Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (2008)
achata - Nie 13 Sty, 2008 22:37 No i....?
Jak dla mnie trzeci odcinek powienien należeć do Brandona i Marianny.Harry_the_Cat - Nie 13 Sty, 2008 22:39 Ja oczywiście nic nie obejrzałam, ani nie przeczytałam, ale chcialam tylko donieść (ale nie wiem, czy tego nie było juz), że na DVD, które wychodzi jutro są sceny usunięte i komentarz. Admete - Nie 13 Sty, 2008 22:48 Harry Ty będziesz kupować coś a Anglii?Harry_the_Cat - Nie 13 Sty, 2008 23:20 Kupiłam w zeszłym tygodniu, więc teraz muszę trochę odczekać. Ale oglądam sobie Amazona co parę dni Pemberley - Pon 14 Sty, 2008 10:18 Mysle, ze ci, ktorzy w zeszlym tygodniu byli niezadowoleni ( nie oszukujmy sie, to cale marudzenie wynikalo z malej ilosci Edwarda ) moga teraz tylko spiewac piesni pochwalne. UWAGA SPOILERY.
Po muszelkowych napisach mamy od razu trzymajacy w napieciu pojedynek z dramatyczna muzyka, bardzo dobrze nakrecony, a potem juz ciagle Brandon, ktorego usmiechy tak wypelniaja ten odcinek, ze kobiecie serce mieknie. Rewelacja. Lucy ma szanse pokazac, ze jest wredna jedza, spotykamy sie jeszcze raz z Eliza, mamy nieprzyjemna kolacje u Matki Ferrars, no i wspaniale finaly - Brandon w piekny sposob malymi kroczkami zdobywa serce Marianny, a zareczyny Edwarda z Elinor na pewno zachwyca cala damska publike- sa podobnie rozwiazne jak w wersji Ang Lee, ale duzo bardziej wzruszajace: Edward jest rozswietlony radoscia i mowi duzo milych rzeczy, a Elinor nawet placzac porusza serce publicznosci. Pozniej mamy nawet krociutkie przesympatyczne scenki poslubne
A ja niestety jestem strasznie zla na Daviesa, bo przebaczylam mu zmiane z powaznej komedii na lekki dramat, nowe linijki testu i rozne wlasne wstawki w imie wiernosci ducha Austen i moglam z tym zyc, az do sceny kiedy Willoughby przybywa przepraszac Elinor.. Sorry, ale nie dano chlopakowi zadnej szansy wykazac sie w tym filmie i splycono jego role do czarnego charakteru. Przyjezdza nie wiadomo dlaczego, bo nie pada zadne pytanie o zdrowie Marianny, chce przepraszac Elinor, a nie Marianne (a niby czemu?), a potem przeprosiny wygladaja tak, ze on musi krzyczec i ona mu oczywiscie nie przebacza, nie mowiac o tym, ze jest przez caly czas raczej malo grzeczna.. A Marianna przysluchuje sie temu na balkoniku Mam tylko nadzieje, ze w wycietych scenach na DVD bedzie cos dodatkowo, co wypelni te braki, bo tak to dla mnie niestety nie do zaakceptowania. Milosniczki powiesci moga tez byc niezadowolone z tempa i powierzchownego sposobu, w jaki pokazano dramat Marianny,ewentualnie..
Ogolnie calkiem udana ekranizacja, moze nie tak wypelniona humorem jak poprzednia, na pewno nie dysponujaca takim samym budzetem co do wnetrz, ale jak na ekranizacje TV jest bardzo udana, szczegolnie wizualnie, a aktorstwo jest na bardzo dobrym poziomie... Polecam!
