To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - J.R.R. Tolkien "Władca pierścieni"

Agn - Śro 30 Sty, 2008 20:45

Otóż to!
Spoiler:
Aczkolwiek Boromir i Denethor końca nie mieli takiego samego. U Boromira to była chwilowa "zaćma". Zaraz się obudził i stoczył walkę na śmierć i życie, ocalił swój honor oddając życie. Natomiast Denethor oszałał zupełnie i stracił życie w barbarzyński sposób - popełnił samobójstwo. Ale on też dłużej sobie na to szaleństwo pracował.


Aczkolwiek nie zgodzę się, że Aragorn to postać papierowa. Owszem, jest niemal idealny. Ale cóż, biorąc pod uwagę, że całe WP jest budowane jako epos, to i postacie głównie są eposowe. Rycerz musi być bez skazy ni zmazy. Jeśli zaś popełnił błąd, musi za niego zapłacić. No i Boromir zapłacił.

Anonymous - Śro 30 Sty, 2008 21:08

No wiec wlasnie, co nadal nie zmienia faktu, ze Aragorn jako postac idealna jest bohaterem na piedestale, posagiem ze spizu niemal (papier to chyba jednak zla materia :D )
Spoiler:
U Boromira zaćma była chwilowa tylko dlatego, ze los nie pozwolił mu otrzymać to, czego zapragnął. jego "opetanie" bylo chwilowe. Denethor dłuzej znajdowal sie pod wplywem woli Saurona i dlatego u niego zmiany nastąpiły nieodwracalne. Przypuszczam, ze gdyby Boromir przezyl, kolejne spotkanie z Pierscieniem i moca Saurona byloby inne. On juz WIEDZIAŁ

Agn - Śro 30 Sty, 2008 21:30

Spoiler:
Otóż to! Wiedział. Denethor nie miał szans. Poczucie bezsilności, ogólna beznadzieja i jeszcze ten przeklęty palantir... na dobicie śmierć ukochanego syna. No i oszalał. I nawet "śmierć" Faramira nie przywróciła mu zmysłów - wtedy kompletnie się zatracił. Szkoda. To był potężny człowiek.

Anonymous - Śro 30 Sty, 2008 22:27

Ale Denethor miał w sobie za dużo pychy. Oczywiscie władca powinien miec pewnosc i wiare w siebie, ale pycha zawsze sprowadza na manowce - tak było i z Denethorem> Boromir był bardziej podobny naturą do ojca, stad tez na rowni z nim narażony.
BeeMeR - Czw 31 Sty, 2008 09:53

Abstrahując od ciekawych rozważań Boromir-Denethor, z którymi się w większości zgadzam, nie uważam, żeby Aragorn był posągowy - podoba mi się, że przynajmniej w jego wypadku autor nie twierdzi, że był "pięknym mężczyzną", jak to często bywa z bohaterami eposów. W jakiś sposób dodaje mu to prawdziwości (i w pewien sposób uroku), że choć charakter ma nieugięty, nie jest ideałem-przystojniakiem. Ja się z tego przynajmniej bardzo cieszę :mrgreen:
Agn - Czw 31 Sty, 2008 10:09

Eeee... tak się składa, że Aragorn BYŁ przystojny. Gdzieś o tym było. Był trochę sterany życiem, ale urodę to on miał.
BeeMeR - Czw 31 Sty, 2008 10:41

Eee, nie tak do końca - z początku wręcz jest parę razy wspomniane, że jest brzydki - nie tylko oczyma hobbitów. Ale - jak wspomniałam - dla mnie nie tak "urodziwy" mężczyźni są najładniejsi - "pięknisie" nigdy mi się nie podobali :confused3:
Agn - Czw 31 Sty, 2008 11:17

Chodzi ci o to, że wróg byłby piękniejszy? Rzecz w tym, że Aragorn nie był wychuchanym, gładolicym paniątkiem. Ale przystojny był.

JRR Tolkien napisał/a:
Gdy Estel miał lat dwadzieścia, wrócił kiedyś okryty chwałą z wyprawy, którą podejmował w towarzystwie synów Elronda. Elrond przyjrzał mu się z zadowoleniem. Estel bowiem był piękny i szlachetny, wcześnie dojrzały, chociaż miał jeszcze urosnąć zarówno ciałem, jak i duchem.

Co prawda jest to opis młodzieńca, ale z czasem Aragorn po prostu zmężniał, stał się mężczyzną, jego uroda dojrzała.
I jeszcze:
JRR Tolkien napisał/a:
- Oto pierścień Barahira - rzekł [Elrond] - znak naszego dalekiego pokrewieństwa.

