To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Bridgerton, czyli fikcja histe(o)ryczna...

annmichelle - Czw 04 Lip, 2024 15:25

Czyli coś a la Jean Plaidy, która dawno temu w ten sposób opisała całą historię Anglii i nie tylko.
Lubię biografie (nawet kontrowersyjne, jeśli są dobrze podparte materiałem źródłowym), ale "wczuwanie się" autorów w Marię Antoninę, Katarzynę II czy Hitlera albo Kaligulę i pisania z ich perspektywy (często jeszcze w pierwszej osobie) uważam po prostu za nadużycie, "dorabianie faktów" i wypaczanie historii.
Wiem, moje skrzywienie historyczne się odzywa. :-P

Tamara - Czw 04 Lip, 2024 16:05

annmichelle napisał/a:
moje skrzywienie historyczne się odzywa.

Nie, to zdrowy rozsądek :mrgreen: nikt normalny nie będzie twierdził, ze wie co czuła Maria Antonina albo tym bardziej Kaligula :zalamka:

RaczejRozwazna - Czw 04 Lip, 2024 16:10

E tam, przecież wszystkie np. filmy fabularne o postaciach historycznych też bazują na domysłach, co czują dane postaci. Dzięki temu jest to oglądalne, a nie nudne jak radzieckie filmy dokumentalne :wink:
Dla mnie Gortner jest o tyle słabszy, że nie czuć tam klimatu epoki, a u Stachniak i owszem. Poza tym prowadzi swoje postaci naprawdę wiarygodnie, a i historyczne nie jest najgorzej.

Zresztą pisane biografie też snują niekiedy dość daleko idące hipotezy nt. co czuli dawni bohaterowie.

Tamara - Czw 04 Lip, 2024 16:34

RaczejRozwazna napisał/a:
filmy fabularne o postaciach historycznych też bazują na domysłach, co czują dane postaci.

No niekoniecznie, są raczej jakąś próbą rekonstrukcji wydarzeń na podstawie dostępnych źródeł, a nie tego co ktoś myślał.

RaczejRozwazna - Czw 04 Lip, 2024 17:01

U Gortnera i Stachniak też nie ma jakichś nieprawdopodobnych historii. Autorzy trzymają się źródeł, jeśli coś dodają faktograficznego to raczej o tym piszą (Gortner na pewno tak robi).
annmichelle - Czw 04 Lip, 2024 17:02

RaczejRozwazna napisał/a:
E tam, przecież wszystkie np. filmy fabularne o postaciach historycznych też bazują na domysłach, co czują dane postaci.

Taaa, np. takie "Bękarty wojny". :cool:

Na zajęciach z historiografii wzięłam sobie postać Marii Stuart - to był ciekawy temat właśnie określenia jej postaci na podstawie źródeł pisanych i ustnych, z epoki i na przestrzeni wieków.
Czym więcej czytałam tym większe wychodziły dwuznaczności.
To było bardzo ciekawe, bo uzmysławia jak zawodne potrafią być materiały źródłowe nawet z epoki i od osób, które ją znały.

A tu mówimy o fantazji podpartej być może jakąś biografią (subiektywną) i notką z wikipedii.
Snucie o tym powieści z perspektywy XX-XXI wieku plus właśnie to "wczuwanie się" w postać - pomijając już cały aspekt historyczny (w tym przypadku małowartościowy), ma dla mnie wymiar braku zwykłego szacunku dla tej postaci.
Bo która z nas chciałaby, żeby ktoś na podstawie suchych faktów opisywał dokładnie wg własnego widzimisię, fantazji i słownictwa, co czułyśmy do pana X albo jak wyglądała nasza noc poślubna lub jak i o czym rozmawiałyśmy z bliskimi osobami, jak się zachowywałyśmy.
Tworzy to wypaczony obraz nie tylko tej konkretnej osoby, ale i czasów.

