Fantastyka - LOTR
Deanariell - Wto 23 Lis, 2010 02:24
Tu. A już miałam pośpieszyć z pomocą i podrzucić łopatę dla szybszego dogrzebania się.
Osobiście najbardziej lubię (między innymi naturalnie) komiksy o przygodach małego Boromira i Faramira.
| trifle napisał/a: | | My, filolodzy, musimy czepiać się słówek, sorry |
Właśnie to samo miałam napisać, że to chyba taka przypadłość zawodowa.
Wiecie jak to jest... Tłumaczenia są jak kobiety, wierne nie są piękne, piękne nie są wierne. Wolę chyba jednak te wierne - przynajmniej w przypadku Tolkiena chciałabym być jak najbliżej oryginału, naturalnie trzymając się ram polskiej normy językowej. Najlepiej byłoby przeczytać po angielsku rzecz jasna, ale na to jestem za "cienka".
Nie mam nic przeciwko innym tłumaczeniom, ale sama pozostanę jednak przy Skibniewskiej i ewentualnie chętnie nabyłabym Władcę w języku ojczystym Mistrza, bo nie posiadam. W zasadzie to nawet dobrze, że ludzie mogą sobie wybierać: Skibniewska-Łoziński-czy Frącowie. Zastanawiam się jedynie po co w takim razie poprawiano Łozińskiego (wbrew woli tłumacza, nawet jeśli "za zgodą" )?
Przypomniało mi się, że przecież te "drętwe opisy" Skibniewskiej to już coś w rodzaju legendy (czy jakoś w tym stylu, nie wiem jak to nazwać...) - chociaż są też tacy, którym się właśnie podobały od samego początku - generalnie można to nazwać sprawdzianem wytrwałości czytelnika, jeśli ktoś przebrnął przez pierwszą połowę "Wyprawy", to później wciągało go jak w bagno - jeśli nie... Ja mam do tego akurat wydania sentyment - pożyczyłam je w szkole od mojego przyszłego męża (jak się po latach później okazało ) i nie bardzo miałam ochotę mu oddać. Zwlekałam, zwlekałam, aż wyszło na to, że już oddawać nie muszę, bo teraz od dawna mamy wspólnotę majątkową. Ale wtedy były inne czasy... Allegro nie istniało nawet w marzeniach, a w księgarniach nie było mowy o kolejnym wznowieniu - stąd taka silna u mnie niechęć do zwrotu pożyczonej lektury, w której ja się zakochałam bez pamięci, a kolega i tak odpadł na początku pierwszego tomu bez zamiaru dalszego czytania, więc właściwie nie potrzebował posiadać "Władcy" w przeciwieństwie do mnie.
Anonymous - Wto 23 Lis, 2010 04:07
Dlaczego wrocono do nieprzetlumaczalnych nazw wlasnych? Ze wzgledu na protesty fanow. Dla wydawnictwa nie jest wazna idea, a sprzedaz - skoro powrot do nazw wlasnych ja zwiekszy, tlumacz musi sie dostosowac. I tyle
A ja wlasnie dzieki temu, ze czytalam juz sobie i oryginal (i tak gwoli ciekawostki - wloskie. Tam tez nazwy wlasne zostaly przetlumaczone) preferuje inne tlumaczenia. Mnie nie chodzi o precyzyjna mikroskopijnie wiernosc, ale rytm i melodie jezyka, tak, abym czytajac na glos, nie do konca wszystko rozumiejac mogla sie zanurzyc w piekno tolkienowskiej prozy. I tutaj - sori Winetu, ale Skibniewska nigdy nie sprosta zadaniu. W nia nie mozna sie zanurzyc. Ja mozna jedynie przeczytac.
