To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Cykl o Ani i inne książki L.M. Montgomery

Harry_the_Cat - Pią 13 Lis, 2009 00:11

Ja nawet nie przeczytalam biografii LMM, a tym bardziej jej pamietnikow - a ksiazki to mam prawie wszystkie, niektore w kilku wydaniach i tlumaczeniach. Dla mnie seria o Ania to sa cudowne wspomnienia dziecinstwa, poczucie bezpieczenstwa - moze i pozorne, ale nie chce z niego rezygnowac. Moja historia wlasna na razie nie ma happy endu, wiec niech chociaz historia Ani dodaje otuchy (mimo iz nawet na sama mysl o rozdziale o kobziarzu w Rilli to mam dreszcze i wilgoc w oczach...)
Aragonte - Pią 13 Lis, 2009 00:13

Biografię LMM mam i na pewno przeczytam, bo zwyczajnie ciekawią mnie tamte czasy.

Harry, ja też mam bardzo dobre wspomnienia z lektury LMM, ale to dla mnie właśnie taka literatura "ku pokrzepieniu serc", w jakiś tam sposób. Sprawia mi przyjemność, wchodzę w to (trochę krzywiąc się na styl, wzruszając wydarzeniami i czasem śmiejąc), ale ni cholery nie wierzę w to, że mam do czynienia z rzeczywistością :-|

Harry_the_Cat - Pią 13 Lis, 2009 00:17

O, to oczywiscie prawda. Dla mnie to ucieczka. I czasami jej potrzebuje, wiec skoro znalazlam sobie taki azyl, to staram sie go ochronic, na tyle, na ile jestem w stanie. Traci to tchorzostwem, ale mam to w nosie ;)
Aragonte - Pią 13 Lis, 2009 07:48

Ooo, ja też bardzo często uciekam. Tyle tylko, że świat stworzony przez LMM nie jest dla mnie idealnym miejscem ucieczki :wink:
I chroń swój azyl, chroń. Ja w sumie też nie wiem, czy chcę czytać tę ostatnią książkę LMM :roll:

BeeMeR - Pią 13 Lis, 2009 07:48

Dla mnie cykl Ani zaczyna się na Zielonym Wzgórzu, a kończy Rillą ze Złotego Brzegu - ni mniej, ni więcej. Żadne opowieści dodatkowe, które może i czytałam nie weszły do mojego kanonu :P I nie zamierzam go zmieniać, zachowując w sercu ciepły obraz Ani podtrzymywany oglądaniem filmu, który bardzo lubię :serduszkate:
Alicja - Pią 13 Lis, 2009 16:52

Harry_the_Cat napisał/a:
mimo iz nawet na sama mysl o rozdziale o kobziarzu w Rilli to mam dreszcze i wilgoc w oczach...)

to tak jak ja

Nie chciałabym rozwiewać swoich złudzeń czytajac o rozgoryczonej Ani i gderajacym Gilbercie. Sama śmierć syna była wystarczajaca by powalić niejednego człowieka. W Rilli byli wystarczająco długo po ślubie, by albo siebie nie znosić albo nadal kochać. Skoro wtedy tego nie spartaczyli to reszty nie chcę wiedzieć.

Aragonte - Sob 14 Lis, 2009 13:52

Przygotowując się do najbliższych zajęć z interpretacji literatury popularnej, czytałam sobie fragmenty "Mówi Chandler" i tam znalazłam coś, co dobrze się wpasowuje w dyskusje na temat uciekania przed rzeczywistością. Zacytuję :)

"Literatura eskapizmu i literatura ekspresji to żargon krytyków, w którym używa się pojęć oderwanych, jak gdyby miały one znaczenie bezwględne. Wszystko pisane z wigorem jest pełne życia, nie ma nudnych tematów, są tylko nudne umysły. Każdy, kto czyta, ucieka od czegoś do tego, co kryją w sobie zadrukowane strony; można dyskutować o wartości marzeń, ale ulga, jaką przynoszą, stała się koniecznością funkcjonalną. Wszyscy ludzie muszą od czasu do czasu uciekać od morderczego rytmu własnych myśli. [...] Stwierdzam po prostu, że każde czytanie dla przyjemności jest ucieczką, bez względu na to czy będzie to greka, matematyka, astronomia, Benedetto Croce, czy też Diary of the Forgotten Man. Kto twierdzi inaczej, jest snobem intelektualnym i nie ma pojęcia o sztuce życia".

Mnie się teza Chandlera spodobała, tzn. wydaje w sumie prawdziwa :) Zasadniczo pisał o powieści kryminalnej, ale można to rozciągnąć na literaturę jako taką, w tym LMM.

zuza - Sob 14 Lis, 2009 16:51

Doskonala mysl :)
Idac dalej tym torem - problem zaczyna sie wtedy, kiedy zycie naokolo przestaje nas kompletnie interesowac (bo jest beznadziejne a przynajmniej nieinteresujace) a wszystkie swoje mysli i uczucia poswiecamy nierealnym swiatom... (ksiazkom, filmom, tworczosci)...
Tylko gdyby tego nie bylo to w ogole nie byloby niczego fajnego, to juz chyba lepiej uciekac... (przepraszam, to w sumie trozke obok tematu)

MariStella - Pon 28 Gru, 2009 14:44

Witam panie.
Zmęczona przyhodzę tutaj bo aż do 3 w nocy czytałam Emilkę na falach życia (poraz drugi). I mam pytanie co sądzicie na temat Deana Priesta zwanego krzywusem? Ja chyba wolałabym jego przy boku Emilki chociaż..

