedy, gdyby wprowadzało więcej dramatozy, a nie wydaje mi się, żeby to była właściwa materia dramatyczna ;)
asiek - Śro 19 Paź, 2011 21:02

Ale ja też mam na uwadze rzeczywistość serialową. :wink: Dla mnie roszczenia ojca Williama są jak najbardziej realne i okraszone sporą dawką dramtozy. :wink: Całe Downton Abbey musi stawać w sądzie i świadczyć. :lol: :wink: Prawie thriller. :wink:
Admete - Śro 19 Paź, 2011 21:10

Ojciec Williama jest postacią epizodyczną i nie sądzę, żeby się zbyt wiele razy pojawił później. I na pewno nie każą mu odbierać Daisy pieniędzy po mężu. W obrębie rzeczywistości serialowej jest to prawie niemożliwe ;) Natomiast byloby możliwe, że Daisy się tych pieniędzy zrzeka. Nie dogadałysmy się - ja nie mówię, że to jest nierealistyczne tak ogólnie. Po prostu z obserwacji serialu mi wychodzi, że takie wątki scenarzystów nie interesują. Wolą sprowadzić zza grobu dawnego spadkobiercę - to jest dopiero dramatoza ;) I wolą wredną żonę Batesa ;) Jak wcześniej pisałam - nie jestem teraz w stanie traktować tego serialu poważnie. Zachwycam się grą i szczegółami, a fabuła - no cóż - nigdy nie byłam zwolenniczką oper mydlanych i telenowel ;) teraz nawet jak jest coś powaznego, to się zaczynam śmiać. Zbyt gruba kreskę zastosowali, zbyt duży ironiczny nawias, za wiele grzybów w barszczu.
milenaj - Śro 19 Paź, 2011 21:13

Ostatnio przeczytałam fajne zdanie na temat Downton Abbey. Autorka serialowego bloga stwierdziła, że ogląda jej się serial, jak adapatację jakiejś cudnej, wielowątkowej powieści. I tak sobie pomyslałam, że świetnie by było, gdyby taka wersja książkowa faktycznie istniała.
Joy - Pon 24 Paź, 2011 16:40

Właśnie obejrzałam odcinek 2x06


Spoiler:
Działo się dużo. Pojawił się człowiek podający się za Patricka. No i cóż, jego kwestia nie została rozwiązana. Pewnie jeszcze powróci. Violet ZNOWU pokazała swoją klasę, tym razem pomagając Corze odwieźć pani Crawley od pomysłu prowadzenia w Downton ośrodka także po wojnie. Matthew na wózku zrobił się drażliwy, ale nie można się mu dziwić. Nie dość, że nieciekawe życie przed nim (chociaż może i nie, są przesłanki, że wróci mu czucie), to jeszcze nie wiadomo, czy będzie hrabią. Lavinia wróciła (niestety). Nie mogę doczekać się odcinka za tydzień, promo jest więcej niż interesujące. :-)

Joy - Pon 24 Paź, 2011 19:08

http://www.youtube.com/wa...d&v=s6U21VtbYs0


Promo 2x07

primavera - Pon 24 Paź, 2011 21:17

Joy napisał/a:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=s6U21VtbYs0


Promo 2x07


oj zapowiada się intrygujaco .... ale i odcinek 6 jest niezły

Admete - Pon 24 Paź, 2011 22:55

No nie wiem...troche przewijałam. Cały wątek z tym Patrickiem/Peterem był dziwaczny i rodem z wenezuelskiej telenoweli. Najbardziej podobała mi się lady Violet - Maggie Smith jest cudowna. Warta swej wagi w złocie. Mam wrażenie, że na końcu nie uzyskamy żadnego pocieszającego zamknięcia wątków - li i jedynie więcej dramatozy. Zaczynam coraz bardziej doceniać Cranford na tle Downton Abbey. Tam jest prawdziwe wzruszenie i sympatia dla bohaterów.
Tak jak przewidziałam Daisy się rzuca i miota.

Anonymous - Wto 25 Paź, 2011 07:38

Oglądnęłam odcinek piąty i płaczę na całego.
asiek - Wto 25 Paź, 2011 08:14

Qrcze, a ja ani jednej łezki nie uroniłam. :mysle: Mam zimne serce.
Generalnie, to wkurzały mnie naciski na Daisy, a już wymuszone małżeństwo pozostawiam bez komentarza. :?
Najnowszego odcinka jeszcze nie widziałam, bo wczoraj reaktywowano Teatr Telewizji na żywo. :serduszkate:

Anonymous - Wto 25 Paź, 2011 08:21

Jesteś po prostu normalna, to ja ryczę jak dziki osioł na połowie filmów :rumieniec:
milenaj - Wto 25 Paź, 2011 10:11

No właśnie ja też obejrzałam i stwierdziłam, że chyba przestanę oglądać zapowiedzi następnego odcinka. Potem jakoś bez ciekawości oglądam cały odcinek. Też trochę przewijałam. Licze teraz na mocną koncówkę.
Wkurza mnie nowa pokojówka i Robert. Takie bardzo banalne mi się to wydaje...

Admete - Wto 25 Paź, 2011 15:22

No własnie - takie nijakie. Co do Daisy. Ja rozumiem, że nie chce brac pieniędzy. Wtedy idzie gdzie trzeba i się zrzeka, a nie robi zamieszanie. Jak powiedziała "tak" umierającemu człowiekowi, to jej chyba nie ubyło. Może to potraktować jako czym miłosierny. Miłosierdzie to też rodzaj miłości - bezinteresowna miłośc blizniego, nie amor a caritas. Wtedy by się tak nie rzucała. Dla mnie to by nie stanowiło problemu przy takim podejściu. Widać akurat tej postaci nie obdarzono ani odrobina empatii. Wychodzi z niej taka egoistyczna panna - bo ja, bo moje uczucia. Chłop umierał i umarł, wielka jej się krzywda stała :roll:
milenaj - Wto 25 Paź, 2011 18:14

Albo może brać pieniądze i oddawać ojcu Williama.
Bonduelle - Wto 25 Paź, 2011 18:46

Szósty odcinek niestety potwierdza moje nieśmiałe obawy (powtarzane na wielu forach, w recenzjach etc.) - Downton Abbey staje się coraz większym melodramatem. O ile powrót Patricka-nie Patricka nawet na swój sposób mnie poruszył (Edith powoli podbija moje serce. Ona tak chce być kochana i ważna, dla kogokolwiek!), to cały ten wątek nie był w najlepszym guście.

Na podsumowanie odcinka:
http://raphmike.tumblr.com/post/11866734527

:mrgreen:

milenaj - Wto 25 Paź, 2011 18:52

Bonduelle napisał/a:

Na podsumowanie odcinka:
http://raphmike.tumblr.com/post/11866734527


Uśmiałam się. :rotfl:

aneby - Wto 25 Paź, 2011 18:53

Lavinia mi się najbardziej podobała :rotfl:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group