To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze

Harry_the_Cat - Wto 17 Paź, 2006 10:53

:D Ale wiadomo, że to tylko kwestia ekranizacji - mi nie pasuje Daniela, scenariusz też trochę "podretuszowali", żeby było więcej serca trzepotów wśród widzów i tak to w sumie wyszło :)
Caitriona - Wto 17 Paź, 2006 10:58

Harry_the_Cat napisał/a:

W ogóle z tego, co pamiętam, to chyba ustaliłyśmy, że własciwie to on się zakochał w Margaret, bo nie było właściwie wyboru. Dobrze pamiętam?


Tak, to były nasze wnioski :grin:

Trzykrotka - Wto 17 Paź, 2006 11:02

Teresko, ja też uwielbiam czytać o pierwszych wrażeniach.
Zajrzyj do Przywitalni, a zobaczysz, jak będzie miło :hello:

teresach - Wto 17 Paź, 2006 13:10

Dziewczyny, czytanie Was to taki sam nałóg jak ogladanie filmu :mrgreen: Jak tak dalej pójdzie to chętniej będę was czytala niz ogladała film, bo zawsze coś ciekawego wynajdziecie. Jak już jesteście takie miłe to nie ma postów czy Jaśko fabrykantem, czy zarzadcą był? męczy mnie to... wykombinowałam, ze budynki fabryki były Bella i je wynajmowal, a reszta jego i dlatego splajtował. Jak sie myle poprawcie mnie.

Na pewno bede czestym gościem na forum, nie wiem tylko jak bardzo aktywna bede bo no wiecie... ja czytać bardziej lubie niż pisać :oops: , ale będe się starala...

Harry_the_Cat - Wto 17 Paź, 2006 13:18

Tak, to forum to straszny nałóg...


Z tego co pamietam, to nasze ustalenia co do Jaśka zakończyły się na tym, że on dzierżawił fabrykę od Bella. I to chyba całą - ale to bardziej z filmu wnioskuje niż z powieści. Pan Bell był właścicielem budynków i sprzętu chyba, ale produkcją zajmował się już Jaśko i to była jego fabryka jako przedsiębiorstwo.
Nie wiem, czy to, co pisze ma sens i czy w czymkolwiek Ci pomogło... :roll:

malmik - Wto 17 Paź, 2006 17:46

W dzisiejszej nomenklaturze by to wyglądało prawdopodobnie tak, że Jaśko prowadzi sobie jednoosobową spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, nie ma jednak pomieszczeń. Dzierżawi więc pomieszczenia od Pana Bella. W ten sposób w momencie zamykania działalności gospodarczej (to nie upadłość, bo o tym mowa w książce) zrzeka się dzierżawy - dlatego też Henryczek mówi Małgosi, że będzie musiała poszukać sobie wkrótce nowego dzierżawcy. Natomast maszyny są chyba pod zastaw kredytu, więc też nic mu po nich nie zostaje.
Anonymous - Wto 17 Paź, 2006 18:44

maszyny w leasingu :D
Anonymous - Pią 10 Lis, 2006 20:54

Primo dziekuje GosieńceJ za film.
DAwno taknie spłakałam sie na serialu.
Dziewczyny Rysiu jest boski.
Film jest wspaniały. To nie takie pacykowate, że wszystko na salonach, ale takiej klasy robotniczej jest i realizmu. Moze jakbym byla facetem to rozpisywałabym sie o Małgorzatce, ale jam jest kobieta. To o Jasiu bedę. Człowiek tak przekonowująco grał to uczucie, że aż mi dech w piersiach zapierało. :lovera: :lovera: :lovera:

GosiaJ - Sob 11 Lis, 2006 13:15

Lady_Kasiek, naszym (i moim :-) ) obowiązkiem jest rozpowszechnianie tego serialu, bo na to ze wszech miar zasługuje. I cieszę się, że trafił w Twoje gusta. No, że Jaśko trafił, to się nie dziwię :mrgreen:
Anonymous - Sob 11 Lis, 2006 21:30

Ja sie dziwię, że mam taką rozpiętość gustową :)
A co do filmu.
Podoba mi się to jak Małgosia pielegnuje obraz swojego domu ukazany w filmie jak raj. I ten kontrast między obcą Północą a swojskością domku na Południu. Wspaniałymi postaciami są rodzice tacy opanowani( w porównaniu z panstwem Bennet ideały)
Poruszały mnie losy robotników to ileosób zapłacilo,zyciem za postęp za to że jesteśmy tu gdzie jesteśmy.
A gra Rysia-misia to mnie powaliła, jak ja patrzyłam na jego oczeta to w brzuchu miałam stadko motylków dlaczego ach dlaczego ja nie znam tak patrzącego faceta.
NoI mamusia Jasia taki w sumie ideał kobiety-matki niezlomna kochająca. Może ciut zaborcza, ale chciała chyba wynagrodzić synowi to ze tak szybko musiał dorosnąc.
A głupota Fanny jej miny. Mozna by było analizowackażdą postać, każdą scene. A ja tu spać bede szła to jeszcze sobie parę scenek ogladne :razz: :lovera:

Harry_the_Cat - Sob 11 Lis, 2006 21:41

Ja nie cierpię doprawdy pani Hale ... Milion razy bardziej wolę panią Bennet.
Admete - Sob 11 Lis, 2006 21:45

A ja sobie przypominam moje thorntonowe opętanie sprzed prawie dwóch lat. Nie miałąm go z kim dzielić, bo nie mialam odwagi udzielac sie na forach anglojęzycznych. Jak tylko dostałam mój egzemplarz N&S podzieliłam sie skarbem z przyjaciółkami. Musiały go ze mna obejrzeć. Tak dziwnie się ułożyło, ze wcześniej miałam okazję obejrzeć W&D i to też było ogromne przezycie.
Anonymous - Sob 11 Lis, 2006 21:46

Harry_the_Cat napisał/a:
Ja nie cierpię doprawdy pani Hale ... Milion razy bardziej wolę panią Bennet.

