To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Aktorzy austenowscy - Matthew Macfadyen

Anonymous - Pią 14 Maj, 2010 16:07

Ja sie zaczytywalam Dumasem ojcem, ale jak mi wyszlo, ze po pierwsze primo - niemal kazda ksiazka jest taka sama, po drugie - nawet ja dostrzegalam jak sa naciagane.
Przeszkadzalo mi tez, ze Dumas unieszczesliwial ulubionych bohaterow, w kontynuacjach odbieral cala sympatie, ktora sie do nich zywilo.
Ale zawsze podobal mi sie Dumas syn, a juz jestem wielka fanka Kawalera de H'Armentala (chyba tak sie go pisze...).

Ania Aga - Wto 10 Sie, 2010 12:32

Obejrzałam znowu DiU z 2005r. i niestety, stwierdzam po raz kolejny - Darcy ma okropną charakteryzację, okropną! Co do jego gry aktorskiej nie będę się czepiać, choć to jego mruganie...
stawrogi - Nie 12 Wrz, 2010 21:51

Gdy po raz pierwszy obejrzałam tę wersję nie byłam zachwycona tym Panem Darcym (w porównaniu z Firthem wydał mi się jakiś taki nijaki)- ale teraz powróciłam do niej po kilku latach przerwy i uwielbiam tego aktora w tej roli- na co pewnie ma wpływ bardziej romansowy i uwspółcześniony jednak format tej ekranizacji (w porównaniu z wersją BBC:)
zuza - Nie 30 Paź, 2011 21:58

Obejrzalam dzis "W kryjowce mojego ojca" - o rany... Chyba zapadne nie tylko na Atosa, ale i na Mateusza jako takiego. Jaki ten facet ma usmiech, matko i corko :serduszkate:
zuza - Sob 05 Lis, 2011 20:41

Wlasnie ogladam Spooks i doszlam do sceny z rozbieranka, ktora tu przywolywalyscie. Z wrazenia przestalam podczytywac forum ;)

Jak milo sie dowiedziec, ze nie ejstem osamotniona w ogladaniu rano ukochanego przed wyjsciem do pracy ;)

Bylam tez na jakims wczesniejszym forum, zainteresowaly mnie niezmiernie jakies wielkie zdecia z piegowatym MM, ale nie dane mi bylo ich zobaczyc, moze ktos posiada i bylby sie sklonny podzielic? :trzyma_kciuki:

Przyznam sie bez bicia, ze na "Zgonie na pogrzebie" bylam w kinie i nie zapadlam na milosc do MM, potem ogladalam "Dume i uprzedzenie", "Filary ziemi" i takoz... Ale "Trzej muszkieterowie" mnie pokonali... Moje serce chodzi dziwnymi drogami.

W kazdym razie teraz oszalalam... :excited:

Mam ustawiony glos Matthew jako budzik i coz... budze sie z usmiechem chcac nie chcac ;)

Anonymous - Sob 05 Lis, 2011 20:49

zuza napisał/a:

Przyznam sie bez bicia, ze na "Zgonie na pogrzebie" bylam w kinie i nie zapadlam na milosc do MM, potem ogladalam "Dume i uprzedzenie", "Filary ziemi" i takoz... Ale "Trzej muszkieterowie" mnie pokonali... Moje serce chodzi dziwnymi drogami. ;)


Czyli jest jeszcze dla mnie szansa? :P

zuza - Sob 05 Lis, 2011 20:57

Moze? ;)
Niewykluczone jednak, ze powodem bylo to, ze kocham te ksiazke (a wlasciwie jej druga czesc najbardziej) od wielu, wielu lat. Tyle, ze w ksiazce sie kochalam bardziej w Aramisie, a w Atosie tylko troche ;)
Ogladalam wszystkie wersje filmowe, do ktorych udalo mi sie dotrzec i zgrzytalam zebami zawsze...
A tym razem doskonale sie na filmie bawilam :shock: a potem stracilam glowe... ;)
Moze dzieki temu, ze sie zestarzalam, przestalam sie upierac przy tym, ze scenarzysta ma czytac ksiazke, ktora ekranizuje? ;)

W kazdym razie to jak on sie w tym filmie usmiecha i jak mowi powoduje, ze wszystko w srodku we mnie skacze :serduszkate:






Anonymous - Sob 05 Lis, 2011 21:57

zuza napisał/a:
Moze? ;)
Niewykluczone jednak, ze powodem bylo to, ze kocham te ksiazke (a wlasciwie jej druga czesc najbardziej) od wielu, wielu lat. Tyle, ze w ksiazce sie kochalam bardziej w Aramisie, a w Atosie tylko troche ;)
Ogladalam wszystkie wersje filmowe, do ktorych udalo mi sie dotrzec i zgrzytalam zebami zawsze...