I czekam na wasze zachwyty bohaterami!! Widze, ze Edward juz sie doczekal nowego dzialu, chyba po tym odcinku bylaby kolej na Brandona
Edit: i widze, ze jeszcze nie dotarly tutaj angielskie zachwyty na temat Willoughby :
Rising star Dominic Cooper- Secrets of the new Mr Darcy
tam tez zdjecie z planu Duchess z Keira.Gitka - Pon 14 Sty, 2008 11:30 Pem wielkie dzięki za gorące wrażenia z filmu
Ja oczywiście nic nie obejrzałam, ani nie przeczytałam, ale chcialam tylko donieść (ale nie wiem, czy tego nie było juz), że na DVD, które wychodzi jutro są sceny usunięte i komentarz.
Ja myślę, ze w tej kwestii "tubisie" (rany, jak uwielbiam to określenie ) nas uświadomią i tak gdzies od pojutrza zaczynam przekopywać.
Pemberly, wielkie dzięki za wrażenia. Można się było spodziewać, że tak pokazą Willoughbiego, przecież cały czas Davies mówił, że na to sie zamierza. Może to i lepiej? Nie bedzie tego uczucia żalu, że w sumie Brandon fajny, ale mogło przecież być inaczej. Będę się w pełni cieszyc Brandonkiem A jak pokazali chorobę Marianki?Admete - Pon 14 Sty, 2008 13:24 No na razie to tylko tubisie :-(Pemberley - Pon 14 Sty, 2008 14:06 Marianna tak naprawde to robi wrazenie nieco egzaltowanej nastolatki, jest zraniona cala ta historia, ale nie ma sie wrazenia, ze ona jakoby umierala z tej milosci, tylko po prostu decyduje sie zapomniec o calej historii, zauwaza romantycznosc natury Brandona juz w drodze do Palmersow, a potem niechcacy przy okazji nabawia sie zapalenia pluc..
Dlatego przybycie Willoughby jest w sumie niezrozumiale i niepotrzebne. Nie wnosi nic do filmu i nie daje Mariannie zadnej szansy zamkniecia calej sprawy ( jak w ksiazce, zeby zrozumiec co sie stalo i dlaczego), bo ona jakby zamknela ja duzo wczesniej..
Giteczko, dzieki za linki!! Na rankingu mezczyzn jest piekne zdjecie z pojedynku, tego ujecia nie bylo w filmie!!
Edit: no i czytam sobie, ze jednak nie ma zadnych usunietych scen na DVD , niemniej jednak Sense and Sensibility jest juz na 3 miejscu w rankingu sprzedazy, na 4 miejscu jest Cranford, wiec BBC moze sobie tylko pogratulowac...
Edit nr 2: AL zamiescila :klip z pojedynkuMarta - Pon 14 Sty, 2008 15:10
Pemberley napisał/a:
AL zamiescila :klip z pojedynku
Oj, piękna scena... Jeszcze nie oglądałam drugiego odcinka, ale już nie mogę się doczekać trzeciego... Podoba mi się w tej scenie ten motyw, gdy Brandon stoi zwycięski nad W., może go zabić i pokazują czerwony lak lejący się jak krew... Piękne... Sofijufka - Pon 14 Sty, 2008 15:24 No, formalnie spłaszczył tego d..... Willoughby'ego! Było w minie, że nie będzie brudził sobie rąk takim draniem nicol81 - Pon 14 Sty, 2008 15:28 Niech żyje Brandon Pemberley - Pon 14 Sty, 2008 15:52 Teletubisie juz chodza:
http://www.youtube.com/profile?user=tanixmuller
Czekam na wasze wypowiedzi!!Jeannette - Pon 14 Sty, 2008 18:58 Czy tylko ja mam dziwne wrażenie, że Robert Ferrars to ten sam od Anga? Czy są tacy podobni? O i Harry mi się podoba, urocze dziecko. Gosia - Pon 14 Sty, 2008 21:42 SPOILER!
