Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
Agn - Sob 10 Sty, 2009 21:17
Doczytałam się, że Taylor Lautner zostanie Jacobem, nie zmienią go. Widziałam gościa, który miał go zastąpić. Erm... no, nienajgorszy, ale... ale nie.
Agn - Nie 18 Sty, 2009 23:54
*wpada jak bomba*
Eru, zrobiłam to...
http://forum.mirriel.net/...php?f=15&t=9672
*wypada*
Aragonte - Pon 19 Sty, 2009 06:55
Oooo
Postaram się przeczytać ukradkiem w pracy
spin_girl - Pon 19 Sty, 2009 20:06
Po przeczytaniu komentarzy z kilku ostatnich stron tego wątku wydaje mi się, że znajdę się w mniejszości, ale właśnie skończyłam czytać "Zmierzch" i jestem absolutnie oczarowana. Książkę zaczęłam czytać w niedzielę, skończyłam godzinę temu, praktycznie nie mogłam jej odłożyć.
Trudno, wiem, że jestem naiwna i mam dość badziewny gust (okazjonalnie nawet historyczy harlekin mi się całkiem podoba ) i ta książka genialnie w niego trafia. Trafia też w mój nieuleczalny romantyzm i uwielbienie dla miłości tak silnej, że aż...zbyt silnej.
O dziwo, nie przeszkadza mi WCALE, że:
1. Edward i jego rodzina są tak super, że właściwie każdy chciałby być wampirem, nawet, cholera, migocą w słońcu
2. Bella za każdym razem gdy Edward się do niej zbliża mdleje, albo dostaje zawału serca
3. Wyznania miłosne padają na każdej prawie stronie od połowy książki
-nic mi nie przeszkadza, łykam wszystko jak młody pelikanik.
Uwielbiam postać Belli, szczególnie jej poczucie humoru i tą uroczą niezdarność- sama mam problemy z błędnikiem i przez to z koordynacją, więc rozumiem ją doskonale. Uwielbiam emanujące z bohaterów czyste napięcie seksualne, opisane dość delikatnie i z klasą (czytałam, że autorka jest Mormonką)- niby nic nie robią, nawet często się nie całują, ale ono cały czas tam JEST.
Drugą część sagi mam już zamówioną w empik.com, ale będzie dopiero za tydzień. Płacę jak za zboże, bo uparłam się czytać w oryginale, ale trudno, po prostu muszę to mieć! Ostatnio tak mocno szalałam na punkcie SPN
Aragonte - Pon 19 Sty, 2009 20:41
| Agn napisał/a: | | By nie szwendać się po całym necie za opowiadaniami skleciłam sobie wątek własnotwórczościowy, gdzie będę wlepiać wszystkie swoje twory. |
I słusznie założyłaś, po to ten dział jest
Spin, nikt tu Cię nie zje, spokojnie
Doczytaj dokładniej wątek, powinny tam być posty zauroczonej Zmierzchem Harry
Caitriona - Pon 19 Sty, 2009 23:34
| Aragonte napisał/a: | | tam być posty zauroczonej Zmierzchem Harry |
Nie tylko Harry Ja też się nie mogłam oderwać od tej części, przy drugiej jednak już poległam
spin_girl - Wto 20 Sty, 2009 09:41
| Aragonte napisał/a: | | Spin, nikt tu Cię nie zje, spokojnie |
ja się zjedzenia nie bałam (choć to wątek o wampirach ), zdziwiłam się tylko, że w czymś mam odmienny gust niż Wy Obecnie czytam 'Midnight Sun'- to jest 'Twilight' opowiedziane z perspektywy Edwarda- też mi się podoba! Szkoda, że istnieje tylko 12 rozdziałów
Admete - Wto 20 Sty, 2009 18:03
Spin tak z ręka na sercu powiedz mi - naprawdę książka Ci się podoba? Toż to jest stylem nastolatki napisane ( bez obrazy, ale naczytałam się tekstów napisanych przez nastolatki ). Postacie naiwno - dziecinne, fabuła ( tam była jakas fabuła oprócz tego, że ona go taaaak kocha, on ją tak kooocha, ale nie mogą, bo on jest waaampireeem . No szloch normalnie
Może jestem skrzywiona przez fakt uczenia w szkole i dlatego ta książka tak mi działa na nerwy ( nastolatek to ja mam codziennie po dziurki w nosie ), ale nie mogłam jej fizycznie znieść. I to nie tak, ze w zyciu czegoś lekkiego nie przeczytałam. Nawet herlekinów kilka "zaliczyłam" i ze dwie ksiązki Cartland ( Srebrnej klingi będe bronić , ale Zmierzch mnie odrzuca zupełnie.