Chociaz ksiazkowo zawsze dominowal u mnie Atos (to tak klasycznie moj typ meza i ojca moich dzieci :twisted: ) ale filmowo tez zawsze aramisowa bylam. POdobala mi sie wwersja z Chamberlainem - bo on tam tak cudnie sie usmiechal.
Ja przyznaje, ze z fotek obecny Aramis zwala z nog - zobaczymy jak bedzie :P

zuza - Sob 05 Lis, 2011 22:08

No ja zawsze mialam sklonnosc do kochania sie w pieknych i niewiernych... ale czulam, ze to taki nie najszczesliwszy wybor i dlatego troche sie tez podkochiwalam w Atosie ;) Jego pijanstwo mi bruzdzilo jednak. No ale potem przestal pic i byc taaaki ponury :D

A teraz sie wyzywam grafomansko piszac fanfic muszkieterowy i moge sobie robic w nim co tylko zapragne w kwestii uszczesliwiania bohaterow, bo Dumas sie tu nie popisal niestety... :D

A Aramis sie uroczo usmiecha i w ogole jest slodki.

Anonymous - Sob 05 Lis, 2011 22:26

zuza napisał/a:
No ja zawsze mialam sklonnosc do kochania sie w pieknych i niewiernych... ale czulam, ze to taki nie najszczesliwszy wybor i dlatego troche sie tez podkochiwalam w Atosie ;) Jego pijanstwo mi bruzdzilo jednak. No ale potem przestal pic i byc taaaki ponury :D


Sek w tym, ze ja tez - tyle, ze Aramis byl taki troche zniewiescialy. Mnie tam nigdy nie przeszkadzalo pijanstwo Atosa - duzo bardziej przeszkadzalo mi potraktowanie zony. Wiele u mnie stracil tym stryczkiem...

zuza - Nie 06 Lis, 2011 08:17

No bo to faktycznie jest rzecz dla nas nie do zrozumienia...
Mysle, ze w tamtych czasach szaleństwo, w które wpadł po stwierdzeniu, ze zhanbil taki rod wprowadzajac do niego taka kobiete (a honor byl dla niego najwazniejsza rzecza w swiecie, co sie przewija przez cala powiesc) bylo bardziej zrozumiale niz dla nas... Swego rodzaju zbrodnia w afekcie :(
Jego zachowanie potem moim zdaniem swiadczy o tym, ze cierpial, zalowal i nie mógł się z tym pogodzić.

Anonymous - Nie 06 Lis, 2011 10:28

Totez dzis inaczej do tego podchodze, ale jak czytalam muszkieterow po raz pierwszy (drugi, trzeci i tak dalej... do osmego), bylam w wieku (i zylam w wieku :P ) w ktorym bylo to dla mnie niezrozumiale.
Dzis z kolei nie do konca trawie tworczosc Dumasa ojca. Zdecydowanie wole syna (nawet jesli smutniejszy...)

zuza - Nie 06 Lis, 2011 10:33

To w ramach zachwycania sie Matthew z okolic Atosa, pozwole sobie wkleic to


Dalej ogladam Spooks, wczoraj przelecialam kilka scen z DiU. Teraz to mi sie on we wszystkich odslonach podoba...

Choc natknelam sie w sieci na takie zdjecia, co jakbym go takiego spotkala na swojej drodze, to nie wiem czy bym sie obejrzala ;)

Anonymous - Nie 06 Lis, 2011 11:15

Ja bym sie pewnie i tak obejrzala - mam slabosc do rudych z nie do konca doskonala cera :P
zuza - Nie 06 Lis, 2011 11:20

AineNiRigani napisał/a:
Ja bym sie pewnie i tak obejrzala - mam slabosc do rudych z nie do konca doskonala cera :P

Tu nie o rudosc i piegi, czy czerwony nos chodzi, on mi sie podoba caloksztaltnie, ze tak powiem, nawet te jego wlosy tu i tam, juz trudno ;)

O tych fotkach myslalam. Sadze, ze bym go po prostu nie rozpoznala...