Nie wykorzystano moim zdaniem watku pulkownika Brandona, ktory mnie tu najbardziej interesowal. Dlaczego nie ma jego oswiadczyn, ktore moglyby byc motylkowe? Wiem, ze scena z sokolem miala je zastapic, ale nie jest wystarczająca, jak dla mnie. Bardzo mi sie podobalo, jak Brandon podniosl z ziemi Marianne i ją chwile trzymal, ale czemu jej troche nie poniosl? Potem pokazano go (jak idzie) wlasciwie tylem. Podobala mi sie scena, gdy wszedl do pokoju do Marianne lezacej na lozku, usiadl obok, a ona polozyla na jego reke swoją dlon. To bylo ładne, jedna z najlepszych scen. W ogole Marianne zyskiwala, gdy byla mila dla Brandona
On sam w sumie sie sprawdzil - tu pewnie uraże uczucia wielbicielek Rickmana, ale dla mnie Alan byl troche za stary do roli Brandona. Morrisey nadaje sie do niej duzo bardziej, choc w scenie pojedynku znowu przypominal psychopate, byl bardzo zawziety.
W ogole odnosze wrazenie, ze wlasciwie nie calkiem wykorzystali szanse, zeby zbudowac bardziej motylkowy film, a mozliwosci byly. Oczywiscie podoba mi sie Eleonora, jest najjasniejszym punktem tej ekranizacji, ale czemu w scenie oswiadczyn zaklada na siebie fartuszek, jakby chciala znowu sie zabrac za ugniatanie ciasta? Mnie to razilo. Rozumiem, ze byla rozstrojona, ale czy musiala akurat uciec do kuchni i rzucac sie do fartuszka? Nie wydaje mi sie to realistyczne i jest jakies dziwne.
Ta sama scena w obu filmach - i tej wersji Emmy Thompson i w tej Andrew Daviesa mi sie nie podoba!!!
W ogole w tej ekranizacji nie mialam za bardzo na kim oka zawiesic. Edward moze ladniutki, ale nie w moim guscie. Morrisey wygladal czasem interesujaco, ale czasem dosc niebezpiecznie. A Willoughby - szkoda gadac...
Ogolnie biorac, zachwycona niestety nie jestem... Cóz na to poradze?
Ogolnie czuje niedosyt.
Andrew Daviesie, zabierz sie za jakas nowke, prosze, cos jeszcze nie sfilmowanego, albo nie tak czesto filmowanego. Plisss!Caroline - Pon 14 Sty, 2008 21:57 Z przykrością stwierdzam, że moja siła woli ma postać rzadkiej galarety. Miałam zaczekać na przyzwoitą wersję, ale obejrzałam na tubisiach...
Ten serial jest świetny, a Andrew Davies to geniusz. Cały ostatni odcinek jest właściwie przeplatanką "rozważnej" i "romantycznej", widać to w każdym kadrze, scenie, nawet muzyce.
Spoiler:
Jak wam się podoba Elinor, która nie wie, co ze sobą zrobić, więc leci zakładać fartuch i grzebać się w cieście Genialne I dla odmiany Marianna, fortepian, sokół i noszenie na rękach. No a kulminacja to ostatnie dwie sceny: Marianna i pułkownik, Elinor, Edward i kury
Główny motyw muzyczny jest fantastyczny. A w tym odcinku pojawił się jeszcze ciekawy detal, był taki moment kiedy Marianna myśli o Willoughby'm a w motywie muzycznym pojawia się fałszywa nuta, jakby smyczki ześlizgnęły się po strunach, przejmujące to robi wrażenie.
Jedna, jedyna rzecz mnie drażni w całym filmie. Te paskudne plastikowe truskawki na paterze w bibliotece u pułkownika Ble, na początku XIX wieku Angole mieli jeszcze normalne truskawki, wiem, bo "Emmę' '95 oglądałam Admete - Pon 14 Sty, 2008 22:06 Jaka sympatyczna końcówka. Oświadczyny Edwarda bardzo ładne. Podejrzałam koniec, ale wypowiem się dopiero, gdy obejrzę całość.
Ja to bym chciała, zeby davies zrobił w końcu PORZĄDNIE Mansfield Park.Alison - Pon 14 Sty, 2008 22:10
Caroline napisał/a:
Ten serial jest świetny, a Andrew Davies to geniusz.