Jednak jeśli Ci się naprawdę podoba, to nie będę nic mówić Na swoja obronę mam chyba tylko cyniczne podejście do świata, a do miłości szczególnie. Straszliwie denerwują mnie książki, w których miłość jest najważniejsza. Nigdy nie lubiłam Wertera
trifle - Wto 20 Sty, 2009 19:35
Zrobię jak Agn....
*wpada*
W Werterze miłość nie jest najważniejsza!
*wypada*
Bo ja was stale podczytuję, ale nie mam kiedy się za cokolwiek wziąć
Chociaż bym przejrzała "Zmierzch", żeby zobaczyć, co tej książce takiego jest
Anaru - Wto 20 Sty, 2009 19:55
| trifle napisał/a: | Chociaż bym przejrzała "Zmierzch", żeby zobaczyć, co tej książce takiego jest |
Taaa, to samo sobie myślę i chyba zapoluję w bibliotece, bo mi się kupować nie chce (i mam ważniejsze wydatki, zdecydowanie ). Albo może od kogo pożyczę kiedyś?
Bo na razie to, co kiedyś zacytowała GosiaJ brzmiało nieco kuriozalnie
Aragonte - Wto 20 Sty, 2009 19:58
A co zacytowała?
Anaru - Wto 20 Sty, 2009 20:13
| Aragonte napisał/a: | A co zacytowała? |
Nie pamiętam jak to szło , ale jakoś nam się z Mniszkówną skojarzyło
Właśnie dlatego m.in chętnie bym sobie to przeczytała, żeby wyrobić własne zdanie.
Aragonte - Wto 20 Sty, 2009 20:17
W bibliotekach powinni mieć. To znaczy pewnie mają, ale wypożyczone
Jest jakaś promocja w Merlinie i Zmierzch kosztuje 22 zeta, o ile pamiętam.
Admete - Wto 20 Sty, 2009 20:19
| trifle napisał/a: | Zrobię jak Agn....
*wpada*
W Werterze miłość nie jest najważniejsza!
*wypada*
|
Wiem Trifle, wiem Ale jest tam jej tak duzo, że ten utwór mnie wnerwia. Tak samo jak mnie wnerwia Wokulski zakochany w durnej Izabelci. Nic na to nie poradzę.
Aragonte - Wto 20 Sty, 2009 20:22
A ja może kiedyś jednak pożyczę od Harry ten "Zmierzch" Nie wiem, czy dam radę doczytać do końca, ale spróbuję przejrzeć chociaż dokładniej, bo na razie przekartkowałam tylko w księgarni, żeby zapoznać się ze stylem.
Anaru - Wto 20 Sty, 2009 20:45
| Aragonte napisał/a: | | przekartkowałam tylko w księgarni, żeby zapoznać się ze stylem. |
I jak wrażenia po tym przekartkowaniu?
Aragonte - Wto 20 Sty, 2009 21:40
| Anaru napisał/a: | | Aragonte napisał/a: | | przekartkowałam tylko w księgarni, żeby zapoznać się ze stylem. |
I jak wrażenia po tym przekartkowaniu? |
Hmmmmmmm.
Skoro nie pożyczyłam tego dotąd ani nie kupiłam, to chyba oczywiste
Chyba wolałabym jakiegoś harlekina sobie przeczytać, jak będę miała niedobór serotoniny. I zjeść do kompletu czekoladę.