Admete - Wto 23 Lis, 2010 06:57
| Cytat: | | Zawsze bylam ciekawa jak odbierany bylby Eddings gdyby tlumaczenie nie bylo takie cudne? |
Nic nie pamiętam z tej ksiazki i z tłumaczenia...
| Cytat: | | Mnie nie chodzi o precyzyjna mikroskopijnie wiernosc, ale rytm i melodie jezyka |
U Łozińskiego właśnie to jest dla mnie drażniące.
RaczejRozwazna - Wto 23 Lis, 2010 09:39
No nie wiem, ja tam w Skibniewską nie tylko zanurzyłam się, ale utonęlam po uszy; pamiętam "Powrót Króla" czytałam w pociągu i przez 3 godz. nie podniosłam oczu, nawet bilet podawałam "po omacku". Nie jestem filologem, nie wiem, czy są błędy, ale na piękno języka jestem bardzo wyczulona. Skibniewska ma klimat, który mi odpowiada, natomiast staropolszczyznę Łozińskiego uważam za nieporozumienie, bo - sorry winetou - ale jakos nie wyobrażam sobie Froda w kontuszu, a Aragorma z czubem i potężnymi wąsiskami A język nieodłącznie wiąże mi się z całym obrazem kultury...
Anonymous - Wto 23 Lis, 2010 16:22
czyli pozostajemy przy swoich stanowiskach
Deanariell - Wto 23 Lis, 2010 16:49
| AineNiRigani napisał/a: | | czyli pozostajemy przy swoich stanowiskach |
I o to chodzi - najważniejsza jest tfffurcza wymiana poglądów.
| AineNiRigani napisał/a: | | Dlaczego wrocono do nieprzetlumaczalnych nazw wlasnych? Ze wzgledu na protesty fanow. Dla wydawnictwa nie jest wazna idea, a sprzedaz - skoro powrot do nazw wlasnych ja zwiekszy, tlumacz musi sie dostosowac. I tyle |
W zasadzie zastanawiałam się nad tym tak tylko retorycznie , bo odpowiedź nasuwa się z góry sama - sprzedaż i zyski. Wniosek z tego płynie chyba taki, że pan Łoziński musiał mieć jednak więcej przeciwników, niż zwolenników dla swojego tłumaczenia.
W sumie nawet wiem skąd to się wzięło - funkcjonuje tu pewne przywiązanie do języka angielskiego, poza tym przypomina mi to problem z dubbingiem - u nas ludzie przez lata przyzwyczajeni byli do lektora (z dwojga złego) i większość z nas lubi słyszeć oryginalne głosy aktorów. Podobnie z nazwami własnymi - więcej osób woli zapewne czytać o przygodach Frodo Bagginsa, niż o jakimś Bagoszu. Znalazłam interesujący artykulik o przekładach Tadeusza A. Olszańskiego, chyba nikt tego jeszcze tu nie wklejał?
http://parmadili.skf.org.pl/tlumaczenia_TAO.htm
| RaczejRozwazna napisał/a: | staropolszczyznę Łozińskiego uważam za nieporozumienie, bo - sorry winetou - ale jakos nie wyobrażam sobie Froda w kontuszu, a Aragorma z czubem i potężnymi wąsiskami A język nieodłącznie wiąże mi się z całym obrazem kultury. |
Coś w tym istotnie jest. To nie ta bajka. Nie chwalę fanatycznie przekładu Skibniewskiej (tłumaczenia Frąców w ogóle nie znam), ale nic nie poradzę, że pan Łoziński mi tak podpadł w przeszłości.
| AineNiRigani napisał/a: | | czytalam juz sobie i oryginal (i tak gwoli ciekawostki - wloskie. Tam tez nazwy wlasne zostaly przetlumaczone) |
Czytałaś po włosku? Zazdroszczę! Po obejrzeniu jednej z części "Władcy" z dubbingiem w tym języku chętnie spróbowałabym przeczytać całość w takim tłumaczeniu - urocze, normalnie urocze. Strasznie mnie to wszystko śmieszyło (ale pozytywnie) w tym języku (i poprawiało humor na obczyźnie ) - w przekładzie czeskim też musi być kapitalne.
