Ekranizacje - Opactwo Northanger Northanger Abbey (2007)
Harry_the_Cat - Wto 15 Maj, 2007 13:15
Ja już to pisałam, ale myślę, że tego nie było w scenariuszu i Felicity tak podświadomie (wcale się jej nie dziwie ), a reżyser przyglądał się ich twarzom i nie zauważył....
Alison - Wto 15 Maj, 2007 13:25
| Harry_the_Cat napisał/a: | Ja już to pisałam, ale myślę, że tego nie było w scenariuszu i Felicity tak podświadomie (wcale się jej nie dziwie ), a reżyser przyglądał się ich twarzom i nie zauważył.... |
Pewnie jest tak jak mówisz, ale jest to zdrowo zastanawiające i takie zaskakujące w kontekście tej jej słodkiej, skromnej buźki. Chociaż to swoje - a może ja wcale nie prowadzę żadnego pamietnika... mówi tonem zawodowej kocicy
trifle - Wto 15 Maj, 2007 14:35
| Alison napisał/a: | Chociaż to swoje - a może ja wcale nie prowadzę żadnego pamietnika... mówi tonem zawodowej kocicy |
No nie? Regularnie flirciarsko
Monika - Wto 15 Maj, 2007 15:48
Nie no, dziewczyny, robicie od razu z tego niewinnego dziewczęcia, co to wchodzi dopiero co na salony, zawodową uwodzicielkę :grin: Zasłuchana głosem Henrysia nie wiedziała co czyni
Trzykrotka - Wto 15 Maj, 2007 16:11
Akurat! Może i doświadzcenia to ona nie miała, ale jakie miała wizje! Nie nie nie, niewinne dziewczątko to to nie było
Alison - Wto 15 Maj, 2007 17:21
| Trzykrotka napisał/a: | Akurat! Może i doświadzcenia to ona nie miała, ale jakie miała wizje! Nie nie nie, niewinne dziewczątko to to nie było |
Święte słowa Trzykrotko! Jak ktoś juz tak w myślach grzeszy, to już nie jest niewinny
malmik - Wto 15 Maj, 2007 18:34
Sama zresztą Eleonorze powiedziała, że nie jest taka "pure", bo ma przecież okropne sny To wyznanie było po prostu rozbrajające
Alison - Wto 15 Maj, 2007 19:27
| malmik napisał/a: | Sama zresztą Eleonorze powiedziała, że nie jest taka "pure", bo ma przecież okropne sny To wyznanie było po prostu rozbrajające |
Tak, to było słodkie i jak Henry zapytał z czego się śmieją, a Eleonor z takim sztańskim usmiechem powiedziała z niczego, co dotyczyłoby ciebie, a pewnie się domyślała, kto tam w tych snach gra główną rolę
trifle - Wto 15 Maj, 2007 19:34
No ale zanim Henrysia poznała, to sny też miała. Jak choćby w czasie jazdy do Bath
malmik - Wto 15 Maj, 2007 20:50
A tak wracając jeszcze do Eleonory - też bardzo podoba mi się ta aktorką i ta rola - od pierwszego momentu czuje się do niej sympatię - czy to w rozmowie w NA, gdzie mówi, że nie mogłaby znienawidzieć, czy gdy porzerażona przychodzi do pokoju Kaśki, żeby ją co tu dużo mówić wywalić na bruk
Gunia - Wto 15 Maj, 2007 20:55
Ja mam dokładnie takie same odczucie. W pierwszej scenie doszłam do wniosku, że jest idealną Eleonorą.
Harry_the_Cat - Wto 15 Maj, 2007 21:16
| Alison napisał/a: | | malmik napisał/a: | Sama zresztą Eleonorze powiedziała, że nie jest taka "pure", bo ma przecież okropne sny To wyznanie było po prostu rozbrajające |
Tak, to było słodkie i jak Henry zapytał z czego się śmieją, a Eleonor z takim sztańskim usmiechem powiedziała z niczego, co dotyczyłoby ciebie, a pewnie się domyślała, kto tam w tych snach gra główną rolę |
To świetna scena. Doskonale pokazuje relacje między Eleonorą i Catherine - ich porozumienie.
Monika - Wto 15 Maj, 2007 21:22
Mi też ogromnie podoba się Eleonor, ma w sobie takie spokojne, dojrzałe piękno
Anonymous - Wto 15 Maj, 2007 21:24
Byłby ktoś tak miły i przesłał mi napisy do NA (adres: polonaise@poczta.fm)? Nie chce męczyć Alison bezpośrednio, więc proszę ogólnie :grin: A czy Ali zrobiła też napisy do Perswazji? Dziękuje z góry...i mam nadzieje ze mnie ktoś szybko poratuje bo w innym przypadku moja rodzicielka mi dziure w brzuchu wywierci, albo co gorsza, bede jej musiała tłumaczyć...