RaczejRozwazna - Pon 28 Gru, 2009 17:23

mmmm Emilka :mrgreen: Ile ja nocy zarwałam czytając to w młodości z wypiekami... Dean Priest to jedna z ciekawszych postaci Montgomery. Inteligentny, cyniczny... Dużo ciekawsza niż mdły Tadzio. No ale nie byłby z Emilką szczęsliwy, bo ona nigdy by go nie pokochała. Poza tym mógłby też Emilkę całkiem zniszczyć swą trudną osobowością. Nie nadawała się do niego..
Anonymous - Nie 03 Sty, 2010 13:46

oglądnęłam drugą połowę pierwszej Ani.... jejuńko jak ja lubię ten film, taki ciepły kolorowy, wizualnie i muzycznie ładny.... i Gilbert :serce: ja chcę takiego Gilberta :wsciekla:
trifle - Nie 03 Sty, 2010 15:16

Właśnie! Ja się dziś w tv natknęłam na drugą część, ale zbierałam się do kościoła, więc nie obejrzałam. Chyba wieczorem obejrzę sobie pierwszą. Mam ochotę wrócić do książek... Znowu.. :rumieniec:
Anonymous - Nie 07 Lut, 2010 13:29

No i jak moje Drogie wrażenia po tymśnie szalonego i naćpanego kogoś przełączyliśmy po godzinie w celu oglądnięcia losowania Euro, ale ja chyba widziałam dosyć :confused3:
Admete - Nie 07 Lut, 2010 13:31

Nie miałam czasu i nie byłabym w stanie tego znieść. Jaka fabuła?
Anonymous - Nie 07 Lut, 2010 13:35

Wiesz co fabuła jest niejako skrzyżowaniem(przynajmniej do momentu, który oglądnęłam) Ani z domieszką Jane Eyre, motyw z Gabrielem nasunął mi skojrzenia z przyjaźnią Edmunda Dantesa z księdzem Farią i dodać do tego urwisowską powieść akcji gdzie nic nie jest oczywiste a widz jest bombardowany sensacjami, coś a`la Ania z Zielonego Wzgóza historia prawdziwa(tak jak był Czerwony kapturek historia prawdziwa) dziwne to było. Mama niedawno odświeżała sobie wszystkie Anie wyszła i powiedziała, że tego nie będzie oglądała bo nie wie kto jest kto i o czym to jest
trifle - Nie 07 Lut, 2010 13:48

A ja zapomniałam, choć chciałam obejrzeć. Trafiłam na jakieś ostatnie pięć minut i eee, tak mnie zastnawia, kto wpadł na genialny pomysł przeniesienia Ani w czasie :co_stracilam: Bo to chyba zupełnie nieprawdopodobne, albo ja już nie wiem :thud:
Anonymous - Nie 07 Lut, 2010 13:52

Ania w czasie pierwszej wojny miała koło czterdziestki pod koniec drugiej wojny byłaby siedemdziesięcioletnią staruszką... a i ta dorosła aNia k o m p l e t n i e mi nie leżała
trifle - Nie 07 Lut, 2010 15:02

No właśnie! Jej dzieci były dorosłe, kiedy była I wojna. Nie no, bezczeszczą nam Anię :roll:

Jakby tak Anglicy się za nią wzięli...

Harry_the_Cat - Nie 07 Lut, 2010 15:07

Mam Anie z Avonlea BBC z lat 70-tych. Na razie nie zdolalam obejrzec.... te lata 70 sa tam zbyt wyrazne....
trifle - Nie 07 Lut, 2010 15:09

O, to w ogóle jest coś takiego? Nie wiedziałam nawet.
Ale nie no, ja tych starych ekranizacji to nie mogę ;)

Harry_the_Cat - Nie 07 Lut, 2010 15:13

http://www.imdb.com/title/tt0187698/combined

i tak poglądowo: http://www.youtube.com/watch?v=aUbIjYfFZKk (komentarz: Proposal scene. I don't know who wrote this dialogue but it wasn't LM Montgomery! )

trifle - Nie 07 Lut, 2010 15:18

O, dzięki!

Ale to jest masakra :thud:
- Nie mogę cię kochać!
- Do widzenia, Aniu.
- Ale nadal jesteśmy przyjaciółmi!
- Jasne.

:thud:

I mówią w taki irytujący sposób :mysle:

Harry_the_Cat - Nie 07 Lut, 2010 15:19

Zenada, to prawda :rotfl:
To jest serial, bodajze 6 odcinkow, ale przebrnelam chyba tylko przez pierwszy.
Przy tym Ania z r 1945 jest blizsza duchow LMM, co nie? :lol:

trifle - Nie 07 Lut, 2010 15:22

W sumie nie wiem, bo widziałam jakieś trzy minuty z końcówki, ale to bardzo możliwe :lol:
Najlepsze było tu jak ona się na końcu tego fragmentu z powrotem położyła pod tym drzewem, jakby się nic nie stało :thud:

Harry_the_Cat - Nie 07 Lut, 2010 15:49

trifle napisał/a:
Najlepsze było tu jak ona się na końcu tego fragmentu z powrotem położyła pod tym drzewem, jakby się nic nie stało :thud:


Dokladnie! to jest takie out of character, ze normalnie nie moge! Ania, zawsze tak wszystko przezywająca, a tu ja to tak malo obeszlo...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group