To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2

Maryann - Sob 25 Sie, 2007 09:27

No to teraz się zacznie... :cheerleader2:
asiek - Sob 25 Sie, 2007 09:53

Opowie wszystko, nawet o zarzutach Elizabeth w sprawie Wickhama ? :mysle:
Musiałby wtedy wspomnieć o Georgiane...

Caroline napisał/a:
Spotykaliśmy się więc niemal codziennie, chyba że bardzo postarałem się tego uniknąć, czego robić nie mogłem - wyszeptał z bólem - po prostu nie mogłem.
Zapadła długa cisza, ale nie była ona niezręczna. Dy tylko kiwał głową ze zrozumieniem, linie znamionujące zmęczenie na jego twarzy pogłębiły się, patrzył w bok, zdawał się wycofać we własne myśli.

Czy to zamyślenie Dy'a jest związane z Georgianą ? :mysle: :wink:

Caroline, :thanx:

Maryann - Sob 25 Sie, 2007 14:02

asiek napisał/a:
Czy to zamyślenie Dy'a jest związane z Georgianą ? :mysle: :wink:

Z Georgianą ? :zalamka: :mrgreen:

asiek - Sob 25 Sie, 2007 15:15

Po mojemu, to Dy jakowąś miętę czuje do Georgiany... :mrgreen:
Dla nas, to panna Darcy jest jeszcze niewinnym dziewczątkiem, ale jak świat światem
"istoty z Marsa " miały w tych sprawch inny pogląd. :roll:

Maryann - Sob 25 Sie, 2007 15:34

Mięta, szałwia, czy inksze zioło... A może Dy był po prostu zmęczony ? W końcu nieczęto ich lordowskie moście dorabiają jak o służba na przyjęciach (z których muszą na dodatek zawianych przyjaciół wyciągać)... :mrgreen:
Gunia - Sob 25 Sie, 2007 19:43

Ale agenci JKM to już co innego... ;)
Caroline - Sob 25 Sie, 2007 19:45

Guniu, nu nu. :) Nie spojlerzyj mościapanno! :D
Gunia - Sob 25 Sie, 2007 19:46

Przecież ja nic nie mówię. :roll:
asiek - Sob 25 Sie, 2007 23:31

Maryann napisał/a:
Mięta, szałwia, czy inksze zioło...

...inksze, inksze bo...lubczyk. :mrgreen:

Dione - Sob 25 Sie, 2007 23:35

No i powiedzcie same, jak tu nie kochać Dy'a?

Zgłaszam petycję:
DY NIEZWŁOCZNIE POSZUKIWANY :serce:

Caroline - Nie 26 Sie, 2007 00:03

Rozdział V, cz.6

Pojawiła się kawa przyniesiona przez samego właściciela pubu, który rzucił pytające spojrzenie Dy'owi ustawiając kubki. Brougham odpowiedział zdawkowym uśmiechem.
- Skończę za ciebie - odesłał właściciela pubu skinieniem, sam napełnił dla nich obu kubki. Byli już wtedy niemal zupełnie sami w pubie, czas zamknięcia dawno minął. - Poszedłeś do niej - podpowiedział Dy.
- Odrzuciła mnie - odparł prosto.
- Jest coś więcej w tej historii! - odpowiedział Dy. Darcy zamknął oczy, zęby same mu się zacisnęły na wspomnienie tej wielokrotnie odtwarzanej sceny, która tak łatwo wyłaniała się z jego świadomości.
- Więcej? O tak, jest wiele więcej - odpowiedział gorzko. - Wyznałem swoją miłość żarliwie i z jeszcze większym zapałem powiedziałem jej o walkach, jakie z sobą stoczyłem zanim pojawiłem się u jej drzwi z tym wyznaniem.
- O walkach - powtórzył powoli Dy. - Wybacz, ale czy dobrze usłyszałem? Powiedziałeś jej o wszystkich powodach, dla których nie powinieneś składać jej propozycji małżeństwa? - odstawiając kawę Dy przypatrywał mu się zafascynowany, ale po chwilowym namyśle, koniuszki jego ust poruszyły się i zaczął kiwać głową ze zrozumieniem. - Tak, tak, tak właśnie postąpiłby Darcy, prawda? Nie ma się co cackać z uczuciami damy w takich sytuacjach? - dodał sarkastycznie. - Jej powaby zwyciężyły nad uświęconymi, nieprzejednanymi zasadami Darcy'ego, więc cóż bardziej naturalnego niż powiadomienie jej, jakie spotyka ją szczęście i jak mało na nie zasługuje! - śmiejąc się niepohamowanie pod spojrzeniem zwężonych oczu Darcy'ego uderzył dłonią w stół aż zatrzęsły się kubki. - Tylko ty, mój drogi przyjacielu, mógłbyś z niedostatków damy uczynić temat przewodni oświadczyn. Oświeć mnie z łaski swojej, co przywiodło cię do uczynienia takiego wyznania?
- Uczciwość... honor... duma... nazywaj to jak chcesz! - odparł z gniewem.
- Z pewnością była to jedna z nich, ale ty to powiedziałeś, nie ja! - Dy ponownie sięgnął po kubek i rozsiadł się wygodniej. - Mów dalej, proszę. Jak odpowiedziała dama?
Zawahał się pod prześmiewczym spojrzeniem Broughama, ale przekonanie, że opowieść o bolesnych wydarzeniach uwolni go od udręki, która opanowała jego ciało i umysł, kazało mu mówić dalej.
- Siedziała w całkowitej ciszy - przymknął powieki wspominając, scena żywo stanęła mu przed oczami - zarumieniła się, ani nie patrzyła na mnie, ani nie odpowiadała na moją propozycję.
- Niewiarygodne! - przerwał Dy - Cisza w odpowiedzi na taką propozycję!
- Byłem zaskoczony - mówił dalej spoglądając na ślady dymu na zakopconych belkach sufitu. - Nie tego się spodziewałem. Może mi nie uwierzyła, pomyślałem, a może uważała, że taka perspektywa to dla niej za wiele. - spojrzał znów na Broughama. - Mówiłem dalej pragnąc, by wiedziała, że rozważałem nasz przyszły związek pod każdym względem od wielu miesięcy, że moje oświadczyny nie były wynikiem uczniackiego zadurzenia, ale poważną propozycją złożoną po rozważeniu naszych odmiennych sytuacji życiowych.

Gunia - Nie 26 Sie, 2007 00:13

Szybko dziś to ciacho! Dzięki, Caroline.
Caroline napisał/a:
Jej powaby zwyciężyły nad uświęconymi, nieprzejednanymi zasadami Darcy'ego, więc cóż bardziej naturalnego niż powiadomienie jej, jakie spotyka ją szczęście i jak mało na nie zasługuje!

[niski poziom intelektualny]HAHAHAHAHAHAHAHAHAHA... :rotfl: [/niski poziom intelektualny]
Ja chcę takiego Dy'a, on jest boski! :banan_Bablu:
Caroline napisał/a:
ale poważną propozycją złożoną po rozważeniu naszych odmiennych sytuacji życiowych.

Odmienne to on ma przede wszystkim stany świadomości.

Dione - Nie 26 Sie, 2007 11:31

Caroline napisał/a:
Tylko ty, mój drogi przyjacielu, mógłbyś z niedostatków damy uczynić temat przewodni oświadczyn.


Dy jest wprost nieoceniony :banan_czerwony:

asiek - Nie 26 Sie, 2007 11:41

Caroline napisał/a:
- O walkach - powtórzył powoli Dy. - Wybacz, ale czy dobrze usłyszałem? Powiedziałeś jej o wszystkich powodach, dla których nie powinieneś składać jej propozycji małżeństwa? ... - Tylko ty, mój drogi przyjacielu, mógłbyś z niedostatków damy uczynić temat przewodni oświadczyn.