Anonymous - Wto 23 Lis, 2010 17:46
| Deanariell napisał/a: | Wniosek z tego płynie chyba taki, że pan Łoziński musiał mieć jednak więcej przeciwników, niż zwolenników dla swojego tłumaczenia. |
Nie chodzi o liczbe, a sam fakt, ze oni istnieja. Nie ma co ukrywac, ze Lazik, krzaty, Rady Gorzelnik nie przypadly do gustow. I ja tutaj przyznaje racje - to byl duzy blad, ale i on ma swoich zwolennikow - szczegolnie w starszym pokoleniu, ktore nie zna angielskiego. Czytanie niektorych nazw bylo dla nich zbyt trudne.
Wydawnictwo dalo kase za tlumaczenie, a tutaj tworzy sie czarny PR "Ludzie niekupujta Lotra Lozinskiego, bo on sprzeniewierzyl sie slowom Mistrza" - stad tez kolejne wydanie bylo skorygowane. Teraz wznawiane sa i stare i poprawione tlumaczenia.
Bo jednak Lozinski ma swoich fanow. Zreszta nie mialam nigdy skojarzen ze staropolszczyna kontuszowa (moze dlatego, ze zbyt duzo mialam z nia do czynienia), bardziej kronikarska. Kojarzyla mi sie z Krzyzakami Sienkiewicza.
| Deanariell napisał/a: | Aczkolwiek jestem dość wyrozumiałą osobą, to nie mogę wybaczyć panu Łozińskiemu "Łazika", no nijak nie potrafię. |
Ja tyz Juz samo pelne brzmienie wzbudza smiech - Czatownik Aragorn zwany Lazikiem.
Sek w tym, ze Obiezyswiat jest rownie nieprawidlowy jak Lazik - jedynie brzmi bardziej poetycko i jednak nie taj pejoratywnie jak Lazik. Juz wloskie tlumaczenie Grampasso lepiej oddaje pierwowzor.
| AineNiRigani napisał/a: | Czytałaś po włosku? Zazdroszczę! Po obejrzeniu jednej z części "Władcy" z dubbingiem w tym języku chętnie spróbowałabym przeczytać całość w takim tłumaczeniu - urocze, normalnie urocze. |
Ja nie tylko czytalam, ja mam przeklad wloski - tam jest dolaczona duza mapa, ktora akurat byla potargana i dzieki temu ksiazke przeceniono z 30 euro na 28, potem na 23, a ostatecznie kupilam za 9
Ja ogladalam i FOTR i TTT z wloskim dubbingiem i tyz mi sie szalenie podobalo. Stregone Gandalf, Contea, Brea, wspomniany wczesniej Grampasso i te wszystkie gli elfi i il mio tessoro
Admete - Wto 23 Lis, 2010 18:13
Czatownik - Eru słodki! I ty sie dziwisz, że ja nie jestem w stanie tego czytac Riella zrób porządki w pudłach, bo ja chcę pożyczyć od ciebie Od Valinoru do Mordoru.
Ariana - Wto 23 Lis, 2010 19:10
| AineNiRigani napisał/a: | | Kojarzyla mi sie z Krzyzakami Sienkiewicza. |
Brrr, no właśnie. Z całego Sienkiewicza, którego ogólnie lubię, Krzyżacy byli dla mnie zmorą nie do przełknięcia (w końcu z musu przełknęłam, ale bez noża drugi raz nie podchodź). Nie wiem, czy dobrze pamiętam, mogę już kręcić, ale czy u Łozińskiego się i "waćpan" nie przewija?
Mi się Wladca w tłumaczeniu Skibniewskiej nigdy drętwy nie wydawał, ani za lat dziecinnych, ani teraz. Gorzej było w dzieciństwie z Silmarillionem, ale z tego co się zdązyłam zorientować po "Book of lost tales" które czytałam częściowo po angielsku, to tak zostało napisane i już.