Anonymous - Nie 06 Lis, 2011 13:35

kiedy tutaj fajnie wyglada... :)
zuza - Nie 06 Lis, 2011 13:55

No ja obiektywna tez nie jestem ;)


Chyba sobie Mala Dorrit zapuszcze, dla odmiany fajnie bedzie cos zrozumiec :)

Male uzupelnienie: Ogladam. Boze, jakie on ma usta... :serce:


Uzupelnienie kolejne - Ogladam "Middletown" - alez wredna Matthew ma role :shock: Jakimze on jest swietnym aktorem. Niemal go nie lubie w tym wypadku ;)

zuza - Nie 13 Lis, 2011 12:27

Ogladam Any Human Heart - jaka to piekna i smutna opowiesc... Troche dziwny wydaje mi sie pomysl, ze jedengo faceta gra trzech aktorow - w trzech okresach jego zycia.
Matthew jak zwykle cudowny.

Akaterine - Nie 13 Lis, 2011 17:33

Mi się ten serial bardzo podobał, a chyba najbardziej chwyta za serce historia z Freyą.

Cytat:
Troche dziwny wydaje mi sie pomysl, ze jedengo faceta gra trzech aktorow - w trzech okresach jego zycia.

Mi się wydaje normalne, trudno wymagać, żeby jeden aktor grał i 20-latka, i 60-latka. W ogóle uważam, że świetnie tutaj dobrali aktorów, szczególnie Macfadyen i Broadbent wydali mi się zaskakująco podobni, i udało im się upodobnić jeżeli chodzi o intonację głosu i mimikę.

zuza - Nie 13 Lis, 2011 17:48

O tak, najmniej ten mlody pasowal...

Ale w sumie teraz sa takie mozliwosci charakteryzacji, ze mogliby Matthew "przerobic". Ale nie narzekam, bo fil przepiekny...

Akaterine - Nie 13 Lis, 2011 19:40

Aktorów, którzy grali przyjaciół głównego bohatera, postarzyli - Samuela Westa z dobrym efektem, ale on jest jednak 10 lat starszy od Macfadyena. Drugi, który jak sprawdziłam jest w tym samym wieku, co Macfadyen, wypadł dużo gorzej - widać było, że jest młodszy, bo głosie, uśmiechu, po oczach. Może aż tak nie razi, bo to postać drugoplanowa i w takiej charakteryzacji pojawia się na krótko, ale jeżeli miałby przewijać się przez cały film, jak Broadbent, to by to jednak zgrzytało.
zuza - Pon 14 Lis, 2011 16:09

Mozliwe, ze masz racje :)
Przymierzam sie d obejrzenia Czasow, w ktorych przyszlo am zyc, ale ciezka sprawa, bo moge tylko na komputerze, a jak pisze, to mam zajety... a to glu[ie dvd twierdzi, ze nie zna tego formatu :uzi:

zuza - Śro 16 Lis, 2011 10:11

Usmiech, ktory powoduje, ze mi mieknie serce


Nadal poszukuje zdjec, na ktorych widac piegi Matthew

Upolowalam jakies czarno-biale, jedno czy dwa mam kolorowe, pozadam wiecej ;)

BeeMeR - Śro 16 Lis, 2011 12:32

Cytat:
jedengo faceta gra trzech aktorow - w trzech okresach jego zycia.
ooo, nie wiedziałam, dwa razy próbowałam ugryźć Any Human Heart i poległam w pierwszej części, i to przez głównego aktora, ale może bym kolejne obaczyła skoro tam Macfadyen i Broadbent a ich lubię zwłaszcza tego ostatniego :mrgreen:
zuza - Śro 16 Lis, 2011 12:44

To fakt, ten pierwszy jest najslabszy, ja tez za pierwszym razem przez niego zrezygnowalam, no ale jak sobie uswiadomilam, ze czekam na MM to przeczekalam ;)
A ostatni okres zycia jest dla mnie majstersztykiem :serduszkate:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group