Pięknie powiedziane...Zgadzam się, Dy'a nie można nie kochać . :-D
Wczoraj się zastanawiałam, kto mógłby zagrać Dy'a...oczywiście obok Colina :wink: ...i nie mogłam się zdecydować...Hugh Jackman ? W "Kasi i Poldku" całkiem mu dobrze poszło ... :mysle:
Dziołszki, macie swoje typy ? :wink:

Carolciu, :kwiatek:

Dione - Nie 26 Sie, 2007 11:49

Asiek, to dopiero pytanie. :mysle: i chyba będę się jeszcze długo zastanawiać. Jak mi aktor z charakterku pasuje, to mu urody nie starcza i na odwrót, jak przystojny, to za mało charakterny...
:mysle:
A może tak byśmy konkurs rozpisały?

asiek - Nie 26 Sie, 2007 12:13

Dione napisał/a:
A może tak byśmy konkurs rozpisały?

Dobra myśl ! :-D
Muszę się cofnąć i przypomnieć sobie, co Pamelka napisała od Dy...Może wówczas łatwiej będzie wybrać aktora... :mysle:

Gunia - Nie 26 Sie, 2007 18:50

Ja od początku mam jedyną kandydaturę i jej się będę trzymać: Rupert Everett. :D
Dione - Nie 26 Sie, 2007 20:34

Wyjdę na ignorantkę, ale za żadne skarby nie potrafię sobie przypomnieć gdzie grał i jak właściwie wygląda :rumieniec:
Dione - Nie 26 Sie, 2007 20:40

Dobra zajrzałam w net i :confused3: . Chyba troszku jest za stary na Dy'a.



Tylko mnie nie pobijcie....

Narya - Nie 26 Sie, 2007 22:31

Guniu czy może TYM się zasugerowałaś? :wink: Mnie odpowiada :mrgreen:
asiek - Nie 26 Sie, 2007 22:53

Też o Rupercie pomyślałam. :-)
Dione - Nie 26 Sie, 2007 23:23

A wciąż myślę, że troszkę za stary i ma za poważny wygląd. Dy miał sprawiać wrażenie zblazowanego i bardzo rozrywkowego faceta. Tylko przy Darcy'm i Georgiannie pokazywał twarz rozsądnego człowieka. I powinien mieć w oczkach jakąś "dzikość".
asiek - Pon 27 Sie, 2007 01:40

I Rupert świetnie sobie radzi w rolach zblazowanych i mooocno rozrywkowych gentleman'ów. Podobną postać zagrał w "Idealnym Mężu"... i był zakomity ! :-D
Niestety nie znalazłam na YT żadnego fragmentu z tego filmu, za to odkryłam video z
"Bądźmy poważni na serio", gdzie zagrał u boku Colina Firth'a...
http://www.youtube.com/watch?v=JTH9boGuFpY