Monika - Śro 16 Maj, 2007 16:50
Ale i genialnie obsadzili aktora grającego Johna Thorp'a. Jego twarz jest tak odpychająca, zachowanie tak denerwujące, że ma się ochotę by jak najszybciej zniknął sprzed oczu (to znaczy ja mam takie wrażenie).
Harry_the_Cat - Śro 16 Maj, 2007 16:52
Mi on nie pasuje.... Bo ja dalej widzę Roya z RH i słyszę "My name is Royston White and I fight for king and country"
Monika - Śro 16 Maj, 2007 17:13
Mi on nie zapadł w pamięci w RH, będąc szczera to powiem, że mało w ogóle pamiętam, oprócz Rysia, i pewnie dlatego całkiem mi podpasował ten Thorpe.
Ale wracając jeszcze do Elenor, mimo dystynkcji i piękna chyba trochę za dojrzała jest, jak na owe 20 wiosen, toż wygląda na starszą od Henryka, a przecież z rodzeństwa najmłodsza jest.
Harry_the_Cat - Śro 16 Maj, 2007 17:22
Ja to chyba nawet sprawdzałam - w książce ma 19, a aktorka bodajże 32.
Caitriona - Śro 16 Maj, 2007 17:36
No faktycznie różnica niezła. Ale mi się ta Eleonora również podoba.
A co do Thorpe'a, mi odpowiada - mam ochotę go za każdym razem zdzielić...
Harry_the_Cat - Śro 16 Maj, 2007 17:39
Make haste, Miss Morland!
Gunia - Śro 16 Maj, 2007 17:57
Nie pasuje do postaci wiekowo, ale jej kreacja jest dla mnie Eleonorą nie do pobicia.
Do rozmowy o pamiętniku mam ogromny sentyment, bo w życiu zdarzyło mi się dokładnie to samo, klika lat zanim sięgnęłam po Austen.
Anonymous - Śro 16 Maj, 2007 19:09
A mnie bardziej od Thorpe'a odpycha James Morland, on jest kompletnie nie w moim typie, a gdy patrzy z wielką intensywnością na Isabelę to aż ekran sobie zasłaniam .
Alison - Śro 16 Maj, 2007 19:50
| Gunia napisał/a: | Nie pasuje do postaci wiekowo, ale jej kreacja jest dla mnie Eleonorą nie do pobicia.
Do rozmowy o pamiętniku mam ogromny sentyment, bo w życiu zdarzyło mi się dokładnie to samo, klika lat zanim sięgnęłam po Austen. |
Eleonora była taka łagodna, spokojna i życiowo mądra. Myślę, że trudno by to bylo zagrać 20-letniej aktorce, w tak niewielu w sumie scenach. TA Eleonor moze nic nie mówić, tylko stać z tą lekko przechyloną głową i się uśmiechać, a i tak wiemy jaka jest.
malmik - Śro 16 Maj, 2007 20:52
Według mnie Izabella jest świetnie zagrana, do bólu egoistycza i bez zasad - świetne są te kwestie jak mówi o sobie, że ona nic nie chce dla siebie i ma bardzo małe wymagania. Zagrane bezbłędnie. Podobnie John Thorpe - ma krętactwo wypisane na twarzy. Tylko ta właśnie twarz mi przeszkadza (jka najbardziej pasuje na rozbójnika, ale nie na dżentelmena A czy w książce rodzeństwo jest też tak charakterologicznie beznadziejne ? Wstyd się przyznać w tym towarzystwie, ale książkę czytałam sto lat temu i tylko raz bo mnie wkurzyła końcówka, w której w zasadzie Henryś tak z łaski oddał swoje serce, bo czuł się zobowiązany (tak w każdym razie to pamiętam). Zaczęłam czytać , ale pochłonęły mnie obowiązki domowe ??:
Trzykrotka - Czw 17 Maj, 2007 10:20
Rodzeństwo ksiązkowe jest sto razy gorsze niż serialowe. John Thorpe sportretowany jest jako prymitywny prostak, grubiański, przeklinający przy paniach, bez manier, potrafiący mówić tylko o koniach, polowaniach i własnej mądrości. Izabela gadagadagada w sposób nieznośnie afektowany. Tutaj jest naprawdę złagodzona jej fałszywość i sztuczna poza.
Mnie sie obydwoje aktorzy grający Thorpe'ów bardzo podobali.
No i rzeczywiście, Henry książkowy zakochuje się w Kasi tak, jak Fryderyk nie chciał zakochać sie w Luizie: zakochał się, bo ona się w nim zakochała i czuł, ze powinien sie jej oświadczyć. Ha! Nie była ona rasową tygrysicą, ta książkowa trusia, panna Morland! Nie to, co serialowa!
|
|
|