Zdarzyło mi się kiedyś oglądać Drużynę z niemieckim dubbingiem. Eru uchowaj, koszmar. Głos Gandalfa nieodmiennie kojarzył mi się z Papą Smerfem i nic nie mogłam na to poradzić, odpadłam gdzieś po pół godziny.
trifle - Wto 23 Lis, 2010 19:14
| AineNiRigani napisał/a: | | Czatownik Aragorn zwany Lazikiem |
| AineNiRigani napisał/a: | | Sek w tym, ze Obiezyswiat jest rownie nieprawidlowy jak Lazik - jedynie brzmi bardziej poetycko i jednak nie taj pejoratywnie jak Lazik. |
Ale na tym polega tłumaczenie Łazik brzmi idiotycznie, wprowadza zupełnie niepotrzebny komizm (ja to tak czuję). Stride znaczy kroczyć (wg Ponsa). Nie ma dobrego rzeczownika oddającego to idealnie w języku polskim. Trzeba znaleźć ekwiwalent funkcjonalny Wziąć pod uwagę znaczenie pierwotne i to, co wynika z treści - do czego/kogo rzeczywiście się to odnosi. Obieżyświat jest bardzo dobre moim zdaniem. Łazik to dramat
Poza tym ja jestem przeciwna tłumaczeniu nazw własnych, bo to jakaś głupota jest. Można przyjąć odmianę nazwisk, końcówki fleksyjne dodawać - ale tłumaczyć? Przecież wtedy wychodzi coś zupełnie innego. Choć na pewno są jakieś wyjątki
Argument, że łatwiej tłumaczenia czytać osobom, które nie znają angielskiego do mnie zupełnie nie przemawia
Anonymous - Wto 23 Lis, 2010 19:28
Tylko teraz wychodzi klasycznyu kalinizm... (ze o katonskiej wizji nie wspomne )
Admete - Wto 23 Lis, 2010 19:29
Trzeba pamiętać, że nazwy u Tolkiena nie są przypadkowe i tłumaczenie ich zubaża tekst. Też nie trawię Krzyżaków. Na szczęście już nie musze koniecznie ich omawiac na lekcjach. Mogę wybrać Quo vadis.
Gunia - Wto 23 Lis, 2010 19:36
| Admete napisał/a: | | Cytat: | | Nastepnie skorzystal z Golluma, wyzarl go, po czym nie mial juz z niego zadnego pozytku, zbyt watly byl bowiem Gollum i zmarnialy |
Czy tam naprawdę jest "wyżarł"? Czy to jakas pomyłka... Jak już to pożarł. Tak jest devoured czyli bardziej pożarł. |
Ja uważam, że akurat tutaj "wyżarł" jest chyba bardziej trafne. "Pożarł" kojarzy mi się z wilkiem i babcią Czerownego kapturka, a "wyżarł", to "wyżarł" jak rdza, jak pleśń, jak jakieś niepozorne, pasożytnicze świństwo.
Sofijufka - Wto 23 Lis, 2010 19:36
tez tak odbieram
Anonymous - Wto 23 Lis, 2010 19:38
| Admete napisał/a: | | Też nie trawię Krzyżaków. Na szczęście już nie musze koniecznie ich omawiac na lekcjach. Mogę wybrać Quo vadis. |
A ja nie trawie Quo vadis. Krzyzacy od zawsze byli moja ulubiona powiescia Sienkiewicza.
Quo vadis od poczatku mnie draznilo, a jak poznalam tlo historyczne - noremalnie mnie odrzuca. Tandetna i kiczowata ekranizacja robia swoje (i nie pomaga ani Stenka, ani Kubacki) - a i tak jest duzo lepsza niz ksiazka.
Osobiscie jestem za wprowadzeniem oficjalnego ministerialnego zakazu czytania tego dzieua w szkolach jako przetwarzajacych falsz historyczny.