Pani Bennet jest smieszna, a pani Hale niby taka słaba jakoś budzi moją sympatie

Anonymous - Sob 11 Lis, 2006 21:52

Harry_the_Cat napisał/a:
Ja nie cierpię doprawdy pani Hale ... Milion razy bardziej wolę panią Bennet.


Ja porównując obie panie, też chyba wolę panią Bennet. Jesli przy swoim ilorazie inteligencji, wiedzy, manierach i egoiźmie, na 5 córek miała tylko 1 niewypał (bo do Marry i Kitty sie nie rozyczepiam. O Mery za mało wiemy, a Kitty była pod wpływem rozpuszczonej Lydii).
Pani Hale kobieta niezwykle inteligentna, wykształcona, doświadczona dopuściła się takiego zaniedbania w stosunku do Fanny. Lydia była jedynie głupiutka, Fanny perfidna, złośliwa i wiecznie zazdrosna.

Anonymous - Sob 11 Lis, 2006 21:55

lady_kasiek napisał/a:
pani Hale niby taka słaba jakoś budzi moją sympatie


a gdzie ona jest słaba?

Gosia - Sob 11 Lis, 2006 22:02

Aine, mylisz pania Hale z pania Thornton ;)
Maryann - Sob 11 Lis, 2006 22:05

AineNiRigani napisał/a:
Harry_the_Cat napisał/a:
Ja nie cierpię doprawdy pani Hale ... Milion razy bardziej wolę panią Bennet.

Pani Hale kobieta niezwykle inteligentna, wykształcona, doświadczona dopuściła się takiego zaniedbania w stosunku do Fanny.

:? :
AineNiRigani napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
pani Hale niby taka słaba jakoś budzi moją sympatie


a gdzie ona jest słaba?

Fizycznie na pewno.

Harry_the_Cat - Sob 11 Lis, 2006 22:07

Wyraźnie jest powiedziane, i w książce i w filmie, że pani hale zaniedbywała Margaret uczuciowo. I jak mozna odczuwać sympatie do odby, która w ten, a nie inny sposób skomentowała przeszłość Johna?
Anonymous - Sob 11 Lis, 2006 22:18

Ja też nie lubię pani Hale, w serialu jest okropna! (nie wiem jak jest w książce) W ogóle nie przepadam za takim typem kobiet, które nic innego nie potrafią tylko siedzieć i płakać nad swoim losem i pokazywać jaką to się jest damą. Pani Bennet przynajmniej nie siedziała z założonymi rękami tylko wpychała swoje córki w ramiona absztyfikantów :)
Maryann - Sob 11 Lis, 2006 22:19

Margaret była dla niej dzieckiem "drugiej kategorii" - sama się do tego przyznała. Od początku bardziej kochała syna.
Maryann - Sob 11 Lis, 2006 22:21

otherwaymistercollins napisał/a:
W ogóle nie przepadam za takim typem kobiet, które nic innego nie potrafią tylko siedzieć i płakać nad swoim losem i pokazywać jaką to się jest damą.

Pod tym względem dobrze się dobrała ze swoim mężem. Ona rozpamiętywała zawiedzione nadzieje, on pielęgnował swoje religijne wątpliwości, a konsekwencjami musiała się zająć Margaret.
Aż strach pomyśleć, co by się stało z tą rodziną, gdyby Margaret była taka sama.

Anonymous - Sob 11 Lis, 2006 23:00

Jezu, ale wtopa, mnie o panią Thornton chodziło !!!!
Nie wiem jakim cudem ja to przeoczyłam...

Maryann - Sob 11 Lis, 2006 23:07

Tu matka i córka, tam matka i córka... :wink:
A stosunek pani Thornton do Fanny , mnie też nieustannie zadziwia.

Anonymous - Sob 11 Lis, 2006 23:13

Pani Hale przelała całe swoje uczucie na Frederica, Margarett była wiecznie zaniedbywana uczuciowo (jak to Kot nazwał). Zdecydowanie wolę panią Bennet. Może i Lydia była jej ulubienicą, ale troską o przyszłość obdarzała wszystkie córki, o wszystkie dbała. Margarett w zasadzie wychowywała się sama i chyba stąd się wzieła jej samodzielność. Pani Hale byłoby wszystko jedno, czy wyszłaby za mąż za Thorntona, czy za Henryczka, może na początku pokręciłaby nosem na Jaśka, ale w sumie olałaby to tak jak i samą Margaretkę.
Nie, pani Hale ani mi nie żal, ani nie odczuwam do niej źdźbła sympatii.

Harry_the_Cat - Sob 11 Lis, 2006 23:16

Ja to nawet powiem, że mna wstrzasa, jak ja widzę na ekranie z tymi zwisającymi troczkami od czepka...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group