Caitriona - Wto 20 Sty, 2009 23:42
A ja trochę rozumiem Spin. Ja nie wiem co ta książka ma w sobie, bo skoro wiem ze jest ona npisana dla niewyżytych nastolatek, styl kuleje, w sumie magluje się ciągle to samo, a jednak pochłonęłam ją w dwa wieczory. Sama się z tego śmieję, ale taka jest prawda. Przez następną część już przejść nie dałam rady, ale Zmierzch po prostu wciągnął mnie kompletnie Może akurat zdziecinniałam na te dwa wieczory czy cuś
Agn - Śro 21 Sty, 2009 00:17
Szmeyer zwyczajnie pojechała na kobiecej tęsknocie za idealnym mężczyzną - czułym, opiekuńczym, diabelnie przystojnym, rozumiejącym, kochającym, wiernym jak pies, szarmanckim, który potraktuje kobietę z najwyższym szacunkiem, który będzie ją zdobywał i na dokładkę będzie rozumiał jej nastroje czy problemy. Do tego wiecznie młodym, nieśmiertelnym, tak, by miłość trwała wiecznie i czysto. Jej seria stała się ucieczką od rzeczywistości, w której facet, jeśli jest najcudowniejszy, to zawsze coś się w nim znajdzie. Będzie palił albo cierpiał na przewlekłą biegunkę. Sporo na świecie marzycielek, więc Edward uderzył w ich serca z siłą torpedy. A że grafomania? Edward wynagradza wszystko i jak się dać wchłonąć, to się chłonie.
Agn *cyniczna, wpisująca kolejny komentarz na margines swojego egzemplarza*
Agn - Śro 21 Sty, 2009 00:41
No, dyplomatą to on nie jest...
http://www.ropeofsilicon....twilight-series
Aczkolwiek ma facet jaja, żeby przyznać publicznie, co o tej serii sądzi. Tego jeszcze chyba nie grali. Nie spotkałam się jak dotąd z taką szczerością, aktorzy zazwyczaj wpadają w bezgraniczny zachwyt nad historią, w której grają.
Obawiam się, że Szmeyer nie będzie go już broniła, jak horda spragnionych krwi Roba fanek sagi go dopadnie.
PS Się z facetem zgadzam.
spin_girl - Śro 21 Sty, 2009 11:30
Może właśnie fakt, że ta książka mi się tak podoba jest spowodowany tym, że ja po prostu uwielbiam takie historie. O mężczyznach idealnych. O miłości idealnej. Nie widzę w tym nic złego- ostatecznie książki i filmy mają stanowic rozrywkę i odskocznię od realnego (i, niestety, bardzo dalekiego od ideału) świata. Ja właśnie jestem jedną z tych niepoprawnych romantyczek, które CHCĄ czytać takie odrealnione historię- i które są zawsze przez krytyków sprowadzane do roli odmóżdżonych idiotek. Trudno. "Zmierzch" postawię sobie na półce obok "Trędowatej" i będę sobie do niego często wracać Najwyraźniej w wieku 24 lat mam dalej mentalność nastolatki, bo ani styl, ani naiwność książki zupełnie mi nie przeszkadza. Co nie znaczy, że naiwności nie dostrzegam.
Jeszcze wracając na chwilę do tego stylu- tutaj naprawdę nie rozumiem, czego się tak czepiacie. Przyszło mi jednak do głowy, że może ktoś naprawdę skopał tłumaczenie. Ja "Zmierzch" czytałam w oryginale i styl wydał mi się zupełnie niezły- prosty, konkretny, pzrejrzysty. Poza tym lubię pierwszoosobową narrację.
Wczoraj oglądałam film i już mniej mi się podobał niż książka. Brakowało mi dostępu do myśli i wrażeń Belli, za dużo było za to popisów kaskaderskich i efektów specjalnych.