O serialu jeszcze nie mogę się wypowiedzieć, ale co do genialności Andrew D., to życie zweryfikowało moje uwielbienie. Siedzę nad napisami do Pokoju z widokiem i... to chyba jest jego największa wpadka Gosia - Pon 14 Sty, 2008 22:11 Niestety, RiR tez mnie nie powalila ....
Czytam opinie Caroline i sie nia zdumiewam Admete - Pon 14 Sty, 2008 22:12 Nie widziałam jeszcze trzeciej części, ale mnie sie podoba Jakoś nie jestem ostatnio nastawiona krytycznie. Moja opinia jest bliska tej, wyrażonej przez Caroline.Gosia - Pon 14 Sty, 2008 22:16 Ja tez nie jestem nastawiona krytycznie do filmow bo na przyklad Cranfordem bylam zachwycona.
Daviesie, wez sie moze za Gaskell, "Mary Barton" jeszcze porzadnie nie sfilmowano.
Na pewno cos wycisniesz z tej powiesci. Caroline - Pon 14 Sty, 2008 22:18
Gosia napisał/a:
Oczywiscie podoba mi sie Eleonora, jest najjasniejszym punktem tej ekranizacji, ale czemu w scenie oswiadczyn zaklada na siebie fartuszek, jakby chciala znowu sie zabrac za ugniatanie ciasta?
Co ja uznałam za genialne, Gosi się nie spodobało. Dla mnie scena z ciastem to jest idealna ilustracja charakteru Elinor, kobieta, która jak ma problem, z którym nie może sobie poradzić, to leci go zdusić pracą. A tu była sytuacja szokogenna w której wpada się w histerię albo jest się sparaliżowanym i niezdolnym do niczego (to nie Elinor) albo nieświadomie rzuca się do czynności, które są nawykiem (to już Elinor). Moim zdaniem to było urocze, choć może nietypowe. Ale co, miała stać jak dziumdzia i udawać zdziwioną, że on jej się oświadczy? A potem rzucić mu się w ramiona w długi hollywoodzki pocałunek z "przegięciem". Bleee! To nie w stylu A. Daviesa. Przecież oboje wiedzieli o co chodzi (właściwie wszystko sobie powiedzieli w scenie w pustym salonie - świetnej zresztą).
Mi też jest trochę żal pułkownika, ale primo David Morrisey IMHO nie uwolnił się do końca od piętna psychopaty (sorry), secundo - tak jest bardziej zgodnie z duchem książki, druga miłość Marianny była mniej "romantyczna", pozbawiona egzaltacji, spokojniejsza i pracowicie "wychodzona" przez pułkownika. Zresztą wszelkie motylkowe obściskiwania zastępuje ten piękny motyw muzyczny grany przez Mariannę w bibliotece u pułkownika, no i ciepłe zdjęcia, sokoły, etc. Nie zawsze musi być dosłownie, żeby było pięknie.
Jednej rzeczy mi żal: sceny histerii Fanny na wieść o zaręczynach Edwarda z Lucy To była jedna z najfajniejszych scen w RiR '95, no ale najwyraźniej nie do powtórzenia. Myślałam, że specjalnie każą tak syczeć i fałszywie się uśmiechać nowej Fanny, żeby tym lepszy był efekt, kiedy puszczą jej nerwy, a tu nic... Admete - Pon 14 Sty, 2008 22:18 Może to kwestia zestawiania z Cranford własnie? Bo akurat ten serial jest maksymalnie wzruszeniowy, no i to nowość, więc miałyśmy więcej zaskoczenia.Alison - Pon 14 Sty, 2008 22:18 Okropnie jestem ciekawa własnych wrażeń, skoro Wasze są takie zróżnicowane. Juz niedlugo dołączę do Waszego kółeczka Harry_the_Cat - Pon 14 Sty, 2008 22:19 Alsion , do Pokoju? To współczuję... Ja poczekam na całość S&S... chyba...