Tamara - Czw 04 Lip, 2024 17:30

Święte słowa :oklaski: :oklaski: :oklaski: i potem powstają takie kwiatki jak krochmal kartoflany w Dziewczynie z perłą, kiedy kartofle były luksusową roślinką arystokratów, a krochmal robiono w bogatszych domach z pszenicy, a w biedniejszych z kasztanów.
RaczejRozwazna - Czw 04 Lip, 2024 17:37

Nadal nie widzę różnicy między filmami/serialami historycznymi, a tego typu prozą :mysle: Swego czasu oglądałam np. namiętnie serial o Izabeli Kastylijskiej, który okazał się bardzo zbieżny z faktami (znam kilka jej biografii) Noc poślubną też była. :wink: Więc nie bardzo rozumiem o co chodzi... Czytałam później (a może wcześniej) powieść Gortnera o niej i nie widziałam jakichś odstępstw od prawdy historycznej. Owszem, raził mnie nieco styl wypowiedzi (dlatego piszę, że Stachniak lepsza) ale w samym procesie opisywania uczuć nie widzę nic zdrożnego.

Dużo bardziej drażni mnie w oficjalnych biografiach jednoznaczne wciskanie danych postaci w np. modny obecnie model nieheteronormatywny czy trans (na podstawie wątpliwych często przesłanek) i ogólnie rozpatrywanie pewnych faktów z dzisiejszej perspektywy.

Admete - Czw 04 Lip, 2024 18:11

To beletrystyka, a nie dokument. Nie widzę problemu. Tamara czytałam "Dziewczynę z perłą" i nie pamiętam, żeby tam jakiś krochmal był, mało kto zwraca uwagę na takie rzeczy :lol:
RaczejRozwazna - Czw 04 Lip, 2024 18:22

Ja chyba nawet nie wiedziałam, że krochmal jest z ziemniaków :lol:
annmichelle - Czw 04 Lip, 2024 18:54

Admete napisał/a:
To beletrystyka, a nie dokument.

Tak, ale dotyczy konkretnej osoby.
Ja po prostu inaczej to odbieram.
Opisywanie scen łóżkowych/spotkań konkretnej królowej lub pokazywanie tego (to tak w odniesieniu do filmów/seriali, o których wspomniała RR) uważam za nadużycie.
Te osoby nie żyją, nie mogą się "bronić", gdy książki/filmy kłamią na ich temat.
Na myśl przychodzi mi serial "Rzym" - może i fajnie zrealizowany, ale dla mnie pewne kwestie dotyczące Kleopatry i Cezara - no, moje serce historyka krwawiło. :?
Inny przykład to "Kochanice króla" z bdb obsadą, ale będący pełen przekłamań - to zdaje się był film, który właśnie powstał na bazie takiej "historycznej" beletrystyki. :roll: Oburzamy się na czarną Annę Boleyn w serialu, ale w "Kochanicach króla" zmieniono nie tylko historię (i to nie w drobiazgach!), ale i postaci.
Kolejny twór-stwór to ten nowy Napoleon Ridleya Scotta.
I coś z forumowego podwórka - "Zakochana Jane" - ładny film, ale jak to się ma do prawdziwej historii Jane Austen?

A teraz, gdy pomyślę, ile osób "uczy się" historii na takich tworach literackich i filmowo-serialowych... I mają bardzo fałszywy obraz konkretnych postaci historycznych, ich poczynań, życia, czasów.

Admete - Czw 04 Lip, 2024 19:06

RaczejRozwazna napisał/a:
Ja chyba nawet nie wiedziałam, że krochmal jest z ziemniaków


Ze skrobi ziemniaczanej chyba :lol: Oprócz "Zakochanej Jane" ( nie podobał mi się ten film ) nie widziałam pozostałych, więc się nie odniosę. Pisałam o książkach, nie o filmach czy serialach.

annmichelle - Czw 04 Lip, 2024 19:46

Admete napisał/a:
Pisałam o książkach, nie o filmach czy serialach.