Agn - Śro 21 Sty, 2009 11:50
Ja się właśnie cieszyłam, że nie było w filmie dostępu do jej myśli, bo, niestety, książkowa Bella doprowadzała mnie do łez rozpaczy tekstami typu "mogłabym się zacząć ślinić" albo "tylko piękno twarzy Edwarda sprawiło, że oderwałam wzrok od jego klaty" (czy coś w tym guście).
Ja nie cierpię idealizowania, bo wtedy nie mam szans "przeżyć" książki, przejąć się losami bohaterów etc. A styl mi się nie podobał ze względu m.in. na narrację pierwszoosobową (którą rzadko kiedy trawię) albo np. cały czas mówi Bella, Bella, Bella, a potem nagle na jeden rozdział ni z gruszki ni z pietruszki Jacob. No i jeszcze rzeczy jak np. Ed twierdzący, że jest THAAAAKI niebezpieczny, a przez całe 4 tomy jest (lodowatym) misiem do przytulania. Na zakończenie moje rozczarowanie względem wampirów... Jestem wielbicielką książek o wampirach, niech nawet i będzie ten romans, ale niech krwiopijcy pozostaną krwiopijcami. Edward uśmiecha się co drugą stronę, Bella ma na jego punkcie niezdrową obsesję... pod koniec pojawia się James, no to się uradowałam, w końcu ktoś, kto się zachowuje jak wampir. No ale został władowany po to, by Cullenowie mogli uratować Bellę i wszystko dobrze się skończyło.
Spin, nie uważam cię za odmóżdżoną idiotkę, znam sporo osób wśród wielbicielek tej sagi, które są naprawdę świetne, nie są jakieś odjechane czy chore psychicznie, a lubią te książki. Ich prawo. Przecież nie możemy się pod każdym względem zgadzać, wiesz, jak by było nudno? Buźka!
spin_girl - Śro 21 Sty, 2009 11:59
| Agn napisał/a: | | Spin, nie uważam cię za odmóżdżoną idiotkę, znam sporo osób wśród wielbicielek tej sagi, które są naprawdę świetne, nie są jakieś odjechane czy chore psychicznie, a lubią te książki. Ich prawo. Przecież nie możemy się pod każdym względem zgadzać, wiesz, jak by było nudno? Buźka! |
ja mówiłam o krytykach literackich właściwie, ale dzięki za zapewnienie
Jeszcze może coś dorzucę, choć wiem, że gęsto się tłumaczę. Po przeczytaniu fragmentu tego teksty z linka Agn, muszę przyznać, że cos w tym jest- faktycznie "Zmierzch" przypomina opisaną fantazję seksualną autorki i może właśnie dlatego mi się podoba. Sama fantazjuję w podobny sposób (choć może akurat nie o wampirach) i kilka razu podejmowałam się próby ujęcia tych historii/fantazji w grafomańsko-literacki sposób. Meyer to wyszło zdecydowanie lepiej niż mnie
Aragonte - Śro 21 Sty, 2009 12:23
Spin, ja też nie mam nic przeciw spisywaniu fantazji różnego rodzaju i sama je produkuję czasami ale raczej bym się krępowała dać to do druku, nawet jeśli pod względem warsztatu pisarskiego nie będzie to odstawało od rzeczy z założenia przeznaczonych do publikacji. Meyer zaryzykowała i w sumie wygrała na tym sporo, sporo zarobiła, ma fanów. I ja tam fanów nie osądzam Każdy może czytać, co chce, co mu się podoba.
spin_girl - Śro 21 Sty, 2009 12:43
| Aragonte napisał/a: | | I ja tam fanów nie osądzam Każdy może czytać, co chce, co mu się podoba. |
mam identyczną opinię w tej sprawie. Nigdy nie oceniam innych ludzi na bazie tego, co czytają czy oglądają. Jeśli sama czegoś nie lubię, po prostu to mówię, ale nie zmuszm do podzielania mojego zdania- choć czasami kusi Najbardziej kusiło w przypadku P&P 2005, ale starałam się opanować i teraz, jeżeli ktoś się tym filmem zachwyca, mówię "no trudno, masz inne zalety"
|
|
|