Pokrewieństwa z elfami, a ci, jak wiadomo, są wyjątkowo piękni.
I dalej:
JRR Tolkien napisał/a:
Długie to były i niełatwe wędrówki, toteż twarz Aragorna spochmurniała i zdawała się sroga - z wyjątkiem chwil, gdy ją rozjaśniał uśmiech; (...) a gdy blask rozjarzał mu się w oczach, mało kto mógł znieść ogień tego spojrzenia. Twarz jego była smutna i surowa, ponieważ ciążył mu los, który mu przypadł, ale w głębi serca zachował nadzieję i z niej nieraz jak źródło ze skały tryskała wesołość.

I tutaj, w momencie śmierci:
JRR Tolkien napisał/a:
Twarz jego zajaśniała niezwykłą pięknością, tak że wszyscy, którzy weszli potem do Domu Królów, patrzyli na niego z podziwem, ujrzeli bowiem Aragorna w uroku młodości i w sile lat męskich, a zarazem w pełni mądrości i w majestacie sędziwego wieku.

Aragorn po prostu umiał się świetnie maskować. Podejrzewam, że umiał sprawić, że ludzie widzieli go takim, jakim chciał być widziany. Wtedy jeszcze się ukrywał. A lata robiły swoje, doszło mu sporo trosk. Twarz mu spochmurniała, ale nigdy nie utracił swej urody.

nicol81 - Czw 31 Sty, 2008 15:36

Dzięki za linki do komiksów. Tylko jak dla mnie trochę za mało Faramira.
Jacy bohaterowie Sienkiewicza są bez skazy? Może jedynie Skrzetuski, ale on też z Borzobohatą flirtował...
Co do urody Aragorna to w karczmie Maślaka sam przyznaje, że jest szpetny. I to mi się podoba, jak BeeMeR. Krewniacy nie muszą być podobni.

Sofijufka - Czw 31 Sty, 2008 15:51

nicol81 napisał/a:
Dzięki za linki do komiksów. Tylko jak dla mnie trochę za mało Faramira.
Jacy bohaterowie Sienkiewicza są bez skazy? Może jedynie Skrzetuski, ale on też z Borzobohatą flirtował...
Co do urody Aragorna to w karczmie Maślaka sam przyznaje, że jest szpetny. I to mi się podoba, jak BeeMeR. Krewniacy nie muszą być podobni.


Nicol, to Anusia ze Skrzetuskim flirtowała. Zresztą, odrobina flirtu nie szkodzi.... Zwłaszcza, że nawet całusa jej nie skradł, a w każdym razie Sienkiewicz o tym nie wspomniał.
A w karczmie to mówiąc o swej szpetocie Aragorn sobie żartował. O ile pamiętam, to w opisie nie ma mowy o brzydocie: zrzucił kaptur, odsłaniając potargane bujne włosy, ciemne, lecz przetykane siwizną, i ukazując bladą, surową twarz o bystrych, ciemnych oczach. Wcześniej wspomniane jest, że wyglądał na cudzoziemca i był ogorzały od słońca....

BeeMeR - Czw 31 Sty, 2008 17:20

Też dziękuję za link do grafik/komiksów :kwiatki_wyciaga:
I jestem pod wrażeniem łatwości operowania cytatami :thud: :kwiatek:

nicol81 - Czw 31 Sty, 2008 17:42

Sofijufka napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Dzięki za linki do komiksów. Tylko jak dla mnie trochę za mało Faramira.
Jacy bohaterowie Sienkiewicza są bez skazy? Może jedynie Skrzetuski, ale on też z Borzobohatą flirtował...
Co do urody Aragorna to w karczmie Maślaka sam przyznaje, że jest szpetny. I to mi się podoba, jak BeeMeR. Krewniacy nie muszą być podobni.


Nicol, to Anusia ze Skrzetuskim flirtowała. Zresztą, odrobina flirtu nie szkodzi.... Zwłaszcza, że nawet całusa jej nie skradł, a w każdym razie Sienkiewicz o tym nie wspomniał.
A w karczmie to mówiąc o swej szpetocie Aragorn sobie żartował. O ile pamiętam, to w opisie nie ma mowy o brzydocie: zrzucił kaptur, odsłaniając potargane bujne włosy, ciemne, lecz przetykane siwizną, i ukazując bladą, surową twarz o bystrych, ciemnych oczach. Wcześniej wspomniane jest, że wyglądał na cudzoziemca i był ogorzały od słońca....