Książki zostały już wymienione (np. autorstwa Gortnera, Stachniak), do nich też się odniosłam plus przywołałam produkcje filmowe/serialowe (w odpowiedzi na post RR), które w większości są ekranizacjami właśnie takich książek ("Dziewczyna z perłą" czy "Kochanice króla").

Admete - Czw 04 Lip, 2024 19:59

"Dziewczynę z perłą" Widziałam, podobał mi się ten film, nawet bardziej niż książka. Nie mam takiego podejścia do książek/filmów historycznych.
RaczejRozwazna - Czw 04 Lip, 2024 20:12

No to ja mam inaczej - uważam, że pokazywanie postaci historycznych jako żywych, czujących ludzi może w laikach rozbudzić zainteresowania prawdziwą historią. Zwłaszcza że w klasycznej biografii nierzadko ten aspekt pomijano bo "nienaukowy" :roll:

Nierzadko sięgałam po opracowania historyczne właśnie po tego typu produkcjach filmowych czy książkowych.

Admete - Czw 04 Lip, 2024 21:26

RaczejRozwazna napisał/a:
No to ja mam inaczej - uważam, że pokazywanie postaci historycznych jako żywych, czujących ludzi może w laikach rozbudzić zainteresowania prawdziwą historią.


Też tak sądzę. Cóż - większość ludzi prędzej czy później popada w niebyt zapomnienia, a o postaciach historycznych pamiętamy, niektórzy się nimi fascynują.

Tamara - Pią 05 Lip, 2024 14:41

Admete napisał/a:
czytałam "Dziewczynę z perłą" i nie pamiętam, żeby tam jakiś krochmal był

Był, bohaterka w pewnym momencie krochmaliła sobie czepek. Prawdą jest , że większość ludzi takich drobiazgów nie zauważa, ale niestety mój mózg rejestrował wszystko, i wiesz, że mnie wkurzają zawsze odstępstwa od realiów epoki :wink:

annmichelle napisał/a:
Ja po prostu inaczej to odbieram.
Opisywanie scen łóżkowych/spotkań konkretnej królowej lub pokazywanie tego (to tak w odniesieniu do filmów/seriali, o których wspomniała RR) uważam za nadużycie.
Te osoby nie żyją, nie mogą się "bronić", gdy książki/filmy kłamią na ich temat.
Na myśl przychodzi mi serial "Rzym" - może i fajnie zrealizowany, ale dla mnie pewne kwestie dotyczące Kleopatry i Cezara - no, moje serce historyka krwawiło. :?
Inny przykład to "Kochanice króla" z bdb obsadą, ale będący pełen przekłamań - to zdaje się był film, który właśnie powstał na bazie takiej "historycznej" beletrystyki. :roll: Oburzamy się na czarną Annę Boleyn w serialu, ale w "Kochanicach króla" zmieniono nie tylko historię (i to nie w drobiazgach!), ale i postaci.
Kolejny twór-stwór to ten nowy Napoleon Ridleya Scotta.
I coś z forumowego podwórka - "Zakochana Jane" - ładny film, ale jak to się ma do prawdziwej historii Jane Austen?

A teraz, gdy pomyślę, ile osób "uczy się" historii na takich tworach literackich i filmowo-serialowych... I mają bardzo fałszywy obraz konkretnych postaci historycznych, ich poczynań, życia, czasów.

Nie jestem historykiem ale zgadzam się w pełni, a nawet ponad pełnię :cheers: :oklaski: to jest po prostu fałszowanie w jakimśtam stopniu historii.
Natomiast kiedy mamy do czynienia z bajką luźno osnutą na epoce , takich np Bridgertonach , i jest to przedstawiane od razu jako fikcja, nie dzieło historyczne, dopuszczam wszystkie cuda, a bohaterowie mogą nawet być w kropki i mieć ośle uszy :wink: warunek - nie może to być przez autora zaszeregowane do filmów/książek historycznych. W historycznych trzeba się trzymać realiów.