Maryann - Pon 27 Sie, 2007 05:51

Rozdział V część 7

Gwizdnąwszy cicho Brougham potrząsnął głową.
- Cóż, zaryzykowałbym stwierdzenie, że w całej Anglii trudno znaleźć kobietę, która odrzuciłaby ofertę zostania panią na Pemberley, niezależnie od tego, jak napuszony byś do niej przyszedł, czy w jak nietaktowny sposób byś ją złożył ! Mając to wszystko przed sobą, na wyciągnięcie ręki, ona mimo to milczy ! Zadziwiające ! – Dy przerwał, pozwalając im obu się zastanowić, zanim zakończył – A potem, mimo niezliczonych korzyści, jakie ona i jej rodzina mogliby osiągnąć, ona ci odmawia ! Przypuszczam, że poczuła się bardzo urażona ?
Darcy zaśmiał się ponuro.
- Nie tylko była obrażona, ale też zachowała się obraźliwie ! Z powodu kłamstw Wickhama miesiące wcześniej mój charakter został podany w wątpliwość, a potem…
- Wickham ! Ten syn rządcy twojego ojca ? – zapytał Dy zaskoczony – Dziwne, że pojawił się po tak długim czasie i to w Hertfordshire ! Czy on jest żołnierzem… oczywiście, że jest. Jest w armii, tak ? – Darcy skinął głową i napił się kawy – Mów dalej – zachęcił go Dy.
- Potem zmyła mi głowę za swoją siostrę i Bingleya.
- Ach, więc teraz pojawia się Bingley ! Ta Nieodpowiednia Panna z Hertfordshire, co do której potrzebowałeś mojej pomocy u lady Melbourne, to siostra twojej Elizabeth ?
Skinął głową raz jeszcze i czekał na śmiech Broughama. Ale on się nie roześmiał.
- Obwinia cię o zawiedzione nadzieje swojej siostry – stwierdził beznamiętnie.
- I ma rację, chociaż bardzo mi w tym pomogły własne siostry Bingleya. Nie chciały mieć w Hertfordshire żadnych krewnych tego pokroju, a ja nie mogłem się z nimi nie zgodzić… wtedy.
- Pamiętam – odparł Brougham, po czym usiadł prosto i mówił dalej – To wyjątkowo niefortunne, że odkryła twój udział w tej sprawie. To koniec twoich nadziei, jak przypuszczam ?
- Koniec ? Ledwie ! – zawołał – Uświadomiła mi, co o mnie sądziła już od naszego pierwszego spotkania, które upewniło ją, że spośród wszystkich ludzi ja okazałem się uosobieniem arogancji i zarozumialstwa. Ten uroczy zarys mojego charakteru dostarczył jej zasadniczych zarzutów i położył grunt pod późniejsze podsumowanie: że jestem nieczułym potworem, który dla kaprysu rujnuje mężczyzn i niweczy nadzieje cnotliwych panien.
- Co za wrogość ! A ty niczego nie podejrzewałeś ? – Dy zmarszczył mocno brwi.
- Nie ! Taki ze mnie dureń ! – osunął się na krzesło – Tak, jak powiedziałem, kiedy wchodziłeś: największy dureń na świecie.
- Cóż… – odparł Brougham z westchnieniem – Chyba na dziś wystarczy. Musisz wrócić do domu. Ja muszę wrócić do domu ! To był bardzo długi dzień i noc, przyjacielu i zalicza się do najbardziej interesujących, jakie przeżyłem. Ale ty musisz iść do domu – podkreślił znowu Dy, a on nie mógł się z tym nie zgodzić.
Z trudem podniósł się z krzesła, zachwiał się i zamrugał oczyma, aż Brougham wyciągnął rękę i podtrzymał go. Zdołał dotrzeć do drzwi, ale kiedy czekał aż Dy zamknie pub, nocne powietrze uderzyło go niczym cios w głowę, a żołądek podszedł mu do gardła.
- No, to przypomina nasze czasy uniwersyteckie – zauważył cierpko Dy wyłaniając się z cienia, żeby złapać dorożkę.
- Dokąd, szefie ? – zawołał woźnica i dodał – Czy z pana przyjacielem wszystko w porządku ? To będzie dopłata, jeśli będę musiał po was sprzątać !
- Poradzi sobie – odparł Dy prowadząc Darcy’ego do stopni dorożki – Grosvenor Square. Jedź ostrożnie na zakrętach, a zapłacę ci podwójnie !
*******

asiek - Pon 27 Sie, 2007 09:40

Maryann napisał/a:
- Cóż, zaryzykowałbym stwierdzenie, że w całej Anglii trudno znaleźć kobietę, która odrzuciłaby ofertę zostania panią na Pemberley, niezależnie od tego, jak napuszony byś do niej przyszedł, czy w jak nietaktowny sposób byś ją złożył !

Jedno zdanie, a jak wiele mówi o naszej Elizabeth...

Maryann, :kwiatek:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group