No, do flirtu trzeba dwojga. Zresztą przyznałam, że Skrzetuski najgrzeczniejszy z sienkiewiczyków.
W opisie nie ma mowy o brzydocie, ale nie ma też o urodzie, jak to się dzieje w przypadku elfów. Szpetny może nie był, ale do ciacha brakowało.

Sofijufka - Czw 31 Sty, 2008 17:46

Nicol, jak mówia Anglicy: pięknośc leży w oku patrzącego. Eowina raz tylko na niego okiem rzuciła i się zapożądała niemal na śmierć :mrgreen:
I drugie przysłowie: piękny, kto pięknie postępuje. W naszej wersji: ciachem jest, kto ciachowo postepuje :rotfl:

nicol81 - Czw 31 Sty, 2008 17:49

Moim skromnym zdaniem, Eowina należała do panien, które nie lecą na przystojniaków. Aragron wyglądał na wojownika i to ją pociągało.
Oczywiście że w oku- ale ja się po prostu cieszę się, że taki bohater jak Aragorn nie jest przedstawiony jako Adonis.

Aragonte - Czw 31 Sty, 2008 18:08

Mnie też się to podoba, bo wtedy za dużo byłoby lukru na tym - skoro to Tłusty Czwartek - pączku :mrgreen:
I nie wiem, czy Aragorn świadomie się maskował, jeśli chodzi o wygląd. Z tego, co pamiętam, to spora część opisów Tolkiena dotyczących osób była uzależniona od samopoczucia, stanu zdrowia, przygnębienia bądź radości danej osoby. Obieżyświat w Bree - skupiony na swoim zadaniu i przygnębiony troskami - musiał wyglądać inaczej niż ten Aragorn, który z dumą spoglądał na posągi swoich przodków w Argonath. To w sumie dla mnie naturalne :)

snowdrop - Pią 01 Lut, 2008 07:37

Co do Boromira będe trochę oponować, nie żebym uważała jego osobę za na wskroś negatywną, bo też uważam że pierścień w niego uderzył a on poddał się jego sile. Ale on nie tylko chciał wyzwolić Gondor, zwróćcie uwage że w książce jest cytat mówiący o tym, że Boromir wyobrażał sobie że jest świetnym wojakiem, którego wszyscy podziwiają i do którego wszyscy lgną - czy to nie jest trochę opis dumy, że chciał być gwiazdą. Nie mam teraz książki przy sobie ale jak będę w domu to wstawie ten cytat.
nicol81 - Pią 01 Lut, 2008 09:46

Oczywiście, że trochę dumy było. Pamiętaj, jak w "Panu Tadeuszu" Sędzia myśląc o powstaniu, mówił, jak on "z synowcem na czele". :wink: To ten sam mechanizm.
fanturia - Sob 02 Lut, 2008 09:36

Nawet więcej niż trochę ;) Taki typ :mrgreen:
Agn - Pon 04 Lut, 2008 18:52

I tu nasz drogi pierścioneczek znalazł furtkę do duszy Boromira - przez dumę. Możnaby o tym dywagować w nieskończoność.

Co do "krewniacy nie muszą być podobni" - pamiętaj, że roztrząsamy prozę Tolkiena, a u niego świat rządzi się swoimi prawami. Żeby Aragorna określać mianem ciacha... nie, darujcie! Nie w tej rzeczywistości! :obrzydzenie: To nie ten typ urody.

Aragonte - Pon 04 Lut, 2008 21:39

Agn, chyba nie potraktowałaś poważnie mego tekstu o pączku? :lol:
Agn - Pon 04 Lut, 2008 22:10

Wiesz, zasłodziło mnie i wykręciło na lewą stronę, a w takich sytuacjach nie myślem, jeno płaczem.
Aragonte - Pon 04 Lut, 2008 22:49

Sori! :kwiatek: Za bardzo się wczułam w klimat tłustego czwartku, a że żadnego pączka wtedy nie pożarłam, to wyładowałam się w gadaniu :wink:
nicol81 - Pon 11 Lut, 2008 15:12

Ja właśnie powiedziałam, że Aragorn nie jest ciachem
Skończyłam pierwszy tom. I widzę, że jest zmiana w porówaniu z filmem.
Spoiler:
Boromir jeszcze żyje. czemu przesunęli jego śmierć? Nie chcieli bulić aktorowi za dwa filmy?

Gunia - Pon 11 Lut, 2008 16:21

Może po prostu nie chcieli przerywać w połowie jednej potyczki?
BeeMeR - Pon 11 Lut, 2008 17:53

Ja bardziej optuję za tą drugą wersją :)
Ponadto dramatyzm na koniec filmu i został podniesiony - a drużyna rozdarta ostatecznie - i nie uważam tego za zły zabieg :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group