Admete, ja sie nie dziwie, ale nie skreslam - jak pisalam: wizja Katona byla mi obca nie tylko dlatego, ze lubie Kartagine, ale dlatego, ze jest bezsensowna.
Gunia - Wto 23 Lis, 2010 19:39
No i:
| Cytat: | | pożarł go, po czym nie miał już z niego żadnego pożytku, zbyt wątły był bowiem Gollum i zmarniały |
brzmiałoby bez sensu, chyba, że w jakimś jonaszowym kontekście.
Deanariell - Wto 23 Lis, 2010 19:48
| AineNiRigani napisał/a: | | szczegolnie w starszym pokoleniu, ktore nie zna angielskiego. Czytanie niektorych nazw bylo dla nich zbyt trudne. |
Nie wątpię, że może to być istotny argument - coś podobnego miałam powyżej na myśli - młodsze, "zanglicyzowane" już nieco pokolenia nie miały problemu z oryginalnym nazewnictwem, a tłumaczenie Łozińskiego poprzez te nachalne spolszczenia wszelkich możliwych nazw własnych (nawet chyba Shire się nie ostał... szkoda, że "Mordoru" nie przetłumaczył... ) stało się dla niektórych niemożliwie denerwujące.
| AineNiRigani napisał/a: | | jednak Lozinski ma swoich fanow |
A niech sobie ma, nie będę mu żałować, co mi tam.
| AineNiRigani napisał/a: | Deanariell napisał/a:
Aczkolwiek jestem dość wyrozumiałą osobą, to nie mogę wybaczyć panu Łozińskiemu "Łazika", no nijak nie potrafię.
Ja tyz Juz samo pelne brzmienie wzbudza smiech - Czatownik Aragorn zwany Lazikiem.
Sek w tym, ze Obiezyswiat jest rownie nieprawidlowy jak Lazik - jedynie brzmi bardziej poetycko i jednak nie taj pejoratywnie jak Lazik. Juz wloskie tlumaczenie Grampasso lepiej oddaje pierwowzor. |
Zdążyłaś mnie zacytować, a ja właśnie mniej więcej w tym samym czasie wyedytowałam ten fragment, bo sobie przypomniałam, że "Obieżyświat" też nie był dobrym tłumaczeniem słowa "Strider" (to już "Łazik" w sensie "Włóczykij" ma ponoć lepsze uzasadnienie, szkoda, bo "Obieżyświat" zdecydowanie ładniej brzmi... ) - chociaż do Aragorna moim zdaniem najbardziej pasowałby "Włóczykij", naturalnie gdyby pani Skibniewska wtedy na to wpadła, bo teraz to już przepadło i kojarzy się nieodłącznie z Muminkami (swoją drogą zawsze lubiłam tę postać w Muminkach, ciekawe dlaczego? ). Jednak język włoski ma pod tym względem chyba lepiej, bo Grampasso mi się akurat podoba.
| AineNiRigani napisał/a: | | Ja nie tylko czytalam, ja mam przeklad wloski - tam jest dolaczona duza mapa, ktora akurat byla potargana i dzieki temu ksiazke przeceniono z 30 euro na 28, potem na 23, a ostatecznie kupilam za 9 |
Jak możesz mnie tak dobijać? Niedobra Aine.
No to gratuluję fuksa.
| AineNiRigani napisał/a: | | wszystkie gli elfi i il mio tessoro |
Cudne zaiste - zwłaszcza gli elfi. (Btw jak oglądałam tam ostatni sezon Buffy, to byli z kolei "wampiri" - i jak tu nie lubić włoskiego? )
| Admete napisał/a: | | Czatownik - Eru słodki! |
Eeeeeee...? A kto to niby w ogóle miałby być ten "czatownik"?
| Admete napisał/a: | | Riella zrób porządki w pudłach, bo ja chcę pożyczyć od ciebie Od Valinoru do Mordoru. |
Sama bym chciała w końcu to przeczytać...
| Ariana napisał/a: | | Zdarzyło mi się kiedyś oglądać Drużynę z niemieckim dubbingiem. Eru uchowaj, koszmar. |
Ja bym się nawet pokusiła o stwierdzenie, że każdy prawie dubbing niemiecki brzmi koszmarnie - chyba że ktoś wyjątkowo kocha ten język i jest on dla niego jak muzyka... Bo dla mnie niestety brzmi zdecydowanie zbyt twardo, kompletnie "niestrawny słuchowo", fuj. Tym bardziej nie zniosłabym go w ekranizacji Tolkiena, nic na to już nie poradzę...
A tutaj wklejam link do forum Elendili - bo dyskusja była prawie jak nasza (z naciskiem, że "prawie" robi różnicę ), więc można sobie dla porównania poczytać. Nawet przeprowadzono ankietę, który przekład uznawany jest przez fanów za najlepszy.
http://elendili.pl/viewtopic.php?t=3360
Admete - Wto 23 Lis, 2010 20:15
| Cytat: | | A ja nie trawie Quo vadis. Krzyzacy od zawsze byli moja ulubiona powiescia Sienkiewicza. |
Gdybym jeszcze raz miała czytać o tek lelawej Danusi, jurnej Jagience, Zbyszku Półgłówku i bardzo złych Niemcach, to nie ręczę za siebie...Nie moge, nie mogę po prostu A Quo vadis prosze bardzo
Sofijufka - Wto 23 Lis, 2010 20:18
a ja lubie obie ksiązki....
Admete - Wto 23 Lis, 2010 20:21
| Sofijufka napisał/a: | | tez tak odbieram |
Ja niestety od razu mam wizję kawałków ciała wyżartych z Golluma To silniejsze ode mnie
Admete - Wto 23 Lis, 2010 20:21
| Sofijufka napisał/a: | | a ja lubie obie ksiązki.... |
Bo nie musiałaś nimi dręczyc dzieci
Anonymous - Wto 23 Lis, 2010 20:29
| Admete napisał/a: | | Bo nie musiałaś nimi dręczyc dzieci |
Ani nie byłaś dręczona. Nie przeczytałąm "Krzyżaków" kocham Trylogię, ale Krzyżaków nie mogę...
Sofijufka - Wto 23 Lis, 2010 20:38
fakt, czytałam sam, bez przymusu, w drugiej klasie. Ale za to pamiętam, jak dziadek czytał mi [a miałam lat 5] na głos "Ogniem i mieczem" - o rzezi na majdanie... Dłuuugo sie musiałam przełamywać.... Najpierw zaliczyłam "Potop"
Ariana - Wto 23 Lis, 2010 20:44
| Deanariell napisał/a: | | Ja bym się nawet pokusiła o stwierdzenie, że każdy prawie dubbing niemiecki brzmi koszmarnie |
Tia, zostałam kiedyś skatowana bodajże pierwszą częścią Pottera z niemieckim dubingiem. Brzmiało paskudnie. W ogóle dubbingi zwykle są koszmarne, nasze polskie też. A mi niemiecki choć trochę wypada znać, jak już przy granicy mieszkam.
Ubiegłaś mnie z tym Włóczykijem, to samo chciałam napisać.
A Czatownik to po ludzku rozumiejąc Strażnik - Ranger.
Quo Vadis czytałam z własnej i nieprzymuszonej woli i mi się podobało. Po Trylogię sięgnęłam bodajże mając lat 14 i o ile Ogniem i Mieczem oraz Potop wchłonęłam dość syzbko, tak w Panu Wołodyjowskim utknęłam w połowie i jak dotąd nie udało mi się do tego wrócić. Straszne romansidło. A Krzyżaków męczyłam dłużej niż 600 stron ksiażki po angielsku.
Anonymous - Wto 23 Lis, 2010 20:47
Rielka, a pozyczyc Ci?
|
|
|