Admete napisał/a:
"Dziewczynę z perłą" Widziałam, podobał mi się ten film, nawet bardziej niż książka.

Tak , książka nie jest specjalnie dobra, za to film jest pozbawiony niejasnych wewnętrznych dywagacji bohaterki i przepięknie skomponowany wizualnie, każdy kadr to prawie obraz.

RaczejRozwazna napisał/a:
Ja chyba nawet nie wiedziałam, że krochmal jest z ziemniaków

na opakowaniu jest zawsze napisane Skrobia ziemniaczana :wink: bardzo łatwo sie go robi - tarte kartofle się płucze, i wodę z płukania odstawia aż się ustoi i to co zostaje na dnie to czysta skrobia czyli krochmal.

Admete napisał/a:
o postaciach historycznych pamiętamy, niektórzy się nimi fascynują.

Ale chyba bardziej z racji tego, co te postacie w historii nawyrabiały, niż z powodu interpretacji ich uczuć przez psiarza/scenarzystę :wink:

Admete - Pią 05 Lip, 2024 17:53

Tamara napisał/a:

Ale chyba bardziej z racji tego, co te postacie w historii nawyrabiały, niż z powodu interpretacji ich uczuć przez psiarza/scenarzystę


Powody zapewne są różne ;)

RaczejRozwazna - Pią 05 Lip, 2024 19:49

Mnie tam fascynują dawne namiętności :)
Tamara - Pon 08 Lip, 2024 10:01

namiętności są stale te same, tylko wtedy niektórzy mieli większe możliwości, by je zaspokajać nie oglądając się na nic, takie na przykład ścinanie żon, które się znudziły :wink:
Trzykrotka - Pon 19 Sie, 2024 18:16

Wychodzę na największą fankę Bridgertonow, bo chyba najwięcej tutaj postów popełniłam :zawstydzona2: ale cóż tyle łażę po YT, że algorytm szaleje.
Wyczytałam dziś, że wstępnie wybrano bohaterkę do czwartego sezonu, koleżankę dla Benedicta, co to raz lubi panie, potem panów, a najchętniej jednych i drugich jednocześnie. Aktorka jest Australijką azjatyckiego pochodzenia. Ubawiły mnie dwa komentarze do tej wieści. Jeden ,- hurra, wreszcie reprezentacja azjatycka! (Jakby o jakiś parytet chodziło), drugi bardzo adekwatny do wyczynów twórców serialu: wygraliśmy! Kobieta! :mrgreen:

Loana - Wto 20 Sie, 2024 13:36

Trzykrotka napisał/a:
Wyczytałam dziś, że wstępnie wybrano bohaterkę do czwartego sezonu, koleżankę dla Benedicta, co to raz lubi panie, potem panów, a najchętniej jednych i drugich jednocześnie. Aktorka jest Australijką azjatyckiego pochodzenia. Ubawiły mnie dwa komentarze do tej wieści. Jeden ,- hurra, wreszcie reprezentacja azjatycka! (Jakby o jakiś parytet chodziło), drugi bardzo adekwatny do wyczynów twórców serialu: wygraliśmy! Kobieta! :mrgreen:

Widziałam już tę aktorkę, która ma grać Sophie - trochę inaczej ją sobie wyobrażałam, ale jest ok :) I dzięki boru, że kobieta... bo tak się cieszyłam na tę parę, jedną z moich ulubionych w tych książkach, a tu mnie tak psują Benedicta :(
Ja kiedyś obejrzę ten serial, tylko muszę mieć więcej szycia ręcznego, bo tylko wtedy mogę to oglądać :P

BeeMeR - Śro 21 Sie, 2024 21:06

Ja już nie oglądam, ale jakby co jestem nowinek ciekawa :kwiatek:
Tamara - Wto 27 Sie, 2024 11:02

A ja ciągle jeszcze nie zaczęłam :zawstydzona2:
Loana - Pon 19 Maj, 2025 14:10

A ja obejrzałam jakiś czas temu pierwszy sezon, nie było źle. Ale naszło mnie na oglądanie dalej (mam szycie ręczne :P ) i zrobiłam sobie skrót pierwszego sezonu, całkiem szybko obejrzałam drugi - nawet mnie wciągnął w drugiej połowie - i teraz jestem w połowie trzeciego i planuję skończyć, bo dobrze mi się ogląda nawet.
Jeszcze w pierwszym sezonie gdzieś tam trzymali się pierwszej książki, druga to wzięła z tego "kręgosłupa" powieści tylko kilka kości, trzeci jak na razie to zupełny odjazd - ale powiązany ze zmianami w drugim sezonie. Więc może dlatego nawet mnie wciągnęło, bo po prostu byłam ciekawa jak zmienili treść i co dalej będzie :P Kilka zmian podobało mi się, kilka nie podobało - ale w sumie to jest taka bardzo baśniowa bajka i w ogóle nie mam odczucia "historyczności", więc nie marudzę :P
W streszczeniu pierwszego sezonu rzucił mi się w oczy mały fragment, który mnie osobiście mega rozbawił - mianowicie jak Daphne i książe pozowali do obrazu wspólnego, to z rozmowy wynikało, że to pozowanie było jednorazowe, a obraz powstał w kilka dni (maks tygodni). To było naprawdę śmieszne, bo pozowanie do takiego portretu trwałoby po kilka godzin dziennie przez wiele dni, nawet miesięcy :P Ale ponieważ oni ten obraz wystawili na dworze i nikt go nie ratował, jak była ulewa, to stwierdziłam, że pasowało tu takie krótkie pozowanie :P
Po pierwszym sezonie mogę stwierdzić, że polubiłam Daphne i Księcia (pierwsza córka rodziny Brisgertonów, książka opisująca tę parę nie należy do moich ulubionych, raczej jest bliżej podium od końca :P ), przyzwyczaiłam się do Lady Danbury i (co mnie zaskoczyło) zaczęłam szanować niemiłą panią Federinghton, nie polubiłam Anthonego (pierwszy syn, w sezonie pierwszym cały czas z miną "cierpię za miliony i nazywam się milion...", egocentryczny, w sumie dość niegrzeczny i niewyżyty, chociaż całkiem przystojny), polubiłam Benedicta (z książek to chyba mój ulubiony syn - drugi- z tej rodziny, w serialu niestety bardziej rozmamłany niż bym chciała), polubiłam Colina (trzeci syn, w pierwszym sezonie jeszcze bardzo młody mentalnie i czasami bezmyślny, ale na pewno mocno uczuciowy), polubiłam Eloise (druga córka, w pierwszym sezonie mocno niedojrzała :P ), nie polubiłam Penelophe (przyjaciółka Eloise, w książkach jedna z moich ulubionych bohaterek...).
To co mi się podobało w pierwszym sezonie to głos Julii Andrews jako Lady Whistledown i jej narracja, wizualna oprawa imprez w serialu - suknie w zbliżonym kolorze, sceny humorystyczne - bo trochę ich na szczęście było. No i podobały mi się stroje panów :)
Ogólnie oceniam ten serial jako całkiem dobrą rozrywkę jeśli ktoś jest w stanie wejść w taką konwencję, że ogląda bajkę dla dorosłych - bo wtedy wszystko pasuje :) Nie przeszkadzają różne kolory skóry, nie przeszkadzają bardzo teatralne suknie z czasami dziwnymi fryzurami (Cresenda wygrywa :P ), pasuje muzyka i można się dobrze bawić oglądając. Jako serial "historyczny" to oczywiście nie da się oglądać, bo wtedy to on co najwyżej puka od spodu trumny, tak nisko upadł ;) Ale przez użyte w serialu kolory naprawdę można łatwo załapać, że to jest